sobota, października 31, 2009

Pieczone kostki dyni

Dynia Hokkaido
Muszę sie przyznać, że niezbyt często uczestniczę w bardzo popularnych w necie wśród bloggerów przeróżnych tematycznych akcjach, dniach, tygodniach i innych niezliczonych świętach. I nie jest to absolutnie lekceważenie tych skądinnąd świetnych akcji i ich organizatorów. Powodów jest kilka: po pierwsze jestem roztrzepana i przypominam sobie o nich najczęściej po fakcie (tak przegapiłam dzień chleba i jabłkowy tydzień), a po drugie to chyba trochę przekora - jak wszystkich fascynuje kuchnia włoska to ja będę się inspirować Dalekim Wschodem i odwrotnie. Dyniowego tygodnia jednak zazwyczaj nie przegapiam i mogę sobie coś z tej okazji z łatwością zaplanować z prostego powodu. Otóż ze sporym wyprzedzeniem czasowym stragany na moim ulubionym ekologicznym bazarze zaczynają uginać się po ciężarem wielkich, średnic i całkiem małych dyń, we wszystkich odcieniach jesieni. To chyba zresztą jedne z niewielu miejsc w jesiennej kolorystyce w Portugalii. Ogólnie pod koniec października to jedynie dzikie wino się tu pięknie czerwieni, a reszta przyrody jest nadal monotonnie zielona, no i temperatury dobrze powyżej 20ºC też nie bardzo skłaniają do myślenia o nadchodzącej zimniejszej porze roku. Właściwie jedynie zmieniające wystrój warzywno-owocowe sklepy, nieco więcej porannych mgieł i fakt, że słońce szybciej zachodzi przypominają o tym, że lato się już skończyło. Tak więc, jak widzicie, o dyniach nie mogę zapomnieć, bo za bardzo rzucają się w oczy i są wyznacznikiem jesieni. ;)

Dynia Butternut
Na tegoroczne dyniowe święto, jak zwykle wspaniale zorganizowane przez Beę, przypomniałam sobie chyba jeden z najprostszych sposobów na dynię i koniecznie muszę się nim z Wami podzielić. Pewnie zresztą wiele osób tę metodę dobrze zna. Są to pieczone w piekarniku kosteczki dyni w różnych przyprawach z solą morską. Można powiedzieć, że to dynia w formie czystej, jedynie oprószona korzennym pyłem. Używam różnych gatunków tego warzywa, ale chyba najbardziej upodobałam sobie dynię hokkaido i butternut. Oczywiście zamiast kosteczek mogą być plasterki, albo nawet - gdy jesteśmy już całkiem rozleniwieni - można dynie jedynie przekroić na pół lub na ćwiartki, a aromatyczne dodatki wlać do zagłębienia po pestkach.

Podam tu moje dwa ulubione zestawy przypraw. Jeden w stylu Dalekiego, a drugi Bliskiego Wschodu. Tak upieczone dyniowe kostki można jeszcze ciepłe podawać jako warzywny dodatek do obiadu, znakomicie również urozmaicają jesienne sałatki. Ja zwykle nie mogę sie powstrzymać i jak tylko lekko przestygną po wyjęciu z piekarnika, zaczynam powolutku, po jednej podkradać je z blachy. ;)


Pieczone dyniowe kosteczki

2kg dyni obranej dyni, pokrojonej w kostkę

Przyprawy dalekowschodnie na 1kg dyni:
3 łyżki oleju arachidowego
2 łyżki grzybowego sosu sojowego
1/4 łyżeczki ostrej papryki piri-piri w proszku lub w płatkach
1/2 łyżeczki przyprawy 5 smaków
Przyprawy bliskowschodnie na 1kg dyni:
3 łyżki oleju arganowego lub dojrzałej oliwy extra virgin
2 łyżeczki kminu rzymskiego w proszku
1 łyżeczka papryki w proszku

gruba morska sól do smaku

Piekarnik rozgrzewamy do 180ºC. W dwóch dużych miskach mieszamy przyprawy i wrzucamy do nich po 1 kg pokrojonej w kostkę dyni. Dobrze mieszamy. Rozkładamy dynię na dużych wyłożonych folią aluminiową blaszkach i pieczemy przez 30 min w 180ºC, a następnie przez ok. 10 min w 200ºC, aż kosteczki zaczną się lekko rumienić na brzegach.


13 komentarzy:

  1. Zazdroszczę i pięknie upieczonej dyni i mało jesiennej pogody!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochałam się w pieczonej dyni i koniecznie wypróbuje Twojego sposobu na nią! Zwłaszcza bliskowschodnia mieszanka mnie kusi...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dynia to bardzo wdzieczne i latwe do wspolpracy warzywo. Wbrew pozorom niepracochlonne a wszechstronne...puree, mash, zupa, pieczona, zapiekana, grilowana, wycinana:D etc:) Jedno z moich ulubionych warzywek

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja lubię te lekko zrumienione brzegi pieczonej dyni. A u Ciebie wygląda to przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmmm.. jak cudownie wyglądają te kosteczki dyniowe:) Muszą pysznie smakować:)
    Śliczne kolory, śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o tak znam takie kosteczki i je uwielbiam, zawsze robię podobnie jak Ty na sposób Bliskowschodni i jeszcze nie zdarzyło się by mi ostygły, bo zjada je od razu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widze tu dwie moje ulubione dynie oraz przesmaczny sposob na ich szybkie zutylizowanie ;)
    Bardzo lubie pieczona dynie, za kazdym razem z innymi przyprawami (maz bardzo lubi z curry). Dynia to naprawde niesamowite warzywo, nieprawdaz?

    Pozdrawiam Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę tej wysokiej temperatury i takich fajnych dyni. U mnie na rynku tylko tradycyjne okrągłe dynie.

    OdpowiedzUsuń
  9. O! :) Widzę i mój ulubiony sposób na podanie dyni. :) Wersje z kuminem lub curry to moje ulubione. Ale ostatnio piekłam też oprószone zmiażdżonymi ziarnami kopru włoskiego i tez smakowało super. :) Namiętnie piekę dynię do sałat i zwykle robię nieco więcej, bo nie potrafię się oprzeć, by nie podjadać jeszcze ciepłej. ;-)
    Pozdrowienia Agnieszko. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale wspaniałe - dziś będę dodawać takie kostki do sałatki, ale przypuszczam, że będą bardzo popularne "tak z blachy" też. Świetny przepis, Agnieszko, jak zwykle! Wielkie dzięki.

    Pozdrowienia serdeczne.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam dynię :)
    Zapraszam do mnie po wyróżnienie

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno tu nie wchodziłam, widzę zmiany! Jak zwykle apetycznie & estetycznie:) u mnie dziś zupa dyniowa z cynamonem, nie mogę się już doczekać obiadu, uwielbiam dynie

    OdpowiedzUsuń
  13. 100%masła.maciek06 listopada, 2009 11:47

    Super! Podobny przepis znalazłem w Jamie Magazine. Trochę inny, ale od tamtego czasu niezwykle mi się to podoba. Pyszne samodzielnie, ale też ekstra dodatek do dań głównych.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.