środa, czerwca 24, 2009

El Bierzo - wschodząca gwiazda hiszpańskiego winiarstwa

Translate into:
Mieliśmy się wybrać w czerwcu do słynnego hiszpańskiego regionu winiarskiego Ribera del Duero, ale plany nam się zmieniły. Chcieliśmy koniecznie być na organizowanym z okazji San Juan (czyli naszej swojskiej nocy świętojańskiej) spotkaniu polonijnym w hiszpańskiej Galicji. Impreza odbywała się nieco w wyprzedzeniem (bo prawdziwa noc świętojańska była z 23/24 czerwca) w Santiago de Compostella i trochę nam stamtąd było za daleko do rzeki Duero.

Wymyśliliśmy więc sobie, że zapoznamy się ze wschodzącą gwiazdą hiszpańskiego rynku winiarskiego - regionem El Bierzo. Leży on u wrót Galicji (Puerta de Galicia), na starym szlaku pielgrzymkowym do Santiago, w uroczej szerokiej dolinie chronionej przed atlantyckimi wichrami łańcuchem górskim . My udawaliśmy się w kierunku przeciwnym do średniowiecznej trasy pątników, również dzisiaj bardzo popularnej (ponieważ nasz szlak krzyżował się często z camiño de Santiago, mieliśmy już o tej porze roku okazję podziwiać na trasie sporo wytrwałych pielgrzymów; różnią się te pielgrzymki od naszych częstochowskich tym, że są bardziej kameralne, często widuje się wręcz indywidualnie podążających, samotnych piechurów). Region Bierzo leży już w prowincji León i wyraźnie czuje się diametralną odmianę klimatu, gdy przekroczy się granicę Galicji i przełęcz Ponta de Pedrafita do Cebreiro ( 1000m npm ). Nagle kończy się atlantycka rześka bryza i umiarkowane temperatury, a zaczyna typowy hiszpański letni skwar, a w zimie dojmujący chłód. Jak wiadomo winorośl lubi walczyć o przeżycie i im więcej walczy, tym jej owoce są lepszej jakości. W tej okolicy i w takich warunkach klimatycznych, jak można się domyślić, okazji do walki jej nie brakuje. W Bierzo ziemia jest gliniasta, z domieszką kwarcu i łupku.

O uprawie winorośli w Bierzo wspominał już Pliniusz Starszy, ale największy rozkwit region zawdzięczał mnichom, a zwłaszcza cystersom. Od dawien dawna najpopularniejsze są tu dwie odmiany winogron: czerwona mencía i białe godello. Ta pierwsza odmiana jest sztandarowa dla regionu. Z nutami owoców, ale i z charakterystycznymi elementami mineralnymi (tę ostatnią cechę owoce zawdzięczają glebie, niezwykle bogatej w mikroelementy) odmiana wyróżnia się na tle innych popularnych hiszpańskich winorośli. Mencía uprawiana jest jeszcze w pobliskim regionie Ribeira Sacra, ale tylko w Bierzo robi się z niej wina jednogatunkowe. Godello z kolei to winorośl trudna w uprawie, bardzo aromatyczna, ale wrażliwa i z łatwością zapadająca na przeróżne winogronowe dolegliwości. Jej hodowla to spora sztuka, stąd może win białych jest w Bierzo mniej niż czerwonych.

Bodega del Abad. Alejandro Miguélez Rodríguez i jego piwnice. W jednym z tuneli skalnych w Las Médulas.

My, po wcześniejszym mailowym umówieniu się, jedziemy do Bodega del Abad, gdzie w sobotnie skwarne południe pan Alejandro Rodriguez obiecuje nas oprowadzić po swoich włościach. Ja jestem nastawiona nieco sceptycznie, hiszpańscy znajomi też kręcą z niedowierzaniem głowami, radząc nam się nastawić na pocałowanie klamki w porze weekendowej siesty. Cóż się okazuje - Alejandro jest super punktualny i poświęca nam 2 godziny swojego czasu, w ciągu których nasza wiedza o Bierzo i hiszpańskich winach znacznie się poszerza. Z takim podejściem nawet do takich jak my - mało ważnych klientów - wróżymy młodemu Hiszpanowi i jego winom wielką karierę.

