niedziela, listopada 16, 2008

Urodzaj na owoce z antypodów: Dżem z kiwi



Pisałam już, że zostałam niedawno obdarowana sporą ilością owoców kiwi, które musiałam jakoś zutylizować. Uśmiejecie się co mnie spotkało, gdy zaniosłam do pracy mufinki z przedostatniego posta, żeby poczęstować ofiarodawczynię tych pysznych owoców. Mufinki owszem bardzo smakowały i na na następny dzień Dona Adelaide uszczęśliwiła mnie następnym koszem pełnym ... no cóż - znowu kiwi. Tym razem stwierdziłam, że nie będę się bawić w przepisy zużywające po 1-2 owoce, zwłaszcza że te były już mocno dojrzałe. Postanowiłam pozbyć się ich hurtem.

Wymyśliłam sobie dżem z kiwi. Żeby nie było nudno urozmaiciłam go dodatkiem soku i skórki z limonki, cienko pokrojonych listków świeżej mięty i - uwaga! to clue programu - kokosowego rumu Malibu. Nieskromnie się pochwalę, że wszystkie sklepowe dżemy z kiwi w roli głównej mogą się przy tym schować. Teraz się zastanawiam, czy zanieść parę słoiczków mojej portugalskiej znajomej, bo a nuż znowu zechce mnie obdarować następnym koszem kiwi (w końcu mówią, że do 3 razy sztuka), a temu to już mogę nie podołać. ;)

Dżem z kiwi z aromatem limonki, mięty i rumu Malibu

1 kg kiwi, obranych i pokrojonych w kawałki, ważonych po obraniu
1 kg cukru
1 op pektyny w proszku (30g; na 1 kg owoców)*
sok i skórka otarta z 1 limonki
garść listków świeżej mięty pokrojonych w paseczki
3 łyżki rumu Malibu

Owoce, sok i skórkę z limonki wrzucamy do dużego garnka i stawiamy na małym ogniu. Pozwalamy im perkotać przez 2 min, a następnie lekko rozdrabniamy końcówką malaksera. Zasypujemy pektyną i znowu doprowadzamy do wrzenia, gotujemy przez 1 min. Dodajemy stopniowo cukier, ciągle mieszając i gotujemy jeszcze przez 5-10min, na koniec wrzucamy listki mięty i Malibu. Przekładamy do wysterylizowanych słoików i szczelnie zakręcamy. Można dla pewności dżem zapasteryzować.

*zamiast pektyny i zwykłego cukru można oczywiście użyć cukru żelującego (w PT niedostępnego), postępując dalej w/g instrukcji na opakowaniu

13 komentarzy:

  1. cudne ozywcze barwy! my tu mamy szaro za oknem (przynajmniej ja kiedy w tej chwili za nie spogladam) i marze o smaku Twojego dzemu... musi byc boski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny kolor! :) Uwielbiam kiwi i chętnie sprobowałabym Twego dżemu. Oj, musi byc pyszny.Koniecznie powiedz,czy zaniosłaś swojej znajomej słoik dżemu . :))
    Pozdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówią, że od przybytku głowa nie boli...
    A dżem bardzo apetycznie się prezentuje, taka galaretka to chyba jest? Z dodatkiem Malibu, mojego ulubionego, dżemik musi być przepyszny!
    Przed zaniesieniem dżemu znajomej, radzę zajrzeć do jej ogrodu przez płot, czy jeszcze kiwi wiszą na gałęziach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszko, upiekłam chleb z Twojego przepisu na bagietkowe chlebki z dużą ilością zakwasu. Jest pyszny! Dziękuję za przepis!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tu pięknie! Ten blog nie pozwala na pesymizm.

    OdpowiedzUsuń
  6. musze zapamietac gdzies ten przepis, bo kiwi w ogrodzie coraz wieksze i pewnie za rok, za dwa bede miala podobny "problem" jak Twoja znajoma ;)
    nie boj sie, nie przysle ci w paczce ;), no chyba, ze sloiczek czegos gotowego :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Agniesiu, powiedz mi jak jest pektyna po portugalsku i gdzie ja mozna nabyc. Narobilas mi smaku tym dzemem:))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, ile ja bym dała za taki urodzaj i taki dżem :) Pychotka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszko, ależ oczywiście, że podaruj słoiczek dżemu znajomej! Potem ona Ciebie tym trzecim koszem owoców obdaruje, a potem Ty mnie kolejnymi dżemami! :) I wszyscy będą szczęśliwi! A najbardziej ja! haha! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi przepysznie! I ten kolor! A najbardziej przemawia do mnie chyba dodatek Malibu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To musi być naprawdę COŚ! Wyjątkowo oryginalne i apetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hi hi, ale się uśmiałam, czytajac o kolejnym koszu kiwi! Ale gdyby nie on, nie miałabys takiego cuda w słoiczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziekuję wszystkim za przemiłe komentarze. :)

    Czokotime, chętnie bym Cię zaprosiła na degustację :)

    Majano, jutro zanoszę. Dam znać co będzie. ;) Łudzę się nadzieją, że już jej wszystkie kiwi opadły.

    Kasiac, tylko, że ja nie wiem niestety gdzie ona mieszka. ;) Eee tam, ryzyk fizyk - zanoszę i tak mam za dużo tego dżemu. Cieszę się, że chlebek się udał.

    Uważaj Leloop, te pnącza podobno rosną jak szalone, przynajmniej tutaj jakoś im klimat służy.

    Agato pektyna to po prostu pectina, ale proszek, który ja kupuję nosi handlową nazwę Pectigel. Głównie w sklepach ze zdrową żywnością to bywa.

    Tilianaro, najgorzej, że przy tym urodzaju trzeba się trochę napracować, ale w sumie efekt smakowity. ;)
    Małgoska, ty się ze mnie tu nie natrząsaj, bo Ci do Gdańska przywiozę. ;)

    Beo, malibu dodaje dżemowi tropikalności, ale listki mięty też są ważne. Dzieki nim ma taki świeży posmak.

    Aniu, to prawda, mufinki zniknęły, a te słoiczki pozostaną na dłużej. Chyba że jak zwykle zacznę je rozdawać.;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.