piątek, sierpnia 07, 2009

Śliwkowe ciasto z orzechami laskowymi i czekoladą

Skończyły się truskawki i czereśnie, moreli też już prawie nie widać. Nastał czas fig i śliwek. W Portugalii tych ostatnich jest nawet spory wybór. Można spotkać okrągłe i dość duże w kolorze kanarkowo żółtym lub ciemnofioletowym, są też zielonkawe raihna Cláudia (najsłynniejsze z regionu Alentejo, z okolic miasta Elvas, które się też często kandyzuje) i małe podobne do naszych mirabelek. Oczywiście, jakby na złość, najtrudniej jest zdobyć węgierki, nazywające się tutaj abrunhos i mające bardzo krótki sezon. Co roku więc poluję na nie uporczywie. Tym razem miałam je trochę wcześniej niż zwykle, bo mojemu koledze z pracy złamał się pień śliwy, jeszcze zanim owoce osiągnęły pełną dojrzałość. Tym sposobem stanęłam przed problemem zagospodarowania wielkiej miski niezbyt dojrzałych śliwek. Jeść na surowo trochę się obawialiśmy, przewidując możliwość niekoniecznie pożądanych sensacji ;), doszłam więc do wniosku, że bezpieczniej będzie upiec z nich jakieś ciasto, a resztę przerobić na chutney.

Padło znowu na przepis z brytyjskiego czasopisma Good Food (tym razem autorstwa pani Mary Cadogan). Oni mają naprawdę znakomite receptury na owocowe wypieki. To ciasto jest niezwykłe w smaku, a to dzięki fenomenalnemu połączeniu śliwek, czekolady i orzechów laskowych. Kolejny zestaw smaków, moim zdaniem, trafiony w dziesiątkę. Dzięki obecności kawałków śliwek w samym cieście jest ono przyjemnie wilgotne, czuje się nuty orzechowe, no i jeszcze, gdyby komuś było mało dobrego, te malutkie kawałeczki czekolady.

Ja zmieniłam nieco przepis - nie sypałam już całych orzechów na wierzch ciasta i nie smarowałam go dżemem. Śliwki na górę pokroiłam w mniejsze kawałki, bo tak bardziej lubimy. Należy uważać na czas pieczenia - moje ciasto piekło się dużo dłużej niż polecane w oryginale 40-50 min, bo aż ponad godzinę. Proponuję być czujnym i sprawdzać patyczkiem wbitym w środek czy jest już gotowe. Ciasto ma jedną wadę - nie prezentuje się zbyt pięknie, ale myślę, że smak ten brak urody z nawiązką wynagradza. ;) Zapraszam na sierpniowego śliwkowca.

Śliwkowiec z orzechami laskowymi i czekoladątortownica o średnicy 22-24cm
500 g śliwek węgierek

175 g masła
175g jasnobrązowego cukru
3 jajka
175g mąki
175 g drobno zmielonych orzechów laskowych

1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

50 g gorzkiej czekolady, dość drobno posiekanej (o zawartości 70% kakao)

2 łyżki
jasnobrązowego cukru do posypania wierzchu
Nagrzać piekarnik do 180ºC. Dno tortownicy wyłożyć papierem, a boki wysmarować masłem. Cztery śliwki pokroić na ćwiartki i odłożyć na później, resztę pokroić na niewielkie kawałki.

Masło zmiksować z cukrem, pojedynczo dodawać jajka nadal ubijając. Makę wymieszać z proszkiem do pieczenia i orzechami i porcjami dodawać do masy. Na koniec łyżką wmieszać kawałki śliwek i czekoladę.

Wyłożyć masę do tortownicy
. Na wierzchu rozłożyć ćwiartki śliwek przekrojoną stroną do góry, lekko wciskając w ciasto i posypać je 2 łyżkami cukru. Piec przez ok. 1godz - 1 godz i 10 min, koniecznie sprawdzając patyczkiem wbitym w środek czy ciasto jest już gotowe.

sobota, sierpnia 01, 2009

Śródziemnomorska sałatka z brązowego ryżu


Trochę się przejęłam się ostatnio zaleceniami USDA na temat diety XXI wieku i współcześnie obowiązującej piramidy żywieniowej. Zerknijcie tutaj, a zobaczycie, że zupełnie nie przypomina ona tej, do której przez lata się przyzwyczailiśmy. Z ciekawostek, to jej integralną częścią, oprócz rzecz jasna jedzenia, jest - aktywność fizyczna. Poza tym jest tam sporo nienajgłupszych i możliwych do zastosowania w rzeczywistości wskazówek. Między innymi radzi się, żeby połowa jedzonych przez nas produktów zbożowych była pełnoziarnista. Szczerze mówiąc w tym momencie, przynajmniej my w domu, musimy się trochę sprężyć, żeby osiągnąć zalecane normy.

