niedziela, czerwca 30, 2013

Postre frío de limón y queso czyli sernikowy deser cytrynowy


 Postre de limon y queso

Jest u nas tak gorąco, że nawet nie myślę o włączaniu piekarnika. Czekaliśmy na prawdziwe lato w tym roku zadziwiająco długo, gdy przyszło przesadziło jednak z temperaturami. W Porto zwykle całe lato mamy idealny zakres 23-25ºC, Atlantyk świetnie temperuje tutejsze fale upału. Teraz jednak nawet wielka woda za oknem nie poradziła sobie z gorącym wiatrem z Hiszpanii.

Temperatury przekraczające 35ºC skutecznie zniechęciły mnie do pieczenia, choć miałam ambitne plany. Boję się myśleć co musi się dziać w interiorze, gdzie jest grubo powyżej 40ºC. Że jednak chciałoby się coś słodkiego, zrobiłam ten deser popularny w różnych wariacjach w całej Ameryce Łacińskiej.

Postre de limon y queso

Szczyt prostoty. Miksujemy składniki masy i przekładamy je ciasteczkami. Wymaga jedynie nocnego leżakowania w lodówce, więc trzeba zaplanować sobie ten smakołyk dzień wcześniej. Orzeźwiająco cytrynowy deser, z wyglądu łudząco przypominający tiramisu, ale w smaku bardziej sernikowy. Jak wspomniałam istnieją też inne wersje - np. ze zwykłymi herbatnikami i płatkami migdałów zamiast kakao. Życzę smacznego z ziejącego skwarem Porto.

Postre de limon y queso

Postre frío de limón y queso czyli sernikowy deser cytrynowy


naczynie ok. 21 x 27 cm

ok. 400-450 g okrągłych lub prostokątnych herbatników o smaku czekoladowym
650 g kremowego serka typu philadelphia
250 g mleka skondensowanego niesłodzonego
400 g mleka skondensowanego słodzonego
3 łyżki cytrynowego likieru limoncello
80 ml soku świeżo wyciśniętego z cytryny

kakao do posypania wierzchu

Miksujemy serek z dwoma rodzajami mleka, sokiem cytrynowym i limoncello.  Wykładamy dno szklanej lub ceramicznej formy herbatnikami. Rozsmarowujemy na nich 1/4 masy serowej przykrywamy kolejną warstwą ciasteczek i postępujemy tak, aż do wyczerpania składników. Generalnie masy między warstwami herbatników nie powinno być zbyt dużo, ma je tylko dobrze przykryć. Warstw ciasteczek i masy wychodzi zwykle po 4, ostatnia warstwa ma być z masy serowej. Posypujemy wierzch kakao i wstawiamy do lodówki na noc.

środa, czerwca 26, 2013

Belizean meat pies czyli mięsne paszteciki z Belize


Belize.
Ruiny Altun Ha. Wybrzeże Belize City. W całym mieście jest mnóstwo rastafarian. Typowy dom Majów.

Środkowoamerykańskie Belize to las deszczowy pełny egzotycznej fauny i flory, ruiny Majów i klimatyczne Belize City, w którym mieszają się nacje i obyczaje. Brytyjskie wpływy znajdziemy w tym maleńkim kraju, do roku 1981 kolonii Jej Królewskiej Mości Elżbiety II, nawet w kuchni. Dzisiaj zapraszam na meat pies - niemal jak z klasycznej angielskiej kuchni, ale za to z odrobiną egzotycznych przypraw. To ulubiony przysmak do pogryzania na szkolnych przerwach wszystkich dzieci w Belize City. Jest tam kilka genialnych piekarni, które pieką tylko te małe paje. Ciągle trwa dyskusja w której z nich meat pies są najlepsze.

