niedziela, stycznia 11, 2009

Szlakiem alzackich win


Pinot Noir Wolfberger - jedno z nielicznych różowych win z Alzacji; wioseczka Riquewihr; Cremant d'Alsace od Dopff et Irion.

W grudniu tuż przed świętami odwiedziliśmy Alzację. Naszym głównym celem był sztrasburski Christkindlmarik czyli jarmark Dzieciątka Jezus, ale że bożonarodzeniowy nastrój jest w tej chwili troszeczkę nie na czasie, napiszę o nim parę słów dopiero za rok. ;) Przy okazji tej wizyty chcieliśmy również zwiedzić Alzację pod kątem jej słynnych winnic i skosztować trochę tamtejszej równie sławnej jak trunki kuchni. O tej porze roku połacie osadzone winoroślą nie zachwycają niestety tak jak latem czy jesienią, ale podnóża Wogezów zasnute mgłą unoszącą się znad pobliskiego Renu również mają swój subtelny urok.



Na szlaku win w Alzacji: wioska Zelleberg widziana z przedgórza Wogezów, kościółek i winnice Rieslinga w Hunawihr, winnica Grand Cru Schoenenbourg.

Alzacja, jak pewnie każdy świetnie wie słynie głównie z win białych. W regionie hoduje się 4 tzw. szlachetne szczepy: Riesling, Pinot gris (nazywane kiedyś Tokay-pinot gris dopóki Węgrzy, słusznie zresztą, nie zaskarżyli do sądu alzackich winiarzy), Gewurtztraminer i Muscat d'Alsace (całkiem inny niż popularnych szczep o tej samej nazwie z południa Francji - bo dający zupełnie wytrawne wino, bez szczypty słodyczy). Tylko te gatunki winorośli mogą służyć do produkcji najlepszych jakościowo win grands crus. Aby wino otrzymało ten zaszczytny tytuł musi jeszcze rosnąć w odpowiednim regionie i spełniać wyśrubowane kryteria jakości.
W Alzacji dominują wina robione z winogron jednej odmiany (jak właśnie sławny Riesling czy Gewurtztraminer). Oprócz szczepów szlachetnych hoduje się tu również inne odmiany. Popularne stołowe wino Edelzwicker jest właśnie całkiem udaną mieszanką takich mniej szlachetnych gatunków.


Dopff et Irion - Riquewihr. Uliczne smakołyki. Charakerystyczne dla Alzacji pięknie ozdobione tzw. adwentowe okno.

Ja już od bardzo, bardzo dawna jestem zagorzałą wielbicielką Gewurtztraminera, moim zdaniem wprost niezastąpionego towarzysza wszelkich intensywnych w smaku serów. Jego delikatna słodycz i zaskakujący aromat miodu, kwiatów oraz egzotycznych owoców doskonale balansują słony i ostry smak takich serów jak roquefort, São Jorge z Azorów czy samego alzackiego sera munster. Zresztą jeśli muszę wybrać jedno wino do deski z z kilkoma gatunkami serów to często jest to właśnie Gewurtztraminer. Choć trzeba uważać , bo to wino może lekko przytłumiać łagodne sery . U nas w domu to raczej nie stanowi wielkiego problemu, bo im ser wyrazistszy w smaku i zapachu tym bardziej go lubimy. ;) Równie sympatycznie smakuje to wino jako aperitif, Francuzi polecają go też do deserów i dań egzotycznych kuchni (a niełatwo znaleźć wina dobrze z takimi np. azjatyckimi specjałami współgrające). W przeciwieństwie do tabunów sommelierów i znawców wszelkiej maści rzadko mi się zdarza z łatwością wyczuwać konkretne nuty zapachowe w winach, ale w Gewurtztraminer narzuca się wręcz aromat owocu mango (przynajmniej moim skromnym zdaniem).


Panorama miasteczka Andlau. Winnice Kastelberg Grand Cru.

Co do tego wyczuwania smaków i zapachów to jeszcze mała dygresja. Ubawiła mnie kiedyś jedna z portugalskich gazet winiarskich, gdzie zachwalono wino o smaku .... skórki brzoskwini, zwróćcie uwagę, że nie samego owocu, ale akurat skórki. Równie radosna twórczość to wyczuwanie czarnej porzeczki, której - głowę daję sobie uciąć - 99% portugalskiej populacji w życiu nie jadło, więc jak to możliwe, ze wyczuwa jej smak w winie...? Cóż, dla mnie to zagadka. . Często mam wrażenie, ze te przeróżne opisy win, w każdym zresztą kraju, to klepanie w kółko tego samego albo przepisywanie reklamy producenta. Najchętniej zresztą kompiluje się charakterystyczne cechy każdego szczepu wchodzącego w skład danego wina i wrzuca wszystko do przysłowiowego jednego worka. Świadczyłby o tym chociażby taki śmieszny fakt, ze wino pewnego portugalskiego producenta, który nie podaje jego składu jeśli chodzi o szczepy winogron, w ocenach znawców nie ma już spisu koniecznych do wyczucia nut smakowych, a określane jest jedynie jako misterioso czyli tajemnicze, zagadkowe.;)

No to się wyżaliłam, co sądzę o sommelierach. ;) Wróćmy zatem do alzackich win. Wielką sławą we Francji cieszy się również tutejsze musujące wino cremant d'Alsace. Zawsze wytrawne, zwykle białe, rzadziej różowe. Francuzi tak je sobie upodobali, ze eksportują jedynie 10% jego produkcji, resztę wypijając u siebie. O czymś zresztą świadczy fakt, ze sprzedaż cremant to aż 30% francuskiego rynku win musujących. Co przy miażdżącej konkurencji szampana jest wcale niezłym wynikiem.

Nie mogłabym nie wspomnieć jeszcze o winach Vendanges Tardives i Sélection de Grains Nobles. Winach z późnego zbioru, produkowanych tylko w wyjątkowo dobrych latach, gdy winogrona pozostawia się do dojrzewania na krzewach, w celu uzyskania wysokiego stężenia cukru i pokrycia się gron szlachetną pleśnią. Wina z takich zbiorów zwykle są wyjątkowej jakości i można je długo przechowywać (10-15 lat).



Mapa winnic w Alzacji. Jedna z piwnic z winem w Riquewihr. Brand Grand Cru Gewurztraminer z Turckheim. Sklep firmy Dopff & Irion w świątecznych dekoracjach.

Naszą wędrówkę po alzackich pagórkowatych okolicach rozpoczęliśmy od maleńkiego miasteczka Riquewihr. Oprócz możliwości degustacji wina, przywitało ono nas pięknymi świątecznymi dekoracjami i bożonarodzeniową atmosferą. Ale miałam nie wspominać o Świętach.... :) Udaliśmy się do sklepu należącego do bardzo znanej w Alzacji firmy winiarskiej Dopff & Irion. W środku był intensywny przedświateczny ruch. Większość osób kupowała wino raczej na skrzynki niż - jak my - pojedyncze butelki. Dopff & Irion znani są z tradycyjnych metod uprawy winorośli. Aby zapewnić szczególnie wysoką jakość wydajność z hektara winnicy jest stosunkowo niska, użycie pestycydów i nawozów sztucznych ograniczone do wyjątkowych przypadków (niezbędnego minimum), winne krzaczki są dość mocno przycinane, a pomiędzy ich rzędami zostawia się celowo rosnącą trawę. Wszystkie te zabiegi przynoszą owoce w postaci wyjątkowej jakości win. My wyszliśmy ze sklepu objuczeni Gewurtztraminer'em Vendage Tardive, cremant d'Alsace robionym z odmiany Pinot gris oraz Rieslingiem Murailles Blanc 2005.

Oczywiście alzackimi winami najlepiej popijać alzackie specjały, ale o nich dopiero w następnym odcinku. :)

10 komentarzy:

  1. ech Agnieszko, niejeden Francuz wiele by sie od Ciebie nauczyl :) ja z pewnoscia tak.
    tez czesto pijam biale, alzackie wina do serow, bo tak lubie, czerwone wino rezerwujac jedynie do kozich serow :)
    a o sommelierach mam troche podobne zdanie, czesto jest to sztuka dla sztuki. jestem muzealnikiem i sama wiem jakie czasem fantasmagorie potrafimy my muzealnicy wypisywac na temat zabytkowego obiektu tylko po to, zeby umiescic go w danej epoce czasowej, wiedzac doskonale, ze jest z tej konkretnej epoki ;) z sommelierami jest chyba podobnie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. alzackie wina należą do moich ulubionych. cóż, zazdrość mnie zżera. zwłaszcza, że ceny pewnie niższe niż w polsce. czekam na kolejne odcinki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatesknilam za Alzacja... ale mam nadzieje to nadrobic juz wiosna ;)
    A co do win, to tak jak Ty Agnieszko bardzo lubie Gewurtztraminer'a mimo iz nie przepadam za bialymi winami. Rowniez wina z Vendanges Tardives baaardzo mi odpowiadaja (w Szwajcarii rowniez produkuje sie kilka dobrych win z tych poznych zbiorow wlasnie).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrych kilka lat temu miałam okazję być w Alzacji na poczatku lata- przeurocze miasteczko Riquewihr obowiązkowo odwiedziłam, a nawet ten sam sklep Dopff & Irion:-) Z tej wizyty przywiozłam tez znajomość ulubionego wina, oczywiście Gewurtztraminera, którym poczęstował nas oprowadzający nas Francuz. Być może dlatego, że pochodziło z innej winnicy (wydaje mi się, że to było Le Gewurztraminer Vendanges Tardives 2000 Gustave Lorentz) tamto miało dla mnie posmak ananasów, nie mango- jednak wciąż wyraźnie była to nuta egzotycznego owocu. Ani wtedy, ani dzis zresztą nie znam się na winach zbyt dobrze, ale w tym zakochałam się od pierwszego łyku, byłam oczarowana. Tym chętniej wróciłam do Alzacji dwa lata później, tym razem bawiąc dłużej w Colmar, próbując też inne wina... ciuchutko zazdroszczę wyprawy i pozdrawiam:-) -Aga

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnieszko, jakie piękne zdjęcia, aż dech zapiera! :) Jak zawsze czytam z wielką ciekawością :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale tam zielono... choć ja wolę naszą zimowa biel :)
    Usmiałam się, czytając o czerwonej porzeczce. W ogóle, dla mnei wszystie aromaty, jakie się daje wyczuć w winie, to czarna magia i nie liczę na to, ze mój nos kiedykolwiek dorośnie do tego, by móc okreslic jakiekolwiek nuty w winie.

    czekam na alzackie specjały! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko, ja po prostu ubóstwiam Twoje relacje podróżniczo-kulinarne :))) Bez wstydu przyznaję, że zazdroszczę Ci zarówno wiedzy jak i wspaniałych wycieczek :) cieszę się, że mogę w nich choćby tak wirtualnie uczestniczyć :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez uwielbiam alzackie wina, na dodatek darze je sentymentem, bo z tamtych regionow pochodzi rodzina mojego meza. Relacja wspaniala, zdjecia jak zwykle cudowne.
    Elwira

    OdpowiedzUsuń
  9. Leloop, o tak kozie sery i czerwone wino to u nas też "must". Jakoś ich z białymi nie lubię, mimo, że w końcu bardzo wyraziste w smaku. Dzięki za poparcie w sprawie sommelierów, bo już się obawiałam czy trochę nie przesadziłam, ale ja generalnie nie mam do wina stosunku czołobitnego, jak się niektórym zdarza.

    Marcinie, witam Cię serdecznie. Ceny pewnie niższe jak to w winiarskich krajach. Ja szczegółowo kiedyś porównywałam cenowo lepsze portugalskie wina, to na te polskie ceny nóż się w kieszeni otwiera.

    Beo, coraz bardziej żałuję że nie mieliśmy czasu na spenetrowanie szwajcarskiego rynku winiarskiego. Ale może jeszcze kiedyś...

    Mrouh, miło mi bardzo, że zawitałaś na mój blog. Dziękuję za interesujący komentarz. Generalnie Gewurtztraminer ma mieć właśnie aromaty egzotycznych owoców, więc nie upierałabym się jakoś strasznie przy tym moim mango (w końcu ja nie sommelier ;) ), to wszystko moim zdaniem kwestie dość subiektywne. Czy mango, czy też ananas to smak tego wina jest wyborny, a już Vendange Tardive to prawdziwa bajka...

    Majanko, dzięki za miłe słowa. :)

    Tak, tak, Aniu, porzeczka to tutaj mało znany owoc. Czerwona bywa w sklepach , ale w horrendalnych cenach. Czarnej, białej i agrestu jak tu mieszkam od 9 lat to jeszcze nie widziałam.

    Tilianaro, a mi niezwykle przyjemnie Cię na tych wycieczkach wirtualnie gościć. Szkoda, że tylko wirtualnie... :)

    Elwiro, dziękuję za miłe słowa. W razie jakichś błędów uprzejmie upraszam męża o korektę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zwracamy się z uprzejmą prośbą do moderatora strony o zezwolenie na zamieszczenie linków do naszych stron internetowych: www.sztukawina.pl www.scottishhouse.pl w przypadku braku zgody prosimy o skasowanie naszego wpisu oraz przepraszamy za kłopoty z tym związane. Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.