
Ja chyba nie jestem typową wielbicielką japońskiej kuchni. Mam wrażenie, że prawdziwy jej znawca musi wielbić sushi. Ja je owszem mogę zjeść, uważam, że jest całkiem smaczne, ale nie popadam w delirium zachwytu na jego punkcie. I nie jest to kwestia tego, że odstarszaja mnie surowe ryby czy owoce morza. Mój problem jest zupełnie innej natury. Ponoć 1 sztuka sushi jest na 1 kęs i powinna być zawsze jedzona w całości. Nie wiem jak ludzie sobie z tym radzą - dla mnie jest to totalnie niemożliwe. W czasie naszego zeszłorocznego rejsu po Karaibach poszliśmy na statku na prezentację wykonania sushi przez japońskich mistrzów, zakończoną degustacją wykonanych przez nich małych jadalnych dzieł sztuki. Jak mniemam wszystko, również wielkość sushi, była zgodna z tradycyjnymi prawidłami. A ja i tak - jak zwykle - nie potrafiłam ich poprawnie zjeść. :) Jedna porcją sushi moim zdaniem można się tylko udławić, mi w każdym razie, gdy próbuję je przełknąć oczy wręcz wychodzą z orbit. Gdy zaś próbuję je niezgodnie z zasadami podzielić na 2 kęsy, oczywiście nie jestem w stanie przedrzeć się zębami przez warstwę alg. Nie wiem z czego to się bierze, może to zatykające działanie ryżu, a może powodem jest to, że ja lubię od zawsze delektować się wszystkim w naprawdę maleńkich kąskach. I chyba miałam zakodowane to w genach, bo gdy obserwuję moje dziecko jedzące swój ukochany kisiel nabierając go na czubek łyżeczki, to jakbym obserwowała samą siebie.
Wracając do kuchni japońskiej to na szczęście ma ona do zaproponowania oprócz słynnego sushi jeszcze dużo innych smakowitości. Nie pamiętam, czy już tu wspominałam, że podczas jednego z pobytów w Londynie zakochaliśmy się w smakołykach sieci restauracji Wagamama. Niektórzy mówią, że to właściwie japoński fast food, oparty głównie na tzw. bowl food, czyli jedzeniu podawanym w miseczkach (w przypadku Wagamama słuszniej by chyba było powiedzieć - w michach). Są to głównie dania z "noodles" i ryżem oraz sporo pysznych zup. Naprawdę bardzo je polecam, zwłaszcza, że restauracje usytuowane są w dość newralgicznych turystycznie punktach Londynu (my bywamy zwykle w tej obok British Museum). Wagamama tak polubiliśmy, że zakupiłam nawet ich książkę, z towarzyszącą jej płytą DVD demonstrująca niektóre stosowane tam techniki kulinarne.
Dzisiaj jednak moja japońszczyzna nie pochodzi z Wagamama, choć wygląda jakby była prosto stamtąd. Znalazłam przepyszne danie w zbiorze "Best American Recipes 2000". Przepis jest tradycyjnie znakomity, jak na tę serię książek przystało. Wspominałam już tu nie jeden raz, że wydawcy wnikliwie poszukują, we wszelkich dostępnych źródłach, przepisów, które w danym roku są "naj- naj" i oszczędzają nam wiele zachodu dzieląc się swoimi odkryciami we wspomnianych książkach. Przyznam, że jeszcze nigdy się na ich propozycjach nie zawiodłam, a korzystam z nich bardzo intensywnie. Dzisiaj jednak zmieniłam nieco proporcje - mimo, że autorzy upierają się, że tak jest dobrze, dla mnie sosu sojowego i sake było jednak w przepisie zbyt dużo (może to zależy od rodzaju użytego sosu i gatunku sake). Zapraszam więc na miskę japońskich smakowitości podawaną w nowojorskiej restauracji pani Lynne Aronson o wdzięcznej nazwie "Lola Bowla"

