sobota, marca 24, 2018

Nasze seulskie opowieści w kwietniowym numerze czasopisma "Moje Gotowanie"


Serdecznie zapraszam do lektury naszego kwietniowego artykułu w "Moim Gotowaniu". Tematem jest stolica mojego ulubionego azjatyckiego kraju. Seul tętni życiem, co najmniej tak jak Tokio, ale chyba ma więcej młodzieńczej energii niż starzejąca się na potęgę stolica Kraju Wschodzącego Słońca. 

K-pop, świetna moda, co chwilę nowe K-dramas, obłędne kosmetyki (czyli K-beauty, wszystko jest tu na K), znakomicie ubrani mężczyźni z dyskretnym makijażem, z powagą wybierający w sklepach w dzielnicy Myeongdong najnowsze esencje i maseczki - to nowoczesne strony Seulu. Cesarskie pałace, buddyjskie świątynie, parady gwardii królewskiej, kobiety w tradycyjnych strojach hanbok wyglądające jak księżniczki ze starych koreańskich baśni, język naszpikowany zwrotami grzecznościowymi, rynki na których sprzedają charakterne ajummas - to z kolei jego konserwatywne oblicze. 

Kuchnia koreańska jest gdzieś pośrodku - z jednej strony z potrawami pamiętającymi wczesne lata dynastii Joseon (jak kimchi czy zdrowotny rosół samgyetang z całym kurczakiem i żeń-szeniem), a z drugiej nie bojąca się eksperymentów nawet z zachodnim fast-foodem (ale dająca mu swój stempel k-cuisine ;)). Przykładem na to ostatnie zjawisko jest np. chimaek - czyli smażony kurczak (prawie jak KFC, ale z koreańskim twistem) i piwo, obowiązkowy zestaw dla wielbicieli koreańskich seriali (zwłaszcza "My love from the Star" zasłużył się w popularyzacji tej potrawy w całej niemal Azji). 

Zainteresowanych tym jak się żyje i jada w Kraju Spokojnego Poranka polecam lekturę kwietniowego działu "Smaków Podróży" w "Moim Gotowaniu".

SaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSaveSave
SaveSave

1 komentarz:

  1. Z ciekawością przeczytam Twój artykuł w "Moim Gotowaniu" i chętnie porównam z moimi kulinarnymi doświadczeniami w Korei. Byłam tam półtora roku temu i chętnie wybrałabym się ponownie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.