niedziela, grudnia 07, 2008

Wymarzony cheesecake waniliowy



Nie wiem czy w Waszych domach tradycyjnie na Boże Narodzenie piecze się sernik. To ciasto kojarzy się chyba ściślej z Wielkanocą niż z zimowymi świętami. Przynajmniej w moim rodzinnym domu sernik co prawda często bywał, ale nigdy nie był obowiązkowy. Od kiedy jednak Święta spędzamy poza krajem, a mój syn nauczył się walczyć o swoje smakowe upodobania sernik musi być. W zeszłym roku w okolicach Bożego Narodzenia skusiłam się na sernik waniliowy autorstwa Jennie Shapter, zaproponowany przez Dorotus z blogu "Moje wypieki". Autorka słynie w blogosferze ze znakomitych słodkich wypieków i wyjątkowo przemawiających do zmysłów zdjęć. Tak jak sama Dorotus pisze o tym serniku - jest on absolutnie doskonały - lekki, puszysty, a jednocześnie kremowy. U nas w domu to ideał.

Ja jedynie nie nadałabym mu nazwy sernik, a pozostała przy angielskiej cheesecake. To może trochę idiotycznie wygląda językowo, ale ja mam swoją prywatną klasyfikację ;) i dla mnie cheesecake to co innego niż sernik.
Ten ostatni to w mojej nomenklaturze typowo polski wypiek tylko i wyłącznie z polskiego twarogu, kwaskowaty w smaku, raczej nie kremowy, naładowany bakaliami i mnóstwem jajek, z ubijanymi osobno białkami, rosnący w czasie pieczenia (a często gęsto i opadający po wyjęciu z piekarnika ;) ). Tym samym dla mnie niestety zazwyczaj niemożliwy do zrobienia, z oczywistego powodu - braku w Portugalii polskiego twarogu (no dobrze, dobrze - czasem zdobędę ukraiński i wtedy jest wielkie święto).
Cheesecake
to coś zupełnie innego - rodowód ma amerykański, choć oczywiście jego przodkiem jest nasz wschodnioeuropejski sernik. W składzie ma zawsze idealnie gładki ser typu philadelphia. W czasie pieczenia zwykle mocno nie rośnie, a gotowy ma niezwykle kremową konsystencję. I nie zapominajmy, że obowiązkowo posiada kruchy, często herbatnikowy spód.
Ot, taka to moja klasyfikacja dla prywatnych potrzeb. ;)

W związku z tym sernikowym postem przyszła mi do głowy refleksja - jak to tradycja, która w samym swoim założeniu powinna być stara, niezmienna i konserwatywna jednak ewoluuje w czasie. Bo jakaż Polka tak z 20 lat temu robiłaby cheesecake na Święta. Tym gorzej, że mi to dzisiaj wcale nie wydaje się jakoś szczególnie występne i bardzo odbiegające od bożonarodzeniowych zwyczajów. Powiem więcej - moje dziecko bez takiego sernika nie wyobraża sobie Świąt, więc dla niego to już rdzenny domowy obyczaj. Może jeszcze dla jasności dodam, że oprócz tego ciasta mój synalek nie je żadnych innych tradycyjnych bożonarodzeniowych wypieków, z natury rzeczy zawierających rodzynki, orzechy lub mak. Tak że, jak sami widzicie i ja i on wybór mamy niewielki. Ja muszę sernik upiec, bo on nie miałby co na Święta jeść.

Gwoli ścisłości: dokonałam pewnym zmian - jak to zwykle ja - w oryginale przepisu zaprezentowanego przez Dorotus. Sprowadzają się one w zasadzie do stwierdzenia, że zmniejszyłam ilość spodu, a zwiększyłam masy serowej. My tak po prostu najbardziej lubimy - cienki spód i mnóstwo gładziutkiej kremowej masy. Mmm, po prostu pycha!!

Cheesecake waniliowy

tortownica o średnicy 22cm

Spód:
130g herbatników digestive
40g roztopionego masła

 Masa serowa:
3 jajka1 op. cukru waniliowego
150g drobnego cukru
800g serka kremowego typu philadelphia
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
225ml śmietany kremówki

Spód:
Tortownicę owijamy z zewnątrz folią aluminiową. Herbatniki kruszymy malakserem. Dodajemy roztopione masło. Dokładnie mieszamy i rozkładamy masę na spodzie tortownicy ubijając dnem szklanki . Wstawiamy do lodówki.

