wtorek, listopada 10, 2015

Endives à la flamande czyli cykorie po flamandzku


Arras-glowny-plac-z-karuzela
Uroczy rynek w miejscowości Arras z ratuszem i staromodną karuzelą.

Dziś prościutkie i bardzo jesienne danie. Popularne w północnej Francji (oraz w Belgii), zwłaszcza w regionie Nord-Pas-de-Calais. Piszę parę słów o tym dość niedocenianym, a bogatym kulinarnie obszarze w październikowym numerze "Mojego Gotowania". 

Cykoria to tam jedno z ulubionych warzyw, w dialekcie ch'ti mówi się na nią chicon. Dość ascetyczna wersja, którą tu prezentuję znakomicie się sprawdza jako dodatek do cięższych mięsnych dań również typowych dla zimnawego i deszczowego Nord-Pas-de-Calais. Popularna jest również na północy - pewnie nawet bardziej znana - wersja cykorii owiniętej plastrami szynki i polanej beszamelem, również zapiekana. Ta może być daniem samym w sobie.

a1

Endives à la flamande czyli cykorie po flamandzku

6 cykorii przekrojonych na pół
2-3 łyżki masła
 sok z 1/2 cytryny
250 ml białego wina
250 ml bulionu z kurczaka
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku

Cykorie osmażamy na maśle z obu stron. Układamy w jednej warstwie w dużym, wysmarowanym masłem żaroodpornym naczyniu i skrapiamy sokiem z cytryny. Zalewamy winem i bulionem. Oprószamy pieprzem i solą. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180ºC do miękkości, przez ok. 35-45 min. 

5 komentarzy:

  1. nie przepadam za endywia ale ten sposób przygotowania lubię i jem. moja teściowa dodaje do zapiekania pokrojone na połówki, ćwiartki szalotki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cykoria to jedno z moich ulubinych warzyw. Gorzkich w smaku. Szukam innych gorzkich i mało ich znajduję. Smak gorzki świetnie komponuje się z kotrastowymi smakami, np kwaśnymi - cytryna, słodkimi - daktyle. Znam taką surówkę z cykorii: surową poszatkować razem z głąbami (bo one mają najwięcej goryczy), pokropić obficie sokiem z cytryny (niby po to aby nie ściemniała ale też po to, aby smaki się skomponowały). Do tego dorzucić daktyle i wszystko zalać naturalnym jogurtem. Wymieszać, wstawić do lodówki na godzinę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surówka brzmi interesująco, dziękuję za pomysł. Jeszcze większą goryczkę niż cykoria ma czerwone radicchio i niektóre odmiany endywii. Do tego pierwszego ciągle się jeszcze przekonuję. ;)

      Usuń
  3. Jakoś nie przepadam za cykorią, choć na powyższym zdjęciu wyglądają bardzo apetycznie. Może po zapieczeniu ich smak nie jest aż tak wyrazisty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzanno, goryczka po obróbce cieplnej nieco łagodnieje, ale nie można powiedzieć, że znika. Pozdrawiam.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.