czwartek, grudnia 28, 2017

Podsumowanie kulinarno-podróżnicze 2017 roku (część I podróże)



Odwiedzone miejsca:

Jerozolima
Rzym
Ibiza
Nowa Zelandia
Cinque Terre, Włochy
Lizbona 
Alpy Włoskie
Hiszpania (Toro, Rueda i Walencja)
Chiny
Azory
Alentejo
Hiszpania (Aragon i Galicja)
Korea Południowa
Japonia (Osaka)
Sofia (Bułgaria)
Madryt
Malta i Gozo





1. Najpiękniejsza plaża:

Agnieszka:

Plaża z pomarańczowym piaskiem na Malcie w listopadzie kompletnie pusta.


Prawie, że nie używana przez Koreańczyków szeroka i długa plaża w Busanie / Korea.




Maciek:

Platia de Comte, Ibiza. Kompletnie opustoszałe i piękne plaże na Ibizie w lutym.




2. Miejsce/miasto robiące największe wrażenie:


Agnieszka:

chyba znowu Seoul, Korea - gigantyczna, tętniąca życiem, modą, technologią, muzyką dalekowschodnia metropolia.



Maciek:

Rybacy nad rzeką Li w chińskim interiorze. Od zawsze moim marzeniem było odwiedzenie tego regionu Chin.




Bułgaria, Rylski Monastyr.
Poranna cisza. Jesienne kolory lasów, a szczyty okryte już śniegiem.
Zaczęliśmy nasze zwiedzanie monastyru dość wcześnie rano, jeszcze przed przyjazdem turystycznych grup wycieczkowych, także przez spory czas mieliśmy monastyr całkowicie pusty i prawie wyłącznie dla siebie.






3. Największe wyzwanie:

Agnieszka i Maciek:

bez najmniejszych wątpliwości wspinaczka na szczyt Roy w Nowej Zelandii (wysokość 1572 m. npm., trasa 16 km.).




4. Najwspanialszy relaks:

Agnieszka:

Kilka dni w tradycyjnym starym domu w hiszpańskiej Galicji. Wszyscy szczęśliwi i znaleźli coś dla siebie - moja siostrzenica - cały pokój lalek Barbie, szwagier - wielką kolekcję płyt jazzowych, moja siostra - atmosferę starego domu jak z hiszpańskich horrorów (skrzypiące podłogi, nie wiadomo dokąd prowadzące pozamykane drzwi i dziwne zakamarki), ja - wielką, fantastycznie wyposażoną rustykalną kuchnię, a Maciej - piękny ogród w którym przesiadywał i popijał Albarino.
Lago d'Iseo - długi weekend jeżdżenia na rowerach, pieszych wędrówek i objadania się włoskimi specjałami.



Maciek:

Herdade do Gizo, Alentejo, Portugalia. Totalny spokój, cisza, niebo usiane gwiazdami i 40C upał. Nic dziwnego, że alentejanos (mieszkańcy tego portugalskiego regionu) słyną z powolności.






Region Rueda Hiszpania, hotel i spa Castilla Termal Balneario de Olmedo.






5. Największe rozczarowanie:

Agnieszka:

Nowa Zelandia. Leci się chyba w sumie z 24 godziny na drugi koniec świata, żeby zobaczyć - fiordy jak w Norwegii (albo gorsze), gejzery -  żart w porównaniu z islandzkimi, góry i jeziora - ładne, ale w Szwajcarii są podobne i z ładniejszymi wioskami. Nawet Auckland w jakiś sposób (mimo wielokulturowej populacji) tchnie zaściankowością. Tamtejsze kobiety o słowach: moda, makijaż i fryzjer chyba nigdy nie słyszały. Ludzie chodzą głównie w dresach i klapkach. Może przesadzam (bo było też kilka rzeczy na plus), ale generalnie spodziewałam się czegoś więcej...

(powyżej: południowa wyspa, Nowa Zelandia).


Maciek:
Nowa Zelandia jako całość, a szczególnie stolica Auckland, a szczególnie tamtejszy rybny rynek (jak na kraj położony na skraju największego oceanu na świecie, kilka stoisk i stosunkowo niewielki wybór zaskoczył mnie).  Wyobrażałem sobie, że Nowa Zelandia to kraj znacznie ciekawszy.

(powyżej: port jachtowy w Auckland).



Chiny, Pekin: plac Tienanmen i Zakazane Miasto. Plac jest po prostu koszmarny: wielki, pusty, otoczony kilkoma socrealistycznymi budynkami w koszmarnym kolorze i stylu. Zakazane Miasto jest za duże, za bardzo zatłoczone, bez charakteru. Zwiedzając Zakazane Miasto mijamy niekończące się i identyczne pałacowe budynki pozbawione charakteru.
Poniżej: widok na Zakazane Misato z Parku Jingshan.






