niedziela, lutego 08, 2015

Risi e bisi czyli ryż z groszkiem z Wenecji


My Venice
Wenecka szmaragdowa laguna i wyspa San Giorgio, widziana z placu św. Marka.

To banalnie proste danie jada się w Wenecji tradycyjnie 25 kwietnia, w dniu św. Marka - patrona miasta. Szczątki świętego trafiły do miasta na lagunie w niezbyt pobożny, aczkolwiek dość popularny w średniowieczu sposób - zostały skradzione przez weneckich kupców ze świątyni w Aleksandrii. Napisałam, że ta metoda pozyskiwania cennych relikwii była rozpowszechniona w wiekach średnich, gdyż i inne miasta, aby zapewnić sobie poważanie i dużą liczbę odwiedzających pielgrzymów zdobywały je w podobny sposób (vide - doczesne szczątki św. Mikołaja w Bari, ukochanym mieście królowej Bony, zachachmęcone z Myry). 

My Venice
Zakochani na Piazza San Marco (koło pana stoi spritz - sztandarowy wenecki aperitif). Gondolier w pełnej krasie. Do ślubu przyjeżdża się tu gondolą. Plac św. Marka po deszczu; bazylika jak zwykle częściowo w remoncie; z górnych pięter Campanile w dawnych czasach wywieszano w klatce złoczyńców, musieli mieć niezły widok na miasto. ;)

Tak czy siak św. Marek został patronem La Serenissima. Wybudowano mu bazylikę całą w złocie, marmurach i mozaikach, którą przyozdobiono jeszcze spiżowymi końmi i posągiem tetrarchów, złupionymi w Konstantynopolu. Tam to, zamiast do Jerozolimy, skierowali zaradni wenecjanie (a ściśle rzecz biorąc ich ociemniały doża Enrico Dandolo) IV krucjatę.

Venice
Piazza San Marco z Pałacem Dożów i Campanile widziane ze statku na lagunie. Dość przerażająco wyglądające, ale znakomite spaghetti z atramentem z mątwy. Sarde in saor - sardynki w octowej zalewie, wenecka specjalność. Sprzedawca na słynnym rynku niedaleko mostu Rialto.

Mieszkańcy bardzo szanują swojego patrona i do dziś dzień w jego dniu odbywa się w Wenecji huczne święto. Że przypada ono z początkiem wiosny wenecjanie wykorzystują młody, dopiero co zebrany świeży zielony groszek, żeby zrobić risi e bisi, prościutkie danie o wdzięcznie i zabawnie brzmiącej nazwie. Jak to zwykle, gdy coś jest bardzo proste składniki muszą być jak najlepszej jakości - szczególnie ważny jest dobry ryż (potrzebny będzie krótko-ziarnisty używany do risotto jak: vialone nano, arborio lub król ryżu - carnaroli) i rzecz jasna wspomniany już groszek. Świeży nie zawsze jest pod ręką, ale nie będzie on przynajmniej mrożony, a nie daj Boże z puszki, bo wtedy danie straci cały swój urok.

Venice
Pobliska wyspa Burano z rybackimi domkami we wszystkich kolorach tęczy, słynie też z koronek i pysznych ciasteczek. Morskie przysmaki z laguny. Wenecki bard.

Mój przepis bazuje na recepturze Francesco da Mosto (nie byłabym sobą, gdybym nie zmieniła proporcji i niektórych składników), wenecjanina z dziada pradziada (rodzina da Mosto mieszka na lagunie od V wieku n.e., jeden z jego przodków odkrył Wyspy Zielonego Przylądka w służbie portugalskiego infanta Henryka Żeglarza), architekta i autora genialnej serialu BBC "Francesco's Venice" o historii, kulturze i architekturze La Serenissima.  Obejrzenie tych filmów polecam każdemu przed odwiedzeniem tego czarodziejskiego, mimo ciągłej powodzi turystów, miasta.  

Zainteresowanych kuchnią Wenecji odsyłam do lutowego numeru "Mojego Gotowania", gdzie ukazał się mój artykuł na ten temat. 

1

Risi e bisi czyli weneckie risotto z zielonym groszkiem

2 łyżki masła
2 łyżki oliwy
50 g bekonu pokrojonego w kostkę
1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
500 g świeżego wyłuskanego lub mrożonego zielonego groszku
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
250 g ryżu krótko-ziarnistego, najlepiej vialone nano lub carnaroli
1 l bulionu z kurczaka
  sól i pieprz do smaku

dodatkowa 1 łyżka masła
50 g startego parmezanu

Na rozgrzanym maśle i oliwie smażymy bekon, po 2 minutach dodajemy cebulę i  dalej smażymy aż się zeszkli. Dodajemy ryż, chwilę przesmażamy i stopniowo dodajemy bulion (mniej więcej w porcjach po 1/2 szkl), ciągle mieszając i przed dodaniem kolejnej porcji czekając aż płyn częściowo wyparuje. Na ok. 5-8 min przed końcem gotowania, gdy ryż będzie jeszcze lekko twardawy dodajemy zielony groszek i pietruszkę. Czas gotowania zależy od gatunku ryżu, jeśli trzeba można dodać więcej bulionu. Potrawa powinna być dość płynna, ma przypominać niemal gęstą zupę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gdy danie jest gotowe dodajemy 1 łyżkę masła i starty parmezan. Podajemy gorące. Gotowe risi e bisi można posypać już na stole dodatkowym parmezanem. 

5 komentarzy:

  1. risi e bisi sobie daruje ale ta Wenecja ... :)
    20 lat właśnie minęło jak ukazała mi się o wschodzie słońca jak teatralne dekoracje, a równo tydzień temu po Placu św. Marka biegało moje dziecko :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne zdjęcia Wenecji, bajka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjecia cudowne! przepis juz mi znany ale dobrze sobie przypomniec to danie, gdy stoi sie przed lodowka wieczorem z mina pytajaca " co dzis na kolacje?"... pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za odczarowanie paskudztwa pod nazwą "ryż z groszkiem" znanego ze stołówek. Pozwoliłam sobie dodać jeszcze ząbek czosnku na sam koniec, już na wydaniu do stołu - przepyszne to było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie prościutkie danie, a jednocześnie całkiem smaczne. Ząbek czosnku brzmi dobrze w tym towarzystwie. ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.