Nie macie wrażenia, że pomarańcze są w dzisiejszych czasach trochę niedocenianym dobrem? Ze zeszły do szarej codzienności z piedestału luksusowego owocu z cieplejszych krain ?
Pamiętam jak całe lata temu (koniec lat 80-tych bodajże, w Polsce ciągle komunizm, my z Maćkiem dopiero po pierwszym roku studiów) poznaliśmy przypadkowo w Kairze parę polskich lekarzy, którzy wyemigrowali do Francji. Miło nam się gawędziło, z wypiekami na twarzy słuchaliśmy opowieści, jak to wygląda zwyczajne życie w normalnych krajach. Zeszło w końcu na jedzenie, przy okazji moich zachwytów nad jakąś egipską pijalnią soków, wyciskanych na miejscu ze świeżych owoców. Wtedy oni powiedzieli coś, w co ja później przez całe lata nie mogłam uwierzyć. Że im pomarańcze spowszedniały. Że czasem wolą kupić sobie jabłka, zamiast cytrusów. W kraju, w którym pomarańcze "rzucano" do sklepu raz do roku w okolicach Bożego Narodzenia, takie stwierdzenie było obrazoburcze. Tym zabawniej czuję się teraz, gdy zastanawiam się dlaczego mnie to tak wzburzyło... Dziś oddałabym bez mrugnięcia oka plon z kilku dorodnych drzewek pomarańczowych za parę soczystych i chrupiących polskich jabłek. :)
Muszę więc uważać, żeby nie popaść ze skrajności w skrajność i przestać doceniać to, co mam tu w Portugalii w obfitości i w dobrym gatunku na co dzień. Dziś więc deser prosty, ale zwracający honor i właściwą pozycję wszędobylskim cytrusom. Mający tę zaletę, że jest czymś o wiele elegantszym niż zwykłe pomarańcze pokrojone w plasterki czy w kostkę i wrzucone do owocowej sałatki.
Podstawą są oczywiście jak najlepsze, słodkie i soczyste owoce. Ja przepadam za tymi z pępkami, które zawdzięczamy ponoć jednemu jedynemu zmutowanemu w XIX wieku drzewku z brazylijskiego klasztoru. Muszę przyznać, że szczególną przyjemność sprawiają mi też pomarańcze zerwane prosto z drzewa, najlepiej w słonecznym przez cały rok portugalskim regionie Algarve. Gdy to nie jest możliwe, choć wiem, że to trochę bez sensu, przynajmniej kupuję na targu cytrusy jeszcze z liśćmi. :)
Ten deser jest typowo zimowy - to uwaga dla tych, co lubią jeść sezonowo. To przecież teraz jest właśnie czas zbioru pomarańczy. Mi o dziwo, zawsze się one kojarzyły z ciepłej i latem, a Wam?
Portugalski naród nie należał nigdy (no może w XV wieku, w epoce odkryć geograficznych) do elity finansowej Europy i chyba z tego powodu wyssał sezonowość z mlekiem matki. Niskie ceny produktów, którym akurat natura pozwoliła dojrzeć, albo jeszcze lepiej ich dostępność we własnym quintal (przydomowym ogródku) w naturalny sposób zawsze zachęcały do ich wykorzystania. Gdy kiedyś zimą w zaprzyjaźnionej restauracji zażądałam na deser melona, właścicielka ze śmiechem wywnioskowała, że chyba muszę być w ciąży, żeby mieć takie dziwne zachcianki o zupełnie nielogicznej porze roku. No i miała rację (no może nie w kwestii ciąży, ale w sprawie melona ;) ). Melon jest smaczny tylko w pełni lata. Przede mną wylądowały więc soczyste pomarańcze.
Wracając do cytrusów - zapraszam na sympatyczny pomarańczowy deser w stylu północnoafrykańskim, z dodatkiem suszonych daktyli (niezłe będą też morele), laski wanilii i paru goździków.
Pomarańcze w waniliowo-goździkowym syropie
4 pomarańcze
1 laska wanilii
4 goździki
250 ml wody
150 g cukru
8 suszonych daktyli
Pomarańcze obkroić ze skórki i pokroić na plastry. Zachować skórkę z 1 pomarańczy. Usunąć z niej całe albedo i pokroić ją w cienkie paseczki.
Zagotować wodę z cukrem i dodać pokrojoną skórkę pomarańczową. Dodać przepołowioną wzdłuż i w poprzek laskę wanilii (wcześniej wyskrobać nieco miąższu i dodać do wdy z cukrem) oraz goździki. Zostawić na średnim ogniu, aż lekko zgęstnieje i zacznie przypominać syrop. Wrzucić do syropu daktyle. Gotować na małym ogniu jeszcze przez 5 min.
Gorącym syropem zalać pomarańcze rozłożone do kompotierek. Na każdą porcję położyć 2 daktyle, goździk i kawałek laski wanilii. Podawać schłodzone.
Zagotować wodę z cukrem i dodać pokrojoną skórkę pomarańczową. Dodać przepołowioną wzdłuż i w poprzek laskę wanilii (wcześniej wyskrobać nieco miąższu i dodać do wdy z cukrem) oraz goździki. Zostawić na średnim ogniu, aż lekko zgęstnieje i zacznie przypominać syrop. Wrzucić do syropu daktyle. Gotować na małym ogniu jeszcze przez 5 min.
Gorącym syropem zalać pomarańcze rozłożone do kompotierek. Na każdą porcję położyć 2 daktyle, goździk i kawałek laski wanilii. Podawać schłodzone.






25 comments: