sobota, czerwca 05, 2010

Hiszpańska tortilla z warzywnego straganu

Baby tortillas

Na lunch w ciepłe dni lubię sobie zjeść tortilla española. Szybko się ją robi, konsumować można na ciepło lub na zimno (co czasem ważne w iberyjskim upale). W dodatku łatwo ją, w wersji mniej klasycznej,  naładować po brzegi warzywami. Hiszpański oryginał to w zasadzie tylko ziemniaki (stąd inna nazwa tortilla de patatas), jajka i cebula. Mimo że smaczny, ja już dość dawno od niego odeszłam i stosuję coraz to odważniejsze zestawienia warzywne, zachowując jednak klasyczny, że się tak wyrażę, szkielet. Największe możliwości mam zwykle tuż po powrocie z mojego ekologicznego targu.

Tę dzisiejszą tortillę można smażyć w dużej patelni, dopiekając jedynie górę w piekarniku (uwaga na rączki patelni, muszą znosić wysoką temperaturę piekarnika, najlepiej gdyby były metalowe) i ten sposób chyba najlepiej się sprawdzi w polskich warunkach. Tradycyjnie Hiszpanie smażą z obu stron na patelni . Używają do przewracania specjalnej ceramicznej pokrywki, często pięknie zdobionej, nazywanej vuelve-tortillas (w wolnym tłumaczeniu "przewracacz tortilli"). W zasadzie każda odpowiedniej wielkości pokrywka się nada do tego celu, byle tylko nie miała wystającego brzegu, utrudniającego zsuwanie z powrotem na patelnię . 

Baby 
tortillas

Nowocześniejszym sposobem jest użycie specjalnej dwustronnej patelni popularnej w Hiszpanii, ja już nawet kiedyś radośnie taką nabyłam, po czym przekonałam się że nie działa na mojej indukcyjnej kuchence. :( Tortille w  małych porcjach udaje się upiec od początku do końca w piekarniku. Te moje małe ze zdjęć są w jednorazowych foremkach, bo robiłam je na wspominany już tutaj piknik.
 
Jako dodatek, ale zupełnie odbiegający od klasyki i nie obowiązkowy, proponuję  salsę, w stylu pico de gallo. Stoi za nią pewnie moja obsesja przemycenia do każdego posiłku maksymalnej ilości warzyw. Wyszedł z tego meksykański akcent do hiszpańskiej tortilli, ale w sumie pozostajemy w latynoskim kręgu. ;) Na obiad takie zestawienie jest w sam raz. Jeśli wolicie, tak jak Hiszpanie, jeść tortillę jako tapas, trzeba ją pokroić w niewielką kostkę i powbijać w każdy kawałek wykałaczkę. Na Półwyspie Iberyjskim spotyka się też tortillę jako nadzienie kanapek (bocadillos).

Zapraszam więc dzisiaj na moją letnią wersję hiszpańskiej tortilli, z całą masą świeżych warzyw.


Tortilla

Hiszpańska tortilla z warzywnego straganu

oliwa do smażenia

600 g ziemniaków, obranych przekrojonych wzdłuż i wszerz na pół i pokrojonych w cienkie plastry
300 g cebuli, pokrojonej tak jak ziemniaki
1 czerwona papryka, pokrojona w kostkę
150 g fasolki szparagowej, pokrojonej w 2 cm kawałki
75 g posiekanych liści świeżego szpinaku

  pęczek posiekanej natki pietruszki
1/2 pęczka posiekanego szczypiorku

8 jajek
1/4 szkl mleka
sól i pieprz do smaku 

Nagrzewamy piekarnik do 200ºC i włączamy grill lub rumienienie góry. Na dużej patelni o średnicy 28cm rozgrzewamy mocno oliwę, smażymy na niej przez ok. 12 min cebulę i ziemniaki, ciągle mieszając. Ziemniaki nie powinny się zrumienić. Dodajemy paprykę i fasolkę i smażymy do miękkości składników ( jeszcze przez ok. 10-15 min ), na koniec dodajemy szpinak i smażymy aż lekko zwiędnie.

W międzyczasie ubijamy lekko jajka z mlekiem, pietruszką, szczypiorkiem oraz solą i pieprzem. Zalewamy tą mieszanką warzywa w patelni. Smażymy na średnim ogniu przez ok. 10 min, wierzch ma pozostać lekko płynny.

Teraz wstawiamy tortillę do gorącego piekarnika i podpiekamy jej górę. Jak tylko się zetnie wyjmujemy z piekarnika i podajemy pokrojoną na trójkąty z salsą. Jak wspomniałam można też od razu piec w piekarniku, aż do ścięcia i lekkiego zrumienienia wierzchu (tak z 20 min w 190ªC).


Salsa w stylu pico de gallo:

1 duży pomidor pokrojony w kostkę
2 średnie ogórki pokrojone w kostkę
1 mała czerwona cebula pokrojona w drobniutką kostkę
1 zielona papryczka chili, drobno posiekana (najlepsze by było jalapeño)
sok wyciśnięty z 1 cytryny
  3 łyżki drobno posiekanej natki kolendry ( kto nie lubi może użyć pietruszki)
sól i pieprz do smaku

W czasie smażenia tortilli mieszamy ze sobą składniki salsy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Do czasu podania trzymamy w lodówce.

23 komentarze:

  1. Wygląda pysznie i bardzo kolorowo:) A wiesz taka dwustronna patelnia to by mi się przydała, bo zawsze mam problemy z odwracaniem dań tego typu;) radzę sobie, ale zawsze się boje, że mi sie nie uda:) Musze się rozglądnąć u nas za taką patelnią:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała. Podoba mi się taka obsesja w postaci przemycania warzyw gdzie się da.

    OdpowiedzUsuń
  3. Robię od wielu lat, choc dotychczas wykorzystywalam ugotowane ziemniaki i nie dawalam cebuli. Natomiast moj miesozerny potomek wprowadził kielbase pokrojona w plasterki... Chyba gdzies mi kiedys przeszla przez oko wersja z chorizo :)
    Ale co warzyw przy okazji zje, to moje! ( a raczej jego).
    Odwracam na zwyczajna pokrywke, zsuwam i dosmazam.
    Napalam sie na salsa pico de gallo!

    OdpowiedzUsuń
  4. podobają mi się bardzo te małe pojemniczki. taka wersja zdecydowanie bardziej dekoracyjna od tortilli smażonej na patelni. no i te kolory!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm, hiszpańscy studenci przynieśli do mojej szkoły (pracy) właśnie takie danie, no nie identyczne, na pewno miało w sobie jajka i ziemniaki, tylko że powiedzieli, że to hiszpański omlet. Czy to to samo? Tak czy inaczej wersja patelniana bardzo mi się podoba i na pewno wypróbuję przy najbliższej okazji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko, jak zwykle przepyszny pomysł na letni obiad (choć akurat u nas w Irlandii upały właściwie nie występują). Przy okazji - czy możesz mi pomóc wyjaśnić zagadkę nazewniczą? Danie podobne do Twojego często bywa nazywane frittatą - jaka jest różnica między tortillą a frittatą? Za kilka dni jadę do Andaluzji, więc będę mogła rozwiązywać zagadkę u źródła, ale ciekawi mnie Twoja opinia?
    Pozdrawiam jak zwykle serdecznie, Małgosia z Dublina

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, jakie cudne kolory ! Taka tortilla warzywna to zdecydowanie moje smaki:)
    A taka patelnia dwustronna to ciekawy wynalazek, nie słyszałam o niej jeszcze.

    CHyba dziś będę przychodzić do Ciebie co chwilę by nasycić oczy tymi kolorami!:)

    Miłego dnia :)
    Majana

    OdpowiedzUsuń
  8. Absolutnie cudowna! Moje tortille sie nie udają bo nie mogę wierzchu przypiec w piekarniku, szukam w sklepach takiej patelni z metalową rączką, ale są tylko plastiki wszędzie. Twoje danie jednak mnie utwierdza w przekonaniu, że warto się uzbroić w cierpliwość w szukaniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniała! Już od dawna się czaję na tortillę, ale jakoś zawsze coś staje mi na przeszkodzie. A wygląda obłędnie!

    I te przepiękne "obracacze"... chciałabym taki mieć w swojej kuchni. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam Cię Agnieszko z nareszcie ciepłego Gdańska.Już jestem po namiastce Twojej tortilli.Może nie wyglądała tak wspaniale jak Twoja,ale z tym sosem była super.Dzięki za przepis.Teraz takie "warzywne" przepisy są na czasie.Przepraszm Cię,ale robiąc tortillę zazdrościłam Ci tej patelni.Pozdrawiam Cię-Jola

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny pomysł z tymi mniejszymi "miseczkami" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszka, super sprawa! I tortilla, i małe jednorazowe foremki na piknik, i ten specjalny talerz do przewracania tortilli :)

    Zdjęcia są arcysmaczne i już nabieram ochoty na takie cudo.

    Pozdrawiam ciepło z o dziwo ciepłego Gdańska ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. To jest świetny patent na danie z wykorzystaniem ziemniaków, które mam wrażenie "u nas" funkcjonują raczej li tylko jako dodatek do kotleta. Leżą sobie zwyczajowo z boczku w cieniu jakiegoś mięsiwa. A materiał na dania wyjątkowo wdzięczny czego dowodem hiszpańska kuchnia. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj Agnieszko :)
    Oglądałaś może film "Julie and Julia" opowiadający o sekretarce, która postanowiła zrealizować wszystkie przepisy z książki kucharskiej? Jeśli nie, to polecam, a jeśli wiesz o co chodzi, to będziesz moją Julią, bo jak dalej tak pójdzie, to wypróbuję wszystkie Twoje przepisy ;)
    Dziś na obiad hiszpańska tortilla i salsa pico de gallo ;)
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo smaczny Blog , ciesze się że tu trafiłem :] pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. aguacatewkuchni@blox.pl08 czerwca, 2010 04:55

    Ogorek w pico de gallo? Hmm... takiej wersji jeszcze nie widzialam. Zaskoczylo mnie tez polaczenie, bo zwykle robisz glebokie inwestygacje, zeby wiernie oddac oryginalne potrawy...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale smakowite! Z przygód z tortillą najbardziej utkwiła mi ta, z poszukiwaniem mikroskopijnego baru w Kordobie, gdzie można zjeść tortillę słynną na całą Hiszpanię. Odstałam swoje w kolejce a tortilla okazała się całkiem zwyczajna, za to dzień później, w barze u stóp Alhambry w Granadzie, zupełnie przypadkiem zjadłam tortillę mojego życia. Pozdrawiam:)AT

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj,
    Tortilla nie wyszła mi tak ładnie jak Twoja (robiłam ją w foremkach jednorazowych, małych, ale podłużnych - takich jak do pasztetu), ale przyznam, że połączenie składników jest smaczne. Salsa bez papryczki chili, bo nie dostałam nigdzie na sztuki, ale wyszła super. Jest taka orzeźwiająca. Idealna sałatka na upalne dni ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne i smakowite zdjęcia ... zjadłabym taką tortillę, oj zjadła:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Atino, nawet chcialam dac linka do zdjecia tej patelni, ale nie moge znalezc zadnych zdjec w necie. A swojej sie pozbylam. Niepotrzebnie, bo potem znalazlam taka specjalna plyke na kuchenki indukcyjne, na ktora mozna stawiac kazde naczynie, nawet kamionkowe czy szklane. Ale coz, jak to mowia Polak madry po szkodzie.

    Kabamaiga, prawda, ze bywaja gorsze obsesje? Pozdrawiam.