Dowiadujemy się że mimo, iż region ma długa historię uprawy winorośli to nowoczesne winiarstwo powstało tu w zasadzie 10-20 lat temu. Pojawiło się wtedy w Bierzo sporo producentów i enologów, wyszkolonych w najlepszych regionach Francji i Hiszpanii, którzy podziałali jak zastrzyk młodej krwi na znane jedynie lokalnie, a mające wielki potencjał Bierzo. Właściwie światowy boom na tutejsze wina rozpoczął się od publikacji w The New York Times, gdzie okrzyknięto Bierzo starożytnym regionem odkrytym na nowo dla świata w XXI wieku. Od tej pory sława Bierzo ciągle rośnie.



Alejandro odkrywa przed nami tajniki produkcji swojego wina. Winogrona w Bodega del Abad zbiera się i skrupulatnie selekcjonuje ręcznie. Dowiadujemy się dlaczego zbiorniki z nierdzewnej stali, używane do fermentacji czerwonych win, powinny być w kształcie ściętego stożka, a nie walca. Ten kształt zbiorników do pierwszej fermentacji intensyfikuje proces ekstrakcji smaku, aromatu i koloru z winogronowych skórek, pływających na powierzchni moszczu. Ze względu na różnicę ciśnień w centrum i na brzegach zbiornika dochodzi do tzw. "efektu wulkanu". Środkowa cześć skórek opada w dół i powoduje samoczynne mieszanie się z moszczem.
Poznajemy też niuanse smakowe, jakie daje winu przechowywanie w beczkach z dębu francuskiego i z dębu amerykańskiego (nowa 300-litrowa beczka z dębu francuskiego kosztuje 750€, po takiej informacji łatwiej zaakceptować wysoką cenę dobrego wina, zwłaszcza że szanujący się winiarz do swoich najlepszych trunków musi co roku kupować nowe beczki). Nie jest już dla nas tajemnicą dlaczego trzeba pilnie uzupełniać w beczkach część wina, które z czasem wyparowuje (robi się to, aby zapobiec niekorzystnemu utlenianiu; tlen to jeden z zasadniczych wrogów bachusowego trunku).

Profil Bodegi del Abado. Słynne czerwone Abad Dom Bueno 2005 ( z NYT ) w 100% winogrona Mencia ; Abad Dom Bueno w 100% Godello czerwone i białe ; wyśmienite, bardzo wyraziste i stosunkowo mocne ( 14%) czerwone Carracedo - wino z najwyższej półki w Bodega ; nowa linia win z Bodegi: Gotin, białe z winogron Godello, czerwone z Mencia.

Alejandro produkuje ok. 200.000 l wina rocznie, mówi że miałby możliwość zwiększenia produkcji do 0,5 miliona litrów, ale nie chce tego robić, aby nie obniżyć jakości. Butelki z Bodega del Abad (w wolnym tłumaczeniu - "winnica/piwnica opata" - na cześć jednego z opatów okolicznego klasztoru cystersów, znanego z dobroczynności dla okolicznej ludności i opieki nad pielgrzymami zdążającymi do Santiago; jedno z win nosi zresztą nazwę Abad Dom Bueno - opat Dobry Pan, jak nazywali go okoliczni mieszkańcy; śmiesznie, że nie bardzo pamiętają, jak miał na imię ;) ) podróżują za ocean, sprzedawane są do Skandynawii, Wielkiej Brytanii, no i oczywiście pite na miejscu w Hiszpanii. Właściwie dla każdego odbiorcy producent ma coś specjalnego - inne wino robi dla mieszkańców Bierzo, którzy cenią winogrona mencía w całej ich bujnej i prostej owocowej krasie, inne dla nowoczesnych mieszczuchów, a jeszcze inne dla śródziemnomorskich tradycjonalistów, lubiących zasiąść do dobrego posiłku w kojącym cieniu wczesnego popołudnia i delektować się niespiesznie walorami trunku, na którego modę w Hiszpanii wprowadzili jeszcze starożytni Rzymianie.

