środa, kwietnia 29, 2009

Samo zdrowie czyli zboże w roli głównej


Francja, oprócz wykwintnej kuchni, zachwyca mnie również rozsądnym podejściem do zdrowego jedzenia. Ukłonem w stronę zdrowej żywności są np. szeroko dostępne w sklepach mieszanki różnych, często już poddanych wstępnej obróbce termicznej, a czasem rozdrobnionych, pełnych ziaren zbóż, które po zalaniu wrzątkiem lub lekkim podgotowaniu mogą się stać bazą drugiego dania, sałatki lub dodatkiem do zup.

Oczywiście Francuzi, jak to Francuzi, nie pozostawią człowieka tak samopas z workiem ziarna. ;) Natychmiast natkniemy się na mnóstwo pomysłów na ich zastosowanie - czy to już na samym opakowaniu, czy w gazetach kulinarnych, czy też skorzystamy z wiedzy nieocenionych francuskich sprzedawców, którzy - czy chcemy tego czy nie - zaleją nas potokiem najlepszych przepisów na wykorzystanie kupowanego przez nas produktu. Tak zresztą będzie ze wszystkim - kupując wino, dowiemy się do jakich dań najlepiej je pić, gdy skusimy się na ser już uczynny pan fromager powie nam co z niego przygotować lub podsunie słoiczek niezastąpionej właśnie do wybranego przez nas gatunku lekko pikantnej konfitury.

Wracając do ziaren - ponieważ domyślam się, że pewnie tak jak i ja możecie nie mieć na co dzień dostępu do tych francuskich mieszanek, przygotowałam dzisiaj sałatkę, którą równie dobrze można wykonać z bulguru. Świetnie się też sprawdza grubsza łamana kasza jęczmienna ugotowana na sypko. A więc jak kto woli - zdrowa sałatka może być z akcentem bliskowschodnim lub naszym swojskim. :)


Zdrowa sałatka z bulgurem lub kaszą jęczmienną

150g bulguru lub kaszy jęczmiennej
1 dojrzały owoc awokado
1 średni ogórek
2 pomidory
25g lekko uprażonych, posiekanych orzechów nerkowca
garść kiełków sojowych lub z lucerny

Sos:
sok wyciśnięty z 1 cytryny
2 łyżki sosu sojowego
4 łyżki oliwy extra virgin lub oleju z pestek winogron
pieprz i sól do smaku


Bulgur płuczemy, zalewamy 1 szkl wrzącej osolonej wody i zostawiamy pod przykryciem do napęcznienia na ok.20min. Odkrywamy, mieszamy i zostawiamy do ostygnięcia. Jeśli używamy kaszy jęczmiennej to gotujemy ją na sypko.

Mieszamy ze sobą składniki sosu. Awokado, ogórek i pomidory obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Wszystkie składniki sałatki dodajemy do bulguru i polewamy sosem.



Moje inne zdrowe sałatkowe propozycje:




20 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie potrawy. Wygląda fenomenalnie i z pewnością tak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda rewelacyjnie! Pięknie, słonecznie i najważniejsze - zdrowo. :) Z chęcią bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo apetyczne danie, prawdziwie letnie i takie kolorowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już próbowałem ziarna zbóż wykorzystać w kuchni polskiej jako dodatki do mięs. Przykładowo : gotowane w miodzie pitnym nasiona pszenicy bardzo fajnie pasują jako zamiennik tak popularnej kaszy do potraw z wieprzowiną !. Włosi robią znakomite risotto z ziaren zbóż . A trzeba pamiętać że potrawy te są zdrowe i bardzo syte , dlatego przy małym nakładzie robimy coś dla diety (błonnik) i czujemy się najedzeni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O! to proste cudo, to ja chętnie zrobię. :) Nawet nie dlatego, że zdrowe (chociaż to też!), ale dlatego że szybkie w przygotowaniu i z ulubionych składników. :) Jestem pewna, ze będzie nam smakowało. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety rzeczywistosc nie wyglada tak rozowo jak opisujesz, w kazdym badz razie gdy robi sie zakupy w tzw. grand espace :(
    a co do "fromagier" to raczej nieuzywana juz a jezeli juz to lokalnie (np. Jura) forma slowa "fromager" http://littre.reverso.net/dictionnaire-francais/definition/fromager/33024
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko ,tak to bardzo zdrowe danie ,ale ja tu nie podziwiam jego zdrowotności tylko to bardzo piękne zdjęcie
    Jakbyś kiedyś wydała książkę ze zdjęciami potraw i tam nie byłoby
    ani jednego przepisu to ja bym i tak ja kupiła z wielka przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mialo byc "grand surface", zawsze sie myle ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia fantastyczne ;-)

