czwartek, listopada 06, 2014

Pesce in carpione czyli marynowane rybki z północnych Włoch


The village of  Carate, Lago di Como, Italy
Miasteczko Carate, Lago di Como, Lombardia.

Kolejna receptura z północnych Włoch. Specjalność lombardzkiego "pojezierza". Jak na krainę pięknych jezior przystało są to rzecz jasna pływające smakołyki. Rybki krótko obsmażane, a potem marynowane w occie i białym winie. Moja Mama w podobny sposób (ale bez wina) przygotowywała łowione przez Tatę w jez. Gowidlińskim okonie czy płotki. Tak że Włosi nie mają na ten przepis wyłączności. ;)

 pesce in carpione

Nad włoskimi jeziorami pesce in carpione najczęściej robione są ze słodkowodną rybą lavarello. Można je przygotować oczywiście z innymi gatunkami ryb, a nawet jeśli ktoś woli z większymi rybnymi filetami (świetnie się sprawdzają filety z pstrąga lub pstrąga łososiowego). Ja robiłam je z niedużymi portugalskimi rybkami fanecas i verdinhos.

 pesce in carpione
Rybki fanecas.

Ten przepis pochodzi z wybrzeży przepięknego, trochę snobistycznego i elitarnego (bo znanego z imponujących willi sławnych tego świata, takich jak George Clooney, Donatella Versace czy Richard Branson) Lago di Como, o którym ostatnio do znudzenia piszę. 

Mam nadzieję, że czytelnicy mi wybaczą zatrzymanie się na tak długo w regionie Lombardii - tutejsza kuchnia wszakże jest tak bogata i różnorodna, że sprawiedliwość mogłyby jej oddać nie moje marne posty, a raczej jakaś poważna i obszerna  kulinarna epopeja.  

pesce in carpione

Pesce in carpione

1 kg niedużych słodkowodnych lub morskich rybek, wypatroszonych
1/2 cytryny
mąka do obtoczenia ryb
sól i biały mielony pieprz
oliwa do smażenia
400 ml białego wina
200 ml octu z białego wina
1 łyżeczka cukru
1 duża cebula, pokrojona w półplasterki
6 szalotek, pokrojonych w krążki
1 por, pokrojony w krążki
2 marchewki, pokrojone w krążki
2 listki laurowe
5 ziaren białego pieprzu
5 ziaren czarnego pieprzu
1/2 pęczka natki pietruszki

Ryby myjemy i skrapiamy sokiem z cytryny. Osuszamy i obtaczamy w mące wymieszanej z solą i pieprzem. Smażymy z obu stron na rozgrzanej oliwie. Przekładamy do głębokiego kamionkowego półmiska. 

Ocet zagotowujemy w rondlu z winem i cukrem, dodajemy warzywa, liście laurowe, ziarenka pieprzu i gotujemy przez ok. 3 min. Na sam koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Gorącą marynatą zalewamy ryby w półmisku. Zostawiamy do przegryzienia smaków na min. 12 godz. w lodówce.

5 komentarzy:

  1. Od czasu śledzi jurszczyńskich jak widzę Twoje ryby, to walę jak w dym, nawet jeżeli przepis przypomina nie tylko ten od Twojej Mamy.
    Od mojej też :)
    Nad morzem za to w ten sposób śledzie i kuleczki z mielonego dorsza, mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiły komentarz. Ogromnie mi miło, że śledzie jurszczyńskie tak Wam przypadły do gustu. ja jeszcze sobie przypomniałam, że coś takiego jak włoskie pesce in carpione w PT nazywa się escabeche de peixe, tak że potrawa robi się coraz bardziej międzynarodowa.

      Co do polskich smaków - to u nas śledzie też, a jakże, robiło się w takiej zalewie. Najczęściej na Święta. A kuleczki z mielonego dorsza brzmią super.

      Uwielbiam Wasz blog i coraz bardziej marzy mi się wyjazd do Korei. Był w planach na wiosnę 2015, ale w końcu wygrał Singapur i Taiwan. Mówią jednak że co się odwlecze, to nie uciecze ... ;)

      Usuń
    2. Taiwan jeszcze rozumiem, ale Singapuru nie bardzo :)
      No, chyba, że chcesz doświadczyć eklezjastycznej kuchni azjatyckiej w jednym miejscu, bez jeżdżenia po okolicy.
      Za cenę 10 obiadów w Johor Baru(za rogiem) zjesz pyszny posiłek w Singapurze ;)
      Piękne państwo-miasto, nie wiem tylko, czy będzie co robić dłużej niż trzy dni.
      Za to jeśli zatrzymujecie się tam w drodze z lub do Taiwanu- świetny pomysł.

      Usuń
    3. Nie ma od nas bezpośrednich lotów na Taiwan. Lecimy więc przez Singapur - myślę, że krótki tam pobyt powinien nas usatysfakcjonować kulinarnie i fotograficznie.

      Usuń
    4. To wszystko tłumaczy :)
      Nas, czytelników usatysfakcjonuje zapewne też.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.