niedziela, listopada 30, 2014

Granatowy sernik na zimno


3

Aktualnie jeden z najulubieńszych serników mojego syna. Deser jest na zimno, mimo że kalendarzowo od dawna już jesień. W Porto mamy jednak niezwykle słoneczny listopadowy weekend. Chociaż raz to Morze Śródziemne pokazało pazury i smaga wiatrem i deszczem. Atlantyk o dziwo nawet rozbujany (wielką radość mają z tego surferzy z całego świata, którzy upodobali sobie miejscowość Nazaré słynącą z gigantycznych fal), ale pogoda dopisuje. I to tym razem nie my jak w zeszłym roku, a Katalończycy i mieszkańcy Lazurowego Wybrzeża walczą z żywiołem.

1
 
Pora jednak na wspomniany deser jest odpowiednia, bo przymiotnik w nazwie sernika nie oznacza ciemnoniebieskiego koloru, odnosi się za to do pysznych owoców, na które sezon już tutaj trwa od jakiegoś czasu. Wbrew lokalnemu patriotyzmowi palmę pierwszeństwa muszę przyznać nie portugalskim, ale andaluzyjskim granatom. Podobno te najlepsze z najlepszych rosną w Azerbejdżanie (tak mi przynajmniej donosi mieszkający tam znajomy). Inni twierdzą, że palma pierwszeństwa należy się Iranowi.

Ja z bliskowschodnich próbowałam tylko tureckich i już one wydawały mi się genialne. Gdy byliśmy pod koniec października w Turcji co krok natykaliśmy się na obwoźnych sprzedawców soku z granatów. Na wózeczku mieli górę rubinowych owoców, które wyciskali jak cytrusy (taką ręczną wyciskarką z metalową wajchą). Widzieliśmy ich w Izmirze (kiedyś nazywanym Smyrną i słynącym z jeszcze jednego owocu będącego esencją śródziemnomorskości, na pewno się domyślacie jakiego). Co najmniej kilku oferowało go spragnionym po zwiedzaniu Efezu, w całkiem intensywnym jak na tę porę roku skwarze.

A pomegranade juice seller Izmir, Turkey
Sprzedawca soku z granatów tuż za bramami starożytnego Efezu, w którym nauczał św. Paweł (ciekawe czy i on raczył się tym pysznym napojem).

W Istambule stali na każdym rogu. A ja się nie mogłam oprzeć i kupowałam od nich sok co chwilę - pod Pałacem Tokapi, pod Bazarem Egipskim, na placu, który niegdyś był bizantyńskim hipodromem.

Od tureckich wspomnień wróćmy do sernika. Masa to mieszanka twarożku typu faiselle (można zastąpić serem do serników albo serkiem kremowym typu philadelphia), greckiego jogurtu, śmietanki kremówki i mascarpone. Te dwa ostatnie składniki nadają sernikowi bardzo pożądaną kremowość.

A pomegranade juice seller and buyer, Istambul, Turkey
Istambuł. Okolice sułtańskiego pałacu Topkapi. Po lewej klientka ze znawstwem wybierająca granaty na sok.

Delikatny śmietankowo-waniliowy smak sernika, z kwaskowatą nutą jogurtu, przełamany jest smakiem granatów. Na wierzchu lądują ziarenka wyglądające jak małe klejnoty. Oprócz tego polewamy sernik syropem z granatów i pomarańczy.

2

Granatowy sernik na zimno

tortownica lub obręcz do tortów o średnicy 22 cm

Spód:
200 g ciasteczek typu digestive
75 g roztopionego masła

Masa serowa:
4 i 1/2 łyżeczki żelatyny w proszku
4 łyżki wody do rozpuszczenia żelatyny 
200 ml śmietanki kremówki 
nasionka wyskrobane z przeciętej wzdłuż na pół laski wanilii

600 g odsączonego serka faiselle (mielonego sera do serników lub kremowego serka typu philadelphia)
250 g serka mascarpone
300 g jogurtu greckiego
175 g cukru
1 op. (7,5 g) cukru waniliowego
1 łyżka soku z cytryny

Syrop z granatów i pomarańczy:
sok z 2 i 1/2 dużych granatów (najwygodniej wycisnąć sok z pomocą wyciskarki do cytrusów)
sok pomarańczowy, w ilości takiej, aby razem z sokiem z granatów wyszło nam 500 ml płynu
100 g cukru

Na wierzch:
ziarenka z 1/2 owocu granatu

Spód:
W malakserze kruszymy herbatniki i krótko miksujemy z roztopionym masłem. Wykładamy ciasteczka do tortownicy lub bezpośrednio na paterę wewnątrz szczelnej obręczy do tortów. Uciskamy denkiem szklanki, żeby wyrównać spód i wstawiamy do lodówki na minimum 30 min.

Masa:
Mieszamy żelatynę z 4 łyżkami wody w małym rondelku i zostawiamy do napęcznienia na 10 min. Rozpuszczamy na minimalnym ogniu dodając połowę śmietanki (100 ml), ciągle mieszając i uważając żeby jej nie zagotować (jeśli ktoś ma obawy może rozpuścić żelatynę w bain-marie). Gdy tylko żelatyna się rozpuści dodajemy do niej resztę śmietanki i wanilię.

Krótko miksujemy serek faiselle, mascarpone, jogurt, cukry i sok z cytryny. Łączymy żelatynową śmietanę z masą serową dodając tą pierwszą cienkim strumieniem do sera i nie przerywając miksowania. 

Masę wylewamy na przygotowany spód i wstawiamy do zastygnięcia do lodówki, najlepiej na całą noc.

Syrop granatowo-pomarańczowy:
Składniki syropu mieszamy ze sobą w rondelku. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy bez przykrycia, aż syrop zredukuje się do ilości ok. 250 ml i zgęstnieje (ok. 35-40 min). 

Posypujemy sernik ziarenkami granatu. Polewamy syropem kawałki sernika bezpośrednio przed podaniem.

13 komentarzy:

  1. Wprost ubóstwiam granaty, więc to sernik stworzony dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja! Uwielbiam serniki i uwielbiam granaty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale bomba kaloryczna! Niestety nie dla tych, któży odżywiają się świadomie. Oczywiście nie mówię o granatach�� Ale o mascapone(80 proz. tłuszczu) i philadelphia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadomie czyli jak? Bez tłuszczu? Bez kalorii? Bez glutenu? Bez węglowodanów? Może bez nabiału i bez mięsa? A może bez tego wszystkiego naraz? Tyle dzisiaj tej jedynie słusznej i wzajemnie się wykluczającej żywieniowej świadomości, że aż głowa boli. A może po prostu ukroić sobie mniejszy kawałek tej budzącej zgrozę bomby kalorycznej? Cieszę się, że chociaż granatom udało się prześliznąć przez to gęste dietetyczne sito. Choć trochę mnie to dziwi, wszakże zawierają fruktozę... ;)

      Usuń
  4. Zdziwił mnie trochę twój agresywny ton. Wiadomo, że większość ludzi nie zadaje sobie trudu zobaczyć ile tłuszczu, cukru czy węglowodanów jest w produktach które lądują w koszykach zakupowych. Gdyby było inaczej, nie byłoby tylu ludzi z nadwagą. A jednak jest ich coraz więcej. Przede wszystkim dzieci, które już od kołyski są filtrowane jak gęsi. Oczywiscie można zjeść homeopatyczną ilośc takich specjałów. Ale czy ktoś to robi? Każdy odpowie sam sobie na to pytanie. Wiadomo, że tłuszcz jest nośnikiem smaku. Wiec im tłustsze potrawy, tym lepiej smakują. Świadomie sie odżywiać dla mnie, to spojrzeć na etykietę produktu i zamiast mascapone i philadelphii kupic twaróg( też tłusty), który zawiera dużo mniej tłuszczu. Zamiast baraniny, zjeść kurczaka itd. No cóż, szkoda, że tylko pochlebne komentarze są pozytywnie przez ciebie odbierane. Krytyczne już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama Pani przyznaje, że jej komentarz był pejoratywny. Trudno chyba się dziwić, że mnie jakoś szczególnie nie ucieszył. ;) Agresywności w swojej odpowiedzi nie widzę. Prosiłam jedynie o wytłumaczenie czym jest Pani zdaniem odżywianie świadome. Rozumiem, że sugeruje Pani, że ten sernik jest dla nieświadomych/niedoinformowanych/nie czytających etykietek. Amerykanie studiują dogłębnie wszystkie dane na żywności, co nie przeszkadza im mieć jednego z największych na świecie % otyłości i nadwagi w populacji, więc nie wiem czy rzeczywiście tędy droga. To również oni jako pierwsi zaczęli zalecać ograniczanie tłuszczu w diecie (i się do tego skrupulatnie zastosowali ... zastępując go cukrem), z jakimi efektami nikomu nie trzeba przypominać. Złotym środkiem wydaje się być odrobina rozsądku, ale jak widać można ją różnie rozumieć. Każdy ma prawo do własnej filozofii żywieniowej nie odbierając innym osobom przyjemności z jedzenia. Z uwagi na to, że ten blog nie jest na temat dietetyki (a bez liku takich w necie), a dotyczy podróży kulinarnych i delektowania się różnymi grzesznymi przysmakami (muszę chyba zrobić listę tych najbardziej szokujących) kończę już ten przydługi wpis, zupełnie tutaj off topic. Może jednak skusi się Pani na homeopatyczny kawałek mojego sernika? Liczmy na to, że antyoksydanty z granatów zniwelują działanie innych letalnych składników. ;)