6. Największe “odkrycie” turystyczne w Portugalii:

Agnieszka:

Nie za wiele w tym roku po niej jeździliśmy.

Maciek:

Przepięknie odnowiona stacja kolejowa w Vilar Formoso na granicy z Hiszpanią z restauracją.




7. Gdzie bym najbardziej i najszybciej chciała/chciał ponownie wrócić:

Agnieszka:
Chyba jestem nudna - po raz trzeci do Korei. Mam taką obsesję na punkcie tego kraju, że oglądam koreańskie sangeuk (seriale historyczne), słucham k-popu, wklepuję w siebie tylko koreańskie kosmetyki, nauczyłam się ich alfabetu i kilku zdań po koreańsku.



Maciek:
Korea (poniżej: las bambusowy niedaleko miasta Gwangju).
Japonia (poniżej: Osaka, Namba Parks).





8. Gdzie najedliśmy się nieco strachu:

Agnieszka:

W Nowej Zelandii napadła na mnie foka. Nigdy nie sądziłam, że coś tak zwalistego może być tak szybkie. Nowa Zelandia, wyspa południowa.


(powyżej: kolonia dzikich fok i pingwinów - półwysep Katiki)


Nie czułam się też komfortowo na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie. Szkoda, że nie można wejść do środka świątyni (podczas naszej poprzedniej wizyty w Izraelu można było bez problemu wchodzić do środka).



Maciek:

W tym roku bez strachu. Wszystko przebiegło bardzo dobrze.


9. Najbardziej niesamowity zabytek:

Agnieszka:
Bazylika Grobu Świętego w Jerozolimie. Przeczytałam o niej całą książkę. Liczba zakamarków, historia, podziały i waśnie między odłamami chrześcijaństwa pobudzają wyobraźnię. To był nasz drugi już w życiu pobyt w Izraelu.





Zachwyciły mnie jeszcze dwa jerozolimskie kościoły - swoją nastrojowością i wiszącą w powietrzu tajemnicą - Kościół Grobu NMP i ormiańska Katedra Św. Jakuba.



Maciek:

Hiszpania: odwiedzany po raz kolejny, ale ciągle dla mnie niesamowity zamek w Medina Del Campo.



Osaka, Japonia – świątynia Shitennō-ji (na liście UNESCO) z pięciostopniową czerwoną pagodą.



Świątynia Nieba w Pekinie / pawilon Modlitwy o Urodzaj.



10. Najbardziej interesujące muzeum:

Agnieszka:
Madryt: Muzeum Thyssen-Bornemisza piękne i puste w grudniu.  Poniżej: przed obrazem Caravaggio "Święta Katarzyna z Aleksandrii".



Maciek:
Muzeum Watykańskie, które odwiedziliśmy po raz pierwszy w życiu.



Bardzo ciekawe było muzeum Archeologii w Sofii. Ja byłem zachwycony ilością i pięknem zabytkowych ikon. Poniżej: nagrobna złota maska. V wiek przed naszą erą.





11. Co mnie najbardziej zdziwiło:

Agnieszka:
Bezpłciowość Nowej Zelandii.

Socrealisty wygląd dużych części Pekinu i makabrycznie wyprane mózgi ludzi. Dodatkowo niezmiennie od wieków czują się pępkiem świata.

Jaka jest totalna przepaść między histerią mediów na temat Korei Północnej, a spokojem południowych Koreańczyków. Byliśmy tam w czasie, gdy w/g mediów i wiadomości z 15 razy miała wybuchnąć wojna atomowa.



Maciek:
Centrum Sofii (Bułgaria) - miasto nie posiada starówki!  






12. Najbardziej bezpieczne i niebezpieczne miejsce w podróżach:

Agnieszka:
Totalne bezpieczeństwo w całej Korei, Japonii, Chinach i Nowej Zelandii.
W Europie Zachodniej dzisiaj chyba nigdzie nie można się czuć całkowicie bezpiecznie.

Maciek:
Najbardziej bezpieczne: Korea, Japonia i Nowa Zelandia.
Najbardziej niebezpieczne: Rzym i nieprzyjemne szczegółowe kontrole przy wejściu do wszystkich kościołów.





12.  Największe zaskoczenie - coś na co nie byliśmy przygotowani:

Agnieszka:

Hiszpański ferwor religijny w Walencji całej niemal populacji miasta. Święto Maryi Dziewicy w Walencji.


