niedziela, listopada 13, 2011

Żurawinowy paj z owocami jesieni

Apple cramberry Pie

Wczoraj wracałam późnym wieczorem z pracy i doszłam do wniosku, że zepsuł mi się termometr w samochodzie. Tuż przed godziną 23.00, w połowie listopada wskazywał 24ºC. Tak to bywa, gdy wieje wiatr z południowego-wschodu, czyli jakby nie było z Sahary. Dzisiaj Atlantyk dał odpust afrykańskim powiewom i przyniósł nam ciepły deszcz. Mamy więc trochę dziwaczną, ale jednak jesień. Będzie więc znowu jesienne ciasto.

Niedawno pisałam peany o szarlotce i nie zostawiłam suchej nitki na anglosaskich ciastkach. A dzisiaj proszę - przyszła koza do woza. ;) Znowu coś amerykańskiego. Paj - jak na zbliżające się Święta Dziękczynienia hucznie obchodzone na Zachodniej Półkuli przystało.

Apple cramberry Pie

Nie taki to znowu całkiem zwykły paj. Z królującymi jesienią jabłkami, pigwą i gruszkami. Plus czymś w rodzaju żurawinowo-pomarańczowej galaretki. Ja miałam żurawiny mrożone (tylko takie tu mogę dostać w pobliskim ruskim sklepie), ale jak najbardziej można użyć świeżych. Sezon na nie chyba też mniej więcej teraz się zaczyna. Owocowego nadzienia wydaje się strasznie dużo (to aż 2 kg świeżych owoców) - ale to jest właśnie cały urok tej tarty. Proporcje niemalże dietetyczne - mnóstwo owoców i cieniuteńka warstwa ciasta.

Apple cramberry Pie

Zrobiłam dwa paje wizualnie nieco się od siebie różniące. Jeden ma na wierzchu ozdobną kratkę, a drugi klasyczny pajowy dekielek, tylko z małą dziurka na środku, żeby wypuścić parę w czasie pieczenia. Pobawiłam się również odrobinę z nadzieniem. W jednym cieście ułożyłam na dnie warstwę żurawinowej galaretki, a na niej poszatkowane owoce. W drugim - wymieszałam czerwoną galaretkę z resztą owoców. Ciekawa jestem, która wersja Wam bardziej  przypadnie do gustu. Podajemy nasze listopadowe desery z crème fraîche (lub jeszcze lepiej z pyszną, polską, gęstą kwaśną śmietaną), bitą śmietana lub gałką lodów waniliowych.

Żegnam Was jesiennym smacznego!

Apple cramberry Pie

Żurawinowy paj z owocami jesieni

2 dość głębokie foremki do pie o wewnętrznej średnicy 17 cm


Żurawinowa galaretka:
125 g cukru
skórka otarta z 1/2 pomarańczy
sok z 2 pomarańczy (ok. 125 ml)
250 g żurawin    
1 i 1/2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (można zastąpić mąką ziemniaczaną)
1 łyżka wody

Kruche ciasto:
400 g mąki
1/4 łyżeczki soli
2 łyżki cukru
250 g masła 
6 łyżek lodowatej wody


Nadzienie z jesiennych owoców:
1 kg kwaśnych jabłek (np. szarej renety)
1/2 kg gruszek
1/2 kg pigwy
sok z 1 cytryny
1 łyżeczka cynamonu
2 łyżki skrobi kukurydzianej (można zastąpić mąką ziemniaczaną) 
100 g (1/2 szkl) cukru

Wierzch:
 kilka łyżek mleka
2 łyżki cukru wymieszane z 1/4 łyżeczki cynamonu

Żurawinowa galaretka:
Żurawiny zagotowujemy z sokiem, skórką pomarańczową oraz cukrem w rondelku. Gotujemy bez przykrycia przez ok. 20-30 min aż sos zgęstnieje. Skrobię kukurydzianą rozrabiamy w łyżce wody i dodajemy do żurawin, gotujemy jeszcze przez 1-2 min. Zostawiamy do całkowitego wystygnięcia.