Wychodząc z założenia, że jadamy obiady najczęściej poza domem - tu możemy się pożegnać z pełnymi ziarnami. Powiedzmy sobie uczciwie - w kraju, gdzie mieszkamy (o kulturze jak najbardziej śródziemnomorskiej) pieczywo jest niemalże zawsze białe i głównie pszenne, o takim dziwactwie jak kasze nikt nie słyszał (ba, nawet nie ma na nie określenia w języku portugalskim), a razowego makaronu czy brązowego ryżu jak żyję nie widziałam tu w żadnej restauracji. My niestety w dodatku, co pewnie łatwo zauwazyć na tym blogu, lubimy sobie czasem przekąsić domowe ciasta na bezwartościowej śnieżnobiałej mące. Wychodzi na to, że cała reszta jedzonych przez nas już w domu zbóż powinna być w zasadzie tylko i wyłącznie pełnoziarnista.

Jak to osiągnąć? Domowy chleb z razowymi mąkami jest już u nas właściwie oczywistością. Pozostaje więc jeszcze zamiana białego ryżu na brązowy, pełnoziarnisty i próba wprowadzenia razowych makaronów. Że ta ostatnia propozycja budzi we mnie pewien opór, bo jednak smakowo takie zdrowe makarony nie dorównują tym zwykłym z twardej pszenicy, postanowiłam częściej używać wartościowego ciemnego ryżu. Przyznam szczerze, że bardzo mi odpowiada jego nieco twardsza konsystencja, taka jakby al dente i przyjemny, nie tak neutralny jak białego ryżu, lekko orzechowy smak.

Kilka dni temu pojawił się u nas na lekki obiad pod postacią poniższej sałatki. Oprócz ryżu jest tam jeszcze wiele innych śródziemnomorskich pyszności, jak np. suszone pomidory, oliwki, czosnek i spora garść świeżych ziół. A do tego, żeby było jeszcze zdrowiej (nie zapomnijcie o zbawiennym dla nas resweratrolu) kieliszek wina, różowego - jak na ciepłe lato przystało. ;) Zapraszam do degustacji. :)

Śródziemnomorska sałatka z brązowego ryżu

3 szkl wywaru warzywnego
2 łyżeczki oliwy extra virgin

1 cebula posiekana w drobną kostkę

1 i 1/2 szkl (300g) brązowego ryżu o średniej długości ziarenkach

1 łyżeczka startej skórki cytrynowej

2 ząbki czosnku zmiażdżone

1/3 szkl płatków migdałowych zrumienionych na suchej patelni

1/2 szkl suszonych pomidorów dobrze odsączonych z oliwy , grubo posiekanych

1/2 szkl czarnych wypestkowanych oliwek, grubo posiekanych

1/2 szkl świeżej bazylii grubo posiekanej

1/2 szkl natki pietruszki drobno posiekanej

200g pomidorków koktajlowych pokrojonych na polówki


Dressing cytrynowo-musztardowy:

2 łyżki soku z cytryny

2 łyżki octu z białego wina

2 ząbki czosnku, zmiażdżone

2 łyżeczki musztardy Dijon


Rozgrzewamy oliwę na dużej głębokiej patelni. Szklimy na niej cebulę, wrzucamy dobrze opłukany ryż, skórkę cytrynową i czosnek, jeszcze lekko przesmażamy i zalewamy wrzącym bulionem. Przykrywamy pokrywką i zostawiamy na maleńkim ogniu, aż ryż wchłonie bulion i będzie miękki. Mi to zajęło jedynie 20min, ale czas gotowania zależy od gatunku pełnoziarnistego ryżu, są takie co będą potrzebowały i 50 min.


W międzyczasie przygotowujemy dressing mieszając ze sobą wszystkie jego składniki. Do ugotowanego ryżu dodajemy suszone pomidory, mieszamy i zostawiamy pod przykryciem jeszcze na 3 min. Dodajemy resztę składników oraz dressing i delikatnie mieszamy. Sałatkę podajemy ciepłą lub w temperaturze pokojowej.