środa, marca 03, 2010

Ciasto z batonikami Daim i białą czekoladą

Daim white choc cake

To ciasto przeszło bardzo długą drogę i ewolucję. Boję się, że oryginał i mój dzisiejszy przepis mają ze sobą już niewiele wspólnego. :) Najpierw pani Lisa Yockelson's wydała książkę Baking by Flavor, w której zamieściła przepis na Buttercrunch almond tea cake. Ciasto zawierało w sobie kawałki amerykańskich batoników Heath. Przepis wykorzystała duńska blogerka Zarah Maria, która wpadła na pomysł wykorzystania łatwo dostępnych w Skandynawii karmelowo-czekoladowych batoników Daim zamiast tych amerykańskich. Potem Clotilde Dusoulier, autorka słynnego bloga Chocolate and Zucchini zmodyfikowała je jeszcze na swoją modłę.

A teraz przyszła kolej na moje zmiany. ;) Pozostaję przy Daim'sach, bowiem w Portugalii, jak i zapewne w Polsce, łatwo je kupić. Wystarczy przy okazji jakichś sprawunków w Ikei zaopatrzyć się w paczkę batonów. Potem aż do czasu pieczenia ciasta należy je głęboko schować przed domownikami, a i samemu dobrze by było chwilowo wyrzucić z pamięci ich miejsce pobytu. ;) U mnie to się nie do końca udało. Z tego powodu musiałam uzupełnić w cieście brakujące batoniki białą czekoladą. Zmniejszyłam też ilość proszku do pieczenia i soli (jak na mój gust w amerykańskich przepisach jest ich obu zawsze zbyt wiele). Zwiększyłam ilość migdałów, zmieniłam proporcje cukru. No właściwie chyba tylko nie zmieniałam ilości mąki. :)

Daim

Wyobraźcie sobie, że ciasto wytrzymało te wszystkie wariacje na temat i ciągle jest pyszne. Pierwsze wrażenie to jego przyjemna wilgotność i wspaniały maślany smak. Potem trafiamy gdzieniegdzie na czekoladowe, miejscami chrupiące kawałeczki, z odrobiną ciągnącego się jak toffi karmelu. Mam wrażenie, że w ciecie batoniki są nawet lepsze niż jedzone normalnie (jak na mój gust są one nieco zbyt twarde). Pewnym sprytem trzeba się jednak wykazać, żeby kawałki batonika rozłożyły się w cieście w miarę równomiernie (mają bowiem złośliwa tendencję do opadania na dno). Przede wszystkim mieszamy kawałki Daims'ów z łyżką mąki przed dodaniem do masy. Poza tym ja na samo dno foremki dałam kilka łyżek ciasta bez dodatków, a dopiero resztę wymieszałam z batonikami. 

Zapraszam wszystkich na smakowite batonikowo-czekoladowe ciacho.

Jeszcze mała uwaga dla tych, którzy nie mają akurat pod ręką Daim'ów: myślę, że można je zastąpić mleczną czekoladą, krówkami i odrobiną bardzo drobno posiekanych migdałów. Jest możliwość, że z tymi dodatkami ciasto będzie nawet lepsze niż to w oryginale. :) Przychodzi mi jeszcze do głowy, że w Ikei są takie czekoladowe mleczne pastylki firmy Marabou (kocham ich mleczną czekoladę) właśnie z kawałkami Daim'ów. Myślę, że pokrojone w mniejsze kawałki też by się genialnie nadawały do tego ciasta.

Daim white choc cake


Ciasto z batonikami Daim i białą czekoladą
 
2 keksówki

360 g mąki
2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
200 g batoników Daim, posiekanych na kawałki
100 g białej czekolady pokrojonej w małą kostkę
30 g zmielonych migdałów
220g miękkiego masła
170g białego cukru
100g jasnego brązowego cukru
4 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
250 ml jogurtu naturalnego

Nagrzać piekarnik do 180ºC.
Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą, gałką muszkatołową i solą. Następnie wymieszać ze zmielonymi migdałami. Posiekaną czekoladę i batoniki oprószyć 1 łyżką mącznej mieszanki.
Masło zmiksować z dwoma rodzajami cukru. Dodawać pojedynczo jajka i ekstrakt waniliowy, nie przerywając miksowania.
Na koniec na niskich obrotach miksera stopniowo dodawać mąkę z dodatkami na zmianę z jogurtem. Miksować do dobrego połączenia składników (niezbyt długo). Dodać czekoladę i batoniki i wymieszać szpatułka do ciasta lub drewnianą łyżką.

Nałożyć ciasto do keksówki i piec przez ok. 55-60min, aż wierzch się zezłoci, a patyczek wbity w środek ciasta będzie suchy.

24 komentarze:

  1. mam w rodzinie jednego łakomczucha na daim'y, więc ciasto niedługo wyprobuję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O wow! Prezentuje się wspaniale! Nigdy nie jadłam tych batoników, ciast z wielka chęcią bym zjadła:)
    Pozdraiwam!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, rzeczywiście długa i kręta droga. :) Ale jaki smakowity efekt końcowy!
    Serdeczne pozdrowienia z chłodnego Gdańska! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna foremka. A o Daim`ach dotychczas nie słyszałam - ostatni raz w Ikei byłam kilka ładnych lat temu, więc... ;)) Ale kiedy tylko się wybiorę, na pewno nie zapomnę. I upiekę ciasto, oczywiście.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo apetycznie wyglądające ciacho i intrygujące. Nigdy nie jadłam tych batoników. Muszę popatrzeć przy okazji następnej wizyty w Ikei.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo apetyczne :) Myślę, że to świetne ciasto do upieczenia w nagłych wypadkach, kiedy chce się zjeść coś pysznego i szybkiego. Tylko te batony trzeba zachomikować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście długą drogę przeszedł przepis, ale satysfakcja z pewnością większa niż z gotowca - w końcu możesz powiedzieć że to Twój przepis ;-) Co do nadmiaru soli w amerykańskich przepisach to się w 100% zgadzam..
    Serdeczności :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajne ciasto! Nie znam tych batoników, ale wszystko wygląda tak wspaniale, że częstuję się wirtualnie w ciemno. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. to chowanie Daim'ów to rzeczywiście rzecz trudna..
    to moje ulubione batoniki
    cudownie muszą smakowac ich chrupiące kawałeczki w cieście..

    OdpowiedzUsuń
  10. nie ma szans na ciasto z daimami u mnie w domu... Nie jesteśmy w stanie nawet dojechac z nimi do domu...;) A taka fajne ciasto do tej formki by bylo ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszko,
    ciasto jest obłędne - piękny kształt, ale przede wszystkim przemawiają do mnie składniki. aż trudno mi sobie wyobrazić jakie to musi być dobre!

    OdpowiedzUsuń
  12. tak pulchnie wygląda, mniami (:

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyglada oblednie pysznie! Ja tych batonikow jeszcze nigdy nie jadlam. To dziwne, biorac pod uwage fakt, ze jestem czestym bywalcem w Ikei :))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo jestem od tych batonów uzależniona...
    Niebezpieczny przepis :)
    Nie wiem czy nie zjadłabym tego ciasta w całości :D
    Miłego czwartku Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  15. Pyszna rozpusta! Czekam na specjalną okazję i piekę!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja nigdy nie jadłam tych batoników, do Ikea mam daleko -do czego maja podobny smak?
    ale ciasto bardzo fajne i smakowite

    OdpowiedzUsuń
  17. Się zachwyciłam!
    wygląda przecudnie...
    i kusi, kusi, kusi... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Urzekł mnie opis, urzekło ciasto. Ikea nie tak daleko, a weekend blisko. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. absolutnie cieple...sloneczne i na pewno przepyszne ciasto, a dzis mialam walsnie do Ikea jechac...teraz juz wiem,po co....:)
    Milego wieczoru zycze :) :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda że u mnie nie ma tych batoników:(Ale ciasto apetycznie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze. Cieszę się, że takie proste w sumie ciasto się Wam spodobało. Pewnie to te batony tak kuszą. ;)

    Do wszystkich, którzy nie mają pod ręką Daim'ów: ja bym je zastąpiła mleczną czekoladą, krówkami i odrobiną drobno posiekanych migdałów. Jest taka możliwość, że takie ciasto będzie nawet lepsze niż w oryginale. :)Przychodzi mi jeszcze do głowy, że w Ikei są takie czekoladowe mleczne pastylki firmy Marabou (kocham ich mleczną czekoladę) właśnie z kawałkami Daim'ów. Myślę, że takie pastylki pokrojone w mniejsze kawałki też by się genialnie nadawały do tego ciasta. Wpiszę te uwagi do tekstu posta, może się przydadzą.

    Moniko, rzeczywiście po tych wszystkich zmianach wychodzi na to, że mogę go nazwać swoim.;)

    Margot, trudno mi powiedzieć do czego są podobne. Prawdę mówiąc to nie znam podobnych batoników (one były wykreowane właśnie na wzór tych amerykańskich Heath). Polewę mają z mlecznej czekolady, a w środku są dość twarde i chrupiące - wnętrze jest jakby z karmelu i drobnych kawałków migdałów.

    OdpowiedzUsuń
  22. o jejciu, chyba też zrobię :) nie pomyślałam żeby wrzucić Daimsy do ciasta, już mi ślinka cieknie... Dzięki za przepis :) Kasia

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.