poniedziałek, kwietnia 11, 2016

Fagioli all'uccelletto czyli toskańska fasola w sosie pomidorowym


2

Toskańska prostota to kwadratu. Mangiafagioli, czyli zjadacze fasoli (jak reszta Włoch nazywa mieszkańców Toskanii) mają na to strączkowe warzywko kilka niezawodnych sposobów. Mnie, o czym pisałam już wiele razy, nieodmiennie zachwyca tamtejsza cocina povera. Kilka prostych, powszednich, tanich składników, które we włoskich rękach zamieniają się w niezapomniane danie. Sekret jest w zasadzie tylko jeden - jakość użytych ingrediencji. Lokalna fasola, niezbyt długo przechowywana, dojrzałe we włoskim słońcu pomidory, pachnąca szałwia i złocisto-zielona oliwa.

Przy tej ostatniej nie upierałabym się co do włoskiego pochodzenia. Tu mała, dość rozczarowująca, dygresja. Podobno ze wszystkich krajów "oliwodajnych" Włosi najczęściej swoją eksportowaną oliwę podrabiają. Ostatni skandal miał miejsce w listopadzie zeszłego roku. Nie chodzi tylko o to, że oliwa bywa nie do końca extra vergine. Zdarzało się w przeszłości, że zamiast wytłoczyn z oliwek do butelek trafiał olej np. z tunezyjskich czy tureckich orzechów włoskich. Najbardziej w takich aferach przeraża mnie, że to jest z pewnością jedynie wierzchołek góry lodowej i tylko ułamek procenta takich procederów wychodzi na jaw.

b
Migawki z Florencji. Jeden z lwów Medyceuszy na Piazza della Signoria i Dawid Michała Anioła w tle. Pinokio, "pochodził" spod Florencji, stąd też całe miasto pełne jest jego drewnianych długonosych podobizn. Toskania szczyci się swoimi wędlinami, warto się w nie zaopatrzyć we florenckim Mercato Centrale. Rowerzystka na jednej z ulic starego centrum Florencji.

Toskańczycy nazywają nasze dzisiejsze danie fagioli all'uccelletto. Uccelletto to mały ptaszek. Jedyne wytłumaczenie tej dziwnej nazwy podał ojciec włoskiej kuchni Pellegrino Artusi - ma ona pochodzić stąd, że w potrawie używa się podobnych dodatków jak w arrosti di uccelletti (pieczonych ptaszkach). 

Ja jak zwykle z łatwością dałam się uwieść mojemu ulubionemu połączeniu białej fasolki cannellini i pomidorów. Do tego kilka ząbków czosnku i parę listków szałwii. Mniam. Super jako dodatek do obiadu (zwłaszcza do mięs), lekkie danie na kolację lub do nałożenia na bruschettę (czy crostini), co często robią Toskańczycy.

Inne fasolowe dania, które polecam do wypróbowania znajdziecie tutaj.

1


Fagioli all'uccelletto 

500 g suchej białej fasoli cannellini 
1 cebula
2 ząbki czosnku
kilka gałązek świeżego cząbru
sól do smaku

Sos:
oliwa do smażenia
3 ząbki czosnku, przeciśnięte prze praskę
12 listków świeżej szałwii
450 g świeżych pomidorów, bez skórki lub 1 puszka (400g) całych, najlepiej włoskich pomidorów
200 ml przecieru pomidorowego
sól i pieprz do smaku 

Fasolę moczymy w dużej ilości wody przez ok. 10-12 godz. Wodę odlewamy. W dużym, najlepiej żeliwnym garnku zalewamy fasolę świeżą wodą (ma jej być co najmniej 5cm powyżej poziomu fasoli), dodajemy przekrojoną na pół i obraną cebulę, obrane i lekko zmiażdżone nożem ząbki czosnku i cząber. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu do miękkości (ok. 1 i 1/2 - 1 i 3/4 godz). 15 min przed końcem gotowania solimy do smaku. Odsączamy, zachowując 1 szkl wody z gotowania fasoli.

Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy na niej czosnek i listki szałwii (nie wolno dopuścić do zbrązowienia czosnku). Dodajemy pokrojone w kostkę pomidory i przecier i dusimy przez ok. 15 min na niedużym ogniu. Dodajemy ugotowaną fasolę i dusimy jeszcze 15 min pod przykryciem. Jeśli sos jest za gęsty rozcieńczamy go wodą z gotowania fasoli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.