Las Médulas

Co do Rzymian, to nie tylko wino pozostawili oni po sobie w Bierzo. Dzięki nim możemy podziwiać chyba największą atrakcję turystyczną regionu (obok zamku templariuszy w Ponferrada) - kopalnie złota Las Médulas. Gdybym nie wiedziała, że ten krajobraz został stworzony ludzką ręką, w dodatku 2 tysiąclecia temu i przy okazji dość brutalnego użytkowania zasobów naturalnych dalekiej rzymskiej prowincji, chyba by mi trudno było w to uwierzyć. Rzymianie znaleźli w Bierzo spore zasoby złota, aby je móc eksploatować wiercili w skale tunele, a następnie zalewali je wodą pod ciśnieniem co działało jak dynamit. Nazywali tę górniczą metodę ruina montium. Pozostały po tym procederze fantastyczne w kolorze i kształcie formacje skalne. Podobno udało się im wydobyć w tych okolicach ponad 6 ton złota. Co ciekawe, dowiedzieliśmy się w niewielkim muzeum u podnóży tych wyrzeźbionych przez wodę i ludzi gór, że 80% złota, które ujrzało światło dzienne na świecie od zarania dziejów do czasów współczesnych zostało wydobyte w ostatnich 200 latach.

Niesamowite formacje skalne na terenie rzymskich kopalni złota Las Médulas.

W czerwcu w okolicach Las Médulas jest jeszcze mało turystów, za to upał już nieźle się daje we znaki. Z wycieczką na skalne szlaki czekamy do 17.00, ale i tak wracamy spoceni jak myszy i zziajani jak psy. Teraz pora na kolację. W regionalnej restauracji oprócz nas tylko kilku tubylców, oglądających mecz hiszpańskiej reprezentacji i para starszych Francuzów. Jak na mieszkańców Śródziemnomorza przystało, (trochę naciąganego geograficznie ;) ) siadamy na drewnianych ławach na tarasie, w cieniu pnącej winorośli i żądamy dzbanka vino da casa (to oczywiście też 100% mencía, aż śliwkowa w kolorze), talerza pysznych owczych serów (tak, tak, w Hiszpanii i Portugalii bardzo często jada się niektóre gatunki serów na przystawkę). Potem raczymy się smakowicie przyrządzonym schabem (wegetarianie nie mieliby na Półwyspie Iberyjskim łatwego życia, w restauracjach króluje mięso, ryby i owoce morza). Do niego dostajemy pyszną sałatkę z opieczonej i obranej ze skórki papryki, z której uprawy słynie okolica. Na deser wszystko jest z kasztanów, jedynie mojemu dziecku udaje się wyżebrać niekasztanowe lody. Ja mam trochę obiekcje, bo kasztanowe desery bywają jak na mój gust zazwyczaj zanadto mdłe. Ale znowu - regionalny specjał, więc trzeba spróbować. Sklepy tutaj przecież zawalone są słoikami kasztanów w syropie i kasztanów w brandy, a cała dolina zarośnięta wszerz i wzdłuż kasztanowcami. Moja tarta de castañas jest taka, jak się spodziewałam ;), ale Maćka mus czekoladowy, poprzetykany kawałeczkami kasztanów, jest zaskakująco smaczny i zupełnie nie przesłodzony. Po takiej uczcie mała przebieżka na punkt widokowy, a potem padamy do łóżek i śpimy jak susły, nawet nam nie bardzo przeszkadza jakaś głośna fiesta za oknem.

Regionalne jadłodajnie. Pyszne kozie sery i wino z odmiany mencía. Kościółek u podnóży Las Médulas.

Rano mamy w planach jeszcze zamek templariuszy, ale na mnie po portugalskim Tomar inne posiadłości zakonu, już jakoś nie robią zbyt wielkiego wrażenia. Zachwycamy się za to Monasterio de Santa María de Carracedo - to właśnie tutaj mieszkał dobry opat z naszej winiarni. Powstało na przełomie X i XI wieku, dzisiaj mimo rekonstrukcji jest mocno zrujnowane, ale nadal okazałe (popadło w ruinę w czasie wojen napoleońskich i od tego czasu już nie odzyskało dawnej świetności). W dodatku bardzo łatwo uruchamia się tam wyobraźnia (mi może szczególnie łatwo, ze względu na to, że jestem w trakcie lektury "Pillars of the Earth" Kena Folleta, gdzie akcja rozgrywa się również w średniowiecznym klasztorze, tyle że benedyktynów).