Japońska miska pełna smakowitości
6 szkl wody
2/3 szkl sosu sojowego
2/3 szkl mirin
2/3 szkl sake
350g makaronu soba z mąki gryczanej
500g piersi kurczaka
1 cebula pokrojona w półplasterki
6 dużych krewetek (jumbo shrimp albo tiger shrimp) w skorupkach
szczypta przyprawy shichimi togarashi
3 łyżki grubo posiekanej dymki
400g świeżego szpinaku (mogą być też całe listki mrożonego)
Do przyprawienia już w misce:
olej z prażonego sezamu (toasted sesame seed oil)
olej chili
sok świeżo wyciśnięty z cytrynyprzyprawa shichimi togarashi
szczypiorek pokrojony w 3 cm kawałki
prażone ziarenka białego i czarnego sezamu
Wodę, sos sojowy, mirin i sake wlewamy do dużego garnka, doprowadzamy do wrzenia i na małym ogniu gotujemy 30 min. Szpinak blanszujemy prze 1 min w dużej ilości wrzącej wody. Osączamy i natychmiast wrzucamy do garnka z lodowato zimną wodą. Ponownie osączamy i zostawiamy w sitku do odcieknięcia (szpinak i wywar sojowy można przygotować dzień wcześniej). Piersi kurczaka kroimy w cienkie plasterki na skos. Krewetki obieramy ze skorupek, zostawiając tylko ogonki, usuwamy jelito. Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Do wrzącego wywaru sojowego dodajemy cebulę, plastry kurczaka i krewetki. Gotujemy ok. 6-10min (nie za długo, żeby krewetki nie były twarde; generalnie im większe krewetki tym dłuższy czas gotowania). Pod koniec gotowania dokładamy dymkę.
Do miseczek nakładamy makaron, porcje szpinaku, mięso kurczaka i krewetki. Zalewamy dowolną ilością gorącego wywaru. Ozdabiamy szczypiorkiem, sezamem i doprawiamy toragashi, olejem sezamowym, sokiem z cytryny i olejem chili.
6 szkl wody
2/3 szkl sosu sojowego
2/3 szkl mirin
2/3 szkl sake
350g makaronu soba z mąki gryczanej
500g piersi kurczaka
1 cebula pokrojona w półplasterki
6 dużych krewetek (jumbo shrimp albo tiger shrimp) w skorupkach
szczypta przyprawy shichimi togarashi
3 łyżki grubo posiekanej dymki
400g świeżego szpinaku (mogą być też całe listki mrożonego)
Do przyprawienia już w misce:
olej z prażonego sezamu (toasted sesame seed oil)
olej chili
sok świeżo wyciśnięty z cytrynyprzyprawa shichimi togarashi
szczypiorek pokrojony w 3 cm kawałki
prażone ziarenka białego i czarnego sezamu
Wodę, sos sojowy, mirin i sake wlewamy do dużego garnka, doprowadzamy do wrzenia i na małym ogniu gotujemy 30 min. Szpinak blanszujemy prze 1 min w dużej ilości wrzącej wody. Osączamy i natychmiast wrzucamy do garnka z lodowato zimną wodą. Ponownie osączamy i zostawiamy w sitku do odcieknięcia (szpinak i wywar sojowy można przygotować dzień wcześniej). Piersi kurczaka kroimy w cienkie plasterki na skos. Krewetki obieramy ze skorupek, zostawiając tylko ogonki, usuwamy jelito. Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Do wrzącego wywaru sojowego dodajemy cebulę, plastry kurczaka i krewetki. Gotujemy ok. 6-10min (nie za długo, żeby krewetki nie były twarde; generalnie im większe krewetki tym dłuższy czas gotowania). Pod koniec gotowania dokładamy dymkę.
Do miseczek nakładamy makaron, porcje szpinaku, mięso kurczaka i krewetki. Zalewamy dowolną ilością gorącego wywaru. Ozdabiamy szczypiorkiem, sezamem i doprawiamy toragashi, olejem sezamowym, sokiem z cytryny i olejem chili.




14 comments: