środa, września 17, 2008

Warzywne curry z bakłażanów, pomidorów i szpinaku


Przyniosłam właśnie z mojego ekologicznego warzywniaka błyszczące, ciemnofioletowe, nieduże bakłażany. Skusiły mnie swoim świeżym wyglądem i nietypową wielkością. Od dawna już słyszałam pogłoski, że aktualnie hodowanych odmian bakłażanów w zasadzie nie ma potrzeby solić i zostawiać na jakiś czas, żeby ta sól wyciągnęła z nich goryczkę. Dotychczas jakoś nigdy się nie odważyłam ominąć tego etapu solennie zalecanego prawie że w każdym przepisie z oberżynami. Dziś jednak widząc te młode i świeżutkie bakłażany postanowiłam pójść na całość i solą ich nie potraktowałam. Muszę przyznać, że istotnie w potrawie żadnej goryczki nie dało się wyczuć. Więc może to prawda, że ogrodnicy od lat serwują nam bezgoryczkowe odmiany, a my uparcie usiłujemy się pozbyć tego, czego w bakłażanach już od dawna nie ma. Przyznam się jednak, że gdy widzę duże owoce oberżyny, które jeszcze w dodatku bogate są w drobne nasionka ręka mnie świerzbi, żeby je jednak dla pewności odrobiną grubej morskiej soli posypać. Skuteczne też bywa zanurzenie w osolonej wodzie. A jak Wy traktujecie Wasze bakłażany?

Dzisiejsza potrawa to wariacja na temat wegetariańskiego curry, gdzie główne skrzypce grają bakłażany, w akompaniamencie dojrzałych pomidorów i świeżego szpinaku. Doskonale smakuje z ryżem lub płaskim chlebem naan. Polecam to danie również mięsożercom jako dodatek do jakiegoś mięsa w hinduskim stylu.

Warzywne curry z bakłażanów, pomidorów i szpinaku

2 łyżki oleju z orzeszków ziemnych
1/2 -1 długie zielone chili pokrojone w plasterki
4 czerwone szalotki
2 ząbki czosnku, pokrojone w cieniutkie plasterki
2 łyżki łagodnej pasty curry
2 cienkie bakłażany pokrojone w 1 cm plasterki
3 duże dojrzałe pomidory, bez skóry, pokrojone w ósemki
100-150g świeżych liści szpinaku

Bakłażany posypać solą (jeśli plastry są duże pokroić je w ćwiartki) i odstawić na 15min. Osuszyć je papierowym ręcznikiem. Rozgrzać olej na dużej patelni. Dodać chili, cebulę i czosnek i smażyć przez 1 min. Dodać pastę curry i bakłażany i smażyć przez ok. 6 min, aż bakłażany nieco zmiękną. Dodać 1/2 szkl wody i pomidory i dusić pod przykryciem przez ok. 10 min, od czasu do czasu mieszając. Na koniec dodać szpinak i dusić przez ok. 1 min, aż lekko "zwiędnie".

18 komentarzy:

  1. A ja wrecz przeciwnie Agnieszko, do tej pory tylko raz posolilam baklazana, by sprawdzic czy bedzie roznica, bo nigdy go nie solilam; i tez stwierdzilam, ze naprawde nie ma zadnej roznicy!
    A Twoje curry wlasnie drukuje, bo bardzo lubie tego typu dania. Dam znac jak juz bedzie po degustacji :)

    Pozdrawiam!

    PS. jak zwykle sliczne zdjecie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko, nigdy nie robiłam curry, ale muszę w końcu spróbować. Twoje bardzo apetycznie wygląda. Mogłabyś mi powiedzieć, czy zielone chili jest dużo mniej ostre niż czerwone? Bo moje dziecko nawet pasta do zębów dla dzieci "szczypie w język", może bym dała jedną papryczkę?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, źle przeczytałam! tu nie ma dwóch papryczek, tylko 1/2-1. To zmienia postać rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
  4. czytelniczka kaja18 września, 2008 13:54