    Swiece i Ogarki, jak najbardziej moze byc dodatek miesny i rzeczywiscie bywaja w Hiszpanii wersje kielbasiane. Oni sa mnie ortodoksyjni jesli chodzi o kuchnie niz Portugalczycy i dopuszczaja puszczanie wodzy fantazji. ;)

    Asiejo, male porcyjki sa rzeczywiscie calkiem zgrabne i praktyczne, zwlaszcza w plenerze. Niedawno doczytalam, ze tortilla de patata to jedno ze sztandarowych dan piknikowtych Hiszpanow. Stad pewnie mialam wspaniala konkurencje w postaci klasycznej tortilli w wykonaniu rodowitego Hiszpana na naszym pikniku.

    Nobleva, tak, tak, to w zasadzie mozna przetlumaczyc na omlet. Zeby odroznic zwykly omlet od tego hiszpanskiego ziemniaczanego ten pierwszy nazywaja Hiszpanie tortilla francesa, czyli francuski omlet.:)

    Malgosiu z Dublina, chyba glowna roznica to ze jedno danie jest francuskie a drugie hiszpanskie. ;) Zartuje oczywiscie. Z tego co udalo mi sie wysledzic to we frittacie raczej nie ma ziemniakow i czesciej wlasnie sie ja dopieka w piekarniku, a nie przewraca na patelni. Ale to tylko moje subiektywne spostrzezenie. Zycze udanej wycieczki do goracej Andaluzji.

    Majano, dziekuje za jak zwykle uroczy komentarz i pozdrawiam Cie serdecznie.

    Retrose, z tymi "piekarnikowymi" patelniami jest rzeczywiscie problem. Ja w koncu znalazlam, ale ledwie mi sie miesci do piekarnika, musze ja troche upychac..;)

    Zaytoon, ja tez sie czaje na takiego obracacza, przy nastepnej wizycie w Hiszpanii. :)

    Jolu, strasznie sie ciesze, ze wyprobowalas ten przepis i milo mi, ze tortilla smakowala. Tej dwustronnej patelni to jak niestety sie pozbylam, mam tylko taka, ktora mozna bez szkody dla niej wsunac do piekarnika.

    Paulo i Aniu vel Vespertine, dziekuje za mile komentarze.

    Bareya, masz racje czasem z banalnego niby produktu mozna zrobic cos mniej codziennego. A ziemniak zasluguje na troche szacunku. ;) Pozdrawiam serdecznie.

    OK, ogladalam, ogladalam i czuje sie zaszczycona takim porownaniem. Ogromnie sie ciesze, ze z takim zapalem wykorzystujesz moje przepisy. Milo mi ze tortilla z salsa przypadla Ci do gustu.

    Divel, witam i zapraszam jak najczesciej.

    Aguacate w kuchni, bo to takie oszukane pico de gallo. Tym razem bylo wiecej improvisación niz investigación. ;) Masz racje ogorka w klasycznej salsie pico de gallo nie ma. Choc wyczytalam ze w niektorych regionach Meksyku nazywaja pico de gallo jakies przedziwne salsy z owocami (np. papaja) i tam ogorek tez sie pojawia. Zmienie jej troche nazwe, zeby nie bylo nieporozumien. Dzieki za wnikliwy komentarz.

    Aniu T, ach, czasem tak bywa, rzeczywistosc nie dorownuje naszym wyobrazeniom. Ja znowu w Grenadzie zmuszalam meza, zeby jezdzil przeciskjac sie "na gazete" w uliczkach strego miasta w poszukiwaniu slynnej stylowej herbaciarni. W koncu sie zbuntowal i oznajmil, ze dalej nie jedzie i jest mu calkowice obojeten , gdzie cos wypije w 35ºC, byle tylko bylo tego duzo. ;)

    Piegowata, dziekuje za komentarz i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszka, wspanialosci! dam sie pokroic za dobra tortille, za ta ziemniaczana szczegolnie :-)
    Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  22. Basiu, dziękuję za komentarz. Hiszpańska tortilla to jest to. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.