niedziela, sierpnia 17, 2008

Kakaowe dacquoise z kawowym parfait z białej czekolady



Są przepisy, w których wystarczy zerknąć na składniki, żeby wiedzieć, że ich smak będzie niebiański. Ja wypatrzyłam niedawno taką recepturę na stronie "Gourmet Traveller". Deser nosi nazwę "White-chocolate espresso parfait sandwiches" i jest autorstwa Emmy Knowles. I rzeczywiście są to dwie warstwy cieniutkiego kakaowo-orzechowego dacquoise przełożone cudownym mrożonym kremem, nazywanym pięknie z francuska - parfait. Smak tego kremu jest fenomenalny - na bazie kremówki i hmm ... kilku tabliczek białej czekolady, wzbogacony shot'em mocnego espresso i aromatyzowany skórką cytrynową. Te dwa ostatnie składniki są chyba kluczowe dla przepisu, dzięki nim śmietankowy, delikatny smak kremu przełamany jest kawową i cytrusową nutą.

W oryginale jest jeszcze kawowy karmel, ale jak na mój gust to już za dużo dobrego. Deser sam w sobie i tak jest mocno słodki, a przekładanie bezowych warstw takim syropem musi się skończyć - moim skromnym zdaniem - ich nasiąknięciem i , jak przypuszczam, lekkim rozciapaniem. Z praktycznych uwag - po przełożeniu warstw daquoise kremem natychmiast wstawiamy deser do zamrażalnika, żeby spód nie zwilgotniał zanadto. Moje bezowe blaty piekły się dłużej niż w oryginale, ok. 1 godz zamiast 40 min. Deser można jeść tuż po wyjęciu z zamrażarki - lodowy krem jest twardy, ale idealnie gładki, nie wyczuwa się żadnych lodowych kryształków (a ich naprawdę nie cierpię!!). Mi jednak najbardziej smakował, gdy lekko odtajał, był idealny zaraz po tym jak skończyłam mu robić sesję zdjęciową. ;)

Uwaga! Deser niezbędnie wymaga towarzystwa aromatycznego, mocnego i gorącego espresso, które potęguje boskie doznania smakowe.



Kakaowe dacquoise z kawowym parfait z białej czekolady

Parfait:
600ml śmietanki kremówki 35%
25ml mocnego świe
żo zaparzonego espresso

cienko obrana skórka z 1 cytryny

330g białej czekolady, grubo posiekanej


Kakaowo-laskowe dacquoise:

4 białka

szczypta soli
110g (ok. ½ szkl) drobnego cukru

110g (2/3 szkl) cukru pudru

20g ciemnego kakao
50g orzechów laskowych, drobno zmielonych

Parfait:
Do rondelka wlać śmietankę, kawę i dodać skórkę cytrynową. Na średnim ogniu doprowadzić do wrzenia, po czym natychmiast przecedzić. Gorącym płynem zalać posiekaną czekoladę, mieszać, aż krem będzie gładki. Odstawić do wystudzenia, co jakiś czas mieszając, żeby śmietanka nie oddzieliła się od czekolady. Gdy będzie w temperaturze pokojowej wstawić do lodówki na minimum 3 godz. ( w Gourmet Traveller polecają na całą noc, ja wyjęłam, gdy krem był lodowato zimny po kilku godzinach i też wszystko było OK przy ubijaniu). Gdy będziemy mieli już gotowe i wystudzone blaty bezowe, ubijamy masę na sztywno (nie przesadzamy z czasem ubijania).


Dacquoise:
Nagrzewamy piekarnik do 100ºC. Na papierze do pieczenia rysujemy 2 prostokąty, mniej więcej 30x19cm, papier lekko natłuszczamy. Cukier puder przesiewamy razem z kakao i mieszamy ze zmielonymi orzechami. Białka przez chwilę ubijamy z solą, jak się dobrze spienią zaczynamy dodawać stopniowo (po 1-2 łyżki) cukier ciągle ubijając na wysokich obrotach. Gdy będą sztywne i błyszczące wyłączamy mikser, wsypujemy partiami mieszankę cukru pudru z kakao i orzechami i ostrożnie mieszamy plastikową szpatułką, aż składniki się połączą. Wykładamy masę bezową na wyrysowane prostokąty (robimy to łyżką lub rękawem cukierniczym) i pieczemy aż blaty będą chrupiące, ok. 40min do 1 godz. Studzimy i ostrożnie odklejamy od papieru do pieczenia.

