niedziela, maja 09, 2010

Czekoladowe babeczki z serowym nadzieniem

Cupcake

Gdy zrobiłam te babeczki, nagle sobie uświadomiłam, że ja chyba od kilku miesięcy piekę jedynie czarno-białe ciasta. Nie wiem dlaczego mam akurat taką passę czy szczególną predylekcję do tych kolorów... Czarno-biały tort urodzinowy, takowe też serniki, nawet mazurek udało mi się jakoś umieścić w tej tonacji. Być może podświadomie wykorzystuję świeżo odkrytą przez mojego syna Łukasza miłość do czekolady, a przy okazji wierność sernikom czy bitej śmietanie. ;)

Cupcake

Te babeczki zniknęły u nas straszliwie szybko - czekoladowe ciasto łączy w sobie coś wydawałoby się nie do połączenia - puszystość, a jednocześnie jakieś takie intensywne czekoladowe bogactwo smaku. Udało się to osiągnąć chyba dzięki dodatkowi rozpuszczonej czekolady do już kakaowego ciasta. Przyjemnym kontrastem jest niezbyt słodkie serowe nadzienie. Na wierzchu można jeszcze poukładać kawałki czekolady białej lub gorzkiej (ja miałam coś w rodzaju płaskich pastylek do pieczenia, ale może być to zwyczajna kostka czekolady).

Cupcake

Czekoladowe babeczki z serowym nadzieniem

16 sztuk

Serowe nadzienie:
    200 g kremowego serka typu philadelphia
    1 jajko
    40 g cukru
   1 op. cukru waniliowego  
 
Ciasto czekoladowe:
    135 g mąki
    20 g kakao
    1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
    szczypta soli
    1/8 łyżeczki sody do pieczenia

    100 g miękkiego masła
150 g  cukru
1 op. cukru waniliowego
    2 jajka
    100 g gorzkiej czekolady
    125 ml mleka

Serowe nadzienie:
Ubijamy mikserem na gładką masę
kremowy serek, jajko, cukier waniliowy i zwykły. Odstawiamy do lodówki.

Ciasto czekoladowe:
Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Przesiewamy dwukrotnie mieszankę mąki, kakao, soli, proszku do pieczenia i sody. Ważne, żebyśmy nie mieli kakaowych grudek w cieście.
 

Masło ubijamy z cukrem i cukrem waniliowym, dodajemy po kolei jajka, za każdym razem dobrze ubijając. Gorzką czekoladę roztapiamy w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej i jeszcze ciepłą (ale nie gorącą) dodajemy do maślano-jajecznej masy ciągle miksując. Ta lekko ciepła czekolada powoduje, że masa robi się wyjątkowo puszysta. Teraz dodajemy mieszankę mączno-kakaową na zmianę z mlekiem i ubijamy na niższych obrotach do połączenia składników.  

Nakładamy ciasto to wyłożonych papilotkami foremek do mufinek do 1/2 wysokości. W każdym kopczyku ciasta robimy łyżką zagłębienie na ser. Nakładamy nadzienie serowe do każdego dołka, a na wierzch układamy kawałki czekolady lub czekoladowe pastylki (niekoniecznie, można zostawić babeczki tylko z "gołym" nadzieniem serowym). Pieczemy przez ok. 20-25 min.

39 komentarzy:

  1. czarno białe połączenia są piękne. kojarzą mi się ze zdjęciami.

    a w ciastach i deserach to właściwie brązowo żółte :-)

    cudne babeczki. słodko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie sernikomurzyny w wersji mini? Pycha.

    OdpowiedzUsuń
  3. Są przepiękne! Małe ,smaczne, czekoladowe cudeńka:))
    Uwielbiam takie pysznosci:)

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. bo przeciwieństwa, czy też kontrasty się przyciągają. :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam zerwać mój romans z czekoladą, ale ten przepis mi to skutecznie uniemożliwił ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może i nie wypada tak bezpośrednio i od serca ale to górne zdjęcie to jest - k...a cholerne z..ste mistrzostwo świata.
    Chciałbym kiedyś podać gościom taką złocistą perełkę.
    Co do czarnego, to faktycznie mało dań jest w swej strukturze zdecydowanie ciemnych, nie mówiąc - czarnych. Ale mi akurat to pasuje. Przy czerni inne kolory ożywają i zdają się być intensywniejsze.

    Jeszcze raz patrzę na zdjęcie.
    Jezusie - co za ciasteczko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio rzadko zapisuję przepisy. Patrzę, zachwycam się i... przechodzi.

