poniedziałek, sierpnia 15, 2011

Dżem z ciemnych czereśni i malin z maraschino

Cherry & Raspberry jam with liquor

Bardzo tu cierpię tu na obczyźnie z braku wiśni. Podobno, jak już przekonała się moja polska koleżanka, nawet sprowadzone z kraju wiśniowe drzewka w tutejszej glebie czy klimacie nie radzą sobie zupełnie. Chodzą słuchy, że lubią się one wymrozić w zimie, o co w Portugalii dość trudno niestety.

Zaspokajam więc mój apetyt na wiśnie ..... czereśniami. Te ostatnie są tutaj bardzo, bardzo smaczne. Duże, soczyste, słodkie. Sezon na nie już się w zasadzie skończył, ale zdążyłam jeszcze jakiś czas temu zrobić troszkę przetworów. Żeby były intensywniejsze w smaku, połączyłam je tym razem z cytrusami i malinami.

Ten dżem jest trochę bardziej pracochłonny niż to zazwyczaj bywa - czereśnie trzeba wydrylować, a maliny przetrzeć, żeby uzyskać z nich mus. Mimo to sądzę, że warto się poświęcić. Smak dżemu jest tego wart. Jeśli macie dostęp do wiśni (aż się trzęsę z zazdrości, bo wiem, że większość z Was szczęściarze w sezonie kupuje te owoce bez żadnych problemów ;) ) możecie oczywiście użyć je zamiast czereśni. Wtedy jednak prawdopodobnie będzie trzeba troszkę zwiększyć ilość cukru.

Cherry & Raspberry jam with liquor

Dżem z ciemnych czereśni i malin z maraschino

650g ciemnych czereśni (570g wydrylowanych)
650 g malin
sok i skórka okrojona z 1 cytryny
sok i skórka obrana z 1 pomarańczy
1 op. pektyny 3:1 na 1 kg owoców (typu żelfix)
400g cukru
3 łyżki likieru maraschino (lub kirschu czy wiśniówki)

Maliny doprowadzamy do wrzenia na wolnym ogniu (jeśli potrzeba dodajemy odrobinę wody) i gotujemy na małym ogniu przez ok. 10 min. Wlewamy do sitka razem z sokiem i przecieramy do dużego garnka, w którym będziemy smażyli konfitury. 

Dodajemy soki i skórki z cytrusów, a następnie wydrylowane i pokrojone w drobne kawałki czereśnie (można zostawić je w całości lub połówkach, ale wtedy dżem będzie miał tendencję do spadania z kanapek). Wsypujemy pektynę i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy przez ok. 1-2 min i dodajemy cukier. Mieszamy i znowu gotujemy przez ok. 5-10 min (to w zależności od rodzaju pektyny, powinno być to napisane na opakowaniu, w przypadku tego dżemu ze względu na niskopektynowe z natury czereśnie lepiej pogotować trochę dłużej). 

Wyjmujemy skórki z cytrusów. Dodajemy likier, mieszamy i odszumowujemy. 
Gorący dżem przelewamy do wysterylizowanych słoików i pasteryzujemy. Jak zwykle w sprawie metod pasteryzacji proponuję udać się do blogu Beaty, gdzie wszystko jest szczegółowo i jasno wytłumaczone.

9 komentarzy:

  1. Agnieszko, polaczenie czeresni z malinami jest wspaniale! Ja czesto robie tutaj pol na pol wisnie z czeresniami, by zlagodzic lekko te kwaskowosc wisni, ktora nie wszyscy tu lubia.
    U nas wisnie na szczescie sa na targu w sprzedazy (i te jasne, i te ciemne), w tym roku jednak byly bardzo wczesnie i malo skorzystalam z sezonu.
    Zrobilam za to te konfiture brzoskwiniowa z werbena - pyszna! Tylko moje zdjecia pozostawiaja wiele do zyczenia ;)
    http://www.beawkuchni.com/2011/08/co-lubia-brzoskwinie-czyli-brzoskwiniowe-przetwory-2011.html

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Beo, przypomniałaś mi pisząc o kwaskowatym smaku jak Portugalczycy go nie lubią. Ja już przestałam nosić moje przetwory do pracy, bo wszystkie są dla nich za mało słodkie (nawet te Christine Ferber). Zresztą tutejsze panie robią przetwory głównie z pigwy, pomidorów i dyni. Wszystko powyższe zasłodzone na śmierć. Jak zaniosłam galaretkę z moreli i pomarańczy to mnie zapytano dlaczego ona nie jest z pigwy. Galaretka przecież może być tylko z pigwy... O Jezusie Nazareński, co ja tu z nimi mam. :)

    Ze mną jest już tu bardzo źle - nawet nie pamiętałam, że wiśnie mogą być jasne. ;)

    Prawda, że ta konfitura brzoskwiniowa z werbeną jest przepyszna? A Twoje zdjęcia oczywiście są znakomite i urocze. Jak zwykle zresztą. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, moje dzemy tym bardziej nie wszystkim smakuja, jako ze daje jeszzce mniej cukru niz trzeba, ale Portugalczykom w takim razie nie smakowaly by chyba zupelnie ;)
    Co do galaretki, to moj maz niestety tez najczesciej wlasnie mi mowi, ze takowa moze byc przeciez tylko z pigwy lub z czarnej porzeczki (i to te dwie wlasnie lubi najbardziej).

    A co do wisni, to ja tych jasnych za bardzo nie lubie, wole te ciemne wlasnie, a gdy sa bardzo dojrzale to sa nawet nie za bardzo kwaskowe, tzn prawie ze mi to wtedy nie przeszkadza ;)

    Co do zdjec, to jestes bardzo mila, ja jednak bardzo realistycznie do wszystkiego podchodze i wciaz mam wrazenie, ze wszystkie moje zdjecia sa do siebie podobne... Chetnie wpadlabym do Ciebie na kurs ;)

    PS. Tak, konfitura jest przepyszna! Od zeszlego roku mialam ja 'w zakladkach' i dzieki Tobie sie zmobilizowalam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie smakowitości :-) Zapiszę sobie przepis jeśli można i za rok spróbuję zrobić taki dżem .

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo! Trafiłam na ten przepis dzisiaj przypadkiem i w przyszłym roku właśnie zrobie ten dzem. Wielkie dzięki!

    Milka.

    OdpowiedzUsuń
  6. ale TAKI dżem osładza chyba nawet cierpienia z powodu braku wiśni, prawda? :) Wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Co roku obiecuję sobie, ze w te wakacje to już na pewno zrobię przetwory. I tak od pięciu lat. Może do przetworów trzeba dorosnąć? (czyt. dorobić się kuchni i piwnicy tak dużych, żeby pomieściły więcej niż 4 słoiki?)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładny przepis, ale czemu do owoców żelfix ? fuuuj - czy już bez tego nie potrafimy zrobić nawet dżemu ?? pozdro Fiora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temu, żeby można było krótko gotować dla zachowania witamin i dodać mało cukru, który wydaje mi się być szkodliwszą substancją niż czysta pektyna, pochodząca zazwyczaj z jabłek (przynajmniej tutejsze zagęszczacze tylko z niej się składają, co do polskich to głowy nie daję). :) Pozdrawiam.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.