Blaty przekładamy ubitym na sztywno kremem i deser, szczelnie owinięty, wkładamy natychmiast do zamrażarki na min. 12 godz. Kroimy na kwadraty i podajemy w towarzystwie mocnego espresso.


52 komentarze:

  1. Agnieszko, co za cudowny deser wypatrzylas! brzmi jak cos w sam raz dla mnie! I tez uwazam, ze karmel jest tu zbytecznym dodatkiem do takiej ilosci bialej czekolady :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealne! Uwielbiam kawę, a z białą czekoladą to już całkowicie odjazd!
    Piękny deser i prześliczne zdjęcia;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm....wyglada bosko! w przyszly weekend koniecznie musze wyprobowac:) dzisiaj mam w remertuarze swiezy chlebek i ciasto z owocami.
    Przy okazji Agnieszko, Twoje zdjecia sa po prostuy wspaniale! jak ty to robisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały deser! Patrząc na zdjecia oblizuję się bardzo ! ;)
    Agnieszko, mistrzowski deser, boskie fotki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda niebiańsko!!!:) Koniecznie do wypróbowania:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja niestety najbardziej lubię ciasta i desery, które są słodkie, a ten na taki mi wygląda... czyli coś dla mnie! Piękne fotografie...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ten deser znalazłam na blogu Milk and Cookies i też mnie zaintrygował. Zapisałam sobie nawet, żeby go zrobić, aleś mnie ubiegła :)

    Super blog!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Agnieszko, po raz pierwszy wypowiadam sie na jakimkolwiek forum, gdyz obojetna nie moge pozostac widzac i smakujac Pani tworczosc kulinarna. Z niecierpliwoscia zagladam na Pani strone, zastanawiajac sie coz nowego znowu znajde. Z niecierpliwoscia wygladam nowych przepisow :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudne... po prostu cudne... Do zrobienia w tym tygodniu jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  10. A czym Agnieszko owijałaś?

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne! Ja też uwielbiam połączenie białej czekolady z kawą... ale tak sobie myślę, bo nie wiem, czy do końca rozumiem... tą kawę wlewa się do tego białego musu? i dalej ma taki jaśniutki kolor? pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękne i przepyszne. Aż ślinka cieknie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi i wygląda wspaniale. Ja mam jednak zawsze za mało miejsca w zamrażarce, żeby wstawiać do niej duże obiekty ;-) Ale może pora na jesienne porządki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że skusiłam do zajrzenia tu paru wielbicieli słodkości.;)
    Dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze, po takich pozytywnych słowach od razu chce się człowiekowi więcej pichcić i fotografować. Szczególnie serdecznie witam komentujących po raz pierwszy, zapraszam do mnie jak najczęściej.

    Jo, miałam na końcu języka odpowiedź , że owijałam sreberkiem ;), ale to nieprawda. Zawinęłam deser w papier do pieczenia i w foliową torebkę i tak go włożyłam do zamrażarki. Aaa, jeszcze położyłam ten cały pakunek na desce do krojenia i razem z nią mroziłam.

    Kawę jak najbardziej wlewa się do kremu, ale że jest jej niewiele, to specjalnie nie zmienia jego koloru, robi się nieco bardziej kremowy jedynie.

    Lisko, ja też zawsze muszę upychać w zamrażarce na siłę.I zawsze sobie solennie postanawiam, że nie będę jej już tak strasznie zapełniać... do następnych zakupów lub hurtowego pieczenia oczywiście. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj,
    O jejku, jejku ale cudowny deser!
    Trudno kalorie kaloriami ale jutro będę próbować, nie można się oprzeć takim rarytasom!!! Jak mówi moja przyjaciółka Monika "...taka kulinarna wstrzemięźliwość byłaby grzechem ..." ;)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

    OdpowiedzUsuń
  16. zblizaja sie urodziny mojego syna, zastanawialam sie co upiec na ten dzien. juz wiem :)))
    dzieki Agnieszko za podpowiedz, mam nadzieje, ze moj deser bedzie choc w czesci tak piekny jak Twoj. a jutro zaczynam robic porzadki w zamrazarce ;)
    zdjecia jak zwykle bez zarzutu
    uklony

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczoraj zrobiłam podstawę parfait... mmmmm... Książę Małżonek, któremu dałam do oblizania łyżkę, przydreptał za mną aż do kuchni. To będzie coś wielkiego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia Pani Agnieszko !
    Wspaniały blog.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Olgo, podoba mi się motto Twojej przyjaciółki! ;)

    Leloop, będę zaszczycona jeśli ten skromny deser pojawi się na takiej uroczystości.

