poniedziałek, stycznia 03, 2011

Asturia spod znaku jabłoni

Sidra natural de Asturias, Spain
 Sidra natural w towarzystwie tapas w sidrería Tierra Astur.

Hiszpania jest winnym potentatem i zwiedzając ją zazwyczaj w każdym regionie poszukujemy lokalnych win. Asturia może pod tym względem troszkę rozczarować. Jedynym znanym lokalnym winem jest Vino de la Tierra de Cangas.  Robione w regionie od IX wieku (wówczas zajmowali się tym benedyktyni z klasztoru w Corias), ale nie będące szczególnie mocnym punktem hiszpańskiego winnego krajobrazu.

Tak naprawdę  to  w Asturii pije się głównie cydr. Jabłoniowych sadów jest tu od wieków zatrzęsienie i ten nadmiar jabłek przerabia się na emblematyczny trunek regionu. Sidra de Asturias jest uważana za najlepszą w Hiszpanii, ma oczywiście jak na dobry produkt przystało Denominación de Origen Protegida. Również Baskowie produkują niezły, ale nie tak sławny jak ten Asturyjski, cydr. W Asturii jest 23 tłoczni cydru, 260 sadowników dostarczających jabłka i 531 hektarów sadów, których zbiory przeznaczonych są tylko i wyłącznie do wyrobu cydru. Asturyjczycy hodują aż 22 odmiany jabłek, które kończą swój żywot w tym pienistym trunku.

Spanish Asturias
 Muzeum cydru w Navas. Iglesia de San Tirso z IX wieku na Plaza Alfonso II El Castro. Przeżarty przez korniki św. Franciszek w wirydarzu przy katedrze. "Tu sprzedaje się domowy cydr"- takich znaków jest pełno jak Asturia długa i szeroka.

Stolicą produkcji cydru jest Navas. Tam co roku w czerwcu ma miejsce El Festival de la Sidra i działa interaktywne muzeum, gdzie można się wszystkiego dowiedzieć o wyrobie tego trunku, a nawet nauczyć prawidłowo nalewać culín. Ten ostatni termin oznacza małą ilość, można by powiedzieć jeden shot, cydru nalewaną do dużych szklanek przez escanciador (to specjalny hiszpański termin na barmana czy kelnera nalewającego musujące trunki takie jak cydr). Trzeba go wypić natychmiast "para que no se muera" (żeby nie umarł), jak mówi asturyjskie powiedzenie. Cydr nalewa się z wysoka, aby jego strumień uderzył w ściankę szklanki i utleniając się nabrał smaku, zapachu, uwolniły się bąbelki gazu i pojawiła obfita piana na wierzchu. Metody są dwie.  Może zrobić to obsługujący nas w sidrería, czyli asturyjskiej pijalni cydru (zjeść w tej instytucji też można całkiem nieźle), podnosząc najwyżej jak się da butelkę i nalewając ją nad specjalnym wiaderkiem do naszej szklanki (nawet w rękach specjalisty zazwyczaj część trunku kończy na podłodze ;)). Jest też inny sposób, bywają miejsca zwłaszcza w Kraju Basków, gdzie culín łapie się ze strumienia cydru sikającego prosto z wielkiej beczki.

Cydr, który trzeba escanciar,  czyli właśnie w ten specjalny, opisany wyżej sposób, nalewać, to tzw. sidra natural tradicional. Ma on zawsze na dnie trochę osadu, jest mocno owocowy w smaku, a minimalna ilość gazu pojawia się właściwie tylko w trakcie nalewania i jego obecność jest bardzo ulotna. Pija się go w zasadzie tylko na północy Hiszpanii.

Spanish Asturias
 Typowy krajobraz Asturii zimą. Na ostatnim planie Picos de Europa.

Bardzo popularna, zwłaszcza poza Asturią jest sidra achampanada lub espumosa. Przypomina ona rzeczywiście trochę wino musujące, nawet jest tak samo butelkowana i korkowana i ja się szczerze przyznam, że nawet ją wolę od sidra natural.
Niedawno pojawił się w Asturii nowy gatunek tzw. sidra natural de nueva expresión, której również nie trzeba escanciar. Jest ona podobna w smaku do klasycznej sidra natural, ale nalewa się ją zwyczajnie do kieliszków, co wielu osobom bardziej odpowiada, zwłaszcza gdy zamierzają pić ją w domu. Ja mój naturalny cydr, który przywiozłam do Porto, będę chyba nalewać nad wanną. ;)

