niedziela, czerwca 09, 2013

Nowoorleańskie pączki


 Beignets with Cafe Au Lait

Obiecałam w poprzednim wpisie na temat mojego artykułu o Luizjanie przepis na pączki z Nowego Orleanu. To moja wariacja na temat niedużych kwadratowych pączusiów, bez nadzienia, za to obficie posypanych cukrem pudrem. To deser o korzeniach francuskich. Tym rodowodem szczyci się wiele potraw z Luizjany.

Beignets

Proste, słodkawe, drożdżowe ciasto wyrabiane na mleku skondensowanym, z dodatkiem gałki muszkatołowej i wanilii. Niektórzy twierdzą, że bez tego korzennie-pikantnego zapachu muszkatu nie ma prawdziwych nowoorleańskich beignets. Jak wszystkie smażone słodkości są ulubioną przekąską w porze karnawałowej, której kulminacją w Nowym Orleanie jest Mardi Gras.

Beignets

Najlepsze jada się w najpiekniejszej dzielnicy miasta - Vieux Carré, w kawiarni Café du Monde. Tam też i my ich próbowaliśmy podczas pobytu w Nowym Orleanie. Sławne są tak bardzo, że kawiarnia sprzedaje nawet gotową mieszankę do zrobienia ich w domu (widać ją na zdjęciu poniżej).

Beignets

Moje są stricte domowe, bez żadnych gotowców i nieskromnie powiem, że wcale nie gorsze od tych z French Quarter. Robi się je całkiem prosto, brak nadzienia jeszcze ułatwia sprawę. Może to polskie geny powodują, że wyszły mi smaczne, wszak pączki to niemal nasz narodowy deser. ;) Choć jak na nadwiślańskie gusta beignets są dziwnie małe i kwadratowe.

Beignets

Beignets jak z Café du Monde

60-70 sztuk o boku 4-5 cm

Ciasto:
1/2 szkl mleka skondensowanego niesłodzonego
30g masła
3/4 szkl wody
1 jajko

500g mąki
1/2 łyżeczki soli
50 g cukru
1 op. (7,5g) cukru waniliowego
1 i 1/2 łyżeczki (4,5-5 g) suszonych drożdży
1/8 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej (opcjonalnie)

olej do smażenia (ok. 0,5 l)

Do posypania:
1/2-2/3 szkl cukru
1/2 laski wanilii

Ciasto:
Mleko ogrzać z masłem, tylko do rozpuszczenia masła (w rondelku lub w mikrofalówce). Dodać wodę i jajko. Roztrzepać.

Mąkę wymieszać z solą, cukrami, gałką muszkatołową (jeśli używamy) i drożdżami. Wyrobić ciasto w maszynie do chleba lub w mikserze z hakiem do ciasta drożdżowego, aż utworzy sprężystą kulę. Zostawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości na ok. 1 godz. Wyjąć na blat, lekko spłaszczyć dłońmi i rozwałkować na grubość ok. 1-1,5 cm. Wycinać z ciasta kwadraty o boku 4-5 cm (najwygodniej idzie to kółkiem do krojenia pizzy). 

Nalać olej do dużej i dość głębokiej patelni na wysokość ok. 3-4 cm. Rozgrzać. Smażyć beignets partiami, z obu stron do zrumienienia.

Wyjmować łyżką cedzakową i odsączać na papierze kuchennym. Szczodrze posypać waniliowym cukrem pudrem.

Waniliowy cukier puder:
Miksujemy na proszek cukier z połamaną na kawałki 1/2 laski wanilii w młynku do kawy.

14 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o kwadratowych pączkach, ale wyglądają fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajne,inne niż zwyczajne pączki :-)
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, Twoje zdjęcia wprost zachęcają do jedzenia. To bez wątpienia jeden z moich ulubionych blogów (istny Top of the top :)) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ogromnie dziękuję za takie miłe słowa. Niezwykle się cieszę, że blog Ci się podoba. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Bardzo fajny, mały łakoć. Podobnej wielkości pączków serowych uczono nas robić na zajęciach praktyczno - technicznych w szkole. I jeszcze teraz zdarza mi się czasem je usmażyć, widziałam też na kilku innych blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pączki z serem (ale bez drożdży) znam pod nazwą oponki. Ale one były w kształcie donatów. Bardzo je lubiłam w dzieciństwie i całe lata nie robiłam. Narobiłaś mi smaka. ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam różne wariacje na temat pączków, te kwadratowe wyglądają wspaniale:-). Moje popisowe pączki maja kształt owalny i pochodzą z Tartine Bakery a zrobione są z ciasta na briosz na zakwasie pszennym, są najlepszymi pączkami bez nadzienia jakie jadłam. Je się je z syropem cytrynowym i posypane karmelizowanymi pistacjami.
    Teraz czas wypróbować Twoją propozycję:-)bo wygląda bardzo zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ cudne są te pączki Agnieszko! Mają wspaniałe wnętrze i choc za pączkami nie szaleję to takie chętnie bym spróbowała.
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne! Bardzo ciekawy przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,

    a ja trochę z innej beczki...czytam Pani bloga już jakiś czas i bardzo go lubię:) Zainspirowała mnie Pani do odwiedzenia Porto...wczoraj w nocy wróciłam z tego niesamowitego miejsca, spędziłam tam tylko 2 dni ale to wystarczyło żeby zakochać się w tym mieście...swoje wakacje zaczęłam właściwie 2 tygodnie temu, z Valency przeszłam pieszko ok 250 km do Santiago de Compostella a potem jeszcze trochę dalej nad ocean. Porto zwiedzałam posługując się Pani wpisem 'idealny dzień w Porto', okazał się bardzo pomocny - dziękuję!:)

    pozdrawiam,

    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Gosiu, gratuluję pokonania Caminho Portugues! Tym bardziej, że w tym roku pogoda chyba nie rozpieszczała piechurów. Czy nocowała Pani może w Monte do Gozo, gdzie dyrektorem jest polski saletyn o. Roman? Byliśmy tam kiedyś na św. Jana w polonijno-iberyjskim gronie. Cieszę się bardzo, że miniprzewodnik po Porto na coś się przydał. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Dziękuję:)z pogodą nie było tak źle, słońca wystarczyło żeby się opalić i tym samym wzbudzić teraz zazdrość u moich koleżanek z biura;) a poza tym jak widzi się takie piękne widoki na trasie to nawet deszcze nie przeszkadza:) Do Monte do Gozo niestety nie dotarłam, może następnym razem...

      pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Wspaniałe pączki, muszą smakować rewelacyjnie. Gdybym nie musiała iść do pracy, od razu bym je zrobiła!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.