Odkąd mieszkam w Portugalii nauczyłam się doceniać polskie owoce. Śnią mi się po nocach niedoścignione w skali światowej czerwcowe kaszubskie truskawki, nieznane tu zupełnie poziomki, zbierane na leśnych polankach koło wiejskiego domu moich rodziców niedaleko Jeziora Gowidlińskiego, jagody kupowane od dzieciaków "przy drodze", a także zwyczajne jabłka.Te ostatnie wcale nie są zwyczajne. W moich wspomnieniach polskie jabłka są aromatyczne, soczyste i chrupiące. Tutaj bywają jakieś takie nijakie, w dodatku często importowane z zimniejszych okolic globu, bo my tu przecież w strefie cytrusowej raczej, a nie jabłkowej, żyjemy. Ratuje mnie sklep ze zdrową żywnością i "biologiczny" targ, gdzie kupuję często warzywa i owoce z upraw ekologicznych. Tam jabłka są jadalne, ale też im do polskich daleko. Ratunkiem do ciast jest na szczęście dość tutaj popularna szara reneta, jedyne chyba powszechnie dostępne kwaśne i całkiem smaczne jabłko. Ten gatunek to taki jabłkowy Kopciuszek - niepozorny, nie rzucający się w oczy, dopiero po upieczeniu pokazuje swoje ukryte walory.
Co jeszcze dziwniejsze typowe i tak popularne w Polsce proste ciasta z jabłkami są w Portugalii prawie nieznane. Ja bynajmniej odkąd tu mieszakm nigdy się nie spotkałam z niczym np. szarlotkopodobnym. Gdzieś kiedyś dopadłam tutejszy odpowiednik mufinek pod nazwą "queques", w których się poniewierało kilka plasterków jabłek. Owoc którym Ewa kusiła Adama bywa też obłożeniem tart, albo nadzieniem do chaussons. Z innych świeżych owoców to stosuje się tu ewentualnie truskawki na wierzchu ciasta (francuskiego najczęściej) z bitą śmietaną. Poza tym dodaje się do słodkich wypieków marchewkę i chila. To ostatnie to gatunek słodkiej dyni, jeszcze dodatkowo smażonej z cukrem aż do uzyskania ukochanego przez Portugalczyków nieznośnie słodkiego ulepka.

Nic więc dziwnego - co staje się jasne po tym całym wywodzie - że szarlotka to dla nas, obok sernika i makowca, bardzo "patriotyczne" ciasto. :) Nie zdumiewa pewnie Was również, że często gości na naszym podwieczorkowym stole. Ta dzisiejsza jest niezbyt wysoka, ma cieniutkie warstwy lekko kruchego ciasta, a pomiędzy nimi delikatne plasterki jabłek z cytrynową nutką. Ciasto jest dość nietypowe, bo po pierwsze - ma w składzie twaróg, a po drugie - mimo, że procedura wykonania jest jak w kruchym lub półkruchym - to w efekcie otrzymujemy gęste, ale miękkie ciasto, którego z pewnością nie da się wałkować, można natomiast je rozsmarować na blaszce. Podana przeze mnie wielkość blaszki jest na cieniutkie warstwy ciasta, można oczywiście użyć nieco mniejszej foremki. Z tym rozsmarowywaniem jest trochę zabawy, ale zaręczam, że warto, bo ciasto jest delikatne i smakowite.

Szarlotka z twarogowym ciastem
blaszka 22x35cm lub nieco mniejsza
300g mąki
200g cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200g zimnego masła pokrojonego w kostkę
250g tłustego 30% twarogu
2 jajka
1,5 kg jabłek obranych i pokrojonych w plastry
sok i skórka starta z 1/2 cytryny
1 łyżka cukru (jeśli jabłka są bardzo kwaśne)
Do dużego malaksera wsypujemy mąki, cukier i proszek do pieczenia. Robimy klika pulsów malakserem, żeby składniki się dobrze wymieszały. Teraz dodajemy masło, znowu kilka razy pulsujemy, aż ciasto przybierze formę kruszonki. Dodajemy pokruszony ser i znowu włączamy na krótko malakser. Na koniec dodajemy jajka i jeszcze moment miksujemy do połączenia składników.