Nie kręćcie nosem na trochę margaryny. Jest konieczna w cieście, żeby się idealnie listkowało. 
Zupełnie nie dziwię się dzieciom z Belize - u nas w domu też te paszteciki ogromnie wszystkim smakują. :)

Belize - Belizean meat pies

Belizean meat pies

foremki do mufinek

Ciasto:
550 g mąki
175 g masła, zimnego i pokrojonego w kostkę
175 g margaryny, zimnej i pokrojonej w kostkę
1/2 łyżeczki soli
100 ml lodowato zimnej wody

Nadzienie:
2 łyżki oleju
2 duże cebule, pokrojone w drobną kostkę
1 czerwona papryka, pokrojone w drobną kostkę
3 ząbki czosnku
500 g mielonej wołowiny
2 łyżki posiekanej kolendry
1 łyżka sosu Worcester
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 1/2 szklanki wrzącej wody
sól i pieprz do smaku
1 łyżeczka suszonego tymianku
1/2 łyżki mielonego kminu rzymskiego
kilka kropli czerwonego sosu tabasco
2 łyżki mąki wymieszane z 3 łyżkami zimnej wody


1 jajko ubite z 2 łyżkami mleka do posmarowania wierzchu

Ciasto:
Zagniatamy wszystkie składniki na kruche ciasto, dodajemy wody tak, aby utworzyło kulę, zawijamy w folię przezroczystą i wstawiamy do lodówki na 30 min.

Nadzienie:
Na oleju smażymy cebule, paprykę i czosnek. Gdy warzywa lekko zmiękną dodajemy wołowinę   i smażymy aż przestanie być różowa, dobrze rozgniatając żeby nie było dużych kawałków mięsa. Dodajemy sos Worcester, koncentrat pomidorowy i stopniowo wrzącą wodę. Dusimy przez ok. 30 min, pod koniec dodając sól i pieprz do smaku, tymianek, kmin rzymski i sos tabasco. Zagęszczamy mąką rozrobioną w wodzie i jeszcze przez chwilę gotujemy. Studzimy.

Wycinamy większe kółka na dno i boki foremek i mniejsze na "pokrywki". Wylepiamy większymi kółkami natłuszczone i wysypane mąką foremki do mufinek. Nakładamy nadzienie, a na nie mniejsze kółka ciasta dobrze zlepiając brzegi (dodatkowo je uszczelniamy przyciskając zębami widelca). Pędzlujemy wierzchy jajkiem ubitym z mlekiem.

Pieczemy w 180ºC aż się ładnie zrumienią, przez ok. 30-40 min .

niedziela, czerwca 23, 2013

Szlakiem Majów


Yucatan beach.
 Rezerwat biosfery Sian Ka'an na Jukatanie.

Kolejny, tym razem lipcowy numer "Mojego Gotowania" i kolejna "podróż ze smakiem". Tym razem zapraszam w trochę dalszą drogę - do Ameryki Środkowej. Zobaczcie co ciekawego mają nam do zaproponowania Honduras, Belize i meksykański Jukatan.

Honduras + Belize
Honduraska wyspa Roatan i jej "turystyczny" folklor. Fauna Belize.

Już niedługo na blogu trochę słodkich i wytrawnych smakołyków z Mezoameryki. 

środa, czerwca 19, 2013

Sernik na zimno z ricottą i truskawkami


 1

Uwielbiamy wszyscy w domu serniki na zimno i bardzo często je robię. Nie mam jakiejś niezastąpionej formuły. Zwykle eksperymentuję z tym co mam pod ręką. Dzisiaj wersja z ricottą, jogurtem greckim i kremówką. Bardzo śmietankowa, łagodna i gładka. Ricotta sprawia, że sernik jest przyjemnie kremowy. Na wierzch idzie galaretka i truskawki. Idealny letni deser. Mój syn jest w tej chwili w trakcie sesji i zażyczył sobie powtórki dla poprawy animuszu. ;)

2

Sernik na zimno z ricottą i truskawkami

kwadratowa tortownica o boku 22,5 cm

ok. 120-150 g kwadratowych lub prostokątnych herbatników do wyłożenia formy 

250 g ricotty
300 ml jogurtu greckiego
100 g cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
2 łyżki likieru Advocaat
1 łyżka soku z limonki
400 ml śmietany kremówki 35%
3 listki żelatyny (~ ok. 3 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku)

