środa, kwietnia 08, 2009

Babka gotowana na Wielkanoc



Festiwalu babek wielkanocnych ciąg dalszy. Dwa lata temu - jak ten czas leci - proponowałam tu na blogu przepis na bardzo klasyczną parzoną babę drożdżową. Ośmieliłam się ją nawet nazwać królową Wielkanocy. Ale przecież, jak już wspominałam w ostatnim wpisie, nie tylko drożdżowe baby jemy w te Święta, choć są one z pewnością najbardziej tradycyjne. W poprzednim odcinku była babka gotowana, dzisiaj będzie jeszcze jedne babkowe wcielenie.
Otóż robię również bardzo często, nie tylko zresztą w okresie wielkanocnym, babkę gotowaną.

I znowu będzie anegdota o Łukaszu. ;) Jest kilka takich ciast, które moje nastoletnie dziecko mogłoby jeść dosłownie codziennie. Obok serników i mufinek na szczycie listy przebojów plasuje się właśnie bohaterka dzisiejszego wpisu - babka gotowana. Z czasem gdy ta babka zaczęła mi coraz perfekcyjniej wychodzić, Łukasz - paradoksalnie - zaczął lubić ją coraz....mniej. Zaraz to pokrótce wytłumaczę.

Otóż moja latorośl jest od lat wielbicielem .... zakalca. Tak jak inne dzieci proszą mamy o ciasto z truskawkami czy z czekoladą, moje od najmłodszych lat błagało "Mamusiu, zrób mi ciasto z zakalcem". I na nic zdawały się tłumaczenia, że osiągnięcie tego hmmm .... rezultatu nie zawsze jest możliwe, a przede wszystkim bardzo rzadko przewidywalne. Jeszcze trudniej mu było zrozumieć, że jest to efekt z gruntu niepożądany (Łukasz zresztą dość długo we wczesnym dzieciństwie był przekonany, że zakalec to składnik ciasta, tak jak np. cynamon czy kokos ;) ).

Moje babki gotowane, bez względu na przepis, przez dosyć długi okres czasu rzeczywiście miały zakalec prawie że gwarantowany. Po wielu próbach i kilku cennych radach udzielonych mi na różnych forach kulinarnych doszłam jednak chyba do doskonałości. Powiem od razu co robiłam źle - po pierwsze wstawiałam foremkę z ciastem do zimnej wody, a po drugie zwykle zbyt krótko je gotowałam. Czas gotowania jest oczywiście zależny od wielkości foremki i ilości ciasta. Ja używam teraz całkiem niewielkiej o pojemności ok. 1-1,2 l.

Zapraszam więc serdecznie na niezwykle minimalistyczną, ale za to bardzo smakowitą babkę gotowaną, która świetnie się czuje w towarzystwie jakiegoś owocowego sosu (ten na zdjęciu był jeżynowy) lub świeżych owoców i sosu waniliowego. Jak ktoś lubi może też babkę polać czekoladą lub polukrować, będzie ona wtedy bardziej wielkanocna wizualnie niż moja.

Babka gotowana

zamykana foremka do gotowania z kominkiem 16cm średnicy i 9cm wysokości

125g masła
1/2 szkl (100g) cukru
3 jajka
1/2 szkl (80g) mąki pszennej
1/2 szkl (95g) mąki ziemniaczanej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 op. cukru waniliowego
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
2 łyżeczki ciemnego rumu

W mikserze ucieramy miękkie masło, dodajemy cukier i cukier waniliowy, wrzucamy po jednym jajku, na przemian z mąkami wymieszanymi z proszkiem do pieczenia. Dodajemy skórkę i sok z cytryny oraz rum i jeszcze trochę miksujemy. Wlewamy ciasto do wysmarowanej masłem i dokładnie wysypanej bułką tartą formy do gotowania. Zamykamy ją, wstawiamy do garnka i wlewamy wrzątek (powinien sięgać mniej więcej do połowy wysokości formy). Babkę gotujemy na małym ogniu w szczelnie przykrytym pokrywką garnku ok. 1 godz i 15 min. Po zdjęciu z ognia ciasto zostawiamy w otwartej formie na ok. 10 min. Ostrożnie wyjmujemy i podajemy z sosem owocowym lub waniliowym plus ze świeżymi owocami. Możemy też babkę polukrować lub ozdobić polewą czekoladową.

Inne moje wielkanocne przepisy:




31 komentarzy:

  1. Agnieszko, nie dziwię się Łukaszowi, że lubi zakalec. Ten "twór" tak jak napisałaś jest nieprzewidywalny, a zatem nożna powiedzieć, jest niespodzianką. Kto nie lubi niespodzianek?. A małej formy do babki gotowanej zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana Agnieszko! Babka wygląda pięknie .Jest z pewnością smakowita.Łukasz wie co dobre. Wybieram się po foremkę z kominkiem,może jeszcze ją kupię.Pozdrawiam Cię serdecznie. Joanna z Leżna.