Kruche ciasto:
 Mąkę mieszamy z solą i cukrem. Dodajemy zimne, pokrojone w kosteczkę masło i zagniatamy aż będzie przypominać kruszonkę (można to zrobić ręcznie lub w malakserze). Dodajemy stopniowo po łyżce lodowatej wody i zagniatamy. Nie musimy koniecznie zużyć całej wody - wystarczy tyle, żeby ciasto utworzyło plastyczną kulę. Owijamy w folię przezroczystą i wstawiamy na 30 min do lodówki.
Po tym czasie wyjmujemy i cienko rozwałkowujemy. Wykładamy ciastem dwie wysmarowane masłem i wysypane bułką tartą foremki, pozostawiając fartuszek ciasta wystający poza brzeg foremek na ok. 2-3 cm. Okrawamy nożyczkami nadmiar ciasta. Dno wyłożone ciastem posypujemy odrobiną bułki tartej. Foremki i resztę niezużytego ciasta wstawiamy do lodówki.

Nadzienie z jesiennych owoców:
Nagrzewamy piekarnik do 200ºC.
Obieramy wszystkie owoce ze skórki. Pigwy ścieramy na tarce o dużych oczkach. Jabłka i gruszki szatkujemy na cienkie plasterki. Dodajemy sok z cytryny, cukier, cynamon i skrobię kukurydzianą. Wszystkie składniki nadzienia dobrze mieszamy.

Przygotowanie pajów:
Rozwałkowujemy resztę ciasta. Nakładamy na dno jednego paja połowę galaretki z żurawin. Na nią wykładamy połowę nadzienia. Przykrywamy ciastem, docinamy brzegi ciasta do wielkości tych pod spodem i dobrze je sklejamy. Podwijamy brzeg ciasta pod spód do wielkości formy i robimy ozdobny brzeg. Pędzlujemy mlekiem i posypujemy cukrem z cynamonem. Na środku nacinamy ciasto na krzyż, żeby para miała gdzie uchodzić. 

Drugą tartę możemy przygotować inaczej. Pozostałą galaretkę żurawinową mieszamy z reszta nadzienia. Wykładamy całość do wyłożonej ciastem foremki. Z rozwałkowanego ciasta wycinamy podłużne paski i układamy z nich na cieście ozdobną kratkę. Pędzlujemy ciasto mlekiem i posypujemy cukrem z cynamonem.

Pieczemy przez 15 min w 200ºC, a następnie przez 40-45 w 180ºC.  

18 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko , to miód i niebo w gębie ,ach cudo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ to apetycznie wygląda. Muszę w końcu zaopatrzyć się w foremkę do pajów. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale malowniczo wygląda! Pycha:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę też coś wykombinować z tej fuzji owoców! :) Prześlicznie wygląda...
    Uwielbiam tu wpadać, zawsze coś ciekawego poczytam,obejrzę piękne obrazki, pozwiedzam... Dlatego wyróżniłam Twój blog, może wpadłabyś poczytać? ;)
    http://kuchniaprezydentowej.blogspot.com/2011/11/risotto-z-szynka-pomidorami-ruccola-i.html

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest coś! Agnieszko, mam tylko pytanie - Jaki smak ma owocowe wnętrze, bardziej kwaskowate czy słodkie?
    Wygląda pysznie :-)
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny, dzięki za komentarze. Cieszę się, że moje paje Wam się podobają.

    Kasiu, dziękuję serdecznie za przemiłe słowa i wyróżnienie. Pozdrawiam serdecznie.

    La Dolce Caramella, wnętrze jest wyraźnie kwaskowate i tylko lekko słodkawe. To w głównej mierze zasługa żurawin.