    Tym babeczkom nie mogłam się oprzeć.
    Zapisałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo te dwa kolory się wspaniale krzyżują :)

    A babeczki? Nie dziwię się, że szybko znikły :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne te Twoje babeczki, u mnie na pewno by zaraz zniknęły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muffiny wyglądają rewelacyjnie, już wyobrażam sobie jak smakują. Gratuluję efektu! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ta ciemna plamka na wierzchu jest mega... wyglądają wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszą być przepyszne! przepis wykorzystam na pewno! wyglądają cudnie!!mniam!
    pozdrawiam i zapraszam do siebie:)
    Just

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż mi ślina pociekła :) Zapisuję w zakładkach!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko,
    Po prostu natchnelas mnie tymi babeczkami i .... juz je zrobilam:)
    Sa bardzo dobre, nawet w wersji light: uzylam serka quark 0%, 100g cukru i ciutke mniej masla.
    Bardzo nam smakuja cieplutkie i na pewno beda jeszcze lepsze zupelnie schlodzone.

    Dzieki Agnieszko!
    Pozdrawiamy serdecznie
    AniaPP i Marco

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne! Piekłam podobne , były pyszne, te mi też wygladają bosko!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. O rany... Ależ to musi smakować... Pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  17. wydrukowałam sobie ,lecę do sklepu obok po serek i będę działać! a tak w ogóle wiedz, że masz bardzo fajny blog do którego regularnie zaglądam w poszukiwaniu inspiracji, piękne zdjęcia i zazdroszczę cieplutkiego miejsca zamieszkania! ą placek z rabarbarem zrobiłam w postaci mufin , wyszły super! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest coś dla mnie! Piękne i dobre.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cud, miód babeczki. Wyglądają tak słodko, że zjadłabym natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie to bardziej brąz niż czerń, ale ja daltonistką podobno jestem :)

    Nie zmienia to faktu, że chętnie bym jedną taką babeczkę bym zjadła, a że zdjęcia, jak zawsze, piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. cudownie wyglądają Twoje wypieki i nie tylko te czarno-białe :)
    delektuję się zdjęciami
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. babeczki i ser... to do mnie przemawia:)Twoje babeczki z serkiem i truskawkami sa pyszne:) Robiłam je pare razy a teraz z czekolada i serkiem - to też musi byc pyszne. Lubię mokre babeczki:)

    OdpowiedzUsuń
  23. bardzo lubię czarno-białe smakołyki! i smak i tonacja bardzo mi odpowiadają :)

    OdpowiedzUsuń
  24. @All, Bardzo wszystkim dziękuję za babeczkowe komentarze. Miło mi, że spojrzeliście na nie łaskawym okiem.

    Asiejo, masz rację, tak naprawdę to brązowo-żółte. Jakoś czarno-białe mi wyraziściej brzmiało. ;)

    Gospodarna Narzeczono, fajna nazwa te sernikomurzyny. :)Tylko w murzynku chyba trochę inne było ciasto czekoladowe, prawda? Masło się rozpuszczało na ogniu z cukrem, itd. Przypomniałaś mi, że go wieki nie robiłam.

    Majano, no właśnie - fajny jest również ich rozmiar, nieprawdaż?

    Cukrowa Wróżko, dokładnie! Pozdrawiam.

    Kostko, ten romans to jest chyba niemożliwy do zerwania.... Wiem z własnego doświadczenia.

    Bareyo, co od serca to od serca.;)Fakt jest faktem, że czarny podkreśla inne kolory, tak jak i biały zresztą.

    Zaytoon, skoro już zapisane, to czekam w takim razie na próbę generalną.

    Polko, biały i czarny to rzeczywiście znakomity duet, i wizualny i suma summarum smakowy.

    Carmellino, dzięki za komentarz. :)

    Tomasz, miło mi, że przypadły do gustu. :)

    Paulo, te czekoladowe pastylki na wierzchu nieźle się sprawdziły, również smakowo. ;)

    Dotblogg, miło mi. Daj znać, jak wypróbujesz. Na pewno zajrzę. :)

    Milk_chocolate84, witam u mnie, cieszę się, że babeczki się podobają.

    AniuPP, Ty jesteś niesamowita błyskwaica! Coś nieprawdopodobnego! Fajne modyfikacje, to ważna wiadomość, że udają się również z serkiem light. My Was również serdecznie pozdrawiamy i mam nadzieję, że do zobaczenia za tydzień (oby tylko dopisała pogoda).

    Kass, zapraszam do wypróbowania przepisu i ciekawa jestem Twojej wersji,

    Justic, witam Cię u mnie serdecznie i dziękuję za miłe słowa o blogu. Daj znać czy się babeczki udały. Miałaś świetny pomysł z tym ciastem rabarbarowym - indywidualne porcje to jest to. ;)

    Lisko, cieszę się, że się podobają i pozdrawiam serdecznie.

    Mikimamo, dziękuję za komentarz.

    Amaranto, no tak oczywiście, że brąz i w dodatku żółć zamiast bieli. ;) Dzięki za dobre słowo.

    Magdo K., bardzo serdecznie dziękuję. Miło mi ogromnie, że zdjęcia Ci się podobają.

    Ewelajno, te truskawkowe też lubię. Tutaj ciasto jest inne - zupełnie nie mufinowe, ale bardzo smaczne.