300 g truskawki na wierzch
1 op. galaretki o smaku truskawek i marakui (lub samych truskawek)

Ricottę i jogurt mieszamy z cukrem, ekstraktem waniliowym, Advocaatem i sokiem z limonki. Listki żelatyny moczymy w wodzie, aż zmiękną. Osączamy i rozpuszczamy z 3 łyżkami wody na minimalnym ogniu ciągle mieszając i nie dopuszczając do zagotowania . Dodajemy jeszcze lekko ciepłą żelatynę do masy cienkim strumieniem, intensywnie mieszając trzepaczką. Kremówkę ubijamy na sztywno. Łączymy z resztą masy.

Tortownicę wykładamy herbatnikami. Nakładamy na nie masę serową i wstawiamy do lodówki. Gdy masa stężeje rozpuszczamy galaretkę w 1/2 l wrzącej wody. Studzimy. Ozdabiamy wierzch truskawkami i zalewamy galaretką. Ponownie wstawiamy do lodówki.

sobota, czerwca 15, 2013

Dżem truskawkowy z kardamonem, limonką i tequilą


1

Lato się nie liczy jeśli nie zrobię truskawkowego dżemu. Co roku musi być inny. Tegoroczny jest dość egzotyczny, ale smaki zdumiewająco dobrze się ze sobą komponują.

3

Limonki dodają dżemowi świeżości, lekkiej kwaskowatości i razem z tequilą bardzo przyjemnej, delikatnej goryczki. Kardamon to leciuteńko korzenna nuta.

2

To pyszny dżem z charakterem, niezwykle moim domownikom smakował. Bardzo polecam dodatek tequili, ale gdy jej brakuje można dodać brazylijskiej cachaçy lub białego rumu (wtedy będziemy mieli truskawkowe daiquiri w słoikach ;)).

5

 Dżem truskawkowy z kardamonem, limonką i tequilą

2 kg truskawek, bez szypułek, pokrojonych w plasterki
8 strączków kardamonu
2 limonki
800 g cukru
2 op. pektyny (każde na 1 kg owoców i 0,5 kg cukru)
3 łyżki tequili (cachaçy lub białego rumu)

Truskawki wrzucamy do dużego garnka. Z 3 strączków kardamonu wyjmujemy nasionka i rozgniatamy je w moździerzu, resztę zostawiamy w łupinkach i lekko miażdżymy nożem w całości. Wrzucamy wszystkie kardamony do truskawek ( i te w proszku i te w łupinkach). Limonki sparzamy, obierakiem do warzyw bardzo cienko zdejmujemy z nich skórkę i kroimy ją w cieniutkie paseczki. Wyciskamy sok z limonek i wszystko dodajemy do truskawek (łącznie z całymi wyciśniętymi łupinami limonek). Zasypujemy cukrem.  Odstawiamy na kilka godzin lub całą noc do przemacerowania.

Następnego dnia zagotowujemy i smażymy 5 min. Znowu odstawiamy po wystygnięciu na noc do lodówki. 

Trzeciego dnia wyjmujemy limonkowe łupiny, dodajemy pektynę i smażymy przez ok. 5 min. Po zdjęciu z ognia dolewamy tequilę. Gorącym dżemem napełniamy wysterylizowane słoiki, odwracamy je do góry dnem na 10 min, a następnie ustawiamy normalnie i zostawiamy do wystygnięcia. Gdy chcemy dżemy dłużej przechowywać można je w pasteryzować w słoikach.

niedziela, czerwca 09, 2013

Nowoorleańskie pączki


 Beignets with Cafe Au Lait

Obiecałam w poprzednim wpisie na temat mojego artykułu o Luizjanie przepis na pączki z Nowego Orleanu. To moja wariacja na temat niedużych kwadratowych pączusiów, bez nadzienia, za to obficie posypanych cukrem pudrem. To deser o korzeniach francuskich. Tym rodowodem szczyci się wiele potraw z Luizjany.