    Przyznam szczerze, ze solę, a wrecz nacieram. Mam zawsze wrazenie, ze wraz z goryczka pozbywam sie takze nadmiaru wody. Baklazan nie jest gabczasty, mniej wchlania tluszcz i ma po prostu lepszy smak. Moze jednak rzeczywiscie ta metoda niezbedna jest jedynie w wypadku starszych i wiekszych okazow.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie i smakowicie się prezentuje! :) Mueszę kiedyś zrobić, zwłaszcza,ze dopiero odkrywam pozytywne smaki bakłażana. Zdecydowanie na zimno wcisniety w bułkę jako posiłek w samolocie mi nie smakował i nie mogłam sie przekonac do tego warzywa. Aż do zeszłego tygodnia kiedy to wlasnie zrobiłam bakłazana po swojemu, na patelni :))
    Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja właśnie z tych co bakłażana solą. Ale nie lubię tego etapu, bo powinno się robić z wyprzedzeniem, a ja zwykle o tym co będziemy jeść decyduję w ostatniej chwili. I chętnie bym spróbowała pójść w Twoje ślady, Agnieszko, tylko jakoś mam stracha, że te giganty dostępne na naszych straganach, mimo wszystko zaleją mnie falą goryczki...

    OdpowiedzUsuń
  7. A propos tego, ze baklazan chlonie mniej tluszczu po posloleniu, to po moich osobistych eksperymentach pozwole sie z tym nie zgodzic; baklazan 'pił' dokladnie tyle samo co te niesolone, wiec sama juz nie wiem...

    Agnieszko, czy paste curry dajesz zolta?

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiac, jak dziecko wrażliwe na pikantne smaki to chili możesz dodać raczej symbolicznie i koniecznie użyć łagodnej pasty curry. Chili zielone mogą być tak ostre jak czrewone, liczy się tu raczej wielkość niż kolor. Z grubsza im większa papryczka tym mniej ostra. Ja używam takich ok. 8-15cm długości papryczek nazywanych tu malaguetas (Capsicum frutescens)
    http://pt.wikipedia.org/wiki/Malaguetas

    Kaja, ja właśnie też zwykle robiłam tak jak opisujesz. Znałam nawet teorie Pauli Wofert (guru od między innymi kuchni marokańskiej), że najlepiej jest je pokrojone w plastry na jakiś czas zamoczyć w osolonej wodzie. Tego ostatniego sposobu nigdy nie próbowałam...

    Majano, cieszę się, że się przekonałaś. Bakłażan ma wiele twarzy i w niektórych wydaniach ja też go nie lubię.

    Małgosiu, siostro moja!!! Kłania się ta co też prawie nigdy niczego nie planuje i o menu decyduje zwykle po przyjściu z pracy do domu, tak ok. 19.00. Z tego powodu musi mieć wciąż pełną lodówkę, spiżarnię z której się wszystko aż wysypuje i domykaną kolanem zamrażarkę. Gdyby nie te zapasy wyglądające jakby poważnie zagrażał nam stan wojenny, to nigdy bym niczego nie mogła ugotować. A ile razy ja już to próbowałam zmienić....jak na razie ciągle bez powodzenia. Planuję jedynie menu na imprezy, przyjęcia i święta, ale to robi chyba każda z nas.