Rozgrzewamy piekarnik do 170ºC. Ubijamy mikserem jajka z cukrem i cukrem waniliowym, aż zrobią się kremowe. Dodajemy resztę składników i krótko miksujemy do otrzymania gładkiej masy. Wylewamy ostrożnie łyżką na spód. Pieczemy przez ok. 50-60min aż wierzch sernika się zetnie. Zostawiamy do wystygnięcia w piekarniku. Gdy osiągnie temperaturę pokojową wstawiamy na całą noc do lodówki.

32 komentarze:

  1. Agnieszko, po takiej rekomendacji i ja skusze sie na ten wypiek, z Twoimi modyfikacjami, gdyz i ja preferuje jak najwieksza ilosc masy i minimum warstwy 'spodniej' ;)
    I dla mnie rowniez sernik i cheescake to nie to samo; zawsze kochalam serniki, jednak od kiedy mieszkam 'na obczyznie' pieke raczej cheescake'i wlasnie, z braku odpowiedniego, polskiego sera :) Ale nie skarze sie, wrecz przeciwnie, pokochalam te serowe wypieki i nie wyobrazam juz sobie bez nich mojej kulinarnej egzystencji :)
    A co do samych Swiat, to u mnie jest zawsze kilka bardzo tradycyjnych dan, bez ktorych Swieta nie bylyby Swietami; jednak oprocz tego staram sie zawsze ugotowac cos nowego, wykwintnego, by polaczyc tradycje z terazniejszoscia :)

    Twoj wypiek - jak zwykle - pieknie prezentuje sie na zdjeciach! Juz drukuje :)

    Pozdrawiam serdecznie Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie się prezntuje cheesecake! :) Ja na Boże Narodzenie zawsze robię sernik, moja mama też :) Nie wyobrażam sobie świąt bez tego ciasta :) W tym roku jak i w poprzednim chcę zrobić sernik królewski z przepisu Dorotuś :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny jest ten cheesecake i bardzo przydatna klasyfikacja serowych wypieków. I u mnie taki sernik będzie na Boże Narodzenie, choć w trochę innym smakowym wydaniu :)

    Teraz jednak, gdy zobaczyłam Twój, zapragnęłam upiec go już teraz zaraz, tak apetycznie wygląda na zdjęciach :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszko, podzielam w 100% upodobania kulinarne Twojego syna, kocham sernik ale taki jak piszesz z tlustego twarogu, z bakaliami, mokry i lekko kwaskowaty (nie uznaje za sernik ciast puchatych, ktore czesto mozna dostac w cukierniach). te milosc przenosze rowniez na wielkanocna pasche :)
    z Toba zgadzam sie w 100% co do nazwy, proponowane ciasto niewiele ma wspolnego z naszym tradycyjnym sernikiem, moze trzeba wymyslic polska nazwe. kiedys jadlam podobny wypiek z dodatkiem bakalii, nosilo to nazwe "pascha" (sic!) ale bylo pyszne. z pewnoscia Twoje tez takie jest :) i na pewno kiedys wyprobuje jak znajde adekwatny serek (wlasnie moze mi ktos podpowie jaki moze byc jego francuski odpowiednik).
    ja sama uderzam w mak i pierniki choc nie jestem osobiscie fanka ale moja francuska rodzina i owszem. pierniczki Bei sa r e w e l a c y j n e :)))
    A co do Twojej refleksji, tradycja jest nie tylko to co co przejmujemy od naszych przodkow ale rowniez to co do niej dodamy czy zmodyfikujemy wiec sernik w Twoim domu ma jak najbardziej racje bytu w nadchodzace Swieta. Przyznam sie tylko szczerze, ze w ogole nie podoba mi sie zmodyfikowana tradycja obchodzenia Swiat Bozego Narodzenia we Francji :(
    pozdrawiam z lodowatej Bretanii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnieszko, u Ciebie już prawdziwie świątecznie na stole! :)
    A co do serników i cheescake'ów - to jestem w tym temacie zdecydowaną kosmopolitką, bo nasze tradycyjne, ciężkie serniki zupełnie mi nie podchodzą, a odkąd zakosztowałam lekkich cheescake'ów - trudno mi się bez nich obejść. ;-) Tak więc przewrotne są drogi człowieczych smaków. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Racja święta z tą klasyfikacją. U mnie też sernik na święta musi być. Powiem Ci, Agusiu, że kiedyś chyba w ogóle inne ciasta się piekło na Boże Narodzenie, bo jak przęglądam np przedwojenne książki w poszukiwaniu keksu, to nic nie znajduję.
    A makowiec będzie u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Leloop, ładne i mądre to co napisałaś o tradycji; dla mnie tradycją jest to, co tworzę tutaj sama na moją polsko-szwajcarską Wigilię; i stało się to też nową tradycją dla mojego męża, który np. zupełnie nie znał wcześniej czerwonego barszczu czy kapusty z grzybami, a teraz dopytuje, czy napewno wszystko będzie :)
    I tak jak piszesz, nie chodzi przecież o to, by było dokładnie tak, jak za czasów naszych przodków, lecz o to, by tradycję pogodzić z naszymi aktualnymi smakami i upodobaniami.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko, tak jak wszystkie dziewczyny przede mną zgadzam się co do klasyfikacji serników. Taki lekki cheescake to zupełnie co innego niż tradycyjny sernik. A ten Twój to może zrobię na niedzielę na urodziny. Wygląda wspaniale!
    Co do tradycji, to uważam, że każde pokolenie tworzy swoją własną tradycję. Jak byłam dzieckiem, to na Wigilię zawsze były potrawy, które Mama wyniosła z domu w Sopocie oraz te, które Tata wyniósł ze swojego domu na drugim końcu Polski. I tak było przez dwadzieścia parę lat dokąd mieszkałam z Rodzicami. Nie wyobrażałam sobie innej Wigilii. A teraz, jak jestem "na swoim", to tradycja trochę się zmieniła, ponieważ znowu jest mieszanka potraw z mojego domu i domu Bartka. To samo twierdzi moja Mama i Tata - ich wigilie też były inne, jak mieszkali jeszcze ze swoimi rodzicami.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. CZESC

