piątek, grudnia 31, 2010

Nowy Rok 2011

3

Ze słonecznego baskijskiego Bilbao składam Wam najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Samych sukcesów w nadchodzącym 2011 !

happynew year

A żeby zapewnić sobie powodzenie przez całe 12 miesięcy polecam hiszpańkim zwyczajem zjeść o północy 12 winogron , jak my zamierzamy w tego Sylwesrta uczynić. Nazywają je tutaj uvas de la suerte (czyli winogrona szczęścia lub powodzenia) i jak cała Hiszpania długa i szeroka obowiązkowo je tu wszyscy z wybiciem dwunastej zajadają. 

Po powrocie obiecuję krótką relację z Asturii i Kraju Basków.

czwartek, grudnia 23, 2010

Boże Narodzenie 2010

Happy Christmas !

Moim czytelnikom i ich bliskim życzę wymarzonych, rodzinnych i obfitujących w same przysmaki świąt Bożego Narodzenia.

piątek, grudnia 17, 2010

Keks migdałowy z suszonymi owocami i czekoladą

KEKS1

Mimo, że w moim rodzinnym domu keks na Boże Narodzenie był ciastem obowiązkowym,  ja się jakoś nigdy nie przekonałam do niego w klasycznej postaci. Ciągle szukam jakichś ciekawszych wersji bakaliowego ciasta. Przez kilka lat rolę keksa grało u nas w domu drożdżowe stollen, również z bakaliami, ale jeszcze dodatkowo z marcepanowym nadzieniem.

W zeszłym roku postawiłam na klasyczny kształt, za to na nietypowe ciasto i dobór bakalii. Nie dość, że ciasto jest bez odrobiny mąki i bez żółtek (za to z mielonymi migdałami i na samych białkach), to jeszcze zamiast klasycznych rodzynek, skórek cytrusów i orzechów są w środku 2 gatunki czekolady, suszone morele, śliwki i żurawiny.

KEKS2

Miałam nadzieję , że zachęcę taką wersją keksa mojego syna omijającego szerokim łukiem rodzynki i orzechy, ale okazuje się , że jego niechęć rozciąga się na wszystkie chyba suszone owoce. ;) Dorosłym za to ten nietypowy keks bardzo przypadł do gustu i był ciastem, które najszybciej zniknęło w zeszłym roku ze świątecznego stołu.

Ciasto nie rośnie zbyt dużo, dlatego warto foremkę wypełnić prawie do końca. Zapraszam więc do wypróbowania mało tradycyjnego, ale bardzo smakowitego keksa.

KEKS3

Keks migdałowy z suszonymi owocami i czekoladą

keksówka 21 x 11 cm


Ciasto:
7 białek z dużych jajek
szczypta soli
 
70 g cukru
250g migdałów mielonych


100 g gorzkiej czekolady 70%, posiekanej na kawałki
100 g białej czekolady, posiekanej na kawałki

100 g moreli suszonych, pokrojonych w paski
100 g śliwek suszonych bez pestek, pokrojonych w paski

50 g suszonych żurawin



Polewa:
150 g białej czekolady

3 łyżki miękkiego masła

2 łyżki słodkiej śmietanki, co najmniej 21%


Nagrzać piekarnik do 180ºC. Mocno spienić białka ze szczyptą soli. Następnie ciągle ubijając stopniowo dodawać cukier. Gdy będą błyszczące i nie będzie się wyczuwać cukru wyłączyć mikser i wmieszać szpatułką do ciasta mielone migdały. Dodać czekolady i bakalie i ponownie lekko wymieszać.

Przełożyć masę do wysmarowanej masłem i wysypanej mąką keksówki.
Wyrównać powierzchnię. Warto wypełnić foremkę prawie całkowicie, bo ciasto rośnie niedużo.  Piec przez ok. 40 min, aż wierzch się lekko zrumieni. Pozostawić w uchylonym piekarniku do wystudzenia. 

Zimne ciasto zawinąć w folię aluminiową, a następnie w przeźroczystą folię i zostawić do następnego dnia. 

Na drugi dzień rozpuścić w mikrofalówce lub na parze składniki polewy i posmarować wierzch i boki ciasta. Można zrobić fale widelcem w polewie. Pozostawić do zastygnięcia. 


Inne moje Bożonarodzeniowe propozycje:









poniedziałek, grudnia 13, 2010

Śledzie znad Atlantyku

Xmas herrings

Dzisiaj nadal w przedświątecznym nastroju, ale za to na wytrawnie. Te śledzie to nasza bożonarodzeniowa tradycja od kiedy sama przygotowuję święta, czyli już od ponad 10-ciu lat. Moja Mama robi mnóstwo świetnych śledzi, pomimo, że sama ich nigdy nie je. Ba, twierdzi nawet, że wręcz nie znosi ich zapachu. 

