
Z dzisiejszym przepisem wiąże się dość zabawna historia. Zaczyna się ona od mojego uwieńczonego sukcesem polowania na rabarbar. Nie wiem dlaczego zawsze tak jest, że kiedy nie mam go w domu to widzę w książkach, w necie, w gazetach miliony przepisów z jego użyciem. Gdy jednak już go zdobędę mam w głowie jedną wielką czarną dziurę i za nic sobie nie mogę przypomnieć cóż to ja chciałam z tym rabarbarem wyczyniać. Zawsze pozostaje pogryzanie laski rabarbaru moczonej w cukrze, jak to robiłam za szczenięcych lat. Tu już jednak, miła co prawda, ale ostateczność, bo przecież było tyle pomysłów...
Dzieje się tak już od lat i w tym roku nie było odstępstwa od tradycji. Przyniosłam rabarbar do domu i okazało się że jest kompletna posucha na przepisy. Zaczęłam więc w szale wertować będące na podorędziu książki i koniec końców coś znalazłam. W sukurs przyszedł mi przepis z "The Best American Recipes 2000" autorstwa słynnego francuskiego mistrza deserów François Payard. Dzieło właściciela legendarnej restauracji "Daniel" w NYC nazywało się rhubarb soup i według autorów mojej książki było najbardziej popularnym deserem w tym przybytku haute cuisine.
Dzieje się tak już od lat i w tym roku nie było odstępstwa od tradycji. Przyniosłam rabarbar do domu i okazało się że jest kompletna posucha na przepisy. Zaczęłam więc w szale wertować będące na podorędziu książki i koniec końców coś znalazłam. W sukurs przyszedł mi przepis z "The Best American Recipes 2000" autorstwa słynnego francuskiego mistrza deserów François Payard. Dzieło właściciela legendarnej restauracji "Daniel" w NYC nazywało się rhubarb soup i według autorów mojej książki było najbardziej popularnym deserem w tym przybytku haute cuisine.

Przepis jest bardzo prosty, a sekret smaku tkwi w dodatku tajskiej trawy cytrynowej, cytrusowych skórek i grenadyny. Ja bardzo dumna z siebie, że serwuję taki elegancki deser, nagle oniemiałam, gdy usłyszałam przy stole od moich panów "No dobry ten kompot". I wiecie co? Wyznam Wam w sekrecie, że oni mają rację. To jest rzeczywiście kompot. Wygląda jak to, co od lat nasze babcie dawały nam do obiadu wiosną, gdy przychodził sezon na rabarbar. Śmiać mi się chciało, że dałam się tak omamić francuskim gastronomicznym "ę" i "ą" i nie rozpoznałam w deserze, zwykłego domowego kompotu. No może nie zwykłego - on jest rzeczywiście bardzo smaczny, skórki cytrusów i trawa cytrynowa, którymi się go aromatyzuje naprawdę niezwykle dobrze współgrają ze smakiem rabarbaru. Ale z drugiej strony, cóż to za odkrycie Ameryki? Moje babcie, tak samo jak zapewne i Wasze, od zarania dziejów gotowały kompot np. jabłkowy, czy właśnie rabarbarowy z kawałkiem skórki z cytryny. Tak że nie możemy mieć kompleksów - co drugi Polak jada w tygodniu to, za co dobrze sytuowany Amerykanin słono przepłaca w szykownej restauracji w Big Apple. ;)
Z drugiej strony zawsze mnie zachwyca u Francuzów - o czym już tutaj wielokrotnie pisałam - ta zdolność podnoszenia gotowania i jedzenia do rangi sztuki dla koneserów. Ileż oni potrafią mówić o mariażach smaków, jak oni debatują na temat walorów i niuansów smakowych pitych trunków, jak wreszcie hołubią swoje regionalne produkty. Takie podejście naprawdę zmienia odbiór jedzonych potraw. Chciałoby się powiedzieć "Dowiedz się co jesz, porozmawiaj o tym, a lepiej ci to będzie smakować". Nawet jeśli to tylko, a może i aż, rabarbarowy kompot.

Rabarbarowy kompot dla koneserów
skórka z 1 limonki, cienko obrana i pokrojona na kawałki
skórka z 1 pomarańczy, cienko obrana i pokrojona na kawałki
1 łodyżka trawy cytrynowej, pokrojona na kawałki (można ją zastąpić skórką z 1 cytryny)
500g rabarbaru, obranego i pokrojonego w kawałki
4 szkl wody
2/3 szkl cukru
1/3 szkl grenadyny (można zastąpić sokiem z granatów, wtedy może być potrzebne więcej cukru)
Do przybrania:
truskawki, plasterki pomarańczy
Zagotowujemy rabarbar z wodą i cukrem. Gotujemy na małym ogniu ok. 1 min. Zdejmujemy z ognia i dodajemy obwiązane gazą skórki cytrusów i trawę cytrynową. Zostawiamy na dwie godziny pod przykryciem, żeby kompot nabrał aromatu, a następnie wyjmujemy całą paczuszkę z gazy z garnka. Dolewamy grenadynę i mieszamy. Kompot można podawać w temperaturze pokojowej lub schłodzony.




36 comments: