środa, stycznia 14, 2015

Trinxat czyli katalońska siekanina


Torre del Remei hotel
Wnętrze restauracji Torre del Remei, Cerdanya, Katalonia.

To już ostatni pirenejski odcinek. Niech was nie zmyli pałacowe wnętrze - potrawa dziś prezentowana jest bardzo skromna. A dlaczego pokazuję kandelabry i draperie wytłumaczę za chwilę. ;) 

Nasze dzisiejsze danie jest katalońskie, jadane także chętnie w Andorze (więcej o tym miniaturowym kraju i jego kuchni piszę w styczniowym numerze "Mojego Gotowania"). Idealne na tamtejszy górski klimat i śnieżne zimy. Słowo trinxat można z katalońskiego na polski przetłumaczyć jako siekanina. To prosta chłopska potrawa, jedzona w całej Catalunya muntanyosa (górskiej Katalonii). Główne składniki to kapusta, ziemniaki, cebule i odrobina wędlin. Czyli produkty dostępne w każdej pirenejskiej chacie od zarania dziejów.

Często trinxat ląduje na talerzu, nabrane łyżką prosto z patelni, jako samodzielne danie albo dodatek do głównej potrawy. Lubują się w tej przaśnej siekaninie wszyscy tutejsi górale.

Trinxat from Andorra
Trinxat podane w góralskim stylu.

Nie na darmo jednak jest w regionie Pirenejów mnóstwo słynnych szefów kuchni, którzy potrafią tę siekaninę podać w elegancki sposób. My jedliśmy ją w Torre del Remei w Bolvir de Cerdanya. To piękny modernistyczny pałacyk z początków XX wieku, zbudowany przez katalońskiego bankiera Agustí Manaut i Taberner, a dziś zamieniony w hotel i restaurację. Szefem kuchni jest tutaj Josep Maria Boix, nazywany alchemikiem kuchni. Jego danie są nowoczesne, miewają nawet elementy molekularne (bądź co bądź jesteśmy w Katalonii, która z molekularnej kuchni w ostatnich dziesięcioleciach słynie), ale mocno stoją na bazie lokalnych produktów i tradycji. Restauracja ma nawet własne źródło krystalicznie czystej pirenejskiej wody.

Torre del Remei hotel. Spain
Modernistyczny pałacyk Torre del Remei, z zewnątrz i w środku.

Chłopskie (można by nawet powiedzieć góralskie) w rodowodzie trinxat było w Torre del Remei bardzo elegancko zaprezentowane, w formie zgrabnych walców z piórkami bekonu, co ja dziś próbuję nieudolnie naśladować.

Trinxat from Andorra
Trinxat podane w stylu fikuśnie molekularnym.

Trinxat

800 g grubo posiekanej kapusty
600 g ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę
1-2 łyżki oliwy
4 plasterki bekonu
1 cebula, drobno posiekana
1 por, pokrojony w półplasterki
3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz do smaku

Kapustę i ziemniaki gotujemy do miękkości w dużej ilości wrzątku. W tym czasie obsmażamy na oliwie bekon pokrojony w poprzeczne paski i wyjmujemy z patelni, pozostawiając tłuszcz. Na pozostałym w patelni tłuszczu smażymy cebulę i por, na koniec dorzucając czosnek. Ugotowaną kapustę i ziemniaki dobrze odsączamy i lekko odparowujemy w garnku. Wrzucamy na patelnię, razem z połową bekonu (resztę zachowujemy do ozdoby). Smażymy wszystko, częściowo rozgniatając kapustę i ziemniaki (łyżką lub praską do ziemniaków), na koniec dodajemy natkę pietruszki. Podajemy trinxat ozdobione słupkami bekonu i pietruszką.

3 komentarze:

  1. Gratulacje publikacji!
    Lubie takie niewyszukane potrawy, sa swietnym przykładem, że na calym kontynencie proste smaki sa do siebie podobne.
    A juz po podaniu w foremce z bekonowym chipsem zasługuja na krolewski bez mała stół :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż ślinka leci... Dzięki za pięknie prosty przepis :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś sycącego w te śnieżne dni :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.