sobota, lipca 26, 2008

Polędwiczki wieprzowe po hiszpańsku, olé!



Kuchnia hiszpańska potrafi zaskakiwać. Tak na plus, jak i na minus.
Z minusów to ja - mimo wielokrotnych wizyt u naszych wschodnich sąsiadów - do dzisiaj zastanawiam się gdzie to ludzie jadają te wykwintne i okrzyczane tapas, o których pieje każde wydawnictwo na temat iberyjskiej kuchni. To, co ja widuję w barach to są w 90% przypadków: oliwki, orzeszki i królujące wszędzie kanapki (głównie z iberyjskimi kiełbasami, przyprawiającym mnie o dreszcz obrzydzenia niestety). Już szczytem wykwintności są tortille lub patatas bravas.

Ale może to wynika z tego, że ja się boję hiszpańskich kelnerów i barmanów. :) Dlaczego? Bo są - delikatnie mówiąc - nieco opryskliwi, nie pozwalają się człowiekowi spokojnie zastanowić i są szalenie mało elastyczni jeśli chodzi o ewentualne drobne modyfikacje w zamówieniu. Jeśli danie ma jako dodatek ziemniaki, to można paść na kolana, a i tak się nie dostanie ryżu. Generalnie szef kuchni i kelner znają i podają jedynie słuszne kompozycje smakowe, możesz sobie być alergikiem czy wegetarianinem, a i tak dostaniesz dokładnie to co figuruje w karcie. Możliwe więc, że mój brak umiejętności radzenia sobie z obsługą w hiszpańskich barach powoduje, że nie dostaję tych przeróżnych maleńkich cymesów, z których ponoć słynie tamtejsza kuchnia. Pocieszam się jednak, że nie ja jedna mam takie doświadczenia - Richard Sterlin i Allison Jones, autorzy kulinarnego przewodnika po Hiszpanii ze znakomitej serii Lonely Planet World Food, co chwilę nas raczą zabawnymi anegdotami na ten sam temat.

Przejdźmy jednak wreszcie do plusów tej iberyjskiej kuchni. Tak, tak są i plusy i to poważne!! Należą do nich niewątpliwie zimne zupy - gazpacho, salmorejo czy czosnkowo-migdałowa z winogronami - wszystkie są genialne. Owoce morza nawet w półpustynnej Kastylii są wyśmienite, ale to głównie zasługa galicyjskich rybaków i niezawodnego oraz błyskawicznego transportu. Bo w przypadku owoców morza, gdy mamy świetnej jakości składniki to już więcej niż połowa sukcesu. Wystarczy ich jedynie nie męczyć zbytnio w kuchni i nie zabić ich smaku nadmiarem przypraw.

Nieźle też radzą sobie Hiszpanie z mięsem. Znalazłam niedawno przepis, który po niewielkich modyfikacjach przypomniał mi potrawę jedzoną na kolacji pod gołym lipcowym niebem w Salamance dokładnie na wprost tamtejszej niezapomnianej katedry, z wyzłoconego kastylijskim słońcem piaskowca (nie na darmo inna nazwa Salamanki to La Ciudad Dorada czyli Złote Miasto). Te delikatne wieprzowe polędwiczki polane są bardzo śródziemnomorskim sosem. Bo cóż może być bardziej mediterranico niż połączenie oliwek, kaparów, czosnku i suszonych pomidorów ze złotozieloną hiszpańską oliwą Arbequina.





Salamanca to La Ciudad Dorada czyli Złote Miasto. Plaza Mayor.




Polędwiczki wieprzowe po hiszpańsku

Sos:
1 kopiasta łyżka musztardy
1 duży ząbek czosnku, zmiażdżony
1 kopiasta łyżka odsączonych kaparów
8 oliwek nadziewanych czosnkiem, pokrojonych w plasterki
1 suszony pomidor pokrojony w drobną kostkę (opcjonalnie)
1 kopiasta łyżka posiekanej natki pietruszki
sok i skórka starta z 1 cytryny
20 ml oliwy extra virgin, najlepiej z oliwek odmiany Arbequina
40ml ciepłej wody

polędwiczki wieprzowe o wadze w sumie ok. 350g
1 łyżka oliwy extra virgin

Sos:
Wymieszać ze sobą dokładnie wszystkie składniki sosu.

Nagrzać piekarnik do 200ºC. Polędwiczkę obsmażyć na oliwie po 5 min z każdej strony. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec do miękkości przez 15-20min. Wyjąć z piekarnika, odstawić na 5 min. Kroić w plastry i polewać sosem.

10 komentarzy:

  1. Ja przepyszne i przerozne hiszpanskie tapas jadalam dawno temu w jednej z tutejszych hiszpanskich knajpek; bylo to male i niepozorne miejsce jednak jedzenie zawsze mieli wysmienite; niestety teraz (od kilku juz lat) knajpki nie ma, czego bardzo bardzo zaluje :( A tak a propos to zastanawiam sie, czy te tapas nie sa lepsze wlasnie poza granicami Hiszpanii w takim razie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To się wydaje wręcz niemożliwe Bea, ale ja też mam takie wrażenie. ;)
    W Porto jest kilka restauracji z tapas i wszystkie świetne. Na forum cincin bodajże Lis kiedyś wspominała, że w Warszawie też jest doskonała knajpka z tapas (chyba należąca do Kręglickich, ale głowy sobie uciąć nie dam).

    Wieść niesie, że ponoć najlepsze tapas bary są w Andaluzji i u Basków. Do tych ostatnich trochę strach jechać, a na południu to znowu z powodu upału smakują mi jedynie zimne zupy. ;) No chyba, żeby w zimie tam się wybrać ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się przyznać, że pomimo moich 30-tu paru lat, dopiero zaczynam odkrywać przyjemność z gotowania...a czytanie takiego blogga jak Twój Agnieszko, sprawia mi ogromną przyjemność, ochotę na natychmiastowe upichcenie czegoś z tych wspaniałych przepisów, których nigdy w życiu sama bym nie wyszukała....jak wydasz książkę, to będę pierwszą klientką. Pozdrawiam-Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka ? To Agnieszko świetny pomysł. Szczególnie dla mnie, mało "kumatej" w komputerach.

    Iwona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj,
    miałam to szczęście - krótko to trwało, niestety - zawitać w Portugalii... Chciałabym tam żyć... Twój przepis na polędwiczki jest wspaniały :) To od jakiegoś czasu moje (Twoje :))) specjalne danie na spotkania z przyjaciółmi :)) dziękuję !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgorzato i Iwono, zawstydzacie mnie!! Ja? Książkę? Najbardziej mnie cieszy, że blog Wam się podoba. Pozdrawiam.

    Anonimowy, dziękuję za przemiły komentarz. Miło mi, że mój przybrany kraj przypadł do gustu. Nie każdy człowiek z północy tu się dobrze czuje. :) Ogromnie się cieszę, ze przepis na polędwiczki się sprawdził i w dodatku funkcjonuje jako danie dla gości. Aż puchnę z dumy. :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Polędwiczki wg tego przepisu stały się naszym ulubionym i popisowym daniem. A sos tradycyjnie już robimy z podwójnej ilości składników :) Jest naprawdę wysmienity. Pozdrawiamy serdecznie! Magda i Bartek

    OdpowiedzUsuń
  8. Dodaję ten przepis do moich ulubionych polędwiczkowych! Super jest :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie pyszne! Takie proste! Takie szybkie!

    Pozwolilam sobie dodać miodu do sosu ( musztarda diżońska okazala się za ostra) i łyżke mielonych migdałow dla zageszczenia oraz leciutko podgrzalam sos, zeby był letni, nie zimny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaro, bardzo fajna wariacja na temat polędwiczek po hiszpańsku! Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.