piątek, czerwca 25, 2010

Bułeczki ziemniaczane z makiem .... i z przedziałkiem

Poppy seed potato rolls


Lubię czasem wygrzebać jakiś stary przepis, który już kiedyś wypróbowałam, a potem zupełnie odszedł w niepamięć. To mi się zresztą często zdarza, że w pogoni za nowościami niewiele receptur wchodzi na stałe do mojego żelaznego domowego repertuaru. Wiem, że to źle, bo chyba przygotowując jedynie jednorazowo jakąś potrawę, trudno mówić o perfekcji w wykonaniu. W końcu tylko trening czyni mistrza.

Aby więc rozszerzyć gamę moich  wypróbowanych receptur przypominam dziś przepis na bułeczki ziemniaczane, dawno temu zamieszczony już na forum CinCin i kiedyś cieszący się popularnością i u nas w domu. Śmiem twierdzić, że popularnością zasłużoną. Bułeczki są mięciutkie, ale dzięki ziemniakom lekko wilgotne, mięsiste i sprężyste, a nie watowate. Dodatkową zaletą jest lekko chrupiąca skórka. Smak ziemniaków jest praktycznie niewyczuwalny, tak że bułeczki spokojnie się nadają do jedzenia i na słodko i słono. Najlepsze oczywiście są świeże, przechowywanie im specjalnie nie służy, lepiej już ewentualny nadmiar po upieczeniu i wystudzeniu zamrozić.


Poppy seed potato rolls

Tym razem muszę stwierdzić, że robiąc poprawki w przepisie próbowałam udoskonalić samą siebie. ;) Mam nadzieję, że recepturze wyszło to na dobre. Użyłam zwykłej mąki pszennej, o zawartości glutenu ok.10% i drobnej, dość jasnej mąki pszennej razowej typu 110, nazywanej tu semi-integral (półrazowa ?) lub z francuska demi-complète

Te bułeczki to dobry sposób na wykorzystanie resztek ugotowanych ziemniaków z obiadu. Ważna uwaga - ilość płynów dodanych do ciasta może się bardzo różnić w zależności od wilgotności ziemniaków. Najistotniejsze to pamiętać, że ciasto ma być sprężyste, ale miękkie w czasie wyrabiania. Wiele radości sprawia mi zawsze (bardzo popularny też tutaj w Portugalii) sposób formowania bułeczek. Po utoczeniu kulek, trzonkiem drewnianej łyżki robimy w nich bardzo głębokie rowki, tym sposobem powstają  zgrabne dzielone na pół bułeczki. Zapraszam na uniwersalne, proste pieczywo pasujące do wszystkiego.


Poppy seed potato rolls


Bułeczki ziemniaczane z makiem

16 niedużych bułeczek, po ok. 60 g każda

  300 ml ciepłego mleka
*
30 g (ok. 2 łyżki) masła
1 łyżeczka szarej soli z Guerande (może być oczywiście zwykła sol)

175 g (1 szkl) mąki pszennej razowej
drobno-mielonej ( w PT i FR to typ 110)
275 g (2 szkl) maki pszennej

140 g ugotowanych i rozgniecionych na purée ziemniaków (mniej więcej 2 średniej wielkości)

1 i 1/4 łyżeczki suszonych drożdży
mak do posypania bułek

Wymieszać ze sobą mąki i drożdże. Masło z mlekiem podgrzać, żeby to pierwsze się rozpuściło. Dodać mleko z masłem i solą do utłuczonych na purée ziemniaków i wymieszać aż nie będzie grudek. Gdy masa mleczno-ziemniaczana będzie letnia, dodać ją do mąk i ręcznie lub mikserem wyrobić na gładkie ciasto. Można oczywiście wyrobić ciasto w maszynie do chleba
na programie "Dough", dodając płynne i suche składniki w/g instrukcji.

 Odstawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości, u mnie to zajęło ok. 1 i 1/2 godz. Gdy wyrabiamy w maszynie pozostawiamy ciasto do wyrośnięcia mniej więcej do końca programu. W czasie pierwszego wyrastania dwukrotnie wyjmować ciasto na blat, rozciągać w kształt kwadratu i składać w paczuszkę (ta technika, nazywana "stretch and fold", doskonale jest pokazana na tym wideo, autor demonstruje ją zaraz po wyrobieniu ciasta) i ponownie zostawiać do wyrośnięcia.

  Nagrzać piekarnik do 220º C. Wyjąć ciasto i na blacie lekko zagnieść, po czym podzielić na 16 części (każda po ok. 60g) i uformować kuliste bułeczki. W każdej kulce robić w połowie rowek naciskając mocno płasko ułożonym trzonkiem drewnianej łyżki. Ułożyć na dużej blaszce na natłuszczonym i dobrze wysypanym mąką pergaminie (to ważne, bo bułeczki lubią się przyklejać) i pozostawić przykryte do wyrośnięcia aż podwoją objętość (ok. 30 min). Spryskać wodą i posypać makiem. Piec aż się ładnie zrumienią przez ok. 20 - 25 min, ponownie spryskując w pierwszych minutach pieczenia wodą w sprayu.

* ilość potrzebnego płynu może się wahać w zależności od wilgotności ziemniaków

19 komentarzy:

  1. Niesamowicie piękne bułeczki Agnieszko! Te przedziałki i ta skórka, no cudowne!:)

    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie wyglądają, takie jak lubię, wypieczone, z makiem i z przedziałkiem...same pozytywy, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Majano i Kass, podoba mi się ogromnie jak je określiłyście - z przedziałkiem. Takie to fajne, że chyba dodam do nazwy. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszka, nazwa rzeczywiscie odlotowa, a buleczki niczego sobie :-) Mak w buleczkach uwielbiam i zawsze mi go malo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo apetyczne !
    Schrupałabym je na śniadanie nawet bez dodatków, tylko z samym masłem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie wyglądają zupełnie erotycznie. Chyba się nie wygłupiam patrząc na te "cudne pszenne pupcie". Jak dla mnie dodałbym jakiejś przyprawy. Ale chyba mak robi tu swoje. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają rewelacyjnie! Bardzo mi się podobają:) No i ten przedziałeczek - rewelka:) Bułeczki od razu są jeszcze smaczniejsze :)No mnie taki przedziałek niestety nigdy nie chce wyjść :( Będę musiała potrenować;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Sliczne buleczki. Z makiem to moje ulubione. Przepis koniecznie do wyprobowania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie też się jakoś perwersyjnie kojarzą;-)
    Apetyt od razu wzrasta!

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnieszko urocze, tym bardziej, że ja jeszce przed śniadaniem. Bułek makiem jeszcze nie posypywałam. Lubię Cię odwiedzać:)
    Dziś kolejny raz Twoje ciasto z morelami i niestety nie z jagodami tylko z porzeczkami czarnym i, bo jagód u ns jeszce niet:(
    Dobrej soboty i niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bułeczki wyszły doskonałe. Decyzja, po przeczytaniu paska na monitorze, podjęta w sekundę, ziemniaki obrane i ugotowane. Mąki były, troszkę kłopotu sprawiło dobranie parametrów ( w Polsce są inne oznaczenia grubości i zawartości "brudu", a oznaczeń glutenu się nie podaje), ale mój wypiekowy z resztą poradził sobie znakomicie. Zamiast maku (brakmak)- czarnuszka. Smak bułeczki z masłem - z dzieciństwa, zwłaszcza że sam robię niewielkie partie masła dla rodziny i znajomych.
    pozdrawiam
    Zbyszek Kusowski
    www.pasztety.com
    ps. na fotach nóż do sera?

    OdpowiedzUsuń
  12. jakie fajne są te bułeczki! bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako osoba cierpiąca na brak talentu do pieczenia, mogę tylko wzdychać z zazdrością. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  14. OJ UWIELBIAM TU ZAGLADAC I ZAWSZE COS PYSZNEGO ZNAJDE.WSPANIALE PRZEPISY,ROZNORODNOSC I KREATYWNOSC W KUCHNI MYSLE ZE KAZDY COS DLA SIEBIE TU ZNAJDZIE.
    SWIETNIE ZE PISZESZ I W TAKIM STYLU..A TYTUL BLOGA NIE MYLI ZE WCHODZAC SIE NIE ROZCZARUJESZ.
    SAME PYSZNOSCI W ORGINALNYM STYLU I NIE TRUDNE DLA ZWYKLYCH AMATOREK KUCHNI TAKICH JAK JA.::))
    BUZIAKI...

    OdpowiedzUsuń
  15. smakowite bułeczki :) może kiedyś mi się uda upiec takie.....
    uwielbiam czytać Twój smakowity blog.

    Pozdrawiam
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak sobie czytałam i oglądałam w błogości, jak to zwykle u Ciebie. No i nagle to ostatnie zdjęcie totalnie rozłożyło mnie na łopatki. Ta serwetka dopełniła dzieła. Zaniemówiłam i tak trwam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne bułeczki, bardzo chętnie wypróbuję!...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po ciężkim dniu- nie ma jak piekny widok....Bułeczki wygladaj na bardzo smaczne:)Moja mamusia też robi bułeczki, ale na drugi dzien są twarde jak kamienie:)ale nikomu to nieprzeszkadza bo robi się z nich PURCLE(czyli namacza sie bułki w gorącej wodzie i nastepnie polewa cebulą usmarzoną z boczkiem)kaloryczne,ale przepyszne- mniam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  19. @All, serdecznie dziękuję wszystkim za komentarze. Miło mi, że Wam te proste bułeczki się spodobały i że tu do mnie zaglądacie.

    Bareya i Retrose, no cóż ja mam powiedzieć, jest takie polskie powiedzenie "głodnemu chleb na myśli". ;) Mi się bardzo perwersyjnie kojarzyło inne moje zdjęcie na blogu. Nawet się zastanawiałam czy je opublikować. http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2008/07/lodowe-lizaki-dla-ochody.html
    Ale szczęśliwie czytelnikom skojarzyło się z rakietą kosmiczną. ;)

    Atino, mi też nigdy nie wychodziły jak próbowałam nacinać. A z tym trzonkiem od łyżki rewelacja - trzeba tylko naprawdę mocno przyciskać, tak do dna niemalże.

    Ewelajno, widzę, że naprawdę polubiliście to ciasto. A wariacje owocowe są jak najbardziej na miejscu i na pewno z korzyścią dla ciasta.

    Zibi_sj55, ależ błyskawicznie je wypróbowałeś!! Cieszę się bardzo , że smakowały. Z zamianą mąk jest zawsze pewien szkopuł, ale tak jak piszesz wystarczy trochę wypiekowego doświadczenia i w sumie każda mąka jest dobra. ;) Czarnuszka świetny pomysł, to moje najukochańsze ziółko do pieczywa. Takie domowe masło to musi być absolutna rewelacja. Noszę się od jakiegoś czasu z myślą zrobienia, ale na razie się nie odważyłam. Nóż jak najbardziej do sera, choć przyznam, że ja do nieortodoksyjnie używam też do masła (nie mam takich jak trzeba :( ). Pozdrawiam serdecznie.

    Pati, dzięki serdeczne za takie miłe słowa o blogu i chyba trochę niezasłużone komplementy dla mnie. Cieszę się , że tu z przyjemnością zaglądasz i wypróbowujesz przepisy.

    Lu, serwetka przywieziona z Azorów, jedna z moich ulubionych. Tam na wyspach jest raj pod tym względem - zatrzęsienie cudnych serwetek, obrusów itp. Wszystko ręcznie robione.

    Anonimowy, tak to już z bułkami jest na drugi dzień to już jest insza inszość. ;) Purcle mają cudną nazwę! Jakoś tak to już jest, że wszystko co naprawdę smaczne jest też kaloryczne. Ech, życie...

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.