poniedziałek, grudnia 24, 2012

Wigilijny kompot z suszonych owoców z procentami ;) i świąteczne życzenia


 Christmas compote

Dzisiaj będzie o czymś, czego nie znosiłam przez całe dzieciństwo. Jak uwielbiałam robiony tradycyjnie u nas w domu na Wigilię kisiel żurawinowy, tak serdecznie nienawidziłam innego żelaznego punktu programu jakim był kompot z suszonych owoców. Zawsze uważałam, że smakował wędzonką, co chyba było zasługą dodatku śliwek, które kiedyś nie były kalifornijskie, a najczęściej właśnie suszone i podwędzane (dużo bym dała dzisiaj w Portugalii za takie do nadziewania schabu). Pochodząca z Kresów Babcia próbowała mnie zawsze zachęcić mówiąc, że ten kompot jest świetny na trawienie i koniecznie po sutej kolacji należy się nim uraczyć. Jak się domyślacie kilku czy kilkunastoletniemu dziecku problem dobrego czy złego trawienia jest z gruntu obojętny, więc niespecjalnie mnie to przekonywało.

Ta niechęć trwała wiele, wiele lat. Dopiero tutaj w Portugalii, gdzie na moje barki spadło kultywowanie rodzinnych świątecznych tradycji, przypomniałam sobie o tym kompocie. Wiele lat temu przepytałam moją Mamę, jak się go przygotowywało, po czym nie byłabym sobą, gdybym gruntownie nie zmieniła receptury. Przede wszystkim daję do tego kompotu dużo moreli, które są moimi ulubionymi suszonymi owocami. Poza tym wzbogacam go takimi rarytasami, jak kiedyś zupełnie niedostępne i mało znane w tej formie, suszone mango, żurawiny czy wiśnie. No i jeszcze dwa istotne dodatki: duży chlust czerwonego wina i już trochę mniejszy porto lub malagi. ;) Tak zaprawiony procentami kompocik cieszy się u nas o wiele większym powodzeniem niż ten z mojego rodzinnego domu. Nawet portugalscy goście się nim raczą ze smakiem, co już jest doprawdy zdumiewające.

Życzę moim Czytelnikom  wszystkiego co najlepsze w ten piękny bożonarodzeniowy czas i dziękuję za odwiedziny w Kuchni nad Atlantykiem.

Christmas compote

Kompot z suszonych owoców z procentami

1/2 kg owoców suszonych (dużo moreli, figi, śliwki, gruszki, jabłka, brzoskwinie, różne duże rodzynki, żurawiny, wiśnie, mango, daktyle)
1/4 szklanki cukru,
skórka obrana z 1 cytryny,
laska cynamonu
1/2 szkl czerwonego wina
1/3 szkl porto ruby lub malagi

Namoczyć owoce suszone w 1-1,5 l wody przez 2 godziny.
Odlać wodę, zagotować ją z cukrem, skórką z cytryny, laską cynamonu.
Dodać owoce, gotować na maleńkim ogniu ok. 5 min, wlać 1/2 szklanki czerwonego wina i kieliszek porto i zagrzać, nie doprowadzając już do wrzenia. Wyjąć skórkę z cytryny. Zostawić do wystudzenia.

26 komentarzy:

  1. Cudowny kompot. Uwielbiam, od zawsze:).
    Radosnych Świąt Bozego Narodzenia Aguś!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyborny kompocik.
    Tobie również życzę samych pozytywnych chwil w ten świąteczny czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam taki kompot
    Agnieszko wszystkie naj życzę

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam kompot z suszu:) w tym roku jest go chyba z 15 litrówe...
    u nas w domu dodaje się do niego jeszcze na sam koniec gotowania kilka plastrów pomarańczy i cytryny (świeżej oczywiście). aha, i bez grama cukru, a i tak jest bardzo słodkie. muszę kiedyś wypróbować wersję z porto;)
    Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inko, a ja muszę wypróbować z pomarańczą i cytryną. Z nimi dotąd najczęściej robiłam nasz drugi ulubiony świąteczny napitek: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2006/12/witeczne-grzane-wino.html

      Usuń
  5. Wigilie w domu moich rodziców i wczesniej u Babci, rozpoczyna zupa z suszonych owoców z kluskami domowymi, w których prym wioda wedzone sliwki. Musze powiedziec, ze lubie ja coraz bardziej, natomiast Marco nie potrafi sie do niej przekonac.
    Agnieszko Droga,
    zyczymy Wam Spokojnych i Radosnych Swiat. Wszystkiego Dobrego!!!
    Ania i Marco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, super musi być taka zupa! Musze kiedyś od Ciebie wydębić przepis. A co Marco jada z naszej Wigilii? Bo moje opowieści w pracy o tym co jemy wywołują tu dreszcze przerażenia (żeby nie powiedzieć obrzydzenia). Maciek od zeszłego roku na pytanie co jemy na Consoada odpowiada ironicznie, że bacalhau i wszyscy biorą to na poważnie, są szczęśliwi i ani trochę nie zdziwieni.:) Dla Was również wszystkiego dobrego w te Święta!!