    Pinos, umieram z niepokoju, czy reszta udała sie tak jak parfait. pozdrowienia dla Księcia Małżonka. ;)

    Jeszcze raz serdecznie dziękuję wszystkim za komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ajaj! Dokładnie ten sam przepis wypatrzyłam już jakiś czas temu i miałam szaloną ochotę go przyrządzić; tak strasznie mi się podobał. :) Nawet wydrukowałam sobie przepis, a potem jakoś...zapomniałam o nim. Agnieszko, dzięki Twoim boskim fotkom i smacznemu opisowi - została odświeżona moja mocno szwankująca już pamięć. ;-))
    Agnieszko, piekłaś blaty bezowe na termoobiegu i czy na grzałkach?

    OdpowiedzUsuń
  21. Zrobiłam ... Mrrrrrrrrru. Przepyszne. Pozwoliłam sobie rozpropagować na gazetowym fotoforum Galeria Potraw, oddając cesarzowi co cesarskie ...

    OdpowiedzUsuń
  22. Zrobilam...niestety mam obawy, ze chyba efekt mnie nie zadowoli:( nie z powodu przepisu(bo jest naprawde swietny i deser na 100% w Twoim i innych wykonaniu jest pyszny), ale moj chyba sie nie uda...masa ze smietanki(36%-tylko 500ml) byla dosc zadka, nie chciala sie ubic na sztywno...wylozylam ja na platy, ale rozlala sie troche na boki, mysle, ze deser bedzie niski i boje sie, ze masa moze nie stezec:( to myslisz Agnieszko? czy jesli masa nie jest calkiem sztywna, to juz nie bedzie dobre? jutro ide do znajomych i deser robilam specjalnie na ta okazje...w razie czego zostaje tradycyjna szarlotka, ale chcialam sprobowac czegos nowego...
    pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Małgosiu ja piekłam zwyczajnie góra dół, ale myślę że tak jak podpowiadasz termoobieg może być tu lepszym rozwiązaniem, tylko już bym chyba nie zmniejszała temperatury, a ewentualnie nieco krócej piekła. Widzę, że wielu osobom ten przepis wcześniej wpadł w oko.;)

    Pinos, bardzo mi miło, już tam zajrzałam i cieszę się, że Wam smakowało.

    Olu szybciochem ciasto do lodówki to może masa stężeje bez zbytniego nasiąknięcia dacquoise. Tak to jest z tymi śmietanami, nigdy człowiek nie wie czy się dobrze ubiją. Mam nadzieję Olu, że deser da się jakoś uratować, szalenie mi miło, że go zrobiłaś. Podawaj deser lekko zmrożony to nic się nie powinno rozpływać, a w zamrażarce nie ma siły musi stężeć. Trzymam kciuki. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Agnieszko wlasnie sprawdzilam, masa juz troche stężała. pomyslalam sobie, ze moze poprzyciskam lopatka mase do brzegow dacquoise? no bo skoro juz jest w miare zwarta, to moze uda mi sie nadac temu stosowny ksztalt? :) mysle, ze bedzie dobrze! w koncu taki dobry przepis...nie moglam go chyba az tak sknocic?:)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  25. zrobilam dzisiaj, degustacja jutro. o rezultaty sie specjalnie nie martwie bo rzeczywiscie masa przepyszna, balam sie, ze z ta iloscia bialej czekolady bedzie wsciekle slodka ale nie :) przezylam chwile grozy podczas ubijania masy smietanowej bo bardzo dlugo byla dosc rzadka zupa, mimo, ze stala ok. 10 godzin w lodowce. pomyslalam sobie znowu porywasz sie z motyka na slonce ale trudno nie poddawaj sie, zawsze mozna dodac troche zelatyny :} gdy przygotowalam zelatyne okazalo sie, ze caly czas krecaca sie maszyna ubila smietane. gdybym robila recznie nie dotrwalabym do tego momentu :] ale odrobine zelatyny dodalam moze zupelnie niepotrzebnie.
    nie bylabym soba gdybym jednakze czegos nie sknocila, otoz udalo mi sie przypalic blaty :{ mam prowizoryczny piekarnik, ktorego tajemnic jeszcze wszystkich nie poznalam, a spalenizne udalo sie oskrobac.
    napisze jeszcze po degustacji, uklony

