środa, marca 04, 2009

Marmurkowe babeczki z nutellą



Na wstępie chciałam przeprosić wszystkich komentujących za zwłokę w moich odpowiedziach na Wasze przemiłe notki do poprzednich postów. Byłam ponad półtora tygodnia praktycznie bez netu, zakopana w 2 i 1/2 metrowych zaspach śniegu na granicy francusko-włoskiej. :) Publikacje wpisów udało mi się przezornie wcześniej zaprogramować, ale już komentować nie miałam jak. Dziwnie się człowiek czuje tak totalnie bez netu - znienacka nie ma dostępu do jakiejś części, wirtualnej , bo wirtualnej, ale w końcu rzeczywistości. ;)
Relacja z zimowej Górnej Prowansji (ale ze słonecznym akcentem) ukaże się za jakiś czas, a na razie po powrocie i odpoczynku z wielka przyjemnością zabrałam się do pichcenia w mojej własnej kuchni.

Czasami trafiają się przepisy tak proste, a jednocześnie pociągające, że nie pozostaje nam nic innego, jak natychmiastowe ich wypróbowanie. Tak było z moimi dzisiejszymi cupcakes. Ten amerykański termin (w UK nazywają je jeszcze ładniej - fairy cakes, czyli ciastkami wróżki), nie ma chyba odpowiednika w polskim cukiernictwie. Ja nazwałam je babeczkami, bo kojarzą mi się smakowo z taką klasyczną marmurkową babką. Najczęściej serwuje się je na dziecięcych przyjęciach i zazwyczaj są pięknie dekorowane - kremami, lukrami, ozdobami z marcepanu czy masy cukrowej. Te moje to raczej ciasteczka Kopciuszka, a nie wróżki - jedyna ozdoba (ale za to jaka pyszna) to esy-floresy z nutelli. ;) Ale ja od zawsze dość podejrzliwie podchodzę do zbyt pieknie i kolorowo ozdobionych wypieków, już na kilometr mi to pachnie sztucznością. Z tego tez powodu dość długo przyglądałam się zdjęciom i przepisom na cupcakes, ale sama jakos ich nie robiłąm. Dopiero te łatwe i niezbyt ozdobne babeczki przełamały międyz nami lody. ;)





Przepis znalazłam w blogu Baking Bites i gdy dodatkowo odkryłam, że jest to modyfikacja receptury uwielbianej przeze mnie Australijki Donny Hay, natychmiast zakasałam rękawy. Przygotowuje się te cupcakes dosłownie w mgnieniu oka. Samo ciasto jest dość gęste, więc większość nutelli pozostaje na wierzchu, tworząc rodzaj marmurkowej polewy. Łasuchom polecam jeszcze dodatkowo po łyżeczce nutelli do środka babeczek. ;) Te ciasteczka to taki miły drobiazg, do zrobienia zupełnie bez okazji, na osłodzenie szarej codzienności.

Marmurkowe babeczki z nutellą (Nutella Frosted Cupcakes)



12 sztuk

150g miękkiego masła
3/4 szkl cukru
3 duże jajka w temperaturze pokojowej
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
200g (1 i 3/4 szkl) mąki
1/4 łyzeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 12 kopiastych łyżeczek nutelli (po 1 łyżeczce na każde ciastko)

Nagrzać piekarnik do 170ºC. Mąkę przesiać z solą i proszkiem do pieczenia. Masło utrzeć, a następnie zmiksować z cukrem na gładki krem. Dodawać pojedynczo jaja i wanilię, za każdym razem dokładnie miksując (jeśli masa się zważy w tym momencie nie należy się przejmować). Dodawać mąkę, po 2/3 łyżki na raz, ucierając na niskich obrotach.

Foremki mufinkowe wyłożyć papilotkami. Nakładać do nich ciasto do 3/4-tych wysokości. Na każda babeczkę nałożyć po kopiastej łyżeczce nutelli i wykałaczką lub końcem noża zrobić esy-floresy. Piec aż patyczek wbity w środek ciastka będzie suchy, ok. 20-25min. Wyjąć z foremek i studzić na siatce.


30 komentarzy:

  1. Uwielbiam wszelkie muffinki! Te też na pewno wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są te babeczki! :)) Zapisuję przepis, może zrobię w najbliższym czasie? ;))
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. przepysznie się prezentują

    p.s. już się nie mogę doczekać relacji z wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie jestem pewna czy to jest to samo ale po francusku takie ciasteczka "na raz" nazywaja sie "petit four" spolszczone na ptifurki :) czasem sa baaardzo kolorowe i jako takie zdobyly uznanie np. w Stanach.
    Twoje sa bardzo malownicze ale ja musze poprzestac na ogladzie bo niestety sa z proszkiem :(

    OdpowiedzUsuń
  5. cudne babeczki
    takich esów floresów nigdy jeszcze nie piekłam,
    ale babeczki w innych wersjach owszem
    wszystkie pyszne
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby zwykłe muffiny ,ale jak pokazane :)
    Agnieszko piękne te babeczki