    Myniolinko, świetnie to ujęłaś - dokładnie tak - smak i tonacja. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam,
    jestem zachwycona tym blogiem - tak w roli wstępu :)
    babeczki po prostu cuuuuudowne, moje maluchy się zajadają, jak na muffinki nie bardzo były chętne tak tutaj buzia umorusana po uszy :))))

    z braku laku ja używam do nadzienia zwykłego twarogu

    rewelacja, polecam wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ogromnie się cieszę, że babeczki smakują!! Opinia dzieci to szczególna radość, bo one są bardzo obiektywne. :) Dziękuję za miłe słowa o blogu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam;)

    Oczarowana zdjęciami babeczek, miałam już do nich dwa podejścia. W smaku rewelacyjne, ale niestety dwukrotnie mi opadły, za sprawą serka rozumiem. Czy masz jakiś na to sposób?? Cheescake też mi kilkakrotnie opadł ale ostatnio, nie chwaląc się, wyszedł obłędnie...
    Pozdrawiam
    Róża

    OdpowiedzUsuń
  28. Różo, moje babeczki jak widać na zdjęciach też trochę w środku opadają. Taki już ich urok, niestety. A który cheesecake tak Ci się świetnie udał?

    OdpowiedzUsuń
  29. oczywiście waniliowy;) Ostatnio stał się moim znakiem firmowym!Co prawda czasem go trochę modyfikuję dodają polewę czekoladową lub trochę inny rodzaj sera... W najbliższy weekend mam kolejne "zamówienie" ale tym razem oprócz waniliowego zrobię również cytrynowy. Mam nadzieję, że nie opadnie;)

    p.s. Czy powinnam po upieczeniu przez jakiś czas potrzymać go jeszcze w piekarniku?? Czy to ma jakiś wpływ na opadanie?

    Pozdrawiam serdzecznie
    Róża

    OdpowiedzUsuń
  30. Różo, ja zwykle zostawiam w leciutko uchylonym piekarniku do wystudzenia. Z mojego doświadczenia im mniej ubijasz masę sernikową tym mniej potem ciasto opada. Trzeba też uważać z temperaturą, lepiej niższa niż za wysoka (każdy piekarnik piecze po swojemu, więc czasem trzeba zmodyfikować temperaturę pieczenia). Są też teorie z pieczeniem w kąpieli wodnej (szczelnie owinięta folią aluminiową tortownica w większej foremce z wodą)lub owijaniem mokrymi gazetami. Podobno działają...

    OdpowiedzUsuń
  31. Zrobiłam babeczki i wyszły wspaniałe! Każdemu tłumaczyłam trochę to opadnięcie w środku, że to pierwszy raz, że miałam zwykły ser z wiaderka, że dałam zwykłą czekoladę, która opadła na dno, a tu wszyscy jak jeden mąż: "DAWAJ PRZEPIS!". Smak czekolady w nich jest cudny. W niektórych miejscach ser zmieszał mi się trochę z ciastem i wyszła zebra i ona nie opadła w tych miejscach. Poeksperymentuję przy następnym pieczeniu z nakładaniem :) Tym bardziej, że opada dopiero PO upieczeniu. Wspaniały przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  32. cześć Agnieszko
    Podchodzę do mojej drugiej próby z tymi mufinkami i mam za dużo ciasta - wychodzi więcej niż 16. Gdy wkładam do pieca to ser tonie w cieście a kawałek czekolady tonie w serku. To nie wychodzi jak u Ciebie na zdjęciu. czy coś robię źle? pozdrawiam Piotr (facet w kuchni)

    OdpowiedzUsuń
  33. Aha, zapomniałem dodać, mimo że wychodzą tak jak opisałem to z pierwszego pieczenia były pyszne - mocno czekoladowe, może nawet za mocno więc teraz zmniejszyłem czekoladę o połowę. czekam co wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mayowyman, a robiłeś z serkiem kremowym typu philadelphia czy z twarogiem? Twaróg jest cięższy i z pewnością nadzienie może opaść. Za babeczki z mniejszą ilością czekolady nie mogę ręczyć.;) Zmiana proporcji o połowę to dość duża ingerencja w proporcje. Ciekawa jestem czy te drugie się udały.

    OdpowiedzUsuń
  35. I kolejny przepis wypróbowany! Kawałeczki czekolady zatonęły w serku, ale nie ma tego złego...Mamy czekoladową niespodziankę wewnątrz:))) mmmmmm:))Teraz to już z pewnością ta butelka Bailey's się należy;) Ponownie zatem pozdrawiamy z zamglonego półwyspu Beara..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że smakowały!! I również serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  36. Agnieszko, robię po raz kolejny, zmodyfikowałam przepis dodając zamiast kawałka czekolady maliny (można mrożone lub świeże). Uwielbiam ten przepis, a mój mąż uwielbia jak je zrobię. Pozdrawiam świątecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę, że tak Wam smakują. Maliny wydają się doskonałym pomysłem, muszę wypróbować. Wesołych Świąt!

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.