Klasztor Santa María de Carracedo

Oprócz nazw zapożyczonych z klasztornej rzeczywistości część win z Bodega del Abad ma na swoich etykietach stylizowane pięknie zdobione okno z monasterio. My poprzedniego dnia pozostawiamy właścicielowi decyzję, jakie wina powinniśmy zabrać ze sobą do domu, aby poznać styl lub jak kto woli przekrój win producenta. Wracamy więc z pokaźną skrzynką, w której mamy nawet 2 butelczyny wysprzedanego na pniu rocznika 2005 Abad Dom Bueno Roble. A że ciekawych winiarni w El Bierzo nie brakuje, a od nas to tylko 3 godz. drogi, to pewnie jeszcze zawitamy do krainy wina, Rzymian, mnichów i pielgrzymów. Czyli jak to mówią w dobrych filmach "Hasta la vista (baby)!" (ilekroć słyszę to w sumie niewinne "do zobaczenia" od Hiszpanów to się nie mogę powstrzymać od śmiechu, bo natychmiast widzę gębę Arnolda Schwarzenegera ;) ).

29 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem! Przeczytałam jednym tchem, obejrzałam zdjęcia po 10 razy. Jestem zachwycona:)
    Alez Wam zazdraszczam :))

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko, jak fajnie jest "pojechać" z wami na wakacje. Przez komputer można poczuć duszę odwiedzanych miejsc

    OdpowiedzUsuń
  3. Agusiu, ale sie zaczytalam i to winkooo.....mmmmmm...:) Powinnas te wszystie relacje zebrac i wydac jako ksiazke, a do tego jeszcze te zdjecia. Rewelacja!!

    Buziaki dla Was

    Marta i Maniek

    OdpowiedzUsuń
  4. Relacja godna publikacji w najlepszych czasopismach, ba, rzeklabym lepsza od wszystkich relacji, ktore sie czyta w gazetach. Gratuluje.
    Alicja.

    OdpowiedzUsuń
  5. i ja tak chce! ale macie super!:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię zaglądać na Twoją stronkę ze względu na ciekawe przepisy, które wypróbowuję jak i ze względu na relacje z podróży.
    Zachwycam się też zdjęciami dlatego też mam pytanie jakim sprzętem wykonujesz zdjęcia ponieważ przymierzam się do kupna aparatu - lustrzanki (tylko nie wiem na jaki się zdecydować).
    W czerwcu zwiedzałam Toskanię i nabyłam makaron pici który polecałać i przy najbliższej okazji wypróbuję.
    Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
  7. No masz talent 'moja zakładko'. Jestem pod wrazeniem rowniez wiedzy geograficznej!!!
    Co do win... no coz, pozostaje mi jak na razie odkrywanie hiszpanskiego płynu z pomoca ...Biedronki ;-///
    Czekam na dalsze relacje i nowe przepisy

    Ps. dynia buternuts...nie rośnie ciągle pada i brakuje słońca :-((

    OdpowiedzUsuń
  8. No,nie...cuda nam tu Pani pokazuje!!!Wspaniała relacja a zdjęcia rewelacja:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacyjny opis! Czytalam jednym tchem! Czulam sie jakbym tam byla razem z Wami! A jakie piekne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej tu Monika z Vigo

    Bardzo żałuję, że nie mogliśmy pojechać z Wami. Dziękuję za relację i gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej hej

    Swietny blog, a ze ja z rodziny fotografow, to doceniam rowniez fenomenalna oprawe zdjeciowa :)

    Zazdroszcze wycieczek...

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko zatkalo mnie. Zdjecia sa cudowne! Ciekawa relacja.

    Pozdrowienia z Krakowa.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  13. Majano, miło mi, żę się ta ralcja spodobała. :)

    Anno-Apsik, taki był cel, żeby zabrać miłych czytelników na wirtualną wycieczkę. Cieszę sie ogromnie, że to się udało.

    Marto i Mariuszu,dzięki za miłe słowa. W tej winiarni całkiem było podobnie jak w Quinta de Aveleda, którą wspólnie zwiedzaliśmy. Serdeczne pozdrowienia dla Was.