    WIDZE ZE ODWIEDZILAS MOJEGO BLOGA, TO MILO. Co do forum to jak dotychczas nie odnalazlam sie jeszcze w takiej formie komunikacji, ale moze czas zaczac, bo co jak co ale Polakow to w tej Portugalii za wiele nie ma. Pewnie, dodaj moj link. A pro po sernika, to chyba drogo tu wychodzi, tu moge kupic tylko serki takie po 200 g, dobre ale cos male.

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. Agusiu, niezmiernie się cieszę, że sernik Wam smakuje, to jeden z moich ulubionych!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia są piękne ,bardzo piękne

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko cudowny sernik i zdjęcia:) Mam nadzieję, że mi wybaczysz, że troszke zmienię temat ale chciałam Cię zapytać o tort lodowo - bezowy, który wpisałaś na cinie - bo to Twój prawda? A ja mam pytanie odnośnie migdałów, czy lepiej jest dawać drobno posiekane czy może ktoś dawał migdały w płatkach? I czy bezy jest lepiej bardziej pokruszyć, czy mniej. Przepraszam, że to pytanie tutaj - zadałam je również na Cinie ale nikt mi nie odpowiedział jeszcze, a czas mnie troszkę nagli;) Pozdrawiam serdecznie
    ps. U ciebie na blogu nie znalazłam tego tortu, a może źle szukałam?

    OdpowiedzUsuń
  13. Beo, my też coraz bardziej lubimy cheesecake, może jak to mówią z braku laku. ;) Ja przyznam , że nieszczególnie kochałam grudkowatość polskiego twarogu, zawsze walczyłam o idealną gładkość. Teraz podobno jakieś potrójnie mielone i specjalne do wypieków twarogi są w sprzedaży, to pewnie i kremowość łatwiej.

    Majano, witaj w klubie świątecznych sernikożerców. ;)

    Tilianaro, napisz koniecznie o Twoim serniku, dla mnie przepisów na dobre serniki nigdy dosyć. :)

    Leloop, no to możecie sobie podać ręce z Lukaszem, z jednym zastrzeżeniem - on wydłubuje bakalie, bo ich organicznie nie znosi. Do tego mojego cheesecake to będzie dobra zwykła philadelphia (chyba jest u Was). Ja bardzo lubię też taki wasz fromage frais 20% i jeszcze "petite coś tam" (nie pamiętam nazwy)- też francuskie takie maleńkie dziecinne opakowanka. A co to za zmodyfikowana francuska tradycja na Boże Narodzenie? Bo ja tylko wiem o ostrygach, szampanie i buche de Noel (głównie z przeglądania "Saveurs". Czy kiedyś było inaczej i to są nowomodne zwyczaje?

