niedziela, maja 03, 2009

Tort panna cotta na urodziny Łukasza


Dzisiaj trochę spóźniona relacja z kwietniowych urodzin mojego syna. W tym roku był przeszczęśliwy, bo wypadły one przed Wielkanocą, więc mógł zaprosić swoich gości bez świątecznych interferencji. Ja natomiast byłam mniej radosna, bo tuż przed Świętami musiałam tę całą czeredę 15-letnich mężczyzn (jak widać w tym wieku nie zaprasza się jeszcze na urodziny płci przeciwnej ;) ) z dość rozbuchanymi apetytami wykarmić. No cóż, z kolacją poszło dość łatwo. Problem rozwiązał wielki gar skrzyżowania gulaszu z curry (z wieprzowej polędwicy, marchewek i pasternaku). Do tego z kolei doszedł ogromny sagan ryżu i micha sałaty. W ten sposób zapchałam nieco nastoletnie żołądki.

Głowiłam się natomiast, co począć z kwestią tortu, aby i solenizant był szczęśliwy i portugalskie wybredne podniebienia zaakceptowały coś, czego im mamy na deser nie podają. Łukasz chciał sernika, więc awaryjnie jakiś upiekłam, ale ponieważ wydawał mi się absolutnie zbyt mało urodzinowy, postanowiłam jeszcze dorobić coś bardziej efektownego.

W ten sposób na urodzinowym stole zagościł tort panna cotta z truskawkami. Nadzienie ma rzeczywiście, wypisz wymaluj, jak uwielbiany w naszym domu, genialny w swojej prostocie włoski deser. Atrakcyjności dodają mu jeszcze - cienka warstwa na spodzie i kleksy na wierzchu z masy truskawkowej. Wszystko siedzi w skorupce z kruchego ciasta. Ta ostatnia jest chyba najbardziej pracochłonna, bo trzeba się trochę pobawić z wałkowaniem ciasta, wyklejaniem nim formy i podpiekaniem. W sumie jesli komuś się spieszy to może zamiast ciasta zrobić spód herbatnikowy, taki jak np. w tym przepisie na sernik. Pomysł na tort zaczerpnęłam z książki "Dr. Oetker Neue Modetorten", ale dość znacząco go zmodyfikowałam. W efekcie powstał całkiem uroczysty i wiosenny torcik, w dodatku lekki i szalenie harmonijny w smaku, z pewnością dzięki absolutnie klasycznemu połączeniu truskawek i śmietanki.

Tort panna cotta z truskawkami
tortownica o średnicy ok. 25 cm

Kruche ciasto:
100g białej mąki pszennej
50g mąki pszennej prażonej*
50g zmielonych orzechów laskowych
50 g cukru
1 op. cukru waniliowego
50g masła
1 jajko

Masa truskawkowa:
250g truskawek
20g cukru
3 listki żelatyny

Masa śmietankowa:
1 l śmietanki kremówki
130g cukru
skórka okrojona z 1/2 umytej i sparzonej cytryny
1 laska cynamonu
2 op. cukru z naturalną wanilią
7 listków żelatyny

listki melisy cytrynowej do przybrania


Ciasto kruche:
Mieszamy ze sobą mąki, orzechy i cukry. Dodajemy zimne pokrojone w kostkę masło oraz jajko i szybko zagniatamy kruche ciasto (ja to robię w malakserze). Dzielimy je na pół, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy na ok. 30 min do lodówki.

Masa truskawkowa:
Truskawki miksujemy z cukrem. Odlewamy 1/3 powstałej mikstury, a do pozostałych 2/3 dodajemy rozpuszczone 2 listki żelatyny (namoczone w zimnej wodzie, odsączone i rozpuszczone z 2 łyżkami wody na minimalnym ogniu - trzeba być czujnym, żeby się nie zagotowała!). Wstawiamy masę truskawkową z żelatyną do lodówki. Resztę truskawek na razie zostawiamy na zewnątrz.

Rozgrzewamy piekarnik do 180ºC. Ciasto kruche wyjmujemy z lodówki i wałkujemy. Rozkładamy je na spód i boki tortownicy (wcześniej jej spód wykładamy odpowiednio przyciętym papierem do pieczenia, a boki obficie smarujemy masłem i wysypujemy mąką lub bułką tartą). Podpiekamy ciasto przez 15min i studzimy w tortownicy. Na zimny spód wylewamy tężejącą masę truskawkową i wstawiamy do lodówki do stężenia.

