czwartek, stycznia 28, 2016

Czebureki czyli przekąska Tatarzyna


z1

Tradycyjne danie krymskich Tatarów. Wielkie pierogi smażone na tłuszczu z nadzieniem z surowego mięsa. W oryginale nadzienie przygotowywane było z mielonej lub drobno siekanej baraniny. Ja troszkę odstąpiłam od tradycji używając mieszanego mielonego mięsa wołowo-wieprzowego. Najlepiej wybrać ładne kawałki i zmielić samemu, żeby wiedzieć co jemy. ;) W smaku mięsne nadzienie przypomina nieco kołduny. Jakoś niezwykle pasował mi do niego dodatek majeranku (może stąd skojarzenie z kołdunami), zazwyczaj doprawia się je jedynie solą i pieprzem . Niektórzy polecają też kmin rzymski (kumin). Oprócz mięsa, ze środka każdego pierożka przy ugryzieniu wypływa rosołkowaty sosik, proszę więc być czujnym przy konsumpcji. :)

Posiłkowałam się filmikiem na youtube, gdzie rosyjski kucharz zapewniał, że on z łatwością zjada "dziesjać" czebureków. Ja poradziłam sobie z 1 i 1/2. Moi panowie zjedli po 3 czy 4 i odpadli z konkurencji mimo kresowych wschodnich genów. Czebureki znakomicie się przechowują. Można je odgrzać na drugi dzień w piekarniku, na patelni lub - najłatwiej - w mikrofalówce z grillem.

Nam bardzo smakowały z czystym barszczem i odrobiną czosnkowego sosu majonezowo-jogurtowego.

z2

Czebureki

Ciasto:
500 g mąki
250-300 ml wrzącej wody
3 łyżki oliwy
1 łyżka wódki
1 i 1/2 łyżeczki soli

Nadzienie:
500 g mieszanego wołowo-wieprzowego mięsa mielonego
150 ml jogurtu naturalnego lub kefiru
sól i dużo świeżo zmielonego czarnego pieprzu do smaku
1 łyżeczka majeranku lub mielonego kuminu (opcjonalnie)
4 łyżki posiekanej natki pietruszki lub kolendry

mąka do wałkowania
oliwa do smażenia

Ciasto:
Mąkę mieszamy z solą. Do wrzątku wlewamy oliwę i stopniowo dodajemy ten płyn do mąki dobrze zagniatając jak ciasto na makaron. Na koniec dodajemy wódkę i jeszcze trochę wyrabiamy na stolnicy (ciasto można też wyrobić w maszynie do chleba na programie do wyrabiania makaronu). Owijamy ciasto folią przezroczystą i odstawiamy na 30-60 min. 

Nadzienie:
Do mięsa dodajemy wszystkie składniki nadzienia i dobrze wyrabiamy.

Na lekko wysypanej mąką stolnicy bardzo cienko wałkujemy ciasto i wycinamy z niego koła o średnicy 15-20 cm pokrywką lub spodkiem. Wycięte placki trzymamy między rozłożonymi ściereczkami, żeby nie wyschły.

Rozgrzewamy oliwę (najlepiej jednocześnie w dwóch dużych patelniach). Na każdy pieróg nakładamy nadzienie (nie za dużo, mają zostać dość obszerne wolne brzegi) i składamy na pół. Małym wałkiem wałkujemy brzegi ciasta żeby dobrze się zlepiły i jeszcze przyciskamy zębami widelca. Lekko uciskamy pierogi dłonią, żeby równomiernie rozprowadzić nadzienie w każdym czebureku. Natychmiast smażymy (nie powinny długo czekać na smażenie bo ciasto zawilgotnieje od nadzienia) po ok. 3-4 min z każdej strony, aż ciasto się ładnie zrumieni, a nadzienie przestanie być surowe.

Zajadamy jeszcze gorące.

13 komentarzy:

  1. lubimy te tatarsko - karaimskie klimaty, u nas z topu nie schodzą kybyny/kibyny. tez je ulepszam dodając majeranek i czosnek choć w oryginale nie ma :)
    a wracając do poprzedniego posta, moje odwiedziny na Twoim blogu zaczęły się od sosu, nomen-omen, tatarskiego i śliwek w occie, których słoiczek Ci obiecałam i co ? i nic, cisza w temacie, ooops :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja śliwkowy prezent przyjmę tylko podarowany osobiście. Ta Wasza wyprawa do PT też się jakoś ociąga. ;)

      Za kybyny jakoś się zebrać nie mogę, siostra mi wspominała, że jadła pyszne w Trokach. One są chyba właśnie pieczone, prawda? Nie wiem czy ciasto jest podobne do tego czy raczej drożdżowe? Wtedy Mariola, z komentarzach poniżej miałaby odpowiedź na pytanie czy coś w tym stylu można zrobić w piekarniku.

      Usuń
    2. och, wiem. nawet samolot tani prawie spod domu mam ;) niestety zawsze są jakieś bardziej priorytetowe priorytety to raz, dwa bardzo mi się ciężko z tej mojej wsi ruszyć.
      kybyny są pieczone jak najbardziej i są dwie szkoły jeśli chodzi o ciasto, kruche (Karaimi tatarscy) albo drożdżowe (Karaimi litewscy). ja robię krucho-drożdżowe :D
      http://turcjaodkuchni.blogspot.fr/2014/06/kibiny.html
      http://dorodnepomidory.bloog.pl/id,337938592,title,Kybyny-kuchnia-karaimska,index.html?smoybbtticaid=6166fa

      Usuń
  2. Dużo słyszałam o czeburekach, ale jeszcze nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, nie wiem jak sprawnie dziala filtr spam na yahoo, ale wyslalem dzis kolejengo maial w odpowiedzi na Twoj monit.

    Swietny blat, to stol czy co innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stół ogrodowy, własnoręcznie malowany. :)

      Usuń
  4. Próbowałam czebureki w Wilnie - bardzo smaczne, ale też dałam radę tylko jednemu, mimo swoich kresowych korzeni ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no właśnie Komarko, u nas też jakieś słabowite te kresowe geny. ;)

      Usuń
  5. Fajnie się prezentują , a czy idzie zrobić je w wersji wegetariańskiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, może z gotowaną soczewicą by się udały ?

      Usuń
  6. Nigdy nie jadłam i chyba nie słyszałam o czeburekach. Chętnie bym spróbowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czy zamiast smażenia można je upiec w piekarniku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Wschodzie się je raczej smaży, ale zawsze można spróbować upiec. W końcu niektórzy nawet donaty przygotowują w piekarniku. :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.