    Małgosiu, i Ty też? Witaj w klubie. :)

    Lisko, a jakże, makowiec jest zawsze. Mąż by się chyba ze mną rozwiódł gdyby nie było. Ciekawe co piszesz, że kiedyś co innego pieczono. Może keks to z Anglii do nas przywędrował? Tak mi się to kojarzy, bo coś wypisz wymaluj jak nasz keks w PT nosi nazwę "bolo ingles" czyli ciasto angielskie.

    Beo i Leloop, świetnie to ujęłyście, że my przecież też jakiś wkład wnosimy do tradycji (jak używam tego słowa to mi sie mimowolnie kultowy film "Miś" przypomina ;) ).

    Beo, to bardzo miło słyszeć, że Twój mąż tak polubił polskie dania, tak jak i francuska część rodziny leloop. No ja tu swoich portugalskich znajomych nawet nie próbuję polskimi świątecznymi daniami częstować, wystarczy mi jak widzę ich reakcję, gdy o tych potrawach opowiadam. Zupa z buraków?? Paranoja. Ciasto z makiem??? Już widzę jak zaczyna na nich działać halucynogennie. Danie z kwaśnej kapusty gotowane 3 dni?? Tylko słysząc o tym zaczynają mieć objawy zatrucia pokarmowego.

    Kasiac, czekam w takim razie na sprawozdanie, czy cheesecake się udał. To co piszesz to kolejny dowód na ewolucję tradycji. Cieszę się, że nie tylko u mnie te świąteczne zwyczaje się zmieniają w zależności od upodobań członków rodziny.

    Aniu, odwiedziłam twojego bloga, jak najbardziej. Ale na forum to chyba nie ja zapraszałam, choć domyślam się co to za forum. ;) Tu w PT polskie potrawy w ogóle mocno kosztownie wychodzą. Cena maku powala, a takie świeże porzeczki to w cenie pereł prawie. ;)

    Dorotus, bardzo ci dziękuję za ten przepis. Jest naprawdę znakomity.

    Margot, serdeczne dzięki. :)

    Atino, już odpowiadam. Tu tego tortu jeszcze rzeczywiście nie ma.;) Ja robię ten tort z dość drobno posiekanymi w zapałkę migdałami, ale sporo osób na CinCin skarżyło się , że one po zamrożeniu twardnieją, więc może rzeczywiście płatki będą delikatniejsze. Z bezami to nie problem - bo nawet większe okruszki nie zrobią się twarde po zamrożeniu. Ja je kruszę na raczej nie za wielkie kawałeczki, które są jednak potem widoczne w torcie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko, ale oni tutaj tez mieli dziwne miny gdy o tym opowiadalam; a gdy posmakowali, to juz bylo calkiem inaczej :)
    A ten maly tradycyjny serek, to, nomen - omen, 'petit Suisse' :)) i ja tez dodaje go do moich cheescakow wlasnie.

