wtorek, lutego 17, 2015

Fritole czyli weneckie karnawałowe pączki


Venice main theme
Wenecka Piazzetta z Pałacem Dożów i laguną w tle. Nawet w Wenecji jest taka pora, gdy miasto się wyludnia. ;)

Czas karnawału już od zamierzchłych czasów jest w Wenecji bardzo hucznie obchodzony. Apogeum dekadencji osiągnął chyba za czasów Giacomo Casanovy. Potem przyszły nieciekawe choróbska toczące ludzką tkankę republiki, okupacja napoleońska i austriacka i zrobiło się mniej wesoło, ale o karnawale nie zapomniano.

 My Venice (carnaval mask collection)
Kolekcja pięknych karnawałowych masek, niektóre z nich to prawdziwe dzieła prawie zapomnianego już dziś rzemiosła.Jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie sklepik z trzewikami i strojami w których musiały chodzić kolekcjonowane przez Casanowę damy.

I dzisiaj w czas Carnevale zobaczymy ludzi przemykających w podcieniach Pałacu Dożów w maskach i wyszukanych XVIII-wiecznych strojach. Są nawet konkursy na najpiękniejszą maskę i najatrakcyjniejszy kostium. Atmosfera jest nadal czarodziejska (chyba sprawia to niezmiennie samo miasto), mimo że turystów jest więcej niż samych wenecjan. Ci ostatni to jedna z najstarszych populacji miejskich we współczesnej Europie.

Venice
Ponte dei Suspiri (most westchnień) - wbrew pozorom nie były to jak dziś westchnienia ukochanych. Nazwa wzięła się stąd, że skazańcy idą na egzekucję z tego mostu wzdychali po raz ostatni widząc Wenecję. W gondoli co prawda nie George Clooney, ale ślub też całkiem całkiem.

Rzadko kto dziś mieszka w mieście na lagunie, młodzi ludzie przyjeżdżają do pracy ze stałego lądu, pozostali tylko starsi mieszkańcy i puste pałace wykupione przez zamożnych tego świata.

Karnawał ma też swoją oprawę kulinarną. Królują słodycze, zwłaszcza ciężkie, zimowe, smażone. Wśród nich najpopularniejsze to  fritole (nazywane też frittelle) oraz galani.

2

Klasykiem wśród klasyków są fritole - małe pączki bez nadzienia, za to z rodzynkami (niektórzy dodają też orzeszki piniowe), sprzedawane w cukierniach i na ulicznych straganach. Kiedyś mogli je przygotowywać na weneckich ulicach jedynie "fritoleri", mający w dawnej Republice Wenecji nawet swoje stowarzyszenie. Dzisiaj sezon na fritole mocno się  wydłużył i stały się dostępne także poza ścisłym czasem karnawałowych szaleństw. Inny smakołyk to galani - wyglądają i smakują jak nasze polskie faworki. Sporo zbieżności między włoskim i polskim karnawałem, czyżby sprawczynią tego była znowu królowa Bona?

3

Le fritole (lub frittelle)

Mokre składniki:
150 ml wody
150 ml mleka
75 g stopionego masła
2 jajka

Suche składniki:
450 g mąki
3 łyżeczki suszonych drożdży
60 g cukru
1/4 łyżeczki soli
skórka starta z 1 cytryny
skórka starta z 1 pomarańczy
1 op. cukru waniliowego

Dodatki:
75 g jasnych niedużych rodzynek, namoczonych przez kilka godzin w rumie

olej do smażenia
waniliowy cukier puder do posypania

W jednej misce mieszamy ze sobą suche składniki, w drugiej mokre. Łączymy ze sobą zawartość obu misek i wyrabiamy ciasto drożdżowe. Najłatwiej zrobić to mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego (na wolnych obrotach przez ok. 15-20 min) lub w maszynie do chleba na programie do wyrabiania ciasta. Pod koniec wyrabiania dodajemy odsączone rodzynki. Zostawiamy ciasto przykryte do wyrośnięcia aż podwoi objętość (na ok. 1 godz).

Rozgrzewamy we frytkownicy olej do temperatury 180ºC. Nabieramy ciasto na łyżkę stołową i zsuwamy do oleju przy pomocą drugiej łyżki lub ułatwiamy sobie pracę i nabieramy ciasto gałkownicą do lodów. Smażymy obracając, aż fritole zrumienią się ze wszystkich stron. Wykładamy na papierowe ręczniki do odsączenia.

Po usmażeniu posypujemy szczodrze cukrem pudrem.

5 komentarzy:

  1. Jak zawsze zachwycam się zdjęciami i opowiadaniem :-) A pączki z rodzynkami (a z orzeszkami pini to już w ogóle!) podobają mi się bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia piękne! i pączki też wyglądają zachęcająco :-) i te rodzynki w rumie..

    OdpowiedzUsuń
  3. Maski są zdecydowanie przepiękne! Wenecja jest wspaniała ;) No też niczego sobie jest Wrocław impreza firmowa nasza była tam organizowana i było niesamowicie! Jakie restauracje!

    OdpowiedzUsuń
  4. warto jechac do Wenecji w styczniu/lutym? bo myslelismy o sierpniu ,ale wtey tylu turystów... moze czerwiec/maj? nie mozemy sie zdecydowac...to samo z Toskanią... zauważyłam ze byłaś raz w marcu ?to dobry termin, bo słyszałam ze najlepszy to wrzesien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariko, Wenecja jest piękna o każdej porze roku. W lutym może wypaść karnawał więc tłumów nie unikniesz. Tam zresztą turystów jest dużo chyba przez okrągły rok. W Toskanii chyba najlepiej unikać szczytu letniego sezonu. Wiosna wydaje się chyba równie dobra jak jesień. Wszystko zależy od tego czy bardzo słoneczna pogoda jest warunkiem koniecznym na wakacjach. Jeśli nie - to lepiej chyba we Włoszech omijać letnią porę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.