Ciasto jest bardzo miękkie, w żadnym razie nie daje się wałkować. Wstawiamy je do lodówki. W czasie gdy ciasto się chłodzi obieramy jabłka, usuwamy im gniazda nasienne i kroimy w plastry. Posypujemy skórką z cytryny i skrapiamy sokiem cytrynowym. Jeśli są bardzo kwaśne można dodać 1 łyżkę cukru.
Nagrzewamy piekarnik do 190ºC. Dzielimy ciasto na 2 części. Pierwszą część ciasta wykładamy na wysmarowana masłem i wysypaną bułką tartą blaszkę (lub wyłożoną papierem do pieczenia) i rozsmarowujemy na całej powierzchni. Ja układam gęsto małe kopczyki ciasta łyżeczką i potem rozsmarowuję tą samą łyżeczką moczoną w zimnej wodzie lub pomagam sobie zwilżonymi dłońmi. Teraz nakładamy na ciasto jabłka, a następnie rozsmarowujemy tą samą techniką drugą część ciasta na wierzchu owoców. Tutaj nie musimy być bardzo staranni, jeśli gdzieniegdzie będą nam prześwitywać jabłka to nic nie szkodzi, w czasie pieczenia ciasto urośnie i to się wyrówna.
Pieczemy szarlotkę przez ok. 40 min, aż ciasto na wierzchu ładnie się zezłoci. Przed podaniem można ewentualnie posypać je cukrem pudrem.
blaszka 22x35cm lub nieco mniejsza
300g mąki
200g cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200g zimnego masła pokrojonego w kostkę
250g tłustego 30% twarogu
2 jajka
1,5 kg jabłek obranych i pokrojonych w plastry
sok i skórka starta z 1/2 cytryny
1 łyżka cukru (jeśli jabłka są bardzo kwaśne)
Do dużego malaksera wsypujemy mąki, cukier i proszek do pieczenia. Robimy klika pulsów malakserem, żeby składniki się dobrze wymieszały. Teraz dodajemy masło, znowu kilka razy pulsujemy, aż ciasto przybierze formę kruszonki. Dodajemy pokruszony ser i znowu włączamy na krótko malakser. Na koniec dodajemy jajka i jeszcze moment miksujemy do połączenia składników.
Ciasto jest bardzo miękkie, w żadnym razie nie daje się wałkować. Wstawiamy je do lodówki. W czasie gdy ciasto się chłodzi obieramy jabłka, usuwamy im gniazda nasienne i kroimy w plastry. Posypujemy skórką z cytryny i skrapiamy sokiem cytrynowym. Jeśli są bardzo kwaśne można dodać 1 łyżkę cukru.
Nagrzewamy piekarnik do 190ºC. Dzielimy ciasto na 2 części. Pierwszą część ciasta wykładamy na wysmarowana masłem i wysypaną bułką tartą blaszkę (lub wyłożoną papierem do pieczenia) i rozsmarowujemy na całej powierzchni. Ja układam gęsto małe kopczyki ciasta łyżeczką i potem rozsmarowuję tą samą łyżeczką moczoną w zimnej wodzie lub pomagam sobie zwilżonymi dłońmi. Teraz nakładamy na ciasto jabłka, a następnie rozsmarowujemy tą samą techniką drugą część ciasta na wierzchu owoców. Tutaj nie musimy być bardzo staranni, jeśli gdzieniegdzie będą nam prześwitywać jabłka to nic nie szkodzi, w czasie pieczenia ciasto urośnie i to się wyrówna.
Pieczemy szarlotkę przez ok. 40 min, aż ciasto na wierzchu ładnie się zezłoci. Przed podaniem można ewentualnie posypać je cukrem pudrem.