    Bea, pasta curry, której użyłam w tym daniu nie jest tajska tylko hinduska, łagodna, w kolorze raczej brunatnym. O taka jak tutaj:
    http://www.pataks.co.uk/products/results.php
    Dobrze że o to zapytałaś, bo chyba powinnam uściślić ten punkt przepisu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko wygląda tutaj super! Postaram się za kilka dni tę pyszną potrawę przyrządzić. Ja duże oberżyny to "odgorzyczam" solą, a te małe (u nas znane jako japońskie) to nie.
    Robię też jedno danie z dużymi bakłażanami, które zaczyna się od pieczenia ich całych. Po upieczeniu usuwa się jak najwięcej nasion, a całość (bez solenia) zupełnie nie ma goryczkowego smaku. Ale to jedyne danie, w którym nie przeprowadzam solenia dużych oberżyn.
    Pozdrowienia.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnieszko, dziekuje za info. Produkty tej firmy u nas sa, wiec kupie paste po niedzieli (w linku ktory podalas nie widze jednak samej pasty, tylko 'firme' ogolnie; nie wiem czy to ja nie umiem jej znalezc, czy faktycznie tak sie wyswietla).
    A co do wspomnianej przez Ciebie pekajacej w szwach lodowki czy spizarni, to niestety mam to samo... :/ Niestety, bo przez to czeasami okazuje sie, ze o czyms zapomnialam, ze czegos nie zuzylam w pore :( Na szczescie niezbyt czesto, no ale jednak. I tyle razy juz chcialam to w sobie zmienic! Ale jednak nie potrafie. Naprawde trudno jest mi (nam) zaplanowac np. w niedziele co bedziemy jesc w przyszly piatek. I chyba i tak to planowanie by u nas nie przeszlo, bo przeciez czesto w ostatniej chwili okazuje sie jednak, ze na cos tam sie ma lu akurat nie ma ochoty, prawda? :)
    Dlatego wlasnie lepiej miec kilka skladnikow wiecej, by w ostatniej chwili moc cos fajnego upichcic :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie udało się znaleźć tą pastę w Twoim linku. U nas też są te produkty. Kupię w Bomi. Dziękuję za odpowiedź dotyczącą papryczek, je też kupię w Bomi :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Doroto, ja dotąd uparcie soliłam i małe i duże, teraz już wiem, że te młodziutkie zupełnie tego nie potrzebują.

    Beo, faktycznie nie pokazuje si€ pasta. Ona nazywa się Patak's Mild Curry Paste.Może z amazonowym linkiem będę miała więcej szczęścia.
    http://www.amazon.com/Pataks-Curry-Paste-Mild-10oz/dp/B000JMBE3Q
    No niestety ja też mam te same problemy z marnowaniem się zapasów. I nawet wielokrotnie próbowałam sobie pisać plan menu na tydzień, ale zawsze się to jakoś w międzyczasie rozsypuje - a to mamy ochotę na coś innego, a to ktoś nie ma apetytu, a to zobaczę w sklepie coś sezonowego co nie jest w planie, ale ja koniecznie muszę kupić. I tak się to kręci...

    Kasiac, tak właśnie mi się zdawało, że widziałam produkty Patak Polsce. Daj znać jak się udało curry.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, teraz widze :) dziekuje Agnieszko! curry bedzie po niedzieli :)

    Milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh, ja czasem myślę, że moje własne robienie intensywnych zapasów bierze się z pamięci dawnych ciężkich czasów (rymowanie przypadkowe). Jakoś tak mi raźniej jak "wszystko" mam w domu. Natomiast z mężem zauważyliśmy, że najwyraźniej jesteśmy prawdziwymi Polakami, bo jak nie ma w domu ziemniaków, to jest źle!Strasznie lubię mieć wypełnioną spiżarnię, masę przetworów i w ogóle wszystko pod ręką. Myślę, że wiele kobiet potrafi to zrozumieć.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten "anonim" to Dorota. Przepraszam za brak podpisu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Agnieszko, zrobione i zjedzone :)
    Paste wprawdzie kupilam inna (bo tej firmy nie znalazlam), ale tez pisalo na niej 'mild' i 'indian food'. Danie przepyszne, aczkolwiek nastepnym razem dam mniej pasty, gdyz jak dla nas bylo ciut za mocne ;)
    Podalam z couscousem z orkiszu i quinoa, bylo pycha! Raz jeszcze dziekuje za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Beo, wielka to dla mnie radość, że wypróbowałaś ten przepis. A wszystkie ostrości i pikantności trzeba, jak najbardziej dawkować w/g własnego gustu (jest jakaś teoria, że podobno każdy z nas na kubki smakowe różnie wrażliwe na kapsaicynę). Couscous z orkiszu i quinoa??? Mniam, to musi być znakomite.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak, ten couscous jest naprawde pyszny (kupilam go w sklepie ze zdrowa zywnoscia), swietnie komponowal sie z tym baklazanowym curry. A co do kubkow smakowych, to nasz w takim razie sa baaardzo wrazliwe :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.