poniedziałek, stycznia 14, 2013

Fasolki kamyki czyli afrykańska fasola we francuskim przebraniu


mogettes charenteuse

Niedawno, zupełnie przypadkiem, przy okazji wypróbowywania różnych wersji przepisu na chlebki fouées, dowiedziałam się o istnieniu kolejnego słynnego francuskiego produktu. Tym razem to biała sucha fasola nazywana mogettes de Vendée.

Wygląda całkiem zwyczajnie, ale wierzę , że jest pyszna i wyjątkowa, bo terroir robi swoje. Od 2010 roku mogette de Vendée szczyci się znakiem IPG (indication géographique protégée). Jest popularna w kuchni regionów Pays de la Loire i Poitou-Charentes. 

Ja jej niestety nie miałam na podorędziu, do dania z regionu Charente użyłam więc innej białej fasolki -  feijão pedra (co znaczy ni mniej nie więcej tylko "fasolka kamyk"). Moja pochodzi z egzotycznego  Cabo Verde (Wysp Zielonego Przylądka, dawnej portugalskiej kolonii). W Portugalii można spotkać sporo różnych odmian roślin strączkowych z kontynentu afrykańskiego. Ten akurat rodzaj fasolki ma we wnęce nasionka śmieszną białą wypustkę . Mimo nazwy sugerującej kamienną twardość, feijão pedra jest znakomita - pięknie zachowuje swój kształt, nie rozpada się, za to idealnie mięknie w środku. Myślę, że miałaby szansę dotrzymać pola francuskim mogettes.

Sam przepis jest bardzo prosty - biała fasola występuje w klasycznym towarzystwie. Trochę podduszonych warzyw, odrobina szynki lub bekonu i pomidory. Tak sobie myślę, że to mógłby być pierwowzór naszej enigmatycznego rodowodu fasolki po bretońsku (chyba, że sama Bretania ma coś zbliżonego, ale w końcu Vendée i Charente leżą w stosunku do niej bardzo po sąsiedzku ;)). Zapraszam na fasolkę z Cabo Verde we francuskim przebraniu. ;)

mogettes charenteuse 1

Mogettes à la charentaise

500 g suszonej białej fasolki, namoczonej w wodzie przez 12 godz
3 łyżki oliwy
4 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
1 duża cebula, drobno posiekana
3 cebulki szalotki, drobno posiekane
3 marchewki, pokrojone w talarki
50 g wędzonej szynki lub bekonu, pokrojonego w słupki
750 ml bulionu warzywnego lub mięsnego
3 liście laurowe
3 gałązki tymianku
kilka gałązek pietruszki i łodyga selera naciowego
400 g pomidorów z puszki lub świeżych, pokrojonych w kostkę
sól i pieprz do smaku

W dużym żeliwnym garnku na rozgrzanej oliwie szklimy, cebulę, marchewkę, dodajemy szynkę i czosnek i jeszcze chwilę smażymy. Dodajemy wypłukaną i uprzednio namoczoną fasolę, zalewamy bulionem i wrzucamy liście laurowe, tymianek, pietruszkę i seler. Przykrywamy i gotujemy na maleńkim ogniu przez ok. 1 godz i 45 min. Dodajemy pomidory, sól i pieprz i dusimy jeszcze bez przykrycia przez ok. 30 min do miękkości fasoli. Wyjmujemy zioła.

Podajemy z wiejskim chlebem (najlepiej fouée) i rillettes de porc (przepis już wkrótce).

12 komentarzy:

  1. i okazuje się, ze ma tylko w wersji bezmięsnej i jako dodatek a nie samodzielne danie :)
    http://cocodepaimpol.free.fr/index2.htm
    fasola "coco de Paimpol" w 1998 otrzymała AOC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leloop, miałam nadzieję, że się odezwiesz, aby rozwiać moje wątpliwości. Widzę, że maja nawet confrérie, u nas też są one popularne. Najsłynniejsza jest Confraria do Vinho do Porto i nawet stroje mają podobne, ale jest też wiele innych związanych z regionalnymi daniami.

      Usuń
    2. mam wrażenie, ze confrérie były swego czasu "po modzie" ;)
      o fasolce również tutaj http://cosniecos.blox.pl/2013/01/Fasolka-po-bretonsku.html?commented=1#ListaKomentarzyKoniec

      Usuń
  2. Gdy tylko spojrzałam na zdjęcia, od razu pojawiły się skojarzenia z poczciwą fasolką po bretońsku. Lubię tego rodzaju dania z fasoli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Danie wygląda na idealne na naszą pogodę... -10 stopni brrrr! Nie znam fasoli mogettes de Vendee, choć mieszkałam jakiś czas we Francji - pewnie dlatego, że na północ nie zajechałam ;) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda przesmacznie, moi fasolożercy na pewno ją pokochają:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję.Idę moczyć fasolke białą średnią ( bo akurat taką mam w domu).
    Bez boczku tez mozna, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że można!! Mam nadzieję, że danie będzie smakowało i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Pycha. Lubię drobną białą fasolkę w takiej odsłonie :).

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest także jedno z moich ulubionych dań - zwłaszcza na drugi dzień

    OdpowiedzUsuń
  8. Anna z Leśnego Drwa31 stycznia, 2013 23:49

    po tym mam gazy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To współczuję serdecznie i myślę, że najodpowiedniejszym miejscem na dzielenie się tymi rewelacjami będzie gabinet gastroenterologa.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.