Beignets

Proste, słodkawe, drożdżowe ciasto wyrabiane na mleku skondensowanym, z dodatkiem gałki muszkatołowej i wanilii. Niektórzy twierdzą, że bez tego korzennie-pikantnego zapachu muszkatu nie ma prawdziwych nowoorleańskich beignets. Jak wszystkie smażone słodkości są ulubioną przekąską w porze karnawałowej, której kulminacją w Nowym Orleanie jest Mardi Gras.

Beignets

Najlepsze jada się w najpiekniejszej dzielnicy miasta - Vieux Carré, w kawiarni Café du Monde. Tam też i my ich próbowaliśmy podczas pobytu w Nowym Orleanie. Sławne są tak bardzo, że kawiarnia sprzedaje nawet gotową mieszankę do zrobienia ich w domu (widać ją na zdjęciu poniżej).

Beignets

Moje są stricte domowe, bez żadnych gotowców i nieskromnie powiem, że wcale nie gorsze od tych z French Quarter. Robi się je całkiem prosto, brak nadzienia jeszcze ułatwia sprawę. Może to polskie geny powodują, że wyszły mi smaczne, wszak pączki to niemal nasz narodowy deser. ;) Choć jak na nadwiślańskie gusta beignets są dziwnie małe i kwadratowe.

Beignets

Beignets jak z Café du Monde

60-70 sztuk o boku 4-5 cm

Ciasto:
1/2 szkl mleka skondensowanego niesłodzonego
30g masła
3/4 szkl wody
1 jajko

500g mąki
1/2 łyżeczki soli
50 g cukru
1 op. (7,5g) cukru waniliowego
1 i 1/2 łyżeczki (4,5-5 g) suszonych drożdży
1/8 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej (opcjonalnie)

olej do smażenia (ok. 0,5 l)

Do posypania:
1/2-2/3 szkl cukru
1/2 laski wanilii

Ciasto:
Mleko ogrzać z masłem, tylko do rozpuszczenia masła (w rondelku lub w mikrofalówce). Dodać wodę i jajko. Roztrzepać.

Mąkę wymieszać z solą, cukrami, gałką muszkatołową (jeśli używamy) i drożdżami. Wyrobić ciasto w maszynie do chleba lub w mikserze z hakiem do ciasta drożdżowego, aż utworzy sprężystą kulę. Zostawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości na ok. 1 godz. Wyjąć na blat, lekko spłaszczyć dłońmi i rozwałkować na grubość ok. 1-1,5 cm. Wycinać z ciasta kwadraty o boku 4-5 cm (najwygodniej idzie to kółkiem do krojenia pizzy). 

Nalać olej do dużej i dość głębokiej patelni na wysokość ok. 3-4 cm. Rozgrzać. Smażyć beignets partiami, z obu stron do zrumienienia.

Wyjmować łyżką cedzakową i odsączać na papierze kuchennym. Szczodrze posypać waniliowym cukrem pudrem.

Waniliowy cukier puder:
Miksujemy na proszek cukier z połamaną na kawałki 1/2 laski wanilii w młynku do kawy.

poniedziałek, czerwca 03, 2013

Luizjana raz jeszcze


New Orleans

Zapraszam serdecznie do czerwcowego numeru "Mojego Gotowania" gdzie ukazał się mój tekst na temat Luizjany i Nowego Orleanu. Od scenerii jak z "Przeminęło z wiatrem", poprzez voodoo, jazz, aż do chyba najlpeszej w całych Stanach kuchni, z francuskimi, hiszpańskimi i afrykańskimi wpływami.

 New Orleans

Już wkrótce na blogu przepis na najlepsze nowoorleańskie pączki, prawie jak ze słynnej tamtejszej  kawiarni "Cafe du Monde".

New Orleans