    OdpowiedzUsuń
  26. Leloop, cieszę się, że chociaż z przygodami, ale się udało. :) Ja też zawsze na wszelki wypadek na złośliwie nieubijającą się śmietanę mam pod ręką jakiś śmietanfix lub żelatynę. Chciaż ostatnio już od dłuższego czasu korzystam z 35% jednego z tutejszych producentów, która jak dotąd - odpukać :) - mnie nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
  27. nawet z lekko przpalonym smakiem blatow bylo przepyszne. na dodatek aura sprawila nam niespodzianke i podarowala prawdziwie letni dzien :))) w tym roku rarytas w Bretanii. musialam dwa razy robic podejscie z podaniem do stolu bo urodzinowi goscie sie nie spieszyli a deser sie topil :} czesc gosci degustowala z kawa a reszta z cidrem. Francuzi bowiem, jak pewnie wiesz, desery popijaja winem. jeszcze raz dzieki za podpowiedz :)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Skoro nawet aura dopisała przy degustacji to jest coś! :) U nas też w tym roku jakieś przedziwne lato. Co do popijania wszystkiego winem, to ja mam też chyba francuskie gusta ;. A że oni się nie spieszą przy jedzeniu to zauważyłam, tak jak Portugalczycy zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne zdjęcie !!!!!!!!!!!


    Olga.

    OdpowiedzUsuń
  30. Rewelacyjny deser!! Smietanka 30% ubila sie elegancko, moze dzieki sposobowi mojego M - miske szklana i trzepaczki do ubijania schladzam wczesniej w zamrazalniku.
    Ciesze sie, ze tu trafilam. Dziekuje:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję za miłe słowa.

    Cieszę się, że deser udał się i smakował.

    OdpowiedzUsuń
  32. Prowadzisz Agnieszko prze ciekawego bloga, w którym są śliczne i apetyczne fotografie. Bardzo bardzo mi się podoba! Trzymaj tak dalej! A deser? Nie była bym sobą, gdybym go nie zrobiła:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Alinko, miło mi, że mnie odwiedzasz i dziękuję za życzliwy komentarz. Trzymam kciuki za daquoise. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jest niesamowity!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Kathy, miło mi bardzo, że przypadł Wam do gustu i pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo przyjemny deser :) ciekawe jest to połączenie cytryny i kawy. Ma też miłą konsystencję bo mimo, że się go trzyma w zamrażarce to nie zamarza tak jak lody. Aczkolwiek następnym razem chyba zrobię bez orzechów laskowych, gdyż ich posmak trochę mi przeszkadzał (chociaż bardzo lubię orzechy laskowe). Zastanawiałam się nad jakimiś herbatnikami(np. digestive) lub biszkoptem bezowym zamiast laskowego dacquoise. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  37. Kasiu, cieszę się bardzo, że smakował. Kremy typu parfait już jakoś tak mają, że szczęśliwie nie zamarzają na kamień (przypuszczam, że dzięki wysokiej zawartości tłuszczu). Herbatniki zamiast dacquoise to też ciekawy pomysł. Przyszło mi też do głowy, że można by było zrobić z bezą - zwykłą lub np.o smaku czekoladowym.

    OdpowiedzUsuń
  38. ja spozniona z komentarzem bo chwilowo podrozowalam, ale zagladam do Ciebie Agnieszko baaardzo czesto :-) bardzo ciekawie prowadzisz swoj blog, jest duzo wszystkiego, ale tak w sam raz i ksiazki, przepisy, opisy z podrozy i tez Twoje wlasne refleksje ;-) to ostanie to taki super deser, bardzo mi sie podoba ;-) ale ale, musialam zrobic TEN deser ! wyszlo tak wlasnie jak trzeba, zadnych problemow nic sie nie 'lalo', a u nas juz goraco (pisze z antypodow) pychota - co tylko zmienilam, to wlasnie jak z ta kawa ?? nie mialam pod reka espresso, wiec po prostu zaparzylam mocna kawe metoda tradycyjna. czy musi byc espresso ?? pisze te wszystkie komplementy, bo wiem ze to dodaje skrzydel, inspiruje, wiec pisz Agnieszko masz wielki talent i te zdjecia taakie profesjonalne :)))serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Olá, gostava de saber o que é creme fondant.
    Adorei o aspecto desta receita e se me pudesse dar 1 ajudinha ...agradecia. Obrigado

    OdpowiedzUsuń
  40. Anonimowy, bardzo serdeczne i ogromnie spóźnione podziękowania za ten pełen komplementów komentarz. Oczywiście kawa może być zwyczajnie parzona, najlepiej by było w niedużej ilości wody, żeby nie rozcieńczyć zbytnio kremu. Strasznie się cieszę, że dacquoise się tak świetnie udało.

    Olá Adalia, obrigada por ter visitado o meu blog. O "creme fondant" deve ser uma tradução criativa demais do google, eu não utilizei nada com este nome na receita. ;) Mando-lhe um link em ingles com receita original desta sobremesa. Se precisar de mais alguma ajuda não hesite em perguntar.

    http://gourmettraveller.com.au/content.aspx?id=2452

    OdpowiedzUsuń
  41. Agnieszko bardzo dziękuję za cudowny przepis, który wykorzystałam w mojej restauracji. Fakt, że w japońskiej ale niestety japończycy nie mają specjalnie dobry deserów, a ten wydał mi się idealny i miałam racje klienci przepadają za nim. Jeszcze raz bardzo dziękuję i serdecznie zapraszam jak będziesz kiedyś w Poznaniu zapraszam do GOKO. Ania
    ps. a twoja babka drożdżowa to już osobny rozdział polecam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  42. Aniu, naprawdę czuję się zaszczycona. O rany i jeszcze klienci za nim przepadają! Super, nawet nie wiesz jak mi miło. Jeśli tylko będę kiedyś w Poznaniu nie omieszkam zajrzeć do Twojej restauracji. Dziękuję za zaproszenie i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Przepis jest super, dotarłam do niego za pomoca blogowe łancuszka, zaczynając od http://sweet-art-sweet.blogspot.com/2009/10/zamrozony-torcik-dacquoise-z-kawowo.html ;) ale u siebie nie ubiłam kremu (!!!) ;) mimo tego deser znalazl sie u mnie na blogu: http://cakes-and-the-city.blogspot.com/2011/01/so-french-so-good.html :) pozdrawiam i podziwiam Kuchnie nad Atlantykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Magdo, cieszę się, że wypróbowałaś ten deser i że miałaś pozytywne doznania smakowe. Dziękuję za miłe słowa o blogu i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. deser jest przeniebiański :) probowałam w mojej ulubionej restauracji sushi :) yummi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to może było poznańskie GOKO? Właścicielka była tak miła, że napisała mi jakiś czas temu, że wykorzystują ten przepis. Cieszę się, że nadal utrzymał się w menu i bardzo mi miło, że smakował. :)

      Usuń
  46. Super deser, zwłaszcza na upały! Natrafiłam poszukując tortu dacquoise. Wygląda jak zmrożona mleczna kanapka, a beza jak brownie! Zapisuję do wypróbowania, a jak już dojdzie do degustacji, to w moim przypadku jednak bez espresoo ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby deser się udał i smakował w letniej aurze. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  47. Witam :) Już kiedyś zrobiłam ten wspaniały deser i wyszedł przepyszny! Dzisiaj zrobiłam go po raz kolejny jednak beza pomimo pieczenia ponad 60 min jest od spodu ciągnąca i wilgotna :( Czy mogę jej użyć czy spróbować upiec raz jeszcze? Co zrobiłam nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę spróbować jeszcze dosuszyć w piekarniku w niskiej temperaturze 80-100ºC, nawet przez dodatkowe 30-45 min.

      Usuń
  48. hej :) pokombinowałam i chyba wyjdzie klapa :( zrobiłam ten krem i nie dałam go do zamrażalnika tylko do lodówki..dziwnie się lał, więc jeszcze raz przeczytałam przepis... i jeszcze oprócz tego kremu dałam także mus czekoladowy :( teraz włozyłam to wszytsko do zamarażalnika.. czy myślisz, że jutro jak to wyjme będzie dobre?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem w postaci płynnej trzeba wstawić do lodówki, a gdy się ochłodzi ubić go. Powinien mieć konsystencję nieco gęstszą niż bita śmietana. Dopiero po przełożeniu ciasta wstawia się wszystko do zamrażarki.

      Co się stanie do dodaniu do kremu musu czekoladowego nie potrafię odpowiedzieć, bo nigdy czegoś takiego nie robiłam.

      Mam nadzieję, że mimo wszystko parfait się uda. Powinno być przechowywane cały czas w zamrażarce, bo w końcu parfait to rodzaj lodowego deseru.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.