    A co do pierniczkow z Bazylei, to jestem pewna ze nie zjesz calej blachy! nawet ja zjadam maks. 3 kawalki ;) sa bowiem naprawde dosyc slodkie i takie troche 'zapychajace' :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. dzieki za podpowiedz drogie panie :) Bea mnie ubiegla, nieustajaco bardzo mnie bawi nazwa "maly Szwajcar" i teraz juz wiem o jaki rodzaj serka chodzi z ta philadelphia, ktora mozna dostac ew. w Paryzu i okolicach :}. ja juz Wam mowilam dziewczyny, ze mieszkam na prowincji gdzie szczytem egzotycznego luksusu jest "vodka wyborowa". kto by sobie tu glowe zawracal jakims amerykanskim serkiem. nawet granaty, ktore tu docieraja w okolicach Bozego Narodzenia sa wielkosci dzieciecej piastki, po te "normalne" musimy jezdzic do Paryza, po polski twarog zreszta tez :}
    wracajac do polskich dan, to tu tez wiekszosci rosna dlugie zeby na sama mysl, ze mozna jesc zupe z burakow, dopoki nie sprobuja (tylko, zeby sprobowac ja musze te buraki sama wyhodowac w ogrodzie), moi sasiedzi pokochali kiszone ogorki, pozeraja ich kazda ilosc, z kolei moi tesciowie maja sloik ogorkow w lodowce, ktory dalam im 2 lata temu, moj maz uwielbia bigos, ktorego ja z kolei organicznie nie znosze :}. gdy raz zapytalam w tubylczej swietnie zaopatrzonej we wszystkie mozliwe atlantyckie stwory "poissonerie" o karpia to pan zrobil wielkie oczy i nieomalze wypadl zza lady. karpia kupilam oczywiscie gdzie? juz sie pewnie domyslacie :) karp jest uznawany w tych okolicznosciach przyrody za rybe "niejadalna" !!! no i moglabym tak w nieskonczonosc.
    co do francuskich zwyczajow swiatecznych, dotyczy to rowniez Wielkiej Nocy to oczywiscie to to o czym czytasz jest jak najbardziej tradycja "wspolczesna" zapoczatkowana w koncu 19 wieku. tutaj tez kiedys dania byly duzo mniej wymyslne ale jakie? tego nawet najstarsi nie pamietaja. musze gdzies doczytac.
    i dygresja w strone Bei, to o tym mowilam w moim mailu do Ciebie, kroi mi sie tu powiesc-rzeka a nie wiem czy wszyscy komentatorzy maja ochote to czytac.
    pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  16. Leloop, ja mysle ze sa tacy co by mieli ochote to przeczytac :)
    A co do sera, to moze przetestuj albo z Malym Szwajcarem ;) albo z 'séré'? bo ja tez go uzywam do tego typu wypiekow; ewentualnie czesto poleca sie tez ser 'faisselle', wspominany fromage frais czy nawet ricotta (pol na pol z fromage frais np.). Sprobuj, moze cos Ci przypadnie jednak do gustu!

    A ja jeszcze pamietam jak 'podejrzanie' patrzona na mnie we Francji, gdy czestowalam makowcem :) wszyscy tez byli wlasnie przerazeni, ze jakies narkotykowe ciasto im serwuje! :D
    Za to moj maz kocha makowiec :) I sernik tez :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Agnieszko bardzo dziękuję za odpowiedź. Tort zrobiłam z płatkami i zobaczymy jak wyjdzie. Teraz się mrozi a w weekend degustacja;) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Atino, koniecznie daj znać czy Ci przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ha! Pewnie, że sernik i cheescake to nie to samo. Chętnie spróbuję tego, bo wygląda idealnie, dokładnie tak, jak cheescake powinien według mnie;) Wesołych Świąt Agnieszko i dziękuję - jak zwykle!

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko,
    zrobilam Twoje serowe ciasto, no i oczywiscie nie bylabym soba gdybym czegos nie zepsula. otoz zapomnialam dodac smietany, detal :} cala ja. gdybym chociaz jeszcze zapomniala kupic ale gdziez tam stala przedemna w kartoniku. ciasto bylo smaczne ale chyba zabraklo mu tej konsystencji, na ktora czekalam z niecirpliwoscia.
    juz nabylam drugie opakowanie "faiselle" i z pewnoscia zrobie na przyszly weekend, musze tylko "odwodnic" twarozek.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. drugie podejscie, prawie, prawie jest to o co mi chodzilo tylko ciagle jakos tak malo kremowe (jak dla mnie). moze za dlugo pieklam ?
    poza tym zdecydowane "nie" dla herbatnikow digestive, nie podchodzi mi zupelnie ich smak, przepraszam zwolenniczki ale mi smakuja kartonem :}
    nastepnym razem uzyje tubylczych petit beurre'ow badz sama zrobie kruche ciasto.
    w Bretanii wreszcie zelzaly mrozy, ufff ... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uuu, to widzę że już były 2 podejścia. Brawo!!
    Może to kwestia sera ta konsystencja, mój wyszedł ostatnio nawet nieco zbyt kremowy. Nie wiem czy ten faiselle jest takiej samej gęstości jak fromage fraiche?
    Co do digestive to ja je też prawdę mówiąc miewam rzadko w domu i najczęściej używam zwyczajnych portugalskich herbatników bolacha Maria. O takich: http://www.portuguesefood.com/acatalog/032_bolacha_maria(1).jpg

    OdpowiedzUsuń
  23. wiele razy piekłam ten serniczek. est niebiańsko dobry..polecam