    Ostatnio sprzedawca namówił mnie na kupno bulguru i zastanawiałam się co z tym "cośkiem" zrobić (oczywiście jednym z wariantów na opakowaniu były kotlety) ale chyba wypróbuję sałatkę zaproponowaną przez Ciebie.

    P.S. Co do zdrowej żywności, ja jestem jej wielką zwolenniczką. W Polsce to co prawda kropla w morzu, ale udało mi się znaleźć takie małe lokalne sklepiki w których się zaopatruję.

    OdpowiedzUsuń
  10. tą sałatkę to dla mnie robiłaś prawda? ;)

    a powiedz czy kuskus może być?

    OdpowiedzUsuń
  11. O, nerkowce! Super :)! Świetna sałatka w ogóle, zdrowa, kolorowa, słoneczna. Wiosna w pełni :)!

    OdpowiedzUsuń
  12. nacisnelam nie to co trzeba ;) od poczatku:
    jeszcze ja, obalaczka mitow ;)
    miejsce: najwiekszy supermarket naszej metropolii, rejon serow calkiem, calkiem zaopatrzony
    czas: dzisiaj przed poludniem
    osoby: ekspedientka i klientka

    klientka: czy ten ser to ser kozi?
    ekspedientka: mam wrazenie, ze tak
    kurtyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, bardzo sympatyczna salatka :) Bulgur bardzo czesto gosci w mojej kuchni wiec kazdy przepis na cos nowego sie przyda :)
    A co do tej 'zdrowej' zywnosci to troche bede polemizowac, bo np. to co jest juz praktycznie gotowe do spozycia, w plastikowej torebce i nalezy to tylko podgrzac w mikrofalowce, to dla mnie ze zdrowiem ma juz niewiele wspolnego ;)
    Tak niestety zywi sie (nie tylko we Francji, tutaj tez) wiele osob ludzac sie, ze jedza zdrowo :/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. a propos tego co na sklepowych polkach i reakcje ludzkie. przeczytalam wpis pewnej Polki mieszkajacej we Francji, wlos mi sie zjezyl
    http://mafrance.blox.pl/2009/04/Truskawy-we-francuskim-sosie.html#ListaKomentarzy

    OdpowiedzUsuń
  15. Nieee.... nie moge czytac takich tekstow :/ Nie rozumiem jak mozna tak slabo cenic zdrowie swoje i naszych bliskich :/ No ale to ja ;)

    Agnieszko, przepraszam za 'zasmiecanie'...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję, że powyższa notka (p. L) to nie jest zawoalowana krytyka blogów osób trzecich, bo to nie byłoby ładne.

    Zgadzam się z Agnieszką zdecydowanie, że sklepikarze francuscy są bardzo chętni, jeżeli chodzi o dzielenie się swoimi radami, sugestiami dobrych połączeń. Nie spotkałam się z podobnie użytecznymi sprzedawcami właściwie nigdzie poza właśnie Francją. A ja takie przygody to miałam zarówno w Paryżu, jak i w wioskach pirenejskich i w krainie szampana też.
    Czasem właśnie w mniejszych miejscach było więcej intensywnej pomocy i poradnictwa. Bardzo to jest moim zdaniem sympatyczne i unikalne we Francji.

