sobota, stycznia 03, 2009

Chleb jajeczno-maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym



Skończyły się wreszcie nasze świąteczno-noworoczne wojaże i już jesteśmy z powrotem w domciu. Chciałam serdecznie podziękować wszystkim za świąteczne i noworoczne życzenia. Szalenie mi miło, że nawet w taki czas mieliście ochotę tu zajrzeć i napisać parę słów. Jednocześnie przepraszam za brak odzewu z mojej strony, ale dość długo byłam .... odłączona od matrixa. ;) Obiecuję jednak odrobić blogowe zaległości z nawiązką.

Święta w Polsce , mimo że aura niespecjalnie dopisała (no dobrze, dobrze, posypało nam śniegiem skrzydła samolotu przed odlotem ;) ), były oczywiście fantastyczne, z najprostszego w świecie powodu - spędzaliśmy je w rodzinnym gronie. Kursowaliśmy między Gdańskiem, a wiejskim domem moich rodziców na Kaszubach. Najedliśmy się oczywiście aż do nieprzytomności, nie chcąc rozczarować dwojących się i trojących pań domu. Zresztą przy takich pysznościach, jakie lądowały co chwilę na stole, nie było to zbyt wielkie poświęcenie. ;) Powiem szczerze, że nigdzie choinka tak nie pachnie jak w Polsce i a wigilijne dania tak nie smakują jak w rodzinnym domu. Zamiast na planowaną pasterkę udaliśmy się 25 grudnia, szczękając z zimna zębami (tak, tak, okazuje się, że rozpieszcza nas ta portugalska pogoda i odwykliśmy już od słupka rtęci oscylującego wokół zera), do kościoła Św. Mikołaja, gdzie ja nastawiałam się na poruszające intelektualnie kazanie. Gdy się później zwierzyłam Maćka kuzynce, że mnie trochę dominikanie rozczarowali, okazało się, że uczestniczyliśmy we mszy dla dzieci. ;) Tak że, jak to mówią - święta, święta i po świętach.

Z Frankfurtu czekało nas jeszcze 2000km samochodem po - o dziwo bardziej mroźnej niż Polska - Francji i już znacznie przyjemniejszej temperaturowo Hiszpanii. Nie omieszkaliśmy oczywiście trochę pozwiedzać i podegustować nieco tamtejszych przysmaków. Jak uporządkuję zdjęcia to pewnie znowu Was trochę pozanudzam. Tym razem Alzacją, Paryżem i jeszcze raz Doliną Loary, gdzie witaliśmy Nowy Rok.

A na razie, żeby odreagować trochę po świątecznych frykasach i francuskiej haute cuisine, upiekłam chleb. Nie ma to jak prosto z pieca wyjęty, pachnący i rumiany bochenek.

Raczej rzadko zabieram się za chleby z dodatkiem jajek i masła. Owszem zdarza mi się to w przypadku słodkiego pieczywa, ale moje klasyczne "wytrawne" bochenki z reguły zawierają tylko wodę, mąkę, sól i drożdże w różnej postaci i konfiguracjach. Dzisiaj skusił mnie jednak przepis pochodzący z książki "Baking across America" Arthur'a L. Meyer'a, zbioru stosunkowo starych i tradycyjnych receptur amerykańskich, jak się można domyślać często przywiezionych na drugą półkulę przez emigrantów z Europy. Autor podaje jednak przepisy w nowoczesnej formie, z zastosowaniem współczesnych miar i dostępnych składników.

Przepis, który był dla mnie inspiracją (bo oczywiście musiałam go po swojemu zmodyfikować, aż przestał mieć wiele wspólnego z oryginałem) zawiera składnik niezbyt tradycyjny, o którym napisać trochę się wstydzę - mianowicie ziemniaczane purée z paczki. W swojej kuchni raczej nie stosuję takich wynalazków, ale tym razem miałam upchnięte gdzieś w spiżarni opakowanie purée, kupionego właśnie z powodu jakiegoś (już zapomnianego) przepisu chlebowego, więc postanowiłam je wykorzystać. Jeśli jednak - całkiem słusznie zresztą - uprzecie się przy naturalnych składnikach, to tylko uprzedzę , że moje purée po rozpuszczeniu w płynach było dość rzadkie. Myślę, ze 1 średni ugotowany ziemniak powinien zastąpić te 3 łyżki kartoflanych płatków.