Ja śledzie jem, ale od pewnego czasu ograniczam się do robienia tylko tych, które pokazuję Wam dzisiaj. Przekonałam się bowiem, że żadne inne śledziowe wynalazki i eksperymenty nie cieszą się na na naszym świątecznym stole szczególnym powodzeniem. Natomiast te znikają jak sen złoty.

Xmas herrings

Receptura w ciągu lat ewoluowała, aby zadowolić nasze śledziowe gusta. Ta zakąska w całkiem harmonijny sposób łączy ze sobą polskie i śródziemnomorskie smaki.

Xmas herrings

Przepis ten podawałam na forum CinCin i tam padło kilka ważnych pytań. Po pierwsze: ile czasu przed świętami należy te śledzie zrobić? Minimum to 2 dni przed, a można i z tydzień wcześniej. Śledzie potrzebują czasu, żeby przejść smakiem wszystkich dodatków. 

Kolejna wątpliwość to była kwestia oliwy. Pytano czy nie lepiej zastąpić ją olejem roślinnym, bo oliwa w niskich temperaturach mętnieje. Odpowiem tak: jeżeli problemem jest tylko to mętnienie to absolutnie nie zastępować oliwy, tylko wyjąć słoik ze śledziami tak z 30 min przed konsumpcją. Oliwa dojdzie do siebie i będzie pięknie złota i przezroczysta. Jeśli natomiast ktoś ma na pieńku ze smakiem oliwy (a wiem, że takie osoby się zdarzają) to oczywiście można ją zastąpić bardziej neutralnym olejem.

Xmas herrings

Śledzie znad Atlantyku

500 g filetów śledziowych w oleju
2-3 cebule
2 szalotki
2 ząbki czosnku
20 zielonych oliwek bez pestek

2 łyżeczki zielonego pieprzu w zalewie
2 łyżeczki czerwonego pieprzu w zalewie
2 łyżki kaparów

1-2 łyżki mieszanki ziół prowansalskich
świeżo zmielony pieprz, sól morska do smaku

dobrej jakości oliwa extra virgin do zalania śledzi
2 listki laurowe


Śledzie odsączyć z oleju, pokroić na 3-4 cm kawałki. Cebule i szalotki w półplasterki lub w kostkę, czosnek i oliwki w cienkie plasterki. 

Wymieszać w dużej misce cebulę, szalotkę, czosnek, kapary, oliwki, pieprz z zalewy i zioła prowansalskie. Posolić i popieprzyć do smaku. 

Układać w słoiku warstwami naprzemiennie mieszankę cebulową i śledzie, stopniowo zalewając ją oliwą (oliwy zużywa się sporo, bo powinna przykrywać całą powierzchnię śledzi). Na koniec włożyć listki laurowe. Zostawić w temperaturze pokojowej na 1-2 godziny, po czym przechowywać szczelnie zamknięte w lodówce.

środa, grudnia 08, 2010

Kruche ciasteczka migdałowe z ajerkoniakiem

Xmas cookies

Oficjalnie rozpoczynam dziś sezon adwentowych ciasteczek 2010. Od ładnych paru lat to już w naszym domu tradycja. Przyznam, że w moim rodzinnym domu nie było jakoś takiego zwyczaju. Mam wrażenie, że ciasteczkowe szaleństwo jest chyba bardziej popularne u Niemców i jak się ostatnio dowiedziałam z blogu Basi również u Czechów.

Xmas cookies

Przyznam, że przez resztę roku pieczenie drobnych czy fikuśnie zdobionych ciasteczek jakoś niespecjalnie mnie pociąga. Wolę większe formaty. ;) Jednak gdy nadchodzi grudzień jakoś automatycznie zaczynam się rozglądać za ciekawymi foremkami, kartkować książki i czasopisma z małymi słodkimi wypiekami. Kończy się oczywiście ten cały proceder zawsze tak samo - zapełnianiem puszek przeróżnymi ciasteczkami. Bardzo pełne to te puszki jednak nigdy nie są, bo jakoś mimo pieczenia kolejnych partii słodkości tajemniczo znikają, no a część sama świadomie roznoszę po znajomych.

Xmas cookies

Jakoś już nie wyobrażam sobie oczekiwania na Boże Narodzenie bez ciasteczek. Ja zresztą chyba najbardziej lubię to czekanie na Święta. Dekorowanie domu, zapachy korzeni i cytrusów, a potem świerkowych gałęzi, wybieranie prezentów. To ostatnie naprawdę polubiłam dopiero niedawno - odkąd można to zrobić w necie, w domowym zaciszu, z kubkiem aromatycznej herbaty i zagryzając właśnie ciasteczkami, zamiast miotać się w korkach i po centrach handlowych w tłumie ludzi.

Xmas cookies

Dzisiejsze ciasteczka mają spory dodatek mielonych migdałów w kruchym cieście, plus jeszcze trochę cynamonu i kardamonu. Nadzienie to jakby lukrowa pomada o smaku ajerkoniaku. Przyznałam się już kiedyś, że jestem wielbicielką likieru Bailey's, ale zaraz za nim na drugim miejscu plasuje się ajerkoniak. Tak, że te ciastka są dla mnie wielką pokusą. ;) Mam cichą nadzieję, że może dla Was też się nią staną i nie będę osamotniona.

