sobota, czerwca 03, 2017

Phanaeng curry z krewetkami i tajskimi bakłażanami


Thailand
 Krasowa wyspa Jamesa Bonda (wyglądająca jak maczuga Herkulesa) na zatoce Ao Phang Nga. Tu przeciwnik 007 (nieodżałowanego Rogera Moore'a) ukrywał śmiercionośną broń. Tajski ślub przed buddyjską świątynią. Mała Tajka robi zakupy na rynku.

Dziś zajmiemy się kuchnią tajską, gdyż już dwa tygodnie temu ukazał się mój artykuł na temat południowej Tajlandii w czerwcowym numerze "Mojego Gotowania". Rajskie plaże, misternie zdobione, kapiące złotem buddyjskie świątynie i fenomenalne jedzenie. Tak można ten region podsumować jednym zdaniem. Zachwyciły nas szczególnie rynki - z górami świeżych owoców i warzyw, stertami świeżych ziół, kopcami past do curry i zwłaszcza na południu otoczonym Morzem Andamańskim - z cudownymi błękitnymi krabami, krewetkami i rybami.

Tajowie dania curry nazywają kaeng i różnią się one znacznie od tych z Indii. Pasty przyprawowe do nich są dużo lżejsze i nie tak korzennie przytłaczające jak te z subkontynentu. Fakt, że kuchnia tajska w swoich daniach dąży do balansu 4 smaków (słodkiego, słonego, ostrego i kwaśnego) jest powszechnie znany. Obcokrajowcy zapominają jednak często o piątym elemencie (jakoś filmowe skojarzenia mi się nasuwają) - aromacie. Ten ostatni zapewniają głównie takie dodatki jak trawa cytrynowa, liście limonki kaffir czy korzeń galangalu.

Phanaeng curry ( lub panang/phanang curry) to rodzaj czerwonego tajskiego curry. Koloru i lekkiej pikanterii nadają mu czerwone suszone papryczki chili (idealnie gdyby były tajskie). Tu używamy dość dużych ok. 10-15 cm papryczek (które nie są aż tak palące jak najczęściej kojarzone z Tajlandią mikroskopijne i diabelnie pikantne bird's eye chilies). 

Phanaeng curry można robić z różnymi dodatkami. Ja dziś wybrałam krewetki, ale równie często przygotowuje się je z wołowiną, kurczakiem, a nawet z tofu. Tak że warto zrobić pastę curry w podwójnej co najmniej ilości (bo jej przygotowanie to dość mozolne zajęcie, zwłaszcza, gdy jak nakazuje tajska tradycja ucieramy ją w moździerzu) i zużyć ją później do innych wariacji tego dania.

Thailand
Rynek w Phuket Town. Kolejny przysmak z krewetkami tym razem pod postacią zupy w restauracji Raya. Dziewczynki wracają ze szkoły motorówką, ich domy stoją na palach na wodzie na środku zatoki, tuż koło fantastycznych rybnych restauracji. Świątynia Khao Rang.

Użyłam wielkich krewetek, ale można oczywiście przygotować to danie z mniejszymi. Moje groszkowe bakłażany (po tajsku: Makhua Phuang, naprawdę są niewiele większe od zielonego groszku) przywiozłam z Tajlandii (tak myślę, że chyba złamałam prawo Unii Europejskiej wwożąc świeże owoce z Azji, ale jak widać w dzisiejszych czasach łatwiej takie rzeczy przemycić niż 110 ml wody), spokojnie jednak można je zastąpić pokrojonymi w kostkę zwykłymi bakłażanami (choć smak będzie nieco inny). Dodatek mleka kokosowego (bardzo popularny na południu Tajlandii) również łagodzi ostry smak, co powoduje że phanaeng curry jest dużo mniej wymagające dla nieoswojonych z palącymi czasem żywym ogniem tajskimi daniami.

Pastę, jak już wspomniałam, robię zwykle z podwójnej ilości i połowę zachowuję na później (można ją nawet zamrozić, bez uszczerbku dla smaku). Podajemy danie z ryżem jaśminowym lub z cienkimi wstążkami makaronu ryżowego, takimi jak do phad thai (przygotowanie jest proste: zalewamy makaron wrzątkiem i zostawiamy na 8 min, po czym odsączamy). Smacznego!

DSC_0219

Phanaeng curry z krewetkami i bakłażanami
 
Pasta curry (podwójna porcja):
5 dużych suszonych papryczek chili, namoczonych we wrzątku przez 30 min, bez nasion i błonek, pokrojonych w kostkę
1 łyżeczka soli morskiej
1 łyżeczka, drobno posiekanej trawy cytrynowej
1 i 1/2 łyżeczki  skórki otartej z limy kaffir (lub limonki zwykłej)
6 gałązek kolendry z korzeniami, posiekanych
8 ząbków czosnku, obranych i posiekanych
4 szalotki, obrane i posiekane
1 łyżeczka korzenia galangalu, posiekana

1 łyżeczka pasty z krewetek
1 i 1/2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu, lekko utłuczonych

Curry:
2 łyżki oleju z orzeszków ziemnych 
7 gigantycznych krewetek (nieobrane ważą ok. 900 g)
150 g tajskich groszkowych bakłażanów (Makhua Phuang)
4 liście limy kaffir, pokrojone w cienkie paseczki
1 łyżka sosu rybnego
1 i 1/2 łyżki cukru palmowego
1 puszka mleka kokosowego
1 papryczka chili pokrojona w plasterki
liście kolendry

Składniki pasty zmiksować w malakserze lub rozgnieść w moździerzu. Połowę zachować na później.


Krewetki obrać, pozostawiając ogony (Tajowie pozostawiają też głowy, ale ja je dla wygody jedzenia wyrzucam), usunąć jelito z części grzbietowej (najwygodniej rozcinając wzdłuż nożyczkami). 

W dużej patelni na oleju smażyć przez 2 min pastę curry, aż aromaty się zintensyfikują. Dodać mleko kokosowe i dobrze wymieszać. Doprawić do smaku cukrem palmowym i sosem rybnym. Dodać bakłażany i krewetki. Gotować przez ok. 2-3 min, aż miąższ krewetek stanie się matowy (czas gotowania zależy od wielkości krewetek). Zdjąć z ognia i posypać pokrojonymi liśćmi limy kaffir oraz plastrami papryczki i natką kolendry.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.