      Usuń
  5. Aż ślinka cieknie na widok tego sosu ściekającego po porcjach sernika :) Zazdroszczę pięknej pogody i wyprawy do Turcji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wytworna wersja sernika- jak z resturacji"*****"

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda bajecznie, połączenie kremowej masy serowej z lekko kwaśnym granatem musiało smakować obłędnie :)
    Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi, i kawałek pysznego, tłuściutkiego, słodziutkiego sernika nikogo nie zabije. Gorzej, jak się je takie na śniadanie, obiad, kolację i deser...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam, że nie odpowiedzialności odrazu. Zatrzymało mnie pieczenie pierników(z cukrem, miodem itd) :)
    Blogi dietetyczne mnie nie interseują, diety nie prowadzę, dlatego też zaglądam czasami na takie blogi jak twój. Tam też czerpię inspiracje do własnego gotowania, które jest moim hobby. Nie mieszkam w Polsce jak ty i staram się wykorzystać trendy żywieniowe jakie sie w Europie propaguje. Do stanów jeżdzę dwa razy do roku i tam tez w bardzo dużej mierze odchodzi sie od profuktów light, bez tłuszczu i cukru. Nie zaprzeczam, że ludzi z nadwagą jest bardzo dużo, ale w Europie jest ich coraz więcej. A i w Polsce zaczyna to być problemem. Uważam, że jak sie prowadzi taki blog kulinarny to ma się pewną odpowiedzialność spoleczną( może za dużo powiedziane). Można przecież wspomnieć o ilości kalorycznej, podać wartość energetyczną potraw. ...
    Jest wiele możliwości.
    A propo antyoksydantów. Mogłabym dostać odpowiedz jak antyoksydanty niwelują kalorie? Bo to bardzo ciekawy temat. Ja nie uważam, że kalorie, cukier i tłuszcz są śmiertelnymi(letalnymi) produktami. Tylko w nadmiarze prowadzą do chorób. A to już najlepiej wiedzą ci ,co składali przysięgę Hipokratesa.
    Mój komentarz nie był pejoratywny ale prowokujący. Myślę, że wszystkie komentarze i te jak " o piękne, wspaniałe" i te prowokujące są pochlebiające i wartościowe, bo przecież ktoś czyta i wraca na pani stronę. Chociaż dla mnie te najbardziej pochlebiające są najmniej inspirujące. A te pejoratywne dają najwięcej do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Małgosiu, proszę wrócić do ostatniego zdania mojego poprzedniego komentarza. Nie ma tam stwierdzenia, jak Pani napisała, że "antyoksydanty niwelują kalorie". Jeśli interesuje Panią literatura na temat antyoksydantów to polecam stronę PubMed. I bardzo proszę się nie denerwować - moje zachęcanie Pani do spróbowania małego kawałeczka sernika to był tylko żart. Chyba - z tego co widzę - nietrafiony. Ja naprawdę nikogo nie zmuszam ani do robienia, ani tym bardziej jedzenia tego deseru. Dodam jeszcze, że mam duże zaufanie do inteligencji i zdrowego rozsądku moich czytelników. Jeśli będą zainteresowani z łatwością wyliczą sobie wartość kaloryczną dania. Albo zastosują "portion control", może niezbyt nowy, ale dość skuteczny trend żywieniowy. Życzę miłego dnia.

      Usuń
  9. Przepraszam za formę Ty, umknęło mi w czasie pisania. Technologia bloger na smartphonie nie jest niestety wygodna i nie widać co się napisalo

    OdpowiedzUsuń
  10. Sernik zapowiada się wspaniale! Ja bym chętnie zjadła kawałeczek. :)
    Piękne zdjęcia jak zawsze Agnieszko.
    Pozdrawiam Cię serdecznie !

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.