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo, bardzo się cieszę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdy przeczytałam słowa: "lekki, puszysty, a jednocześnie kremowy" postanowiłam upiec natychmiast i nieodwołalnie. Niestety, wyszedł podobny do naszych polskich serników, ciężki i mokry. Nie zaprzeczam, ze również smaczny:)Lecz nie o sernik a o cheesecake tu chodziło! Czy przyczyną może być użycie zbyt tłustego twarogu (24 %)? Może zbyt długo piekłam (1h 15 z podwójnej porcji)? Lub nie dość dlugo ucierałam jajka? Proszę wybaczyć lawinę pytań, ale marzę o serniku jak z Pani opisu, a sama chyba nie dojdę jak zbliżyć się do tego ideału.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ewo, nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, ale jeśli użyłaś twarogu a nie serka kremowego (takiego jak philadelphia, który jest zupełnie gładki i nadaje się do smarowania chleba; ja niestety już trochę wypadłam z polskiego rynku i nie wiem co może być odpowiednikiem) to mogłoby to być powodem niepowodzenia. Zwykle z twarogu serniki wychodzą cięższe i bardziej zbite. W sumie nie jestem do końca pewna tego co piszę, bo Dorota w oryginale przepisu używa twarogu 3-krotnie mielonego i ona też twierdzi, że jest kremowy i puszysty, zajrzyj jeszcze do niej może tam znajdziesz jakąś istotną informację:
    http://mojewypieki.blox.pl/2007/12/Sernik-waniliowy-vanilla-cheesecake.html

    Mi ten cheesecake wychodzi wręcz czasami zbyt kremowy i zupełnie nie jest podobny do polskiego ciężkiego i lekko grudkowatego sernika. Ale wilgotny to on jest jak najbardziej i taki ma być w założeniu.

    Nie sądzę żeby czas ubijania jajek był przyczyną, on nie powinien mieć wielkiego znaczenia, bo wcale nam nie zależy żeby sernik na puszystych jajkach urósł i opadł.

    Czas pieczenia rzeczywiście trochę dłuższy niż mój, ale skoro to podwójna porcja to właściwie nie ma co się dziwić. Generalnie powinno się piec do momentu, aż wierzch się zetnie, ale sam środek może być nieco miękki (potem i tak dojdzie do siebie w stygnącym piekarniku).

    Nie wiem czy cokolwiek tymi dywagacjami pomogłam .... :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję za odpowiedź. Istotnie zrobiłam ze śmietankowego serka, zatem przypuszczam, ze własnie tu leży przyczyna. Cóż, wobec tego powtórzę eksperyment z serkiem kremowym i zobaczymy:)

    Odważę sie dodać, że z prawdziwą przyjemnością zaglądam tu do Pani. W powodzi kulinarnych blogów o ambicjach pseudoliterackich i aspiracjach do wyróżnienia się modnym wątkiem podróżniczym, Pani blog to perełka. Nienadęty, urzekający naturalnym gawędziarskim tonem, nigdy nie razi mojego wrażliwego na efekciarstwo i infantylność oka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Trzymam kciuki za kolejny sernik. Mam nadzieję, że teraz spełni chociaż częściowo oczekiwania. :) I ogromnie dziękuję za przemiłe słowa o blogu. Takie komentarze bardzo stymulują do dalszego pisania. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam!mam pytanie:-)
    Czemu owija Pani tortownice z zewnatrz folia aluminowa?
    Planuje upiec ten cheesecake na mala imprezke,mam nadzieje,ze wyjdzie!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy, owijam dla bezpieczenstwa, zeby nic nie wycieklo. Jesli ma Pani/Pan absolutnie szczelna tortownice to nie ma potrzeby tego robic. Trzymam kciuki, zeby sernik sie udal i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam Pani Agnieszko,
    Sernik wyglada bardzo smakowicie, mam ochote zrobic go na tegoroczne Boze Narodzenie. Mam male pytanie, czy wedlug Pani mozna uzyc serka homogenizowanego zamiast philadelfii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, boję się czy serek homogenizowany nie będzie za rzadki... Lepszy byłby chyba potrójnie mielony ser do serników, jak najbardziej gładki i tłusty, albo jakiś polski zamiennik Philadelphii (serek kremowy naturalny, taki do smarowania; ja nie bardzo jestem na czasie w markach polskich produktów). Proszę dać znać jak się sernik udał. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.