Cydr, oprócz oczywistej roli towarzysza różnych potraw, jest też ważnym składnikiem asturyjskich dań. Kucharze przygotowują z nim dania rybne, kurczaka, a nawet ciasta (np. Merluza a la Sidra, el Mero a la Sidra, Pollo a la Sidra, la Tarte de Sidra). Podobno nie powinno się wyjeżdżać z Asturii bez wypicia culín i bez próby samodzielnego nalania cydru do szklanki. My ściśle spełniliśmy te obowiązki turysty. Nauczyć się escanciar próbowaliśmy, jak wspomniałam w Museo de la Sidra w Navas (na szczęście nie mam zdjęć , bo w moim wydaniu to chyba więcej cydru skończyło na podłodze niż w szklance ;)).

Spanish Asturias
 Wnętrze typowej pijalni cydru, z obowiązkowym wiaderkiem i korkociągiem. Znak D.O.P. (Denominacíon de Origen Protegida) na butelkach sidra natural. Mapa okolic produkujących cydr pokrywa się niemalże z granicami geograficznymi Asturii.

Natomiast na porządną degustację wybraliśmy się natomiast do stolicy Asturii - Oviedo. Znane ze swojej katedry z pięknym głównym ołtarzem, przedstawiającym 24 sceny z życia Chrystusa i z Cámara Santa, w której przechowuje się wizygockie krzyże, będące symbolami Asturii i samego miasta. My wybieramy się jeszcze na przedmieścia Oviedo, żeby zobaczyć niewielkie, cudownie położone wśród zielonych łąk pre-romańskie kościółki z IX wieku (San Miguel de Lillo i Santa María del Naranco).

Wracając do cydru. Chyba najlepszym miejscem w Asturii, żeby napić się go napić jest, jak nazwa sama wskazuje, Bulevar de la Sidra, jak się popularnie nazywa ulicę Calle de Gascona  w starej części Oviedo (bardzo niedaleko katedry). Po obu stronach, od początku, aż do końca bulwaru ciągną się jedna za drugą tylko i wyłącznie pijalnie cydru.

Spanish Asturias
 Asturyjski escanciador z wdziękiem nalewający cydr. Maszyna-korkociąg w kształcie butelki cydru.Wizygocki kościół San Miguel de Lillo. Bulevar de la Sidra w Oviedo.

My wybieramy Tierra Astur, która ma jeszcze sklepik z regionalnymi produktami. Jest ciągle przed południem, ale w sidrería jest już kilku klientów. Barman z chęcią się godzi na sesję fotograficzną, żartobliwie zaznaczając, że będzie nas to kosztowało dodatkowe "diez euros". Pokazuje nam też starą maszynę do odkorkowywania cydru. Na barze, obok naszych culínes, lądują  natychmiast tapas. Staramy się sprawić jak prawdziwi Asturyjczycy i pijemy nasz cydr najszybciej jak się da. Nie wiem czy było to wystarczająco szybko, ale nikt nie patrzył na nas spode łba, więc może się udało. Barman tylko się dziwił, że nie chcieliśmy pokonać całej zielonej butelki (sidra natural zawsze jest w ciemnozielonych butelkach, w sidrerías często bez żadnej etykietki, bo bywa, że robi się ją na miejscu).  Ja jeszcze wynoszę ze sklepu kilka serów, ale o tym będzie w następnym odcinku. ;)

18 komentarzy:

  1. Ta Asturia zimą wyjątkowo urzekająca swoim pięknem, przepiękna pocztówka. No i bardzo ciekawy post. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł. Gustuje w cydrze choć piłem tylko baskijski, też naturalny i wielce smakowity.
    Żal, że polskie jabłka nie lądują w cydrowniach tylko w kompostach...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. nie każde jabłka nadają się do produkcji cydru :)
    mnie z kolei tłumaczono, ze asturyjski cydr nalewa się w ten sposób, zeby wlasnie dodać mu na chwile bąbelków, których naturalnie nie posiada, tak jak cidre bretoński np., który potrafi spienić się jak szampan po otwarciu butelki (zresztą korkuje się go przecież jak szampana).
    miałam okazje degustować asturyjski cydr i obserwować nalewaczy podczas Festival Interceltique. przyznam się, ze wole metodę bretońską ;)
    pozdrawiam
    ps. najpierw poćwicz ze zwykłą woda ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością preczytałam cały artykuł ... pięknie go ubrałaś w zdjęcia ... a to zdjęcie kościółka to ja znam :) jest autorstwa Maćka - nieprawdaż? Nie wiedziałam, że Twój blog o kuchni i Maćka fotograficzny blog mają ze sobą coś wspólnego ;) ot, niespodzianka :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne widoki, szczególnie urzekło mnie zdjęcie widoku górskiego.
    Piłam tylko angielskiego cidera i muszę przyznać, że był całkiem smaczny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie piłam cydru. Cudownie się Ciebie czyta, a zdjęcia są po prostu piękne!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, i wszystko tak ładnie opowiedziane. Chętnie bym pokosztowała :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy post.
    i jak zwykle, nieodłącznie piękne fotografie ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Po tej pięknie zilustrowanej opowieści nabrałam jeszcze większej ochoty aby udać się na północ. W tym roku kierunek Extramadura ale już w przyszłym mamy nadzieję tam dotrzeć. Nasi kastylijscy znajomi twierdzą że to inny kraj, inni ludzie. Ja jednak mam wrażenie, że wszędzie jest "inna Hiszpania", nawet tuż za miedzą. Pozdrawiam serdecznie AT.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tekst opublikowany został także na stronie głównej http://vinisfera.pl/.

