piątek, grudnia 06, 2013

Bredle: Trójgraniaste kapelusze z konfiturą (Bonnets de moines)


 1

Rozpoczęłam już moje coroczne adwentowe "ciasteczkowanie".  Bredle to przeróżne drobne, kruche ciastka pieczone w Alzacji właśnie w okresie przedświątecznym. Tradycja niepolska, ale ja od czasu grudniowej wizyty w Alzacji zaczęłam ją na własny użytek praktykować. Oprócz domowników dopingują mnie koledzy z pracy, pytając jakie w tym roku przyniosę przed Świętami ciasteczka.

Na pierwszy ogień dziś poszły wałkowane bredle, wyglądające jak trójgraniaste kapelusze. Francuskie bonnets de moines to dosłownie kapelusze czy czapki mnichów. Ja mam jednak raczej militarne i XVIII-wieczne skojarzenia co do ich kształtu, ale może brakuje mi wyobraźni. 

2

Kruchutkie, napełniane konfiturą, która zawsze troszkę wypływa w trakcie pieczenia, co tylko dodaje ciasteczkom uroku. Ja użyłam domowej konfitury z brzoskwiń i werbeny cytrynowej, na którą przepis jest tutaj i konfitury z czarnych porzeczek. Znakomicie sprawdzą się też śliwkowe powidła czy jakiś dobry, gęsty dżem.

Jak to francuskie ciasteczka - mają obowiązkowy niemalże dodatek migdałów i tym razem trochę maizeny (w razie problemów z jej nabyciem można spokojnie użyć mąki ziemniaczanej). 
Bardzo mile się je pogryza z dobrą herbatą. Najlepsza by była taka z samowara, ale to - dla mnie przynajmniej - marzenie ściętej głowy. :)

 3

 Trójgraniaste kapelusze z konfiturą (Bonnets de moines)

56 sztuk

300 g mąki
szczypta soli
25 g skrobi kukurydzianej (maizeny)
100 g migdałów bez skórki

150 g zimnego masła
125 g cukru
1 duże op. cukru waniliowego
2 jajka

konfitura z czarnej porzeczki i z brzoskwiń

Mąkę mieszamy z maizeną i solą. Do malaksera dodajemy ze 2 łyżki tej mieszanki i migdały. Mielimy je na pył (dodatek mąki zapewnia, że migdały pozostaną sypkie). Mieszamy migdały z resztą mącznej mieszanki i cukrami. Masło kroimy na kawałki i dodajemy do mąki. Szybko rozcieramy aż utworzą się okruszki (można to zrobić w malakserze). Dodajemy jajka i zagniatamy jak na kruche ciasto. Rozpłaszczamy na płaski dysk, zawijamy w folię przezroczystą i wstawiamy na 1 godz. do lodówki. 

Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Wałkujemy na grubość ok. 3 mm i wycinamy kółka o średnicy 6 cm. Na każde nakładamy łyżeczkę konfitur. Unosimy brzegi każdego ciasteczka z 3 stron i dobrze zlepiamy w 3 miejscach. Pieczemy przez ok. 13-15 min aż będą leciutko złotawe.

14 komentarzy:

  1. Ja znam takie ciasteczka po nazwą hamantaschen ... z kuchni żydowskiej. Jak to kuchnie się mieszają. Ciasteczka wyglądają efektownie i są bardzo dobre. Jakie ciasteczka będziesz jeszcze piekła ?. Moimi ulubionymi są keksiki masłowe / kuchnia austriacka / ,receptura bardzo prosta bo zawiera tylko masło ,żółtka , cukier i mąkę. Ozdobą jest błyszcząca powłoka powstała z dwukrotnego pomalowania powierzchni jajkiem. Pomimo swojej prostoty są pyszne. Przepis dostałam o starszej Pani z Salzburga . Nie spotkałam podobnego przepisu u żadnej z piekących blogowiczek. Pozdrawiam Jaga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jago, w Alzacji mieszkało kiedyś sporo żydów, więc całkiem możliwe, że takie są korzenie tych ciasteczek. Tylko nazwa zmieniona dla niepoznaki. ;) Pysznie brzmią te ciasteczka, o których piszesz. To chyba coś w rodzaju niemieckich butterkeksen. Bardzo jestem ich ciekawa, zwłaszcza, że jak piszesz to oryginalna austriacka receptura. U mnie będą jeszcze na pewno orzechowe nusshiffele i cynamonowe gwiazdki. Zapraszam tutaj na mój wybór różnych ciasteczek, które już piekłam w Adwencie:
      http://www.kuchnianadatlantykiem.com/search/label/Adwent

