piątek, kwietnia 01, 2016

Stracotto czyli toskańska wołowina zagotowana na śmierć


A
Cattedrale di Santa Maria del Fiore we Florencji o poranku z zachwycającymi marmurami fasady o wielu kolorach.

Podobno Toskańczycy to najwięksi mięsożercy wśród Włochów. Mieszkańcy stolicy Toskanii lubią krwiste, gigantycznie wielkie steki (bistecca alla fiorentina) i - dla odmiany - zagotowaną "na śmierć" i bajecznie miękką wołowinę. Ja jestem wielbicielką tej drugiej. Nazwa stracotto oznacza właśnie coś przegotowanego. Robiłam to danie już chyba dziesiątki razy, modyfikując przepis i czas gotowania, żeby idealnie odpowiadał naszym domowym gustom. Teraz przygotowuję je niemal z zamkniętymi oczami. ;)

3

Danie jest proste, wymaga jedynie czasu. Powolnego duszenia, najlepiej w piekarniku (są też przepisy, gdzie dusi się na maleńkim ogniu na kuchence i to też nie jest zły pomysł, choć moim zdaniem wygodniej jest wstawić je do piekarnika i zapomnieć o mięsie na kilka godzin). Tak czy siak dusimy długo, aż wołowina będzie mięciuteńka i niemal rozpadająca się pod dotknięciem widelca. Nie do pogardzenia jest też sos - winno-grzybowy, z kawałkami warzyw i pomidorowym posmakiem.

Zainteresowanych stolicą Toskanii zapraszam do przeczytania mojego artykułu "Florencja miasto sztuki i nauki" w kwietniowym numerze Mojego Gotowania.

4

Stracotto

1 i 1/2 kg mięsa wołowego na pieczeń (najlepiej zasznurowanego), w jednym lub dwóch kawałkach
oliwa do smażenia
50 g pancetty (lub zwykłego bekonu) pokrojonej w kostkę
2 cebule, pokrojone w kostkę
2 łodygi selera pokrojone w kostkę
3 marchewki
10 lisków szałwii
2 łyżeczki igiełek świeżego rozmarynu (lub 1 łyżeczka suszonych)
4 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę
2 listki laurowe
750 ml czerwonego wina typu Chianti
kilka suszonych prawdziwków namoczonych w 1/2 szkl gorącej wody
400 g pomidorów bez skórki pokrojonych w kostkę (mogą być z puszki)
200 ml przecieru pomidorowego

Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. W dużym żeliwnym rondlu osmażamy mięso ze wszystkich stron na oliwie. Wyjmujemy i na pozostałym tłuszczu smażymy pancettę lub bekon. Gdy zacznie się rumienić dodajemy cebule, seler, marchewki, szałwię, rozmaryn i smażymy aż zaczną lekko mięknąć. Dodajemy czosnek i smażymy kilkanaście sekund. Dodajemy liście laurowe, szklankę wina i pozwalamy mu odparować. Grzyby siekamy i dodajemy razem z wodą, w której się moczyły, dolewamy resztę wina i pomidory pokrojone w kostkę. Wkładamy z powrotem mięso i smarujemy je z wierzchu przecierem pomidorowym (połową ilości). Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy pod przykryciem do miękkości (w zależności od wagi mięsa ok. 2 i 1/2 - 3 i 1/2 godz), w połowie pieczenia obracając na drugą stronę i smarując resztą przecieru.

5 komentarzy:

  1. Agnieszko, a wołowina na pieczeń to np. jaka jej część? Z jakiej Ty robisz? ja mam w sklepie do wyboru polędwicę, pierwszą krzyżową i udziec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiek, na pewno nie polędwica. To delikatne miękkie mięso nie nadające się do długiej obróbki cieplnej. Lepsza będzie druga lub trzecia opcja. W Portugalii podział mięsa jest inny niż w Polsce. Ja używam acem lub alcatra, ale trudno mi powiedzieć ściśle jakie to będą polskie odpowiedniki.

      Usuń
  2. Jakie piękne zjęcie tej florenckiej katedry. A zdjęcie tej pieczeni Stracotto nie dość, że wyglada niezwykle smakowicie, to dodatkowo świetnie komponuje się z katedrą.
    Bardzo mi miło jest tu zaglądać.
    Pozdrawiam.
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziekuje za takie mile slowa. Bardzo sie ciesze, ze zdjecia sie podobaja i dziekuje za odwiedziny.

      Usuń
  3. Dziękuję za odpowiedź :) Tak się teraz przyglądam tej Twojej wołowinie i myślę, czy to nie coś bardziej w rodzaju pręgi, ale znowu nie wygląda na poprzerastaną tkanką łączną jak pręga? Spróbuję podpytać panie w sklepie mięsnym, one na szczęście ogarniają temat. Czaję się na to stracotto już od dłuższego czasu, odkąd kiedyś przeczytałam felieton Tessy Capponi-Borawskiej o tej potrawie, ale potem zgubiłam ten nr "Kuchni" ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.