niedziela, maja 12, 2013

Poffertjes czyli coś małego na słodko.


 Holland

Długo nie pisałam i przyznam się ze wstydem, że powodem było wakacyjne lenistwo. Byliśmy po raz drugi w Maroku. Od pierwszej naszej wizyty w tym kraju minęło niemal 10 lat i ciekawie było obserwować, jakie zaszły tam przez ten czas zmiany (szczęśliwie głównie pozytywne). Wróciliśmy pełni wrażeń, z setkami zdjęć, tonami glinianych naczyń w egzotyczne wzory i miniaturowych arabskich ciasteczek, z których każde wygląda jak mały klejnocik. Po tych ostatnich nie ma już śladu, wrażenia i zdjęcia trzeba będzie trochę uporządkować. Zdjęcia z tego postu to nie pomyłka. Na razie to jeszcze nie Afryka Północna, a trochę mniej egzotyczne okolice . :)

Holland

W międzyczasie zapraszam więc, ze sporym co prawda poślizgiem, do majowego numeru "Mojego Gotowania", gdzie ukazał się skromny artykuł mojego autorstwa na temat ukwieconej o tej porze roku Holandii i jej przysmaków. Mimo, że kraj nie należy do pierwszej ligi nacji słynących z doskonałej kuchni, znajdzie się i tam trochę kuszących smakołyków.

Flowers in Holland

Ja proponuję dziś niderlandzkie uliczne słodkości, które smakują chyba wszystkim. To jakby skrzyżowanie miniaturowych pączków z racuszkami o wdzięcznej nazwie poffertjes. Smaży je się na każdym rogu i z wielkim upodobaniem konsumuje jak Holandia długa i szeroka. No powiedzmy, że imponującymi wymiarami to ten kraj się nie może poszczycić, fakt jednak pozostaje faktem, że poffertjes to ulubione tutejsze street food na słodko.

6

Robię je w domu już od kilku lat, a dokładnie od czasu gdy mój syn wrócił z Holandii ze szkolnej wymiany i w kółko opowiadał, że poffertjes robi się tam na każdym kroku. Nawet na szkolnej zabawie uczniowie smażyli je na gigantycznych blachach i wszystkim - zarówno przyjezdnym jak i tubylcom - ogromnie smakowały. Zaczęłam robić je więc i ja. Nawet moja wybredna latorośl twierdzi, że dorównują oryginalnym. ;) Przyda się do nich blacha lub elektryczny aparat z półkolistymi zagłębieniami. Z braku laku można je przygotować nawet w postaci miniaturowych placuszków na zwykłej patelni, choć to nie będzie już całkowicie klasycznie.

3

Koniecznie dodajcie do ciasta drożdżowego skórkę z cytryny i wanilię - to nie jest obowiązkowe w oryginalnych przepisać, ale moim zdaniem niezwykle poprawia smak i dodaje charakteru tym prostym racuszkom.

Holendry podają poffertjes w chmurze cukru pudru i z roztapiającym się na nich masłem. Nam smakują również z truskawkami (leciuteńko podduszonymi z cukrem, skórką cytrynową i odrobiną maizeny, dla zagęszczenia wydzielonego soku) oraz z bitą śmietaną. Każdy rodowity Holender pewnie się na takie towarzystwo do poffertjes oburzy, ale co tam. ;) U nas w domu jada się je na weekendowe śniadanie lub na podwieczorek. Zapraszam serdecznie na holenderskie poffertjes.

1

Poffertjes

ok. 60 sztuk

Suche składniki:
250 g mąki
3/4 łyżeczki suszonych drożdży instant
1/4 łyżeczki soli
skórka otarta z 1/2 cytryny
1 łyżka cukru

Mokre składniki:
1 jajko
350 ml letniego mleka
1 łyżka roztopionego masła
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

roztopione  masło do smarowania foremek

W dużej misce mieszamy ze sobą suche składniki. W drugiej misce lekko ubijamy wszystkie mokre składniki i wlewamy do miski z suchymi dobrze mieszając na gładkie ciasto. Roztawiamy do wyrośnięcia przykryte ściereczką na 1 godz. w temperaturze pokojowej.
Rozgrzewamy patelnię do pofertejs i każde z zagłębień pędzlujemy lekko roztoponym masłem. Wlewamy ciasto do każdego dołka prawie do pełna i gdy spód się zrumieni obracamy na drugą stronę.

Podajemy ciepłe z cukrem pudrem i masłem lub z bitą śmietaną i truskawkowym sosem.