      Usuń
    2. Agnieszko bedziesz zaskoczona, ale Marco lubi prawie wszystko: bigos, sledzie, ogórki kiszone uwielbia pierogi (mówi, ze najlepsze byly te zakupione na krakowskim rynku). Osiemnastoletni syn Marco, notabene tez Marco, byl z nami juz dwa razy w Polsce na swieta, i bylismy bardzo zaskoczeni, jak jemu wszystko smakowalo (oprócz zupy z kompotu;)- jest wiec nadzieja w mlodych Portugalczykach. Zrobilam teraz bigos na swieta, a maly Marco do mnie: "tinha saudades de bigos" :)
      Wszystkiego dobrego!

      Usuń
    3. Ha, ha. Pozdrowinenia Aniu dla Ciebie i Marco. PS. Co z nartami w tym roku ?

      Usuń
    4. W tym roku bedzie juz trudno:). Rozumiem, ze pytasz o 2013 i jasne, ze myslimy o nartach, bo tesknimy bardzo:)

      Usuń
    5. Aniu, jestem pod wrażeniem! Takiej akceptacji polskich smaków w portugalskim wydaniu to jeszcze nie widziałam.

      U mnie w pracy jak na razie pokochali jedynie niezbyt polskie bredle. Jeden z pielęgniarzy, żeby mnie zachęcić do ich ponownego zrobienia, grozi pojawieniem się z pustą puszką na ciastka, gdy następnym razem będziemy razem pracować.

      Natomiast po moich ostatnich wywodach na temat kolacji wigilijnej (temat: Co się je w PL na Święta?) jedna z moich koleżanek zwróciła się do drugiej mówiąc "I czy nasza portugalska Wigilia nie jest lepsza? :)

      Usuń
  6. Najwspanialszych, magicznych Świąt dla Ciebie i Twoich bliskich!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja do swojego dodalam wina imbirowego...Wesolych Swiat!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałych świąt Agnieszko! Ciepło pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że nie tylko ja w dzieciństwie cierpiałam na sam zapach kompotu, nie mówiąc o jego spróbowaniu :-) Szczęśliwie i moje gusta się zmieniły, i dziś nie wyobrażam sobie świąt bez niego.

    Agnieszko, życzę Ci słowami ks. Twardowskiego:

    Oby się wszystkie trudne sprawy
    porozkręcały jak supełki,
    własne ambicje i urazy
    zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

    Oby w nas paskudne jędze
    pozamieniały się w owieczki,
    a w oczach mądre łzy stanęły
    jak na choince barwnej świeczki..."

    Wszystkiego dobrego!
    unamujer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję za takie piękne i mądre życzenia.

      Usuń
  10. Agnieszko, przesyłam mnóstwo serdeczności. Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  11. Spokojnych i radosnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki kompot z procentami moze i ja bym w takim razie polubila! ;)

    Radosnych i spokojnych Swiat Agnieszko!


    OdpowiedzUsuń
  13. super pomysł:) i jakie śliczne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niech Nowy Rok przyniesie Ci radość,
    miłość, pomyślność i spełnienie
    wszystkich marzeń, a gdy się one już spełnią niech dorzuci garść nowych,
    bo tylko one nadają życiu sens!
    WSZYSTKIEGO CO NAJWSPANIALSZE NA NOWY ROK!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie dziękuję za życzenia i również Tobie Agato wszystkiego co najlepsze w 2013!

      Usuń
  15. Pani Agnieszko, jestem stałą, wierną i pełną podziwu dla Pani bloga czytelniczką. Pozdrawiając Panią noworocznie, chciałam się upewnić, czy przepis na tartę limonkową z Pani strony Atlantyku zniknął, czy tylko ja nie potrafię go znaleźć. Tarta była przepyszna, a ja niestety nie wydrukowałam przepisu. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  16. Juz jest na miejscu. Dziękuję za mile słowa.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja od zawsze kocham wigilijny kompot! Moja babcia dodaje dużo goździków i wędzonych gruszek! Mniam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oooo, co za pomysł, prosty i genialny! Kurczę, szkoda że już po świętach - porto i malaga to jest coś, co ja bezgranicznie kocham :-)
    Ale nie zapomnę o tym przepisie. Dziękuję za link :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.