Chleb, jak na jego składniki przystało, jest bardzo bogaty w smaku. Nie da się ukryć, że ma dodatek jajek i masła, ale nie wyczuwa się w nim za to słodkawej nuty, nietolerowanej przez moich domowników w wytrawnych wypiekach (bo beztrosko zapomniałam dodać polecanego w oryginale cukru ;) ). Chleb jest pulchny i mięciutki, ale niezbyt lekki, zachowuje też dość długo świeżość i wilgotność.



Chleb jajeczno - maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym

3 kopiaste łyżki płatków ziemniaczanych (purée w proszku)
100ml wody
150ml mleka

150g (ok.1/2 szkl) żytniego zakwasu


35g (2 łyżki) masła, roztopionego
1 jajko, lekko roztrzepane

275g mąki pszennej 65
250g mąki pszennej 80

1 łyżeczka soli
1 i 2/3 łyżeczki drożdży


Płatki ziemniaczane rozrabiamy w gorącej wodzie i w mleku. Mieszamy z zakwasem i wlewamy do pojemnika w maszynie do chleba. Dodajemy jajko i masło, a następnie resztę suchych składników. Wyrabiamy na programie "Dough" i pozostawiamy w maszynie do końca pierwszego rośnięcia.

Po tym czasie , gdy ciasto podwoi objętość, odgazowujemy je i formujemy okrągły bochenek. Ponieważ jest dość luźne najlepiej jest pozostawić je do drugiego rośnięcia w koszyku do wyrastania chleba wyłożonym grubo posypanym mąką płócienkiem (zamiast koszyka świetnie sprawdza się durszlak ;) ). Koszyk przykrywamy i odstawiamy do ponownego podwojenia objętości, u mnie zabrało to ok. 40-45 min.

W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 240ºC. Ostrożnie obracamy ciasto i wykładamy na papier do pieczenia, nacinamy i następnie przenosimy je do piekarnika na kamień do pieczenia. Spryskujemy piekarnik i chleb wodą (kłania się niezawodny zraszacz do kwiatów) i pieczemy w opadającej temperaturze
przez 30-35min (pierwsze 10 min w 240ºC, następne 10 min w 220ºC i ostatnie 10-15 min w 200ºC) .


32 komentarze:

  1. Witaj Agnieszko po wojażach! :) Ciesze sie,ze jesteś:) Bedziesz nas rozpieszczać cudownymi relacjami, opowiesciami , zapachami i smakami ...już się nie mogę doczekać :)
    Jeszcze raz zyczę najwspanialszego w Nowym Roku, a chlebek wyglada pysznie. Tylko siegnąć i zajadać :)
    Buziaki z Gdanska :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Agnieszko! Ciesze sie, ze juz 'do nas' wrocilas :)
    Twoj dzisiejszy chlebek przesmacznie wyglada, pieknie rumiany! A co do ziemniaczanego puree, to i ja go czasami uzywam do niektorych przepisow, gdy nie mma innego wyboru; ale puree kupuje ekologiczne wiec na szczescie nie ma w nim zadnej chemii (na dodatek w testach konsumenckich zajelo pierwsze miejsce :) ).
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wpisy! Szczegolnie chyba na te z Alzacji, gdyz to tam kilka lat temu spedzilam cudny, swiateczny czas...

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, piękny chlebek! Ja użyję durszlaka, z braku koszyka:) A u nas w Gdyni dzisiaj piękne słońce i duuużo śniegu spadło w nocy:) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za pomysł z durszlakiem ;)Już dziś bym ten chlebek upiekła, gdyby nie brak puree ziemniaczanego...
    Pozdrawiam i życzę dużo pozytywnej energii w nowym roku!
    An-na