    OdpowiedzUsuń
  3. niby wszyscy chcą uniknąć zakalca w swoich ciastach, a z tego co widzę, bardzo dużo osób lubi ciasta z zakalcem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja mam problem, bo ... nigdy nie jadłam ciasta z zakalcem :) W moim domu ciasta piekło się ... no dobra, nie piekło się, podobnie jak mało gotowało, sama jakoś zakalca nigdy nie stworzyłam, a w kupnych ciastach z dobrych cukierni jakie kiedyś kupowałam trudno o zakalec :) Więc dziękuję na przepis na zakalec - spróbuję czy mi wyjdzie :DDD

    A tak bardziej na poważnie, choć i to na górze było całkiem poważne i prawdziwe, to czy taką zwykła formę na babkę, po prostu przykrytą folią alu można gotować?

    OdpowiedzUsuń
  5. He he, czytam komentarz Tili: "dziękuję za przepis na zakalec, spróbuję czy mi wyjdzie". Cudowny :)))

    Podobnie jak zdjęcie, Agnieszko. Jest arcysmaczne. Czyli najsmaczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sliczna ta babka! :)) A to,ze syn lubi ciasto z zakalcem to mnie nie dziwi ;) hi hi ;) Czasami takie z zakalcem boskie jest w smaku :)))
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem wielbiecielka babki gotowanej, ktora robi moja Mama. Uwielbiam ta babke za jej wyjatkowy smak i delikatnosc. Zawsze byla w towarzystwie polewy czekoladowej, z owocami jeszcze nie jadlam takiej babki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anno-apsik, masz całkowitą rację - nie da się nie lubić niespodzianek. ;) Formę do gotowania mam też dużą ale właściwie z niej nie korzystam, bo mi się do garnka nie mieści. Bóg raczy wiedzieć po cóż ją zatem kupiłam. ;)

    Joanno, życzę powodzenia przy zakupie foremki, do tej babki to im mniejsza tym wygodniej. Wielkanocne buziaki dla Was.

    Aga-aa, no właśnie sporo osób lubi zakalec. Ja prawdę mówiąc tez nie pogardzę. ;) Tylko jakoś gościom to wstyd podać, bo się wychodzi na marną gospodynię. Czyli wychodzi na to, że tylko wśród najbliższych w domowym zaciszu można się zakalcem delektować. ;)

    Tili, cuuudny komentarz!!! Ja mam w zanadrzu jeszcze 2 ciasta grożące zakalcem , jakbyś była zainteresowana (jedno bananowe, a drugie z dodatkiem twarogu). :D
    Teraz na poważnie - myślę, że bez problemu można gotować w formie szczelnie przykrytej folią aluminiową. Tylko uważaj, żeby woda za bardzo nie bulgotała i nie wlała się do środka, bo ta szczelność będzie jednak mniejsza niż takiej typowej formy do gotowania z pokrywką.

    Aniu, widzę, że mamy podobne wrażenia co do komentarza Tili, ja się też serdecznie uśmiałam. Dziękuję Ci za przemiłe słowa o zdjęciu.

    Majanko, widzę że z Ciebie kolejna wielbicielka zakalca. Trochę nas jest.

    Karolko, chętnie bym poznała ten "maminy" przepis. Z tego co widzisz u nas spory popyt na gotowane babki. Z jakiego powodu ja nie stosuję czekoladowej polewy wytłumaczyłam w poprzednim wpisie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W takim razie zapisuje sobie przepis tym bardziej, a na dwa pozostałe zakalcowe też się piszę, bo ja całkiem na serio nigdy zakalca nie jadłam :)))
    Jakbyś mogła mi je przy okazji na @ przesłać, byłabym wdzięczna :)
    tilianara(at)gmail.com

    Wszystkiego najlepszego na Święta, dużo radości, ale i spokoju ducha, a przede wszystkim ... mokrego jajka i smacznego dyngusa :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnieszko!
    Wesolych, pogodnych Świat, spedzonych w gronie najblizszych we wspanialej, wiosennej atmosferze:)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale śliczna! ja nic nie mam do zakalców :D jak wyjdzie to nie rozpaczam, wręcz przeciwnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie hi hi ;)))
    Wesołych, pieknych i wiosennych Swiąt Agusiu!:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawdziwy minimal na zdjęciu.. wiadomo, dobre rzeczy nie potrzebują spektakularnej wydumanej oprawy;)
    Pozdrawiamy bardzo mocno i bardzo świątecznie, Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale baba! Agnieszko, uwielbiam Twoje pomysły! :)

    Wesołych, spokojnych i smacznych! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkie Twoje baby przesliczne Agnieszko! ;)

    Wesolych Swiat! Pogodnych, radosnych i wiosennych :)


    PS. Niestety znam takich, ktorzy niespodzianek niecierpia... ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt !

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję wszystkim za piękne życzenia i również Wam i Waszym rodzinom życzę smacznego jajka!! (i nie tylko ;) ). Wielkanocne serdeczności dla wszystkich!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bedac dzieckiem tez bardzo lubilam ciasta z zakalcem :)

    Baba sliczna! Nigdy takiej gotowanej nie jadlam, wiec bede kiedys musiala naprawic ten blad :)

    Wszystkiego najlepszego z okazji Swiat, Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wesołych Świąt, Agnieszko!!! Wiosennych i radosnych!!!

    Babki gotowanej jeszcze nie jadłam, wygląda pięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko duzo zdrowia i radosci! Pieknej pogody i Wesolych Swiat :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszko, pięknych świąt Ci życzę! Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Agnieszko,

    Baba wygląda modelowo, jak z obrazka powiedziałabym;)
    Wspaniałości życzę Ci w te Święta, pogody ducha i radości.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Swieta, swieta a w PT juz po Swietach, to nie fer!!
    Mam nadzieje ze nie spedzilas calego wolnego czasu przy garach (bo ja tak az mnie biodro boli!) PS. Pasztet wyszedl wysmienity- obdzielilam kilku znajomych bo w domu tylko ja jem, reszte zamroze:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy tu wpadli za życzenia!!
    Anoushko, witaj w klubie zakalcowców. Faktycznie, że to upodobanie jest silniejsze w dzieciństwie, potem trochę słabnie... ;)

    Agatko, a my dalej świętujemy.:) Miło nam się złożyło w tym roku, że oboje mamy wolne, a Łukasz jeszcze tydzień ferii. Widziałam Twoje wyczyny na blogu. Oko bieleje! Tą babkę adwokatową muszę, po prostu muszę zrobić. A pasztet z jakiego przepisu? Mi jakoś o dziwo w miarę spokojnie przeszły przygotowania, no ale miałam 2 pomocników.:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Agnieszko, nic nie piszesz, że Twój mazurek marcepanowy był w dodatku kulinarnym The Times Polska, miło było zobaczyć ten przepis, gratuluje;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Agniesiu, pasztet podpatrzylam w TV polskiej i tak za mna chodzil ze nie wytrzymalam, zrobilam uzywajac malakseru- jak zreszta radzilas:)) Przepisu nie podam bo w sklepie kupowalam wszystkiego na oko- watrobka drobiowa (chyba jest rarytasem w PT bo ciezko bylo znalezc), po kawalku boczku i podgardla, 2 jajka, i bulka namoczona w sosie pozostalym z podsmazonych mies, duzo ziol provansalskich, galki, pieprzu, do blaszki, oblozyc zielem angielskim i piec godz w 220º Ot i caly przepis! A jaka pychotka:)))zwlaszcza z chrzanem, mniam. Jeszcze rok lub 2 i ja bede miala malego pomagiera, a raczej pomagieraczke?

    OdpowiedzUsuń
  27. Do anonimowego komentatora: nie bardzo wiedziałam kiedy to będzie opublikowane. Teraz ten dodatek ukazuje się niezbyt regularnie. Cieszę się, że go wypatrzyłaś/łeś ;) i dziękuję za gratulacje.

    Agato, dzięki za przepis. Najlepsze są takie na oko. A zdradź mi jak jest podgardle po portugalsku, bo nie mam pojęcia?

    OdpowiedzUsuń
  28. Agniesiu, ale mnie rozbawilas!! Przeciez ja nie rozmawiam po portugalsku prawie wcale ale w jezyku na migi jestem coraz lepsza. POdrapalam sie po szyjce by wytlumaczyc panu "masarzyscie" o co mi chodzi i pokazal jakies miecho. Wybralam najtlustsze i juz:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Agato, teraz ja zrywam boki ze śmiechu.:) Świetnie sobie poradziłaś. Dla mnie sposób dzielenia mięsa tutaj to ciągle zagadka.

    OdpowiedzUsuń
  30. Moj sklepik lokalny ma na scianie taka plansze z nazwami czesci biednego prosiaczka. Nastepnym razem poprosze zeby mi zrobili taka mala kopie. Pewnie sie zgodza bo maja pewnie dosyc moich migowych wystepow:)))

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.