    Pozdrawiam.
    Dorota
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  17. Dopisze w takim razie, ze szwajcarscy 'sklepikarze' sa rownie chetni do pomocy :) Bardzo to lubie i cenie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten przepis został wybrany do Foodelkowych przepisów tygodnia (edycja 15) na blogu Foodelek. Dziękuję za inspirację i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję wszystkim za komentarze. :)

    Kasiaaaa24, Majano i Karolko, miło mi bardzo, że ta sałatka Wam się spodobała. :)

    Mariuszu, witam Cię u mnie serdecznie. Pszenica w miodzie pitnym brzmi bardzo zachęcająco, a w dodatku mocno po staropolsku. Zajrzałam na Twój blog i widzę, że roi się tam od oryginalnych pomysłów.

    Małgosiu, mnie ta ekspresowość też zawsze kusi, zwłaszcza po późnym powrocie z pracy. ;)

    Leloop, uuu to widzę, że po starofrancusku zasunęłam. ;) Już poprawiam. No ba, chyba nigdzie nie ma społeczeństw gdzie wszyscy są smakoszami, a już tym bardziej gdzie wszyscy dbają o zdrowie. :) Ja tylko chciałam zwrócić uwagę, że chyba łatwiej być "food concious" we Francji niż w PT. Chociaż jak to mówią wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma... Piszesz, że panie nie były pewne czy ser jest kozi...no cóż - u mnie kasjer pyta wskazując na mój worek buraków "Co to jest?", a w swoim czasie moje dziecko odmówiło zabierania na lunch rzodkiewek, bo go dzieci wytykały palcami, że zjada jakieś dziwne rzeczy. No to się policytowałam, gdzie jest gorzej...;)

    Margot jesteś cudowna, dziękuję za komplementy!!

    SanFran, koniecznie napisz czy smakowała, jeśli ją wypróbujesz.

    Aga-aa, jasne że może być kuskus, będzie jeszcze szybciej!!

    Olalala, ja też mam wrażenie, że sałatka jest taka rochę wiosenna w nastroju. :)

    Beo, ja pisząc o mieszankach ziaren, nie miałam na myśli gotowych dań do mikrofalówki. Aż poszłam ogladać moje francuskie zapasy - na przykładowym opakowaniu skład: blé dur peécuit, graines de sarrasin toastées, bez innych sprytnych dodatków. Można by się czepiać do tego podgotowania pszenicy, ale ponoć nowoczesne technologie obróbki termicznej są mniej zubażające w cenne składniki niż nasze domowe procedery. Poza tym te trochę fosforu czy żelaza w ziarnach szczególnie na temperaturę nie jest wrażliwe. Cenny błonnik pozostaje, a my zyskujemy trochę na czasie (gotuje sie toto jedynie przez kwadrans). Ja wychodzę z założenia, że niekoniecznie wszystko co niesie cywilacja jest niekorzystne dla naszego zdrowia. ;) Nie zawsze to, co szybkie i łatwe do zrobienia musi być od razu bezwartościowe. Chociaż co do gotowych "zdrowych" posiłków to oczywiście masz rację, że to raczej złudne poprawianie sobie nastroju.

    Doroto, ja mam wręcz wrażenie, że im mniejszy sklepik tym sympatyczniej i więcej cennych porad. Przypomniałam sobie, że mnie kiedyś też tak miło potraktowali w Hiszpanii, w efekcie czego, zupełnie bez wcześniejszych planów, wyniosłam ze sklepu ze 3 kg ciecierzycy, 2 wielkie koła lokalnego sera i z 5 butelek wina. Facet mi przy okazji dał wykład o hiszpańskich metodach postępowania z warzywami strączkowymi, opowiedział o lokalnych serach, objaśnił zasadę działania specjalnego glinianego chlebowego pieca, a z Maćkiem wdał się w dyskusję o winach. Być dobrym ekspedientem to też sztuka i w dodatku coraz rzadziej spotykana.

    Marcinie, czuję się zaszczycona i bardzo mi miło!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko, absolutnie nie pisalam o Twoich ziarenkach juz 'précuits' tylko o posilkach moich kolegow z pracy, ktorzy maja gotowe do podgrzania w mikrofali woreczki ;) A to przeciez zupelnie co innego ;)
    I na koniec jeszcze dodam, ze Twoja wersje przetestowalam juz wczoraj, jest pyszna! Dziekuje za przepis i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.