    OdpowiedzUsuń
  5. no prosze jaka dzielna pani domu :) ledwo wrocila z podrozy juz upiekla chleb :) ja po dwoch tygodniach rodziny w domu mam kuchniowstret, na szczescie od jutra zycie wraca do normy. szkoda tylko, ze nie pogodowo, tak zimno to w Bretanii juz dawno nie bylo :(
    polskich Swiat niezmiernie zazdroszcze, masz racje nigdzie one tak nie smakuja i pachna jak w Polsce. chociaz moja tesciowa przygotowala rybna Wigilie a dzien swiateczny spedzony w rodzinnym gronie w domu pod Paryzem byl przeuroczy to jednak to nie to samo :}
    jeszcze raz wszystkiego najlepszego
    ps. jako, ze mam w tybylczej rodzinie Portugalczyka na swiatecznym stole obok makowca mego autorstwa lezaly portugalskie ciastka nadziewane dynia lub ciecierzyca i dowiedzialam sie, ze w Porugalii rowniez jada sie bezmiesna Wigilie
    ps2. a radzilam isc do Sw.Jana, byloby i na 12 i intelektualnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko, wiesz, że ja przez ten cały okres świąteczny ilekroć wychodziłam na spacer, do sklepu, czy gdziekolwiek - zastanawiałam się czy gdzieś na Głównym lub Starym mieście nie przechodziłyśmy obok siebie, nie wiedząc, że to Ty i ja. ;-)
    A w kwestii dziecięcej mszy u Dominikanów... mnie czeka ich jeszcze kilka lat... choć (od zawsze) w parafii obok - Bazylice Mariackiej. :)
    A chlebem tak pięknym to co najwyżej mogę się na ekranie nasycić. Moja chlebowa wena zwinęła się i odeszła wraz z pojawieniem się Mai. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko miło ciebie widzieć czy raczej czytać :D
    A przepis ciekawy ,zdjęcie piękne to sobie wrzucę do ulubionych .....

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko, super że wróciłaś i już nie mogę się doczekać Twoich pięknych relacji podróżniczych :) A do tego wraz z powrotem prezentujesz taki ciekawy chlebek (w dodatku w moim pieczeniowym dniu) i dzielisz się durszlakową radą :) buziak Ci za to :* Piękny ten chlebek i na pewno go wypróbuję :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszko cieszę się, że już jesteś i z niecierpliwością czekam na Twoje zdjęcia z podróży. Lubię być tak zanudzana:)
    Chlebek wygląda pysznie. Najbardziej podoba mi się jego skórka:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Agusiu...witaj w Nowym Roku! Dobrze, ze juz jestes :D I ciesze sie 2009 rozpoczelas wpisem o chlebie. Te platki ziemniaczane w Twoim domu pojawily sie, przypuszczam, gdy pieklas Grumbere, hm? ;D
    Nowy chlebek wyglada pieknie i mysle, ze wkrotce znajdziesz go "na polkach" Piekarni...

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Agnieszko :)
    Odwiedzam twój blog od jakiegoś czasu i jestem pod jego wrażeniem.
    Chleb wygląda jak prosto z wiejskiej piekarni :)
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. cześć Agnieszko, miło Cię znów czytać :))
    jako ze wąłśnie zajadam świeżego razowca z masłem, nie czuję napadu głodu,oglądając te zdjęcia ;)
    och.dobrze, że dłuzej nie zosataliscie w l,bo byście zamarzli- dziś na mazowszu było 20 st.mrozu! Wiem to z dobrego źródla,mama mi te wiesci przekazała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, na poczatku milo jest mi powiedziec: witaj ponownie:-) brakowalo nam Twoich przepisow i opowiesci. Mam nadzieje, ze niedlugo bede mogla przeczytac o Twoich wojazach po Francjii, czekam z niecierpliwoscia:) jestes niesamowita szczesciara wiesz? tyle podróżujesz, musze przyznac, ze troche Ci zazdrosze.
    Chlebek napewno wyprobuje, wyglada bardzo zachecajaco:)

    pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda zachęcająco! Agusiu, miło słyszeć, że spędziłaś święta w przyjemnej i ciepłej atmosferze.
    Dziś też buszowałam w Twojej bibliotece - 813 książek! Powiedz mi, czy trzymasz je wszystkie w jednym miejscu?
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję wszystkim za serdeczne powitanie w Nowym Roku.

    Majano, dziękuję za miłe słowa i za życzenia od krajanki.

    Beo, moje purée nie było niestety z "górnej półki", ale w końcu było go tylko kilka łyżek. Widzę, że też poznałaś czarującą grudniową Alzację.

    Kasiac, śniegu zazdroszczę bardzo!!!

    An-no, dziękuję za miłe życzenia i witam serdecznie w moim netowym kąciku.

