niedziela, grudnia 20, 2009

Pierniczki migdałowo - gryczane

Przyprawę piernikową już mamy. Teraz pozostało już nam tylko upiec pierniczki. Piekę zwykle jeden gatunek co roku, za to w dużej ilości, żeby mieć sporo do zawieszenia na choince i jeszcze trochę do obdarowania przyjaciół. Właściwie na każde Boże Narodzenie wypróbowuję nowy pierniczkowy przepis. Tym razem miałam własną koncepcję. Wpadł mi kiedyś w oko - chyba niemiecki - przepis na pierniczki z mąką gryczaną. Przypomniałam też sobie recepturę Lucyny Ćwierczakiewiczowej na gryczane ciasto z dodatkiem migdałów. Postanowiłam więc dodać do moich pierniczków i mielonych migdałów i nieco mąki gryczanej. Ta ostatnia ze swoją orzechową nutą doskonale się w takich wypiekach sprawdza. Jej ilość jest bardzo niewielka w stosunku do mąki pszennej (nie chciałam przedobrzyć i skończyć ze zbyt intensywnym gryczanym smakiem). Jeśli ktoś takiej mąki nie toleruje, jak najbardziej może upiec pierniczki jedynie ze zwykłą mąką pszenną.

Ja przygotowałam ciasto w środę wieczorem, a piekłam swoje pierniczki w piątek. Sobota była dniem lukrowania. Do tej czynności zaganiam całą rodzinę. Muszę przyznać, że moi panowie nawet zbytnio nie oponują. Zawsze jest dużo śmiechu z tego ozdabiania, bo zdolności plastyczne mojego męża i syna są na mniej więcej równym i co tu dużo mówić - dość niskim poziomie. Ja po tym jak jednego roku udowodniłam sobie, że umiem ozdabiać pierniczki, nawet bardzo fikuśnie, przestałam walczyć o jakieś cudowne i misterne wzory. Wszystko jest proste, skromne, nie za dużo kolorów i ozdób. Inwestuję raczej w foremki i wycinam zabawne kształty. Nie raz i nie dwa zdarza się, że moją przemyślaną koncepcję Łukasz lub Maciej psują mi jakimś swoim wariackim zdobniczym pomysłem. Zwłaszcza, że każde z nas szaleje ze swoim kolorem lukru w rękawie cukierniczym i dekoruje co się da. ;) Najważniejsza jest wspólna zabawa i razem spędzony czas. Jeden z wypadków jaki zdarzył nam się przy pracy można zobaczyć tutaj. Część z tych rodzinnie udekorowanych pierniczków już wisi na naszej choince.

W tym roku przebojem był renifer, piernikowa rodzina (Maciej z Łukaszem nawet ustawili żłobek z piernikowych figurek) i foremki do wycinania ażurowych gwiazdek. Bardzo nam też przypadły do gustu ułatwiające lukrowanie foremki 3D, dzięki którym już w czasie wycinania pierniczków odciska się linie do lukrowania. Nie sądziłam, że da to taki fajny efekt. W przyszłym roku nastawiam się więc na zakup kolejnych trójwymiarowych foremek. Życzę wszystkim wesołego pierniczkowania 2009.


Pierniczki z migdałami i mąką gryczaną

200 g jasnego miodu
200 g ciemnego miodu
100g masła
100 g ciemnego brązowego cukru z melasą
100 g jasnego brązowego cukru (np. rapadura)
125 ml mleka
1 duże jajko

700 g mąki
25 g maizeny (skrobi kukurydzianej )
10 g ciemnego kakao (ok. 1 i 1/2 łyżki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody

150 g mąki gryczanej
150 g migdałów bez skórek zmielonych na pył
2 i 1/2 łyżeczki egzotycznej przyprawy do pierników

sok i skórka otarta z 1 cytryny

Miody, cukry, masło i mleko podgrzewamy w dużym garnku, aż się wszystko ładnie rozpuści. Masa nie może się zagotować.

Mąkę pszenną, maizenę, kakao, proszek do pieczenia i sodę przesiewamy (to ważne, inaczej będą grudki kakao w cieście). Następnie dodajemy do tej mieszanki mąkę gryczaną, jak najdrobniej zmielone migdały i przyprawę do pierników i wszystko mieszamy trzepaczką do piany.

Do lekko przestudzonej masy miodowej dodajemy jajko i ubijamy trzepaczką, aż się połączy z resztą składników. Wsypujemy suche ingrediencje oraz skórkę otartą z cytryny i dobrze mieszamy (ja zatrudniam męża z drewnianą łyżką, ale można to też zrobić mikserem z hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego). Masa będzie lepka i gęsta i bardzo ciężko będzie ją mieszać. Na koniec dodajemy do niej sok z cytryny i ponownie dobrze wyrabiamy.

Ciasto powinno leżakować w lodówce przez minimum 24 godz (a nawet dłużej do 48 godz).

Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Po leżakowaniu wyjmujemy ciasto z lodówki. Nabieramy porcję do wałkowania (reszta znowu ląduje w zimnie). Wysypujemy blat mąką i wałkujemy ciasto na grubość 3-5mm (ja wolę cieńsze pierniczki, więc u mnie jest to ta pierwsza wartość). Wycinamy pierniczki, układamy na dużej blaszce od piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok. 10-15 min w zależności od wielkości pierniczków.

Po wystudzeniu dekorujemy lukrem ukręconym z 1 szkl cukru pudru i 1 białka. Przechowujemy w szczelnie zamkniętej puszce, żeby zmiękły.

34 komentarze:

  1. Holiwcia jakie fajne te twoje pierniczki- ciasto i kształty i dekoracja, bardzo udana wersja pierniczków

    OdpowiedzUsuń
  2. A mia najbardziej podobają sie ludziki i ich oczy, smiesznie to wymyśliłaś, Agnieszko! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pierniczki mają w sobie jakąś magię
    ludziki są super szczególnie ten, który wychyla się z szeregu :))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. wow, wow... WOW!
    Agnieszko one są niesamowite! rany boskie już pisałam dzisiaj u Edysi, że Wy Kobitki to Majstersztyki pierniczkowo-lukrowe jesteście :)
    ha ha i wiesz co? jutro powiem Tacie żeby jakiegoś pierniczka ozdobił:D zobaczymy co z tego wyniknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczne pierniczki Agnieszko! Takie wspólne dekorowanie jest wspaniałe!
    :)
    Dziś i ja z synkiem szaleliśmy w kuchni,a nasze dekoracje chyba niedługo będzie można obejrzeć na blogu,lecz juz nie dziś... padam z nóg ;))
    Pozdrawiam pięknie i idę się przyglądać Waszym pierniczkom:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Chetnie wyprobuje ten przepis Agnieszko, gdyz make gryczana bardzo lubie i intryguje mnie jej dodatek do ciasta piernikowego.
    Zdjecia jak zwykle zapierajace dech, no i pierniczki przeslodkie! :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko napisałaś 100 gr brązowego ciemnego cukru z melasą. Ja mam w domu płynną melasę z buraka cukrowego i tylko jasny brązowy cukier. Ile mam wlać melasy do cukru żeby nie przedobrzyć ??

    OdpowiedzUsuń
  8. Margot, miło mi bardzo i dziękuję za komentarz. :)

    Aniu, no to kamień mi spadł z serca!! Komuś się podobają te oczy. A w domu się ze mnie dwóch takich wyśmiewało, że zrobiłam ludziki z wytrzeszczem. ;)

    Agatku, to prawda, magia w nich jakaś musi być. Ja co roku sobie obiecuję, że już więcej się nie będę w to bawić, a potem nadchodzi grudzień i myśl o pierniczkach zaczyna mnie prześladować. A co do ludzika - to prawda jaki zadziorny, wyrywa się z szeregu. ;)

    Viridianko, właśnie widzę, że wiele osób opublikowało ostatnio posty o piernikach. Czas w końcu najwyższy. Koniecznie namów Tatę do zdobienia, to jest super zabawa. :)

    Majanko, strasznie jestem ciekawa Waszych dekoracji. Że padasz z nóg to się wcale nie dziwię, o nas po dekorowaniu było takie pobojowisko, że przez 2 dni się nie mogłam dosprzątać. Wszystko było w lukrze, z nami włącznie ....

    Beo, no to pierwsza odważna na gryczane pierniczki.:) Ta nutka gryki jest bardzo dyskretna, więc nie wiem czy zadowoli kogoś lubiącego gryczane smaki. Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie.

    Mihrunniso, ja bym spróbowała zrobić tak: ze 2 stołowe łyżki melasy i reszta tak ze 170-180g jasnego brązowego cukru. Jeśli ciasto by było za jasne to możesz dać tylko ciemny miód. U mnie ta melasa w cukrze to takie dość drobne ciemne kawałki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z pewnoscia nam posmakuja Agnieszko :)

    A ja jeszcze w sprawie anyzu, o ktory pytalas u mnie na blogu... Tak wiecokazuje sie, ze w wielu alzackich przepisach pojawia sie wlasnie ten element wysypywania blachy anyzem i ukladaniem na nim ciasteczek; ja sie w moim szwajcarskim otoczeniu z tym nie spotkalam (nawet dosyc leciwa, tradycyjna ksiazka kucharska o tym nie wspomina), weic z pewnoscia jest to bardziej alzacki zwyczaj.

    I jeszzce pytanie Agnieszko : czy masz / znasz moze te ksiazke?

    http://www.amazon.fr/Patisserie-Alsacienne-J-Jl-Syren/dp/3905461706

    OdpowiedzUsuń
  10. Beo, czyli w Szwajcarii anyż po prostu dodajecie do ciasta (rozumiem, że mielony)? Uwielbiam takie regionalne różnice i smaczki.

    Co do książki, to jej nie znam ani nie mam. Ale zastanawiałam się nad jej kupnem po powrocie z Alzacji. Odstraszył mnie brak info o ilości stron. ;) A Ty ją znasz, Beo? Ja o alzacki słodyczach mam chyba tylko to:

    http://www.amazon.fr/petits-g%C3%A2teaux-dAlsace-Sbredlebuech/dp/2716506795/ref=pd_bxgy_b_img_b

    Przepisy wyglądają ciekawie, ale do kilku, które wypróbowałam mam odrobinę zastrzeżeń.

    OdpowiedzUsuń
  11. O, jakie śliczne. :-)) I miło było czytać o tym Waszym wspólnym lukrowaniou, zabawne. :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak Agnieszko, anyz dodaje sie tu do ciasta; zazwyczaj ziarna w calosci, ja jednak daje mielony, gdyz nie lubie rozgryzac ziarenek ;)

    Te ksiazke ktora pokazujesz tez mam, przepisy wydawaly mi sie ciekawe (jeszcze nie probowalam, bo ksiazka swiezo nabyta ;) ). A do ktorych milalas zastrzezenia Agnieszko?

    A o tej, o ktorejja wspomnialam napisze Ci za chwilke w mailu, dobrze?

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem pod wrażeniem ślicznie udekorowane :) Ach sama przyjmosc z patrzenia , a jeszcze większa z jedzenia ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko robisz piękne zdjęcia.
    I rób ich jak najwięcej i pisz jak najczęściej! :)
    Wesołych Świąt i wszystkiego co najlepsze dla Was życzy Stała Czytelniczka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny przepis. W tym roku już nie dam rady, ale w przyszłym wypróbuję na pewno! Skusiła mnie ta gryczana nutka :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Agnieszko- piekno tkwi w prostocie! Oj swietna robote zrobiliscie z rodzinka :D
    I piekne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie ładne!
    A te foremki 3D to świetny pomysł.
    Ja chyba najbardziej lubię piernikowe ludki-moje dziecko mówi na nie "cookie monstery":)

    OdpowiedzUsuń
  18. Krokodylu, wspólne lukrowanie to jest u nas najważniejszy punkt programu. Dziękuję za komentarz.

    Beo, ten anyż to mnie męczy...Jak oni potem odciskają takie fikuśne wzory z całymi ziarnami anyżu, przecież to musi zaburzać .... We wspomnianej książce głównym problemem są przedziwne czasy i temperatury pieczenia. Pierwszą wersję moich nusshiffele robiłam stamtąd i skończyłam z ... orzechowymi węgielkami na blaszce. ;) W dodatku jak to węgielki były dość twarde.

    Magoldie i Anonimowy, dziękuję za komentarze.

    Gosiaa99, dziękuję za miłe słowa. :) A wiesz, że u mnie jest odwrotnie - to chyba jedyne ciasteczka które wolę oglądać niż jeść (tzn. mam na myśli te udekorowane pierniczki z lukrem, którego nie znoszę, a nie zwykłe. Te ostatnie to owszem owszem lubię sobie schrupać). :)

    Polko, muszę Ci powiedzieć, że Twoje komentarze to to dla mnie zawsze jak zastrzyk energii, żeby chwycić za aparat i za pióro (tzn. hmmm.... za klawiaturę ;) ). Dziękuję Ci bardzo i również życzę wszystkiego co najlepsze w te Święta.

    Isadoro, w takim razie koniecznie musisz m dać znać w przyszłym roku jak się udały. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz.

    Ewo, tak, tak, proste jest piękne. Przekażę rodzince twoje słowa. Pozdrawiam ciepło.

    Delie, piernikowe ludki są strasznie fajne, niby proste foremki, a dają duże pole do popisu. Fajnie twoje dziecko je ochrzciło. ;) Pozdrawiam przedświątecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmmm... no sa odcisniete z tym calym anyzem, wiec chyba sie da ;) Choc mnie nawet bez tego nie chca sie odcidkac jak trzeba ;)

    A co do czasow i temperatur pieczenia to masz racje, tez mnie niektore troche zdziwily, choc tylko w teorii jak na razie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko , twoje pierniki powodują ,że mimo ,że mam stos jeszcze do ozdobienia to mnie kusi żeby zagnieść to ciasto twoje :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo oryginalny przepis i foremki. Szczególnie te ażurowe gwiazdki. Muszę wypróbować dodatek mąki gryczanej do pierników, w tym roku piekłam pierniki z mąką z prosa ale o gryczaną u nas dużo łatwiej.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja zdecydowanie wybiore te ostatnie babki (banki?) - piekne sa, a jasze te male gwiadeczki!
    Agnieszka, przepis doskonaly, migdaly juz w piernikach mam, teraz trzeba bedzie make gryczana oswoic ;-)
    Dobrych Swiat Ci zycze!