      Usuń
    2. Najlepsze austriackie ciasteczka pieke wedlug recepty 1,2,3 tzn. 100 gramow cukru, 200 gramow masla i 300 gramow maki, do tego 2 zoltka i to wszystko. Mieszkam nad morzem ale na wigilie lece do rodziny do Wiednia. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Serdecznie dziękuję za przepis. Na pewno będzie do wypróbowania. Pozdrawiam i życzę pięknych Świąt w mieście secesji, muzyki i strudli oraz najlepszych pod słońcem tortów.

      Usuń
    4. Dokładnie to są butterkeksen. Przepisów jest tyle ile gospodyń. Mój ma troszkę inne proporcje. Z przyjemnością wróciłam do twoich starszych receptur. Bardzo spodobały mi się ciasteczka cytrynowe. Tradycja pieczenia ciasteczek w Adwencie jest bardzo wygodna, bez stresu, powoli zapełniają się pudełka z ciastkami no i mamy zapas pyszności na najbliższe karnawałowe miesiące. Przez 25 lat zbierałam przepisy na świąteczny ciasteczkowy idealny zestaw tak żeby nie powielać smaków. No ale zawsze trafi się coś interesującego. W czasach kiedy mi się chciało wyprodukowałam 25 rodzajów na jedne święta, teraz już nie jestem taka ambitna . Pozdrawiam
      Ps. przepis pośle ci mailem.

      Usuń
  2. Fantastyczne ciasteczka, koniecznie muszę je zrobić, ale ja dodam konfiturę morelową z amaretto:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpio, ta konfitura brzmi fenomenalnie, jestem pewna, że smakuje jeszcze lepiej. :)

      Usuń
  3. Piękne są te ciasteczka. Z ulubiona konfiturką muszą smakować genialnie:)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocze :) Uwielbiam takie nadziane .

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś piekłam je w dużych ilościach z przepisu Marcy Goldman na purimowe Hammantaschen, taki z dużą ilością pomarańczy i cytryny w cieście, a za nadzienie "dżemy" z suszonych owoców, bardzo je lubię :) Fajnie się te tradycje przeplatają :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Byloby nam milo, gdybys zechcial go wpisac na Ptitchef.com, zeby mozna go bylo zaindeksowac.

    Ptitchef jest katalogiem, który pozycjonuje najlepsze kucharskie strony internetowe w sieci. Setki blogów juz sa na nim juz zapisane i korzystaja ze strony Ptitchef, zeby przedstawic swoje wlasne strony internetowe.

    Zeby zapisac sie na Ptitchef, wejdz na
    http://www.petitchef.pl/index.php?obj=myaccount_site&action=form

    lub na http://www.petitchef.pl i kliknij na « Dodaj swój blog-strone » w górnym pasku.

    Pozdrawiam

    Camelia
    Petitchef.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. O prosze Agnieszka, w Alzacji purimowe kapelusze na Boze Narodzenie, pieknei sie mieszaja tradycje :))
    Powiem Ci jeszcze, ze u nas w Czechach (i obok w Austrii) tez istnieje szał adwentowego wypiekania ton ciasteczek, sle wiec usciski na koniec pieczenia i na Nowy Rok :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, dowiedziałam się zresztą z Twojego blogu o tym , że w Czechach też jest szał ciasteczkowy. :) Czeskie ciasteczka z jakiegoś powodu kojarzą mi się z "ulami", ale wcale nie jestem pewna czy słusznie. Dzięki Tobie przypominałam sobie, że jakimś cudem kupiłam tu w PT do tych uli foremki i zupełnie o nich zapomniałam. Muszę je wygrzebać z czeluści spiżarni...
      Basiu - dziękuję za życzenia, dla Ciebie również wszystkiego co najlepsze na Święta i Nowy Rok.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.