piątek, sierpnia 18, 2017

Mousse de maracujá czyli marakujowy mus


99

Dostaliśmy od Joany - dziewczyny mojego syna - świetne marakuje. W przypadku tych owoców świetne oznacza: pomarszczone i wyglądające jak podwiędnięte. ;) Tylko takie są wystarczająco dojrzałe i pachnące. W żadnym razie nie można się skusić na gładziutkie i błyszczące - te będą niedojrzałe i zbyt kwaśne. Nasze są fioletowawej odmiany i w dodatku prosto z krzaka, a właściwie z pnącza, bo pod taką postacią marakuja rośnie. W Portugalii radzi sobie świetnie, a już w ogóle swoją niszę ekologiczną znalazła na wyspie Maderze, gdzie są jej wielkie plantacje i wiele odmian. 

2
Fajãs - to osuwiska przy stromych wybrzeżach wyspy, z wyjątkowo cieplutkim mikroklimatem, często wykorzystywane na plantacje tropikalnych owoców. Tu Fajã dos Prades widziana z górnej stacji kolejki linowej, z urwistego wybrzeża. 

Czasami mieszkańcy Madery, żeby przyciągnąć turystów, pod różnymi odmianami marakui rozumieją owoce, które z nią botanicznie nie mają nic wspólnego, jak np. tamarillo (tzw. pomidor drzewiasty). Podstawowe odmiany to złota (Passiflora flavicarpa) i purpurowa (Passiflora edulis).

Odradzam wszystkim kupowanie tych owoców na nastawionym wyłącznie na turystów rynku w centrum Funchal. Ceny są z kosmosu, a ja trafiłam nawet na nieuczciwego sprzedawcę (chyba pierwszy raz w życiu w Portugalii; choć kontynentalni Portugalczycy z przekąsem mówią, że Madery portugalską miarą nie należy mierzyć, więc może to moje doświadczenie nie plami narodowego honoru). Moja głupota, bo poprosiłam po jednej sztuce z każdej odmiany marakui, pan niby przy mnie je troskliwie wybierał. Zapłaciłam trochę szokującą sumę, a potem znalazłam torbę wypchaną tylko tą najtańszą i najpośledniejszą odmianą owocu. A znajomi mieszkający na Maderze mnie ostrzegali.... Jeśli mimo wszystko chcecie tam kupować miejcie się na baczności. W zasadzie to lepiej tylko tam się wybrać, żeby cyknąć trochę zdjęć, zwłaszcza w części ze świeżymi rybami. 

Mój przepis ma korzenie brazylijskie, bo stamtąd pochodzi owoc pasji. Mus jako deser przywędrował oczywiście do Brazylii dzięki Portugalczykom i w obu krajach jest bardzo popularny. W Portugalii chętniej robi się musy na bazie jajek - kremowe i puszyste. Brazylijczycy bardzo sobie ułatwiają sprawę, choć bez uszczerbku na smaku. Robią musy z galaretką lub żelatyną i często bez jajek. W dodatku wszystkie składniki wrzucają po prostu jak popadnie do blendera i krótko miksują. Łatwizna, prościzna i rekordowo krótki czas przygotowania. Klasyczne proporcje to: tyle soku z marakui co mleka skondensowanego i co śmietanki. Można je oczywiście nieco modyfikować, w/g własnego gustu.

bDSC_5795
Spacer wzdłuż typowych dla Madery levadas (ciągnących się kilometrami kanałów irygacyjnych /akweduktów) to ważny punkt programu w czasie zwiedzania wyspy. Widoki bywają ujmujące. 

Ja daję sporo soku ze świeżych owoców do mojego musu. Dla totalnego uproszczenia sprawy - ale tu już moim zdaniem z nieco gorszym efektem smakowym - Brazylijczycy używają często  skoncentrowanego soku z owoców pasji z kartonu. W moim przepisie łamię jeszcze dodatkowo słodycz deseru sokiem z limonki. 

Mus można podać w dużej formie od puddingów i po wyjęciu z niej polać syropem (wtedy nazywany bywa raczej pudim de maracujá). Ja się w to tym razem nie bawiłam i zrobiłam indywidualne porcje w pucharkach.

Jeśli ktoś miałby ochotę na jogurtowy tort z marakują lub pannę cottę o takim smaku to zapraszam do archiwum bloga. 

98

Mousse de maracujá albo pudim de maracujá

porcji

Mus:
1 galaretka o smaku marakui
250 ml wrzącej wody
10 małych fioletowych owoców marakui
2 limonki
1 op. (397g) mleka skondensowanego słodzonego
400 ml śmietany kremówki

Syrop:
75 ml wody
100 g cukru
miąższ z 4 owoców marakui

Mus:
Galaretkę rozpuszczamy w 250 ml wrzątku i zostawiamy do przestygnięcia. Owoce (10 sztuk) przekrawamy na pół i wybieramy z nich miąższ. Przecieramy do przez sito, wyrzucamy pestki. Otrzymany sok dodajemy do przestudzonej galaretki. Wyciskamy sok z limonek i dodajemy do galaretki. Galaretkę z sokami, mleko skondensowane i śmietanę kremówkę wlewamy do blendera i krótko miksujemy. Wlewamy do pucharków i wstawiamy do lodówki do zastudzenia.

Syrop: 
Wybieramy miąższ z 4 owoców i razem z pestkami wrzucamy do rondelka, dodajemy wodę i cukier i gotujemy przez ok. 5-10 min aż zrobi się syrop. Wystudzonym syropem polewamy zastygnięte musy.


2 komentarze:

  1. Uwielbiam marakujowy mus. Niezłego smaka mi narobiłaś na powrót na Maderę i egzotyczne owoce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madera ma rzeczywiście pyszne owoce. Ja uwielbiam też ich małe bananki, są o wiele bardziej aromatyczne niż takie zwykłe. Zapraszam do wypróbowania przepisu, dziekuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.