    Leloop, ja też po świętach miewam regularnie "gotowaniowstręt", ale tym razem jak wspominałam w kuchni się na Boże Narodzenie ani na Nowy Rok nie przepracowałam, więc w kuchni przesiaduję z przyjemnością. Do tego stopnia, że mi się postów nie bardzo chce pisać. No i jeszcze książek nawiozłam z PL i trudno mi się oderwać. U nas też przymroziło, nawet do +2ºC w nocy spadało, a w górach to i mróz i śnieg. Ale dzisiaj już widziałam gości biegających po parku w krótkich spodenkach (chociaż na Kaszubach widziałam w drugi dzień świąt 2 facetów w krótkich rękawkach przed sklepem monopolowym ;) ).
    Co do portugalskich Świąt, to oni owszem bezmięsnie - gotowany suszony dorsz z kartoflami i kapustą albo ośmiornica. Te ciastka to pewnie sonhos, takie jakby małe niekształtne pączki z dynią?

    p.S. Ze św. Janem miałaś świętą rację. :)

    Małgosiu, ja właśnie wyśledziłam na Twoim blogu, że Ty musisz z pewnością mieszkać na gdańskiej starówce. Zamiast tak gdybać to następnym razem musimy się umówić na spotkanie w realu. ;)

    Margot, Tili i Atino, dzięki za miłe słowa.:)

    Tatter, masz rację to był Grumbere!! No domowy chleb na przywitanie pierwszych dni Nowego Roku to podstawa. :)

    Kachno, witam Cię serdecznie i miło mi bardzo, że tutaj zaglądasz. Serdecznie pozdrawiam.

    Aniu, rzeczywiście dopiero teraz widzę, że nas polska aura bardzo ulgowo potraktowała. ;)

    Olu, przyznam, że ja też bardzo doceniam te możliwości wałęsania się po świecie, które mamy od jakiegoś czasu, zwłaszcza że całą rodziną to po prostu uwielbiamy. Dziękuję Ci za miły komentarz.

    Lisko, bo się wyda!!! ;) Prawda, że to nie jest normalne? Owszem trzymam w jednym miejscu, w biblioteczce na całą ścianę. Kulinarne książki walczą o prymat z moją i męża literaturą fachową (szczęśliwie, że ona ostatnio głównie na dyskach bywa, więc i miejsca nie zajmuje ;) ), bo beletrystyka to już dawno w takiej samej biblioteczce w pokoju Łukasza. Przekonałam go że jest za duży żeby ustawiać na półkach skomplikowane konstrukcje z klocków Lego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Biedne dziecko ;-))) Ja się wzbraniam, by u mojej córki nie zacząć ustawiać kucharskich - choć ma już kilka o dekoracji tortów, ale sama chciała ;-)
    Pozdrawiam ciepło i idę czytać o Waszej podróży.

    OdpowiedzUsuń
  17. Agnieszko, w ten weekend planujemy popełnić Twój chlebek w ramach weekendowej piekarni i mam małe pytanka :))) Czy mąka 65 to mąka typ 650, a 80 to typ 800 i czy używałaś drożdży instant czy suszonych? I tak jeszcze dla potwierdzenia, czy należy zmienić ilość wody i mleka, gdy nie używa się puree w proszku, tylko puree z ziemniaka?

    OdpowiedzUsuń
  18. Tili, w PT mąkowe nazewnictwo jest chyba zgodne z francuskim. Ja niestety nie mam pojęcia co to w PL mąka 650 i 800. Moja 65 to typowa biała mąka pszenna, z zawartością glutenu zazwyczaj ok. 9-10g/100g mąki. Mąka 85 jest nadal biała, ale już wyraźnie grubiej zmielona, gdyby ją przesiac to będzie miała niewielką ilośc drobnych otrębów. Ile glutenu ma - nie mam pojęcia, ani młynarz, u któego koleżanka mi ją kupowała (bo w sklepach tu na oczy jej nie widziałam).