    Alicjo, aż się zawstydziłam, dziękuję za komplement. :)

    Viridianko, my tak mamy tylko od czasu do czasu. ;)

    Olu, dziękuję za sympatyczny komentarz.:) Nasza lustrzanka to już nienajnowsze, ale całkiem dobrze się spisujące D80 Nikona. Cieszy mnie bardzo, że czytałaś moje posty o Toskanii i kupiłaś pici. Mam nadzieję, że będzie smakować i że toskańskie wakacje się udały.

    Do Anonimowego, dziękuję za przemiłe słowa. I życzę jak nawięcej słońca i pięknych dyń. Ja czekam na zółte okrągłe cukinie z doniczki. ;)

    Joanno, miło mi bardzo i dziękuję za komentarz. :)

    Aniu, no to dopięłam celu, bo tak ja wyżej pisałam chciałam zabrać swoich czytelników na wirtualną wycieczkę do Bierzo. Pozdrawiam serdecznie.

    Moniko, my również bardzo żałujemy, że nie udało się wspólnie wybrać. Ale muszę Ci powiedzieć, że Hiszpanie nas zaskoczyli profesjonalizmem i puktualnością. My również Waszą czwórkę bardzo serdecznie pozdrawiamy.

    Ewo, dziękuję za miłe słowa. Komplement tym bardziej doceniam, że poparty rodzinną znajomością rzeczy. :)

    Aniu, cieszę się bardzo, że zdjęcia i relacja się podobają. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Znow Angnieszka swietny wpis i jeszcze do tego enologiczny :-) Dopisuje wiec do listy planowanego wyjazdu do Hiszpanii (niestety za dobry rok, dwa) wizyte w okolicy opisanych kopalni zlota - niesamowity krajobraz, rzeczywiscie szkoda ze ludzka reka stworzony... Sliczne zdjecia, piersze chyba najbardzie mi sie podoba.
    Pozdrawiam tym samym!

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko, opis wycieczki profesjonalny w każdym calu:) Cudownie się to czyta!
    A czy wiesz, że w tym roku po raz pierwszy polskie wino jest dostępne w sprzedaży? Jest to winnica Jaworek, niestety w sklepach specjalistycznych w Gdyni nie ma go i jak wyjaśniał sprzedawca, winnica produkuje za mało butelek aby sprzedawać je na cały kraj. Poza tym sprzedawcy boją się podpisać kontrakt, bo jest to zbyt świeża sprawa. Mam nadzieję, że jak udało się już im przejśc przez niezbyt mądre polskie przepisy, to teraz będzie już tylko lepiej:)
    A czytałaś może "Fraccuzki na każdy sezon"? MIędzy innymi o winie - napisane z pasją i miłością do wina. Jeden cały rozdział - ponad trzydzieści stron wychwalania wina pod niebiosy w bardzo dobrym wydaniu:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Otworzyliśmy dzisiaj butelkę białego Abad Dom Bueno z 2008 roku na kolację do ryby Plameta.
    Wino było wyśmienite: nieprawdopodobnie silny bukiet owocowy gdzie dosłownie
    "dotknąć" można było brzoskwinie i troszeczkę mango. Tak silnego zapachu nie pamiętam już od dawna. W smaku bardzo "oleiste" a przez to długie, ale także przyjemnie świeże, tak, że z chęcią sięga się po następny kieliszek.
    Jasne w kolorze doskonale skomponowało się z jasnym kolorem ryby.
    Na koniec trzy świeże czarne figi dopełniające smak wina.
    Carpe diem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mojego "mini-reportażu" z naszego testowania win z El Bierzo ciąg dalszy.

    Teraz kolej przyszła na czerwone Abad dom Bueno z 2006 roku ( pite do deski owczych dojrzałych serów hiszpańskich ). Po niecałych trzech latach ( a więc dość szybko ) wino znalazło się w swoistym ekwilibrium. Taniny zrównoważyły smak owoców. Sądzę więc, że czekanie aż do 2012 roku z otwarciem drugiej naszej butelki Abad Dom Bueno ( tak jak zalecał producent ) jest chyba lekko przesadzone. Wino trzeba będzie wypić nieco szybciej.

