niedziela, listopada 27, 2011

Kasztanowa tarta z gruszkami i malinami

uderzeniowe


Kombinowałam jak tu zużyć nadmiar kupionych kasztanów. Listopad upływa w Portugalii pod znakiem tych jadalnych orzechów. Drzewo Castanea sativa występowało kiedyś jedynie na Półwyspie Apenińskim, wraz z podbojami rzymskich legionów rozpowszechniło się jednak na całym północnym wybrzeżu Morza Śródziemnego. Gdy na ulicach pojawiają się sprzedawcy pieczonych w węglowych piecykach kasztanów to znak, że na dobre zaczęła się jesień. Takie kupione w czasie weekendowego listopadowego spaceru są bezkonkurencyjne.  

1

Można je jednak przygotować i w domu. Ja, jak zwykle w przypadku delikatnych mdławo-słodkich smaków, wolę kasztany podawać na słono. Najlepiej pieczone z grubą morską solą, gotowane z liśćmi laurowymi lub jako dodatek do indyka czy kurczaka.  Że wszystko co powyżej już w tym sezonie ćwiczyłam, zaryzykowałam dziś kasztany na słodko. Są składnikiem nadzienia tarty, które wzbogaciłam jeszcze wanilią. Dla przełamania kasztanowego smaku dodałam gruszki i maliny. 

Spód do tarty ma dodatek kakao i drugiego bardzo portugalskiego składnika - mąki z chleba świętojańskiego. To zmielone strąki z drzewa karobowego, nazywanego tutaj alfarrobeira. Uprawia się go w znanym turystom regionie Algarve na południowym, zwróconym w stronę Afryki wybrzeżu Portugalii. Kraj jest trzecim największym na świecie producentem chleba świętojańskiego. Mąka ta ma charakterystyczny smak i ciemnoczekoladowy kolor. W wypiekach zastępuje się nią kakao. nie przejmujcie się jednak, jeśli nie macie jej pod ręką - spód do ciasta mozna upiec jedynie z dodatkiem kakao.

2

Tarta z kasztanowym nadzieniem, gruszkami i malinami

 forma do tarty z wyjmowanym dnem o średnicy 27 cm

Kruche ciasto:
175 g mąki
15 g mąki z chleba świętojańskiego*
20 g (1/4 szkl) kakao
szczypta soli
50 g (1/4 szkl) cukru pudru
125 g zimnego masła
1 żółtko
1-2 łyżki lodowatej wody, jeśli potrzeba
1 łyżka bułki tartej

Nadzienie:
450g obranych i ugotowanych kasztanów**
375 ml (1 i 1/2 szkl) mleka
100 ml śmietanki kremówki
100 g cukru
szczypta soli
1 laska wanilii, przecięta wzdłuż
3 jajka

4 gruszki
2 łyżki soku z cytryny
125 g malin
2 łyżki mleka

Do podania:
gęsta kwaśna śmietana ubita z cukrem waniliowym

Kruche ciasto:
Mieszamy w dużej misce obie mąki, sól, kakao i cukier. Dodajemy pokrojone w kostkę masło i szybko zagniatamy, aż zacznie przypominać kruszonkę. Dodajemy żółtko i jeśli trzeba wodę i wyrabiamy aż utworzy kulę. Owijamy w folię przezroczystą i schładzamy w lodówce przez 30 min. Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. 

Wałkujemy i wykładamy ciastem przygotowaną uprzednio formę do tarty. Posypujemy ciasto z wierzchu bułką tartą i kładziemy na nie papier do pieczenia, na który wysypujemy suchą fasolę, ryż lub ceramiczne paciorki do pieczenia. Podpiekamy przez 10 min, po tym czasie wyjmujemy papier z obciążeniem i pieczemy jeszcze przez 5 min. Wyjmujemy i studzimy.

Nadzienie:
Do rondelka wlewamy mleko, śmietankę i wsypujemy kasztany. Dodajemy szczyptę soli i ziarenka wyskrobane z laski wanilii razem z samą laską. Gotujemy aż kasztany zaczną się niemal rozpadać przez ok. 20-30 min na malutkim ogniu. Studzimy i wyjmujemy laskę wanilii. Miksujemy kasztanową mieszankę na gładką masę ("nogą" malaksera lub w blenderze) i dodajemy 3 jajka dobrze ubijając trzepaczką.

Obieramy gruszki, kroimy je w ósemki i spryskujemy sokiem z cytryny, żeby nie sczerniały. Masę kasztanową wlewamy na wystudzony spód tarty, na wierzchu rozkładamy gruszki i maliny. Smarujemy mlekiem wystające kawałki gruszek. Zapiekamy przez ok. 30-35 min aż masa się zetnie.

Podajemy z kwaśną śmietaną ubitą z cukrem waniliowym.

*jeśli nie mamy mąki to dajemy zamiast niej więcej kakao
** zamiast świeżych kasztanów można użyć niesłodzonego purée kasztanowego, trzeba wtedy dodać nieco mniej mleka ok. 350 ml i nie ma potrzeby długiego gotowania, wystarczy ok. 10 min.

12 komentarzy:

  1. Jakie piękne zdjęcia!
    Tarta musi smakować rewelacyjnie. Chciałabym kawałeczek porwać :)
    Mniam.
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zdecydowanie kasztany do mięs, jako nadzienie albo z sosem z żurawiną :) na słodko nie przekonują mnie, próbowałam ostatnio ciasta kasztanowego z Ardèche, zdecydowanie nie. Twoje ciasto za to bardzo pięknie się prezentuje :)
    pozdrawiam spod bretońskich kasztanów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u nas nie ma dobrych jadalnych kasztanów :( A przynajmniej ja nie znalazłam nigdzie. Próbowaliśmy w zeszłym roku, ale smakowały tragicznie i nie dały się pogryźć ^^' A taką tartę to bym chętnie pożarła!

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam kasztany!
    pierwsza fota idealnie oddaje moje wrażenia - jest rewelacyjna! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne smaku! Ja w tym roku jadłam owoce drzewa świętojańskiego, bo to inaczej drzewo chlebowe, prawda? Pyszne były :) Maki takiej nie widziałam, ale za to mam syrop:) Gdybym jeszcze tylko miała kasztany;))) No to na pewno bym tę tarte zrobiła, bo to połączenie maków zapowiada się rewelacyjnie! Cudne fotki : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna i intrygująca w połączeniu smaków, moim zdaniem owoce drzewa świętojańskiego (zwanego u nas w domu rogaczem) mają jakąś wspólną nutkę aromatu z kasztanami. ;) Ciekawi mnie natomiast fuzja tych smaków z malinami i gruszką! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity przepis! A zdjęcia...trudno po coś nie skoczyć do kuchni o tej nieprzyzwoitej porze. Chociaż czegokolwiek tam nie znajdę, nie przypomina na pewno kasztanowej tarty...;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekna! i to polaczenie kasztanow z gruszkami, musze sprobowac!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne zdjęcia i intrygujące ciasto- miałam już okazję jeść tartę kasztanową (pyszną, z dodatkiem karmelizowanych orzechów), ale nigdy nie próbowałam połączenia kasztanów z owocami :) Tak się składa, że mam dwie puszki puree z kasztanów, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. przepis mega! koniecznie dodaje do ulubionych!
    Zdjęcia są rewelacyjne !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. o mam taki sam talerz ! :) kasztany uwielbiam więc wypróbuje z chęcią Twój przepis : )

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.