    Tak jak słusznie założyłaś ilośc płynów przy użyciu świeżych ziemniaków będzie na pewno do zmniejszenia. Ja piekłam tylko z puree w proszku i ono po rozrobieniu w plynach było rzadkie. Myślę, że zrezygnowałabym z wody i dodawała stopniowo samo mleko do uzyskania dośc rzadkiego puree, a potem ewentualnie skorygowała jeszcze w czasie wyrabiania ciasta.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapomniałam dodac, że bardzo mi miło iż wybrałyście ten chlebek do wspólnego pieczenia. A w oryginale przepisu byla sama biala mąka pszenna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko, wielkie dzięki za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj Agnieszko, widzę, że Tilia już Ci powiedziała, że w tej edycji Weekendowej Piekarni, to właśnie ten chlebek wybrałyśmy do pieczenia:) Bardzo sie cieszę, bo muszę powiedzieć, że jest pyszny i pewnie jeszcze nie raz go upiekę:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pyszny! Pyszny! Pyszny! Nie moge przestać się nim zachwycać - puszysty, taki nawet delikatnie kremowy, no bajka normalnie :) Dawno nie jadłam tak puszystego chlebka :) Dzięki za przepis :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, dziewczyny - bardzo, bardzo się cieszę !! To w sumie taki prościutki przepis i miło mi, że Wam się ten chleb tak świetnie udał i smakował. Czy mogę już oglądać blogowe relacje?

    OdpowiedzUsuń
  24. Agnieszko upieklam i ja :) W ramach Weekendowej piekarni. Zastapilam drozdze zaczynem i wyszedl pyszny! Jesli masz ochote kiedys sprobowac upiec go na zaczynie, to przepis jest u mnie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawszepolko, już zajrzała do Ciebie i bardzo mi się podoba ten pomysł z zaczynem, na pewno wypróbuję. Dziękuję za wypróbowanie przepisu, chleb świetnie Ci się udał.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam serdecznie. Twoje przepisy na chleb wydają się wyśmienite, ale ja jako kompletny laik w pieczeniu chleba, chciałabym prosić o instrukcję/przepis na zaczyny. Bez tego ani rusz...

    Z góry bardzo dziękuję, Aneta.

    OdpowiedzUsuń
  27. ... zakwasy

    Kompletny laik ze mnie ;-))

    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  28. Aneto, każda z nas tak zaczynała. :) Podam Ci linka do blogu Tatter , poświęconemu tylko i wyłącznie kwestii chleba. Tutaj jest post o produkcji pszennego zakwasu:
    http://piekarniatatter.blogspot.com/2008/02/zakwas-zytni.html
    Na stronie głównej oprócz przepisów, są linki do znakomicie opracowanych podstaw pieczenia.'

    Dobrym źródłem wiedzy jest też forum CinCin, a konkretnie jego dział "Pieczywo na zakwasie" http://www.cincin.cc/index.php?showforum=55

    Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w pieczeniu chleba. Początki bywają trudne, ale nie należy się absolutnie zrażać.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ogromnie dziękuję! Jeżeli przeżyję po moich eksperymentach chlebowych, to się pochwalę :)

    Pozdrawiam, Aneta

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam, od wielu miesięcy jestem fanką Twojego blogu Agnieszko. Jesteś moją zakładką;-). Z wielkim podziwem czytam i oglądam wszystko co tu zamieściłaś.
    Mam ogromną prośbę do ciebie i wszystkich Twoich blogowiczek. Od wielu lat poszukuję nasion dyni gruszkowej. Niestety wszyscy na mnie patrzą dziwnie jak się pytam o nie. A ja tam lubię zupę z dyni i pieczoną tak po prostu w piekarniku.
    Macie jakiś pomysł jak i gdzie zdobyć te nasiona. Tu w Polsce nawet w sezonie dyniowym nie ma ich a cała Europa zajada się...
    Dziękuję za pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo mi miło i dziękuję za takie sympatyczne słowa. Czuję się dumna, że jestem "zakładką". ;) Czy ta dynia gruszkowa to jest to samo co butternut squash? Gdybyś mi mogła może podać nazwę łacińską...

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak Agnieszko, o tą dynię mi chodzi. Gdzieś znalazłam w necie że to ponoć dynia piżmowa...Cucurbita moschata Duch. W Krakowie pytałam już wszędzie. W tym roku zamierzam zabawić się w ogrodnika i zajadać pyszne ekologiczne warzywka. Nie wiem czy ona się nadaje na uprawę na pd Polski, ale chciałabym spróbować.
    Dziękuję za pomoc!
    Uśmiecham się ;-)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.