    Jest to wino bardzo "poprawne", ale na pewno nie wybitne. Ma niesamowicie ciemny i głęboki kolor. W naszej skali 15,5/20.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzisiaj przyszła pora na białe Abad Dom Bueno z winogron Godello z 2007 roku. Jest to kolejne wyśmienite białe wino z Bierzo. Nieco jaśniejsze i nieco mniej oleiste niż Dom Bueno, bukiet wspaniały. W sumie 16 ptk. Do kolacji z Foie Gras i domowym chlebem Agnieszki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolejne wino z Bierzo gościło u nas wczoraj na stole. Tym razem spadkobierca wyróżnionego przez NYT czerwonego Abad Dom Bueno z 2005 roku. Tym razem było to Abad Dom Beueno 2006 rok. Jest to kolejne wyśmienite czerwone wino z Bierzo. Ciemne, oleiste, wspaniały bukiet i dłuuuuugi smak. Lekki osad na dnie butelki. W sumie 18 ptk.
    Do kolacji z makaronem Calamarata, włoską kiełbasą, parmezanem i pomidorami.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawe, miłe i smakowite wspomnienia. Deska dobrych serów i dobre wino to pyszny początek, a czasem i koniec udanej biesiady.

    Z tych hiszpańskich win, których troszkę smakowałem, w klasie "stanów średnich" wyróżniam dwa: Pinot Noir Torres 'Mas Borras' i Marques de Riscal Reserva 2004.

    OdpowiedzUsuń
  21. Opis naszej enologicznej wyprawy został opublikowany na stronie www.vinisfera.pl

    ( http://www.vinisfera.pl/wino,693,149,0,0,F,news.html )

    OdpowiedzUsuń
  22. Wieczorem otworzyliśmy butelkę białego Gotín del Risc Godello Lías 2006 do kolacji Gnocchi z sosem grzybowym. Wino było po prostu znakomite. Złote w kolorze, skomplikowane w zapachu i gęste w ustach. Jedno z najlepszych białych win jakie w życiu piłem.
    Powoli kocz nam się wina z Bierzo w lodówce, czas chyba na nową wyprawę do krainy Bierzo.


    http://www.gotindelrisc.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ano, asi tak to je

    OdpowiedzUsuń
  24. Agnieszko, właśnie zaczynamy planoawć włóczęgę na tegoroczne wakacje - ma to być tym razem Hiszpania- pomyślałam,że poczytam coś o jedzonku, a tu taaaaka miła niespodzianka..... miejsca cudne, opisałaś niezwykle zachęcająco - postaram się je włączyć do naszej trasy......
    Kaśka zimowa dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasiu, cieszę się bardzo, że na coś ta pisanina się przydała. Tak między Bogiem, a prawdą, to ja mam chyba ze 3 zaległe wycieczki do Hiszpanii do opisania. ;) A może byście tak jeszcze o Portugalię zahaczyli... :)Trochę może wcześnie na to, ale ja już życzę Wam pięknych wakacji. Pozdrawiam Cię serdecznie z dzisiaj też prawie zimowego Porto (rano było +3ºC, w radio drżą właśnie ze strachu przed odmrożeniami ;) ).

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak Agnieszko, Portugalia była brana pod uwagę , ale szczątkowo - tzn. tylko Lizbona- dziś doszedł Tomar( koniecznie - już się naczytałam i napaliłam) i El Bierzo w Hiszpanii.... ciekawe co jeszcze przyjdzie nam do głowy. w planie wstępnie jest Wenecja, Lazurowe Wybrzeże, Monaco, Andaluzja, Grenada, Giblartar z Marokiem, Alchambra koniecznie, Lizbona , Tomar, El Bierzo, Limognes (porcelana pasja nasza też), Paryż.... :) szczęśliwie kochamy się włóczyć. Z zimowego ( minusowo) Krakowa pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  27. vrlo zanimljivo, hvala

    OdpowiedzUsuń
  28. Do deski irlandzkich serów spróbowaliśmy dzisiaj czerwonego Gotin Dl Risc 2005. Wino niesamowicie ciemne w kolorze, nieco wodniste, dobrze trzyma si€ cianek kieliszka, bez wybitnej struktury w smaku, ale poprawne, stonowane taniny, mało owocowe.

    OdpowiedzUsuń
  29. No i wreszcie otworzyliśmy ostatnie wino z Bierzo: czerwone Carracedo zrobione z winogron Mencía, 2005 rok. I niestety wino było nieco za długo przechowywane i znaczna częśc "winnej magii" ulotniła się. Wino było poprawne, ale nie zachwyciło.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.