Masa śmietankowa:
Śmietankę z cukrem, skórką cytrynową i laską cynamonu doprowadzamy do wrzenia. Żelatynę moczymy w zimnej wodzie i gdy zmięknie odsączamy. Wyjmujemy ze śmietanki cynamon i skórkę cytrynową, a dodajemy cukier waniliowy. Rozpuszczamy listki żelatyny w gorącej, ale nie wrzącej śmietance. Masę studzimy i wstawiamy do lodówki. Gdy zacznie tężeć wylewamy ją na zastygniętą masę truskawkową i znowu wstawiamy do lodówki.

Dekoracja:
Gdy masa śmietankowa będzie prawie sztywna przygotowujemy resztę masy truskawkowej do dekoracji: rozpuszczamy ostatni listek żelatyny i dodajemy go do zmiksowanych truskawek, wstawiamy do lodówki. Gdy masa zacznie tężeć ozdabiamy jej kleksami wierzch tortu. W masę śmietankową wtykamy ogonki listków melisy.

* jaky uprażyć mąkę, jeśli takowa nie jest dostępna w sprzedaży tłumaczyłam tutaj (u samego dołu przepisu).



Moje inne tortowe propozycje:


41 komentarzy:

  1. Wow! Wygląda fenomenalnie! I wszystkiego najlepszego dla syna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealny. Taki lekki i delikatny. Zdjcia sa obłedne az kusza zeby spróbowac torcika ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przepiękny i smakowicie wygląda. Piękne zdjęcia. Muszę go wyprobować - tym bardziej, że urodziny córeczki się zbliżają. Wszystkiego najlepszego dla solenizanta!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tort wyglada oblednie. Nie czytalem wczesniej o prazonej mace ale na pewno ja teraz wyprobuje

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały tort !
    Aż ślinka mi leci na jego widok - chętnie bym spróbowała takich pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda cudownie! Wypróbuję na pewno! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale nie napisalas czy mlodym Portugalczykom smakowal ;)
    Spoznione "najlepszego" dla solenizanta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mniam mniam:) ale Twoj syn ma szczescie, ze jego mama robi takie pysznosci!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Absolutnie zachwycający :)! Wygląda cudownie, a smakuje na pewno jeszcze lepiej :).
    A jak tam Solenizant i koledzy? Zadowoleni :)?

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda obłędnie! Koniecznie do wypróbowania
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszko,bardzo ładna ta dekoracja
    A mnie bardzo kusi ten dodatek prażonej mąki i chyba trochę ja przerobię i zrobię na otwarcie sezonu truskawkowego

    OdpowiedzUsuń
  12. o mamciu jakie piękne cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, złóż Młodemu Mężczyźnie najserdeczniejsze życzenia.
    15 lat to bardzo poważny wiek !

    Tort jest piękny!
    Eeeetam piękny, On jest PRZEPIĘKNY :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko, torcik jest niesamowicie piekny - oj przypomnialas mi, ze czas na pannacotte :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No niestety! Urodziny zobowiązują. ;-) Zwłaszcza jeśli dotyczą tak okazałej już latorośli. ;-)
    Agnieszko, Tobie tych urodzin do wyprawienia zostało zapewne już niewiele, potem syn wyfrunie z domu, lub w bardziej 'rozrywkowy' sposób będzie wolał je spędzać. Ja zaś z przerażeniem myślę o tym, co mnie czeka przez najbliższych 10 lat. ;-) Już teraz, przed urodzinami dostaję całą instrukcję od małoletniego syna co dobrego życzy sobie widzieć na stole. ;-) A to dopiero początek... jeszcze trochę i Maja zacznie wysuwać imprezowe żądania. ;-)) Tak więc mam ochotę Ci powiedzieć: zazdroszczę! :))
    A torcik wygląda bardzo atrakcyjnie, lekko i wiosennie. Jednym słowem; palce lizać! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. WOW! Jest przepiękny! :))
    Wszystkiego najlepszego dla Syna!!!:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Sliczny jak zawsze, ambasadora zrobiłam w zeszłym roku, też się podobał

    OdpowiedzUsuń
  18. Agusiu pomysl na to ciasto znakomity! I najlepsze zyczenia dla solenizanta!! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Najlepsze życzenia dla jubilata! A tort wygląda obłędnie pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. ten tort jest obłedny! zrób taki na moje urodziny, plissss ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Brawo! Jest piekny i prawdziwy! Najserdeczniejsze pozdrowienia dla synka i dla mamusi takze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Agnieszka, ten tort jest przepiękny!! Cudny!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ogromnie dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze, Łukasz składa podziękowania za wszystkie życzenia urodzinowe. :)

    "Nowokomentujących" witam bardzo serdecznie w moim netowym kąciku i mam nadzieję, że będziecie tu jeszcze zaglądali i od czasu do czasu coś skrobniecie. ;)

    Leloop, zjedli po 2 kawałki, więc chyba było jako takie. Choć jakoś szczególnie się nie rozpływali w zachwytach. W końcu to nie było pão de lo. ;)

    Olalala, solenizant jak najbardziej zadowolony, a gościach wspomniałam w odpowiedzi do Leloop.

    Margot, moim zdaniem prażona mąka świetnie się sprawdza w kruchych ciastach, a tu jeszcze dodatkowo wzmacnia orzechowy smak.

    Buruuberii, czas na pannacottę to jest bardzo miły czas. Zajrzałam na blco i Petra mnie poraziła. To jest moje odwieczne i ciągle niezrealizowane marzenie turystyczne.

    Małgosiu, no tak czas pędzi nieubłaganie, a potem już się nie da tego nadrobić, więc ja Ci w sumie ze swojej strony też trochę zazdroszczę, bo mimo że się człowiek nabiega wokół tej dzieciarni, to jednak satysfakcja jest potężna.

    Anno-apsik1, cieszę się bardzo, że wyprobowałaś ambasadora. :)

    Elżbieto, oboje bardzo dziękujemy za pozdrowienia. Muszę znaleźć translator do Twojego bloga, po przepisy mnie kuszą baaardzo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ágniesiu, mam nadzieje ze niebawem poznam Twojego wielkiego malego mezczyzne:) Tort wyglada cudnie, zreszta jak kazda Twoja tortowa propozycja. Zastanawia mnie fakt jakiej smietany kremowki uzywasz, bo mi mimosa i inne nawet sie nie ubijaja...ps.nie na temat:czy maszyna do chleba z jednym mieszadlem dla poczatkujacej "chlebiary" to wystarczy? Jumbo ma promocje.

    OdpowiedzUsuń
  25. Agato, ja też mam taką nadzieję, że się spotkamy i będziecie mieli okazję się poznać. Co do śmietanki - nienawidzę Mimosy, ani mleka ani śmietanki, nigdy nic ich nie kupuję. Ogromnie polecam jeśli masz gdzieś w okolicy MiniPreço "Nata para montar bater 35%" marki Dia, 200ml niebieskie opakowanie z pucharkiem truskawek ze śmietaną. Żadna się tak dobrze nie ubija jak ta, aż trzeba uważać, bo to migiem jest sztywna.

    Co do maszyny to naprawdę nie wiem - cena kusząca, ale nie mam doświadczenia z 1 mieszadłem. Wiem, że chodzą słuchy, że ilość mieszadeł w sumie niby nie ma znaczenia.... Ja kupiłam w końcu Tefala z 2-ma mieszadłami, ale mnie wkurza, bo za mocno moim zdaniem podgrzewa w czasie rośnięcia i nie ma sygnału dźwiękowego, jak kończy pracę i ja notorycznie zapominam o wyrośniętym cieście...

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę się przyznać, że Twoja strona zafascynowała mnie bardzo :). Dzisiaj na komunii mojego bratanka podałam dwa z Twoich serników na zimno - te z wiśniami i z panna cotta. Odzyskałam nadzieję, że istnieją na tym świecie pyszne serniki na zimno. Smakowały wszystkim a ja je na pewno zrobię znowu. Pozdrawiam i dziękuję za miłą lekturę o Portugalii, która po wakacjach w 2006 r. jest miejscem do którego wraca zawsze we wspomnieniach (mieszkałam w pobliżu Citânia de Briteiros).

    OdpowiedzUsuń
  27. Aniu M., przede wszystkim serdecznie Cię u mnie witam. Nie ma dla mnie chyba większej radości niż, gdy ktoś wypróbuje przepis z tego blogu i jest z niego zadowolony. Tym większa jest moja satysfakcja, że robiłaś te ciasta na taką poważną uroczystość.
    Miło słyszeć, że przyjemnie spędziłaś wakacje w PT. Citânia to dość nietypowe miejsce dla turysty z Polski... Jak tam trafiłaś? Ja też już tu na blogu o tej celtyckiej enklawie kiedyś pisałam: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2007/08/filet-z-kurczaka-z-saatk-buraczkow.html

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana,
    jak mam przeliczac listki zelatyny na zelatyne w proszku? Chce zrobic to ciasto, wyglada bosko!

    OdpowiedzUsuń
  29. Anonimowy - służę pomocą. Ja już robiłam ten sernik z żelatyną w proszku i najprostszym sposobem jest zastosowanie przelicznika z opakowania, tj. 2-3 łyżeczki na 0,5 l płynu - przy masie truskawkowej uzyskasz ok. 250 ml płynu - 2 płaskie łyżeczki są niezbędne by masa uzyskała konsystencję galaretki w ciepły dzień(jeśli jest bardzo chłodno można dać mniej żelatyny np. 1,5 łyżeczki.)1- 0,5 łyżeczki do reszty masy truskawkowej.
    Do masy śmietanowej dałam 6 płaskich łyżeczek żelatyny.

    OdpowiedzUsuń
  30. Aniu M., dziękuję Ci bardzo za pomoc z tą żelatyną. Ja gdzieś znalazłam przelicznik 1 płatek = 1 łyżeczka żelatyny, ale z mojego doświadczenia wynikało, że jest to nieco mniej i to by się zgadzało z tym co piszesz. Jeszcze raz dziękuję za rozwianie wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  31. Przeciez to nie jest tort, ale tarta.

    OdpowiedzUsuń
  32. Agnieszko - zrobiłam go na urodziny mojej córeczki - jest świetny! Dziękuję Ci za ten przepis. Efekt można zobaczyć w moim blogu :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Vanillo4, cieszę się ogromnie, że smakował i jestem zaszczycona, że uświetnił taką uroczystośc. Bardzo spóźnione, ale ogromnie serdeczne życzenia dla córeczki! Już biegnę na Twój blog. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. witam :) piszę z Gdyni,jest 2 w nocy a ja pichcę ;) Jestem już pod koniec sporządzania tego przecudnego torcika panna cota :) robię co mogę aby go nie pochłonąć zanim stężeje :) Jest tak pyszny,tak rozkosznie mniamuśny,że najchętniej próbowałabym co chwileczkę! Ale najbardziej nie mogę doczekać się min moich jutrzejszych gości którym ten torcik podstawię pod noski :) wyobrażam sobie ich zachwyt :) Twój blog to kopalnia smakowitości,zwróciłaś mi radość z kucharzenia,dziękuję i gorąco pozdrawiam!!! żaneta.

    OdpowiedzUsuń
  35. Żaneto, strasznie się cieszę,że tort się udał, no i najważniejsze , że przypadł do gustu. Mam nadzieję, że i goście będą usatysfakcjonowani. Dziękuję za miłe słowa o blogu i zapraszam jak najczęściej. Pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Te piękne zdjęcia zainspirowały mnie do przerobienia przepisu na wersję bezjajeczno-bezmleczno-bezglutenową. Nie do wiary, że bez tych składników da się zrobić tak interesujący tort - bez tego bloga bym tego nie wymyśliła! Rezultat zamieściłam na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  37. Poecile, jestem pod wrażeniem, ze udało Ci się zrobić taka wersję tego tortu! Cieszę się, że przypadł do gustu i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Cześć Agieszko. Wspaniały blog! Od paru dni go przeglądam. Mam pytanie co do żelatyny, której używasz. Chciałabym zamienić na żelatynę w proszku. Ile to będzie gram? Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Aleksandro, dziękuję bardzo za miłe słowa o blogu i za komentarz, zapraszam jak najczęściej. A co do żelatyny odsyłam do komentarza Ani M. powyżej. Ania podaje co prawda ilość w łyżeczkach , a nie gramach, ale to chyba bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.