    OdpowiedzUsuń
  23. To prawda, wspólny czas spędzony w kuchni - to dobry czas. :) Więc podziwiam, że całą rodziną tak chętnie przystąpiliście do lukrowania. :) U mnie tylko dzieci biły się o dostęp do lukru; R. niestety tylko na koniec pochwalił udane pierniczkowanie. ;/
    Tak czy siak, dzieciaki swoje dzieła już dawno skonsumowały. :D
    Pozdrawiam Agnieszko. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo podoba mi się przepis na gryczane pierniczki. Wypróbuję w przyszłym roku :) Piękne ciasteczka Agnieszko! Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudownie wyglądają! I wiesz, bardzo fajny pomysł z tym pomieszaniem mąk, będę musiała wypróbować:) U mnie tylko synek daje się zaciągnąć, a w zasadzie sam sie pali do dekorowania:) Uwielbiam właśnie ten czas kiedy sobie siedzimy i dekorujemy:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Beo, no to dobrze, że dopytałam. Mi też się marnie odciskają. Mam wrażenie, że im smaczniejsze ciastka tym brzydziej wzory się udają . ;)

    Margot, o rany :), lepiej je zostaw na przyszły rok.;) Chociaż ja mam tez taką reakcje jak widzę jakiś nowy przepis.

    Felluniu, z mąka z prosa to dopiero muszą być ciekawe. Ciekawa jestem przepisu. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    Basiu, spróbuj koniecznie z mąką gryczaną, ja zawsze myślałam że do pierników to tylko żytnia, a tu niespodzianka. ;) Te bombki jakieś takie mało bombkowate wyszły na zdjęciu.;) Na choince trochę lepiej się prezentują.

    Małgosiu, tak tak, to jest najmilszy czas. U mnie odwrotnie, nastoletni Łukasz miał chyba trochę mniej zapału niż tata (ale w trakcie się rozkręcił i przodował w wariackich zdobieniach).

    Komarko, miło mi, że chcesz je wypróbować. Dziękuję za życzenia i Tobie również życzę wszystkiego co najpiękniejsze na te Święta.

    Atino, miło mi słyszeć, że też rodzinnie dekorujecie!! A mąki rzeczywiście warto trochę pomieszać. :) Dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  27. A popatrz Agnieszka, a ja dopiero w tym roku odkylam zytnia w piernikach, wczesniej niestety tylko pszenna, bo jakos w moim domu sie mowilo, ze jasna maka to samo dobro (i bogactwo:). Sprobuje koniecznie i gryczanej, szalenie mnie zaciekawilas!
    Sciskam Cie mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Basiu, o tak, żytnia to podobno klasyka w polskich piernikach. I kiedyś ponoć tylko na żytniej piekli i jeszcze ją wcześniej prażyli. A takie słodziutkie, w lukrach, na pszennej mące pierniczki to były dla wykwintnych dam tylko i sprowadzano je do Polski z Norymbergi. A muszę Ci powiedzieć, że ja w ogóle to mam strasznie na pieńku z takimi dużymi ciastowymi piernikami. Oprócz krajanki Bajaderki to mi jeszcze żaden, który upiekłam nie smakował. A próbuję od lat - drożdżowe, na piwie, z kawą, z mąka żytnią i .... wszystkie nie takie jak trzeba. Co innego pierniczki te wychodzą zawsze. Dziwne, prawda ?

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie skończyłam je piec. Zajęło mi to 2,5 godziny, bo mam tylko jedną blaszkę. Chyba 200 sztuk napiekłam! W niedzielę będziemy je rodzinnie ozdabiać. Na pewno nie będą tak piękne jak Twoje, ale będziemy dążyć do doskonałości :D
    Ciasto zrobiłam z grahamki orkiszowej(+gryczana), na mleku sojowym. Smaczne są i całkiem puchate. Marzy mi się przepis na bezglutenowe...
    Dziękuję za wspaniały przepis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, pracowity piątek! Rodzinne ozdabianie to jest to! Cieszę się, że pierniczki się udały i pozdrawiam.

      Usuń
  30. http://kuchniaalicji.blogspot.com/2013/12/pierniczki-z-migdaami-i-maka-gryczana.html
    przepyszne!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo Alu, że smakują! Pozdrowienia.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.