Xmas cookies

Kruche ciasteczka migdałowe z ajerkoniakiem

Ciasto:
125 g miękkiego masła
100 g jasnobrązowego cukru
1 jajko

200 g mąki
50 g mąki ziemniaczanej 
szczypta soli
1i 1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
100 g migdałów zmielonych na pył
skórka starta z 1 cytryny

dodatkowy cukier puder do oprószenia ciasteczek

Nadzienie:
150 g cukru pudru
3 łyżki ajerkoniaku
Masło ucieramy z cukrem na puch. Wmiksowujemy jajko.
Mąki mieszamy trzepaczką do piany ze sobą, a następnie z solą, przyprawami,  migdałami i skórką cytrynową. Dodajemy mąki do masy maślano-jajecznej i krótko miksujemy aż się składniki połączą. Ciasto zawinięte w folię przezroczystą chłodzimy w lodówce przez minimum 1 godz (ja zostawiam je na całą noc).

Nagrzewamy piekarnik do 175ºC. Na wysypanym mąką blacie lub stolnicy wałkujemy ciasto na grubość 1/2 cm. Wycinamy połowę pełnych kształtów, a drugą połowę ciasteczek z otworami. Rozkładamy na blaszkach na papierze do pieczenia. Pieczemy przez ok. 8 min lub aż do momentu, gdy lekko się zezłocą. Zsuwamy na kratkę do wystygnięcia.

Ciasteczka z otworkami posypujemy cukrem pudrem. Ucieramy ze sobą składniki nadzienia i małą łyżeczką rozsmarowujemy ja na pełnych ciasteczkach. Przykrywamy je ciasteczkami z dziurkami posypanymi cukrem pudrem. 

piątek, grudnia 03, 2010

Pães de leite czyli mleczne bułki po portugalsku

Pães de Leite

Dzisiaj będzie trochę nietypowo. Zapraszam Was na portugalskie mleczne bułki do dopiero co wydanego pierwszego zimowego numeru internetowego czasopisma "Lawendowy Dom". Mam wielką przyjemność być jednym ze współtwórców tego sympatycznego projektu Beaty Lipov. Oprócz przepisu w numerze podstawowe rady dotyczące drożdżowego ciasta.


Pães de Leite

Zapraszam więc na bardzo tu w Portugalii popularne mleczne bułki, całkiem niedalekie od francuskich pains de lait lub brioszek.

Pães de leite czyli mleczne bułki po portugalsku

16 bułeczek o wadze ok. 60 g każda

325 ml mleka
35 g masła
2 duże żółtka

500 g białej mąki pszennej
75 g cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
1 łyżeczka soli
2 i 1/2 łyżeczki drożdży instant
skórka otarta z 1/2 cytryny

ewentualnie dodatkowe 15-30 g białej mąki pszennej

1 małe jajko ubite z 2 łyżkami mleka do posmarowania wierzchu bułeczek

 Mleko z masłem lekko podgrzewamy do momentu rozpuszczenia masła. Letnie mleko mieszamy z żółtkami. W dużej misce mieszamy mąkę z cukrem, solą, cukrem waniliowym, suszonymi drożdżami i skórką cytrynową. Do suchych składników dodajemy płynne i wyrabiamy drożdżowe ciasto aż będzie lśniące, gładkie i elastyczne. Jeśli jest zbyt luźne pod koniec wyrabiania dodajemy dodatkowe 15-30 g mąki. Ciasto możemy wyrobić ręcznie, w mikserze z hakiem do ciasta drożdżowego lub w maszynie do chleba na programie do zagniatania ciasta (umieszczając w niej składniki zgodnie z instrukcją producenta). Zostawiamy ciasto do wyrośnięcia w przykrytej misce lub w pojemniku maszyny do chleba, aż podwoi swoją objętość. Zwykle zajmuje to w granicach 1 godziny.

Wykładamy wyrosnięte ciasto na wysypany mąką blat. Lekko spłaszczamy dłońmi, żeby pozbawić je nadmiaru dwutlenku węgla. Dzielimy na porcje po ok. 60 g i formujemy podłużne bułeczki. Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Zostawiamy bułki do drugiego rośnięcia, znowu do podwojenia objętości, na ok. 30-45 min. Najwygodniej ułożyć je na papierze do pieczenia już na blaszce i włożyć do dużego sztywnego worka foliowego, tak żeby nie dotykał powierzchni ciasta. Gdy wyrosną nacinamy je i smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Pieczemy przez 25-35 min, aż wierzchy bułeczek będą rumiane.

Można połowę uformowanych bułeczek włożyć na noc do lodówki do drugiego rośnięcia i upiec dopiero następnego dnia.