    OdpowiedzUsuń
  11. Co trzeba zrobić, żeby móc tego skosztować? :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko, u Ciebie jak zawsze pięknie i smacznie! Bardzo lubię Cię czytać i oglądać Twoje fotki:)
    Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdjęcia jak zawsze piękne!
    Mnie cidre kojarzył się do tej pory tylko z Francją, głównie z Bretanią i Normandią, tam piłam go z dużą przyjemnością. Dzięki Leloop wiem, że ten z Asturii różni się smakiem. Obu Wam dziękuję za tę wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam, a czy wspomniane Oviedo to TO Oviedo z filmu W. Allena?
    Jeszcze bardziej chce sie tam jechac :)
    pozdrawiam
    izabela

    OdpowiedzUsuń
  15. @All, ogromnie dziękuję za wszystkie komentarze.

    Belgia od kuchni, cieszę się, że Ci się Asturia spodobała i pozdrawiam.

    Bareya, o tak baskijski też dobry, tak, tak. Choć pewnie żaden Asturyjczyk by się z nami nie zgodził. Naprawdę jabłka się wyrzuca w PL na kompost? Pyszne polskie jabłka? To zgroza....

    Leloop, zgadza się. Ja to chyba napisałam, ale widać niewyraźnie. ;) Naturalny cydr nie ma bąbelków, one się tylko efemerycznie pojawiają w czasie nalewania. Za to ten drugi gazowany (cidra espumosa lub achampanada) i ten nueva expresion to już mają. I one są już mocno zbliżone smakiem do francuskich. Ten naturalny jest za to zupełnie inny (fajny jest ten ceremoniał, ale smak jest co tu dużo kryć - gorszy, przynajmniej jak na mój gust).

    Labarnerie, rzeczywiście można by powiedzieć, że autorzy blogów mają ze sobą trochę wspólnego. ;) Miło mi, że nas oboje odwiedzasz.

    Fiolunko, ja myślę, że cydr bez względu na "narodowość" jeśli troskliwie zrobiony jest zawsze smaczny. ja muszę się przyznać, że nawet mojemu 16-letniemu dziecku go trochę pozwalałam spróbować. :)

    Majanko, dzięki. Czyli cydr jeszcze przed Tobą. :)

    Aniu T., absolutnie masz rację jest wiele Hiszpanii. Różnice między regionami się nie zatarły przez wieki koegzystencji. I moim zdaniem tak trzymać. Dajcie koniecznie znać kiedy jedziecie do tej Estremadury.

    Puchatku, przyjechać do Porto w odwiedziny! Jeszcze się jedna butelka zachowała i czeka na okazję, żeby potrenować nalewanie z góry.

    Karolino, dziękuję serdecznie za komentarz.

    Dawny Basik, Francuzi są geniuszami reklamy produktów regionalnych. pewnie dlatego łatwiej usłyszeć o ich cydrze i go spróbować. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

    Izabelo, jeśli masz na myśli film "Vicky Cristina Barcelona" to jak najbardziej. Był kręcony m.in. w hiszpańskim Oviedo. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję, że i u nas ktoś kiedyś weźmie się za dobre cydry... A na razie pozostaje podziwianie Twoich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. 10 lat temu piłam "sidrę" w Sama de Langreo niedaleko Oviedo :) Odświeżyłam wspomnienia dzięki Twoim opowieściom z Asturii i koniecznie muszę tam wrócić ...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tekst ukazał się w: http://krainacydru.pl/content/57-asturia-spod-znaku-jabloni.html

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.