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest to! To ciasto zaspokaja moje wszystkie życzenia: jest kwaskowate i nie za dużo w nim ciasta. Zastanowiłaś mnie słowem "paj" po polsku, już nie pierwszy raz. Jako, że nie jestem na bieżąco z obecną polszczyzną, nie mam wątpliwości, że ciasto "pie" swoją obecnością do Polski wkroczyło. Tylko z jaką pisownią? Nie "pie", a "paj"? W czeskim jest zdaje się "paja" zapożyczona z angielskiego też nie tak dawno.
    Czy "paj" widuje się w piśmie, na przykład w prasie kulinarnej po polsku? Zupełnie nie wiem, a interesuje mnie to. Będę trzymać oczy otwarte, jak to mówimy tutaj, na przykłady użycia.
    Pozdrowienia dla Was wszystkich, Dorota

    OdpowiedzUsuń
  9. Michelle in Warsaw14 listopada, 2011 17:28

    Hi Agnieszka,

    I just discovered your wonderful blog and am enjoying reading through your posts. These cranberry pies looks amazing! Would you mind sharing where you bought the pie forms? I suppose you bought them in Portugal but perhaps there's a chance I could find them online somewhere? They are just perfect for this kind of treat!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny paj i jakie ma boskie , napakowane wnętrze!
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Michelle, thank you so much for your kind comment. Actually I bought my pie dishes in ... Manchester, UK. ;) Unfortunaltely I do not remember the name of the shop but I saw similar dishes on ebay and amazon.co.uk.
    This one is exactly like mine:
    http://www.amazon.co.uk/Bartleet-Sons-Deep-Crinkle-dish/dp/B002G6K6F0/ref=sr_1_115?ie=UTF8&qid=1321298905&sr=1-115

    Majanko, dziękuję za komentarz, mnie również najbardziej pociągają napakowane wnętrza. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglada cudnie i pewnie tak smakuje... kusisz, kusisz... chcialabym zrobic... tez, ale im wiecej przepisow podziwiam tym czasu mam mniej, zycie krotkie i zaczynam sie martwic czy zdaze wszystkiego sprobowac. Z tego co wiem mieszkasz w Portugali... wlasnie moj brat wrocil z 10 dniowych wojazy po tym pieknym kraju. Bylo cieplo ale wietrznie i deszczowo, ludzie przemili. Tez mama zamiar odwiedzic Portugalie tym bardziej, ze z Bordeaux moge dojechac autem...

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wiem gdzie dopisac moje pytanie..przepraszam ale nie znalazlam okienka..mam pytanie co do tempury,podobno wywodzi sie z portugalii?to prawda?jak ja robia ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Est-Ouest, cieszę się, że bratu Portugalia przypadła do gustu, mam nadzieję, że i Wam się spodoba, gdy tu zawitacie. Z Bordeaux macie dzień jazdy samochodem. Co do przepisów to rzeczywiście życia nie starczy na ich wypróbowanie.

    Anonimowy, podobno rzeczywiście tempura ma portugalskie korzenie. Jezuici w XVI wieku w Nagasaki mieli się raczyć w czasie Wielkiego Postu warzywami i rybami smażonymi w cieście. W kuchni portugalskiej słowo tempura nie jest używane, podobno pochodzi od łacińskiego tempora (które miała się odnosić do dni postnych) albo portugalskiego tempero (przyprawa). Japoński ma zresztą całą serię słów portugalskiego pochodzenia. Jak wieść niesie daniem, które mogłoby być przodkiem tempury są peixinhos da horta (ryby z ogródka). Wbrew nazwie, to nie ryby tylko zielona fasolka w cieście smażona w głębokim tłuszczu. To ciasto jest bardzo zwyczajne - mąka, woda, jajko. Z wszelkimi pytaniami zapraszam na adres mailowy podany w lewym górnym rogu strony , tuż pod informacją o mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. To ciasto wygląda lepiej niż dobrze. Wprost przepięknie. Kojarzy mi się z typowym amerykańskim plackiem, takim z kreskowek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba to z dekielkiem... chociaż ta kratka... więc kratka... ale ta falbanka w dekielku... to z dekielkiem...

    Oba. I tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam nadzieję, że mi też kiedyś uda się taka ładna kratka :) Przepięknie wygląda!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.