17 komentarzy:

  1. Mieszkając w Amsterdamie przez 2 miesiące zajadałam się poffertjes na każdym rogu, dokładnie tak jak opisujesz:-). Są przepyszne choć jadłam je jedynie z cukrem pudrem. Nigdy ich nie zrobiłam sama i bardzo mnie kusi by przywołać dawne wspomnienia i zjeść je tym razem z truskawkami i bitą śmietaną:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olimpio, cieszę się, że ten post przypomniał Ci znany i lubiany smakołyk. Daj koniecznie znać jeśli wypróbujesz przepis w domu. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę spróbować bo jestem wielbicielką słodkich śniadań i słodkich ulicznych przysmaków. No i te truskawki mhmmm...
    Piękne zdjęcia jak zawsze u Ciebie
    i jeszcze bardzo elegancki widelec o ładnym kształcie zwrócił moją uwagę ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Holandie. Tam zywnosc dla mnie jest bezpieczna (jestem bezglutenowcem) i na jednym z końców europejskiego swiata, bo na wyspie Texel w Restauracji Cafe Restaurant De Toren, w zeszłym tygodniu zjadłam najsmaczniejsza salatke rybna. I nie chorowałam. Ryby maja przepyszne i bezglutenowe:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na wrocławskim rynku trwa właśnie jarmark świętojański i na jednym ze stoisk można kupić te słodkości :) stoisko prowadzi para - polsko holenderska, oprócz Poffertjes można kupić też inny holenderski przysmak - Stroopwafel :)
    Zakupiłam jedną porcję Poffertjes z masłem i cukrem pudrem - faktycznie coś innego, niby taki pączko-gofer, ale smakuje jakoś inaczej :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, o tak, stroopwafels też są znakomite! Fajnie że trafiłaś na ten przysmak w holenderskim wydaniu. Nie miałam pojęcia, że we Wrocławiu (ukochanym mieście mojego dzieciństwa - mieszkali tam moi dziadkowie) jest Jarmark Świętojański, myślałam, że to domena Gdańska. ;)

      Usuń
    2. Gdansk to z kolei miasto mojego dziecinstwa i tam zdecydowanie odbywa sie Jarmark Dominikanski :-)

      Usuń
  6. Mmmm...Przypominają wyglądem duńskie ÆBLESKIVER.Robi sie je niemalże tak samo,tylko zamiast mleka używa sie sie maślanki. Są obowiązkowym smakołykiem w okresie świat Bożego Narodzenia - serwowane najczęściej z cukrem pudrem,konfiturą i szklaneczką grzańca ( glög). Nie jestem pewna,ale te duńskie patelnie maja chyba odrobine większe zaglebienie i jesli zacznie sie je powolutku obrać (o pare cm)kiedy wciąż sie przypiekaja - po upieczeniu maja idealnie okrągła formę (przypominają pieczone w oleju pączki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tak, te duńskie też są pyszne i rzeczywiście patelnie mają trochę większe dziurki. Mam o nich książeczkę, w której są nawet wersje nadziewane, niemal jak nieduże pączki. Nie wiem czy te ostatnie są popularne wśród Duńczyków, czy to już raczej jakiś wymysł gourmet. Ale wyglądają wszystkie bardzo zachęcająco. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  7. Super, że znalazłam ten przepis! Raz zjadłam Poffertjes w Poznaniu przy okazji jakiegoś wydarzenia i od tej pory ich smak mnie prześladuje. Kupuję tę specjalną patelnię (znalazłam nawet na Internecie w polskim sklepie) i biorę się za przygotowanie tych pyszności - postanowione!
    Pozdrawiam,
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, trzymam kciuki żeby się udały i smakowały.

      Usuń
  8. mam pytanie :) ile takie ciasto na poffertjes może sobie czekać na przekształcenie go w małe kragłe racuszki ? ciasto na naleśniki spokojnie może noc posezonowac w lodówce natomiast tutaj mamy drożdze wiec jak w tym przypadku ? można być ciasto zrobić na noc i z powodzeniem usmażyć je rano ? pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze smażę je od razu, ale ekstrapolując z pieczenia chleba, na który ciasto można zostawić na noc w lodówce, myślę, że i z poffertjes dałoby się tak zaryzykować. Żeby nie przerosło dałabym chyba tylko 1/3-1/2 łyżeczki drożdży i od razu po wyrobieniu wieczorem wstawiała do lodówki. W zależności od porannej aktywności ciasta (wyrośnięcia i ilości bąbelków) ewentualnie zostawiłabym je na jakiś czas po wyjęciu z lodówki do ocieplenia na kuchennym blacie. Proszę nie zapomnieć, że to tylko gdybanie nie poparte realnym doświadczeniem. Pozdrowienia.

      Usuń
    2. Otwieram food trucka z poffertjes i szukam najlepszego przepisu :)) w dodatku takiego ktory caly dzien bedzie w lodowce i bede z niego sobie na biezaco smazyc a nie chce robic ich z mieszanki gastronomicznej... Mam nadzieje ze uda sie zmodyfikowac przepis :)) pozdrawiam

      Usuń
    3. W takim razie życzę sukcesu. Poffertjes wydają się być idealnym street food. Mam nadzieję, że uda się z powodzeniem zmodyfikować przepis. A w jakim mieście będzie działał ten truck?

      Usuń
    4. kraków ! zapraszam :) przepis totalnie zmotyfikowałam ale placuszki wychodzą pyszne ! prawda jest taka że większosć ulicznych poffertjes jest na bazie mieszanek gastronomicznych a ja absolutnie nie chce sprzedawać czegoś takiego..

      Usuń
    5. A udały się eksperymenty z przechowywaniem ciasta w lodówce?

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.