piątek, sierpnia 23, 2013

Tadżin z kuczaka z karczochami, oliwkami i kiszoną cytryną


2

Tadżin to specjalne gliniane naczynie, w którym przygotowuje się wiele marokańskich potraw. Niezbyt głęboka podstawa i wysoka stożkowata pokrywka. W porze obiadu i kolacji przejeżdżając przez marokańskie miasta i miasteczka widać na ulicach dymiące całe rzędy tadżinów. Sprzedawane są również mniej lub bardziej ozdobne wersje przeznaczone jedynie do serwowania dań na stół, a nie gotowania w nich.

Garnek tadżin użyczył swojej nazwy sposobowi przygotowania wielu marokańskich potraw. Właściwie w każdej restauracji znajdziemy w karcie długą listę tadżinów. Niech Was nie zniechęca monotonia ciągle tej samej nazwy. Tadżny potrafią niezwykle się od siebie różnić. Mogą być mięsne, rybne, z owoców morza, a nawet wegetariańskie. Zawsze obok głównego "proteinowego" elementu mają w składzie warzywa lub owoce i obowiązkowo pyszny sos z duszenia całej potrawy. W zasadzie nie podaje się do nich żadnych dodatków. Sama potrawa ma już w sobie tyle pyszności, że nie warto zamulać sobie kubków smakowych ryżem czy ziemniakami. Na stole obok tadżinu zwykle znajduje się tylko płaski, okrągły bochenek marokańskiego chleba.

The best of Morocco
Marrakesz - stoisko z marynatami na suku, wnętrze medresy Ben Juzufa, ogrody Majorelle, mury miasta i jeżdżące po nim zapakowane do nieprzytomności samochody, policjant kierujący ruchem i chętnie pomagający turystom, meczet Kutubiyya, sprzedawca ślimaków na placu Jemaa el-Fnaa, patio medresy, marokańska kobieta z francuską bagietką, chętnie jadaną na śniadanie.

Gliniany tadżin daje możliwości gotowania przez dłuższy czas na słabym źródle ciepła, przy czym składniki zachowują soczystość i robią się idealnie miękkie. To ważne gdy ma się dostęp np. jedynie do wybieganych marokańskich kurczaków, nasze europejskie tłuściochy mogą być potraktowane wyższą temperaturą i krótszym czasem gotowania. Szczerze mówiąc nie potrzeba nam tego specjalnego naczynia, żeby przygotować dobry tadżin. Wystarczy obszerna głęboka patelnia lub średniej wielkości garnek. Powinny jednak mieć pokrywki. Przy krótszym czasie gotowania ważne jest wcześniejsze zredukowanie sosu, aby nie był zbyt wodnisty.

Tagine

Tadżin z kurczaka z karczochami, oliwkami i kiszoną cytryną

1 kg mięsa z udek kurczaka bez skóry i bez kości
sól i świeżo zmielony czarny pieprz do smaku
3 łyżki oliwy extra virgin
1 duża cebula pokrojona w kostkę
4 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
1/2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka mielonego kuminu
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/8 łyżeczki pikantnej czerwonej papryki
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1liść laurowy
500 ml bulionu z kurczaka 
skórka z 1/4 kiszonej cytryny, pokrojona w drobną kostkę
sok z 1 cytryny
1 puszka ciecierzycy
1 puszka serc karczochów pokrojonych w ćwiartki
1/2 szkl zielonych oliwek bez pestek
2 łyżki posiekanej świeżej mięty

Kurczaka doprawiamy solą i pieprzem i rumienimy z obu stron na rozgrzanej oliwie. Przekładamy na talerz i trzymamy w cieple. Na pozostałej w patelni oliwie szklimy cebulę, pod koniec smażenia dodajemy czosnek, kurkumę, kumin, kolendrę, paprykę, cynamon i liść laurowy i smażymy jeszcze przez chwilę. Wlewamy bulion, dodajemy kiszoną cytrynę i sok ze świeżej cytryny. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy bez przykrycia na małym ogniu przez 15-20 min, aby sos się nieco zredukował i zagęścił. 

Dodajemy kurczaka, ciecierzycę, karczochy i oliwki i dusimy jeszcze pod przykryciem przez 10-15 min. Przed podaniem posypujemy miętą. 

14 komentarzy:

  1. Do dziś pamiętam tadżin z daktylami i sokiem z granatów..
    Piękne naczynie! Dekoracyjne czy również do gotowania? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo, z daktylami i granatami to musi być wykwintna kompozycja! W tym tadżinie ze zdjęcia nie ośmieliłam się nigdy gotować. Mam jeszcze drugi, bez większych ozdób przywieziony z ... Girony i w tamtym czasem gotuję, ale najczęściej robię tadżiny w głębokiej, ciężkiej patelni z pokrywką.

      Usuń
  2. Ale cudne naczynie !I zdjęcia boskie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lecę do Maroka w czwartek :) Już nie mogę się doczekać. Kurs gotowania też zabookowany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie, życzę wspaniałego urlopu i mocnych wrażeń kulinarnych. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Było dobrze, wrażenia kulinarne też mocne pod każdym względem :)

      Usuń
    3. To wspaniale, że wakacje się udały. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Tak zdjęcia są kwietne. A potrawka, myślę ze przygotuje w przyszłym tygodniu, bo jutro rozpoczynam trzy-dniowe oczyszczenie organizmu.
    Agnieszko, a piszesz czasem o potrawach które oczyszczają organizm z toksyn?

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam arabską kuchnię, cieszę się że tu trafiłam :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Naczynie nie tylko piękne ale też wielofunkcyjne;) Postanowiłam Agnieszko zawalczyć z dyktaturą małolatów - niejadków i po powrocie do domu zacząć gotować tak jak zawsze lubiłam, eksperymentując i próbując nowości. Tadżin wygląda bardzo zachęcająco, zastanawiam sie tylko czy kiszona cytryna jest niezbędna i czy bardzo wpływa na smak potrawy, bo o nią będzie najtrudniej. Pozdrawiam serdecznie! A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, kiszoną cytrynę zastąp świeżą skórką cytrynową, drobniutko pokrojoną bądź stratą . Smak kiszonych cytryn jest dość specyficzny, ale tadżin będzie dobry i bez nich. Ja swoje ciągnęłam z Maroka, w PT ich nigdy nie widziałam. Czytam właśnie "Spain: The Unique History" i autor twierdzi, że wbrew temu, co się przyjęło sądzić, kultura Iberii dość mocno opierała się muzułmańskim wpływom i wcale tak za wiele nie asymilowała. Np. w kuchni przyjęto wprowadzone przez najeźdźców produkty, ale już gotowano głównie po swojemu. Może dlatego nie ma tych kiszonych cytryn, za to i Hiszpanie i Portugalczycy kochają wieprzowinę w każdej postaci. :) Trzymam kciuki, za udany tadżin i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Dawno nie zaglądałam z braku czasu i teraz hurtem nadrabiam zaległości:) To naczynie na tadżin jest cudne - ja bym je postawiła w domu jako ozdobę na honorowym miejscu.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.