Lago d'Iseo - włoska mało znana przez nas perełka, gdzie można cudownie wypocząć.




Maciek:

Jak piękny i spokojny jest interior wyspy Ibiza po sezonie.



Jak pięknie jest na wyspie São Miguel (Azory) w maju podczas Zielonych Świątek. Poniżej: dywany z kwiatów tuż przed procesją.





Na minus: jak daleko jest z Europy do Nowej Zelandii.




13. Najpiękniejsze krajobrazy: 

Agnieszka:
Cinque Terre Włochy - skaliste wybrzeża "porośnięte" kolorowymi domkami.



Okolice Lago d'Iseo w północnych Włoszech



Maciek:
Przełomy rzek Li i Yangshuo w chińskim interiorze. Region Guilin, stożkowate porośnięte tropikalną roślinnością góry jak ze starych chińskich obrazów.


Rejs statkiem przez fjord Milford Sound – Nowa Zelandia - Wyspa Południowa.





14. Najbardziej oryginalny/najfajniejszy nocleg:

Agnieszka:
Hotel Fraser w Szanghaju - tak przemyślanego pokoju, z komfortowymi rozwiązaniami dla klienta na każdym kroku jeszcze nie spotkałam.

Widok z okna hotelu Fraser.


Maciek:
Nocleg w buddyjskiej świątyni w Korei (to już po raz drugi w Korei i po raz trzeci w życiu)



Nocleg w oryginalnym tradycyjnym domu koreańskim (też po raz drugi i w tym samym miejscu) w małej wioseczce niedaleko miasta Damyang.




Fantastycznie położony z niesamowitym widokiem na Chiado hotel Pestana CR7 w Lizbonie.


Spanie podczas najdłuższego komercyjnego lotu na świecie liniami Qatar. Jak wcale nie męczący może być 17,5 godzinny lot (przeżyliśmy najdłuższy komercyjny lot na świecie z Doha do Auckland).






15. Miejsce, gdzie mnie nie ciągnie z powrotem:

Agnieszka:
Nowa Zelandia

Maciek:
Raczej już tam nie pojadę: Francja, Benelux, Niemcy. 





16. Najbardziej nieprzyjemne wydarzenie:

Agnieszka:
Skręciłam sobie nogę po 20 km łażenia pieszo po Madrycie.

Maciek:
Opóźnienia samolotów w  Pekinie i nasze problemy z dostaniem się do Szanghaju.
Na szczęście w tym roku bez innych wpadek.





17.  Największe nadal niezrealizowane podróżnicze marzenie:

Agnieszka:
Chyba te same co w zeszłym roku, bo żadnego nie zrealizowałam - Wyspy Pacyfiku, Zachodnia Kanada i Alaska, Australia. Może jeszcze Chile i Butan ... Albo te karaibskie wyspy, na których jeszcze nie byliśmy.

Maciek:
Na szczęści doszły mi nowe marzenia: Rejs do Murmańska.  Kilkudniowy rejs po rzece.





18. Najpiękniejsze zachody i wschody słońca oglądane w tym roku:

Agnieszka:


Zachód słońca: Cinque Terre, Włochy i nad rzeką w sercu Saragossy w Hiszpanii.





Na wschody nie wstaję, więc widuję je tylko post factum na Maćka zdjęciach.


Maciek:

Wschód słońca – nas rzeką Tybr w Rzymie.


Zachód słońca w Szanghaju.



Zachód słońca z katedrą Aleksandra Newskiego w Sofii na pierwszym planie.





Poprzednie podsumowanie kulinarno-podróżnicze 2016 roku (część I podróże) znajdziecie tutaj: link.

6 komentarzy:

  1. Jak zwykle bardzo ciekawie! No i fajnie, że jeszcze myślicie o powrocie do Korei 😊 pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jesteśmy Wam dozgonnie wdzięczni za inspiracje i te nasze pierwsze wspólne rozmowy o Korei....

      Usuń
  2. Widzę, że złapaliście koreańskiego bakcyla :)
    Patrząc na listę-nieźle nieźle jak na jeden rok, pozazdrościć wędrowniczego genu tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, hallyu nami kompletnie zawładnelo i nie popuszcza. Pozdrawiamy was serdecznie.

      Usuń
  3. Te dwa zdjęcia rybaków z Chin (może to jeden i ten sam rybak?) są niesamowite. Nie mogę się na nie napatrzyć.
    Pozdrawiam. Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, to dwaj różni rybacy, choć kapelusze i ptaki mieli niemal identyczne. Cieszę się, że zdjęcia się podobają i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.