    OdpowiedzUsuń
  7. OJ, oj, oj! JA chcę jedną!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm brzmi pysznie :) Uwielbiam takie proste i jednocześnie efektowne przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No popatrz, Agnieszko, jak to jest z tym "cudze chwalicie, swego nie znacie". Ja się tu zapędzam w produkowaniu np. caneles z Bordeaux, a o muffins zapomniałam do tego stopnia, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz używałam formy do nich. A to dlatego, że u mnie muffins to codzienność. Tu muffin, tam muffin inny i przestałam je zupełnie zauważać. Kiedyś dawno robiłam, a potem mi się znudziło. A teraz widzę, że i w Europie i w Polsce są bardzo popularne. Coś takiego! A słowo "babeczki" strasznie lubię!
    Pozdrowienia.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne muffinki, a chętki mi takiej narobiłaś, że nie wiem czy już dziś natychmiast ich nie zrobię :-) mniamniam pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmm... Jakie pyszne muffinki :)! Wyglądają ślicznie i nie potrzebują żadnych sztucznych dekoracji. Pycha :).

    OdpowiedzUsuń
  12. sliczne i smaczliwe! moj luby kupil mi na gwiazdke ksiazke z podobnymi przepisami, ale do taj pory nic nie wyprobalam...a widze teraz, ze warto!
    usciskuje serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, ja mam nadzieję, że już wkrótce szara zimowa rzeczywistość, zamieni się w rzeczywistość słoneczną. ;-) A babeczki Twoje już na takie wyglądają. :) Ale chyba nie powinnam się dziwić, u Ciebie na pewno wiosna pełną parą. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko, ile słońca wprowadziłaś i to w dodatku od razu widać opalenie na piękny brąz :))) Schrupałabym taką babeczkę :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja niemalze kolekcjonuje papiltoki do babeczek, a nigdy ich nie robie. Musze to zmienic... a przepis z tych latwiutkich i smakowitych :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kilkanaście minut temu wyjęłam z piekarnika:) Wygladają i smakują reelacyjnie:)) Jedna już pochłonięta przez domownika, ja się powstrzymuję do jutra, wkoncu juz tak pozno na jedzenie;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne. Dzisiaj zrobiłam. W domu pachnie ciastem:) Zjedliśmy z dziećmi jeszcze cieplutkie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Agnieszko babeczki są pyszne :) smakiem przypominają mi babkę piaskową (marmurkową), którą robiła moja Babcia :) wielkie dzięki za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję wszystkim komentującym za przemiłe słowa !!! Wielkie buziaki dla Was, dla takiego audytorium aż chce się dalej piec, pisać i fotografować. :)

    Doroto, rzeczywiście chyba w ostatnich latach mufinki robią karierę o tej stronie Atlantyku, choć moim zdaniem te amerykańskie są bardziej imponujące.

    Ja bym się co prawda upierała, że te moje babeczki to nie do końca mufinki, technika wykonania i chyba końcowa konsystencja ciasta jest bardziej babkowa niż mufinkowa.

    Małgosiu, u nas rzeczywistość w ostatnim tygodniu przeszła samą siebie - mieliśmy do 26ºC, co poniektóre panie biegały w bluzkach na ramiączkach. :)

    Elu, ja też kolekcjonuję, w dodatku tak sprytnie, że prawie żadne papilotki nie pasują mi wielkością do foremek. ;)

    Do ostatnich dwóch anonimowych komentatorów i Tereski: nawet nie wiecie jak mi przyjemnie, że wypróbowałyście ten przepis. :) Teresko, zgadza się - dla mnie też one są takie trochę "babcine" w smaku.

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko, właśnie zajadam się marmurkową babeczką. :) Bardzo przyjemny przepis dla takiego łasucha jak ja. :) Moja dziatwa oczywiście wniebowzięta, bo jak większość dzieci uwielbia nutellę. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie Małgosiu, że Wam smakują!! To takie sympatyczne babeczki, prawda? I niezwykle proste w dodatku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Piekłam te muffinki - wyszły pyszne i sssssmakowały jak... nie wiem co...!!! - ewelajna:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewelajna, miło mi bardzo, że Ci przypadły do gustu.:) Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  24. Droga Agnieszko!
    Cupcake'ie wyszły wspaniałe, zjadłam 3, co jest ewidentnym obżarswem, teraz troche cierpie z przejedzenia, ale nie żałuję;) Nie mogę sie doczekać, kiedy wypróbuje kolejne z przepisów. Blog jest poza tym przecudowny, zdjęcia, nastrój, jestem zauroczona

    OdpowiedzUsuń
  25. Agnieszko! Ja się chciałam tylko pochwalić, że zrobiłam te babeczki (moje ulubione!!) w wersji na kinderbal :) http://o-matko.blogspot.com/2010/10/babeczki-z-nutella-i-marcepanowe-jezyki.html

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowy, bardzo, bardzo dziękuję za taki uroczy komentarz. Cudownie, że te cupcakes udały się i jak widzę całkiem smakowały. ;) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do wypróbowania kolejnych przepisów.

    Marysiek, czuję się zaszczycona, że moje babeczki zawitały na Wasz kinderbal. Bardzo mi miło, że smakują. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Po upieczeniu tych babeczek co najmniej 10 razy, uznałam, ze należy opubilikowac podziekowania za swietny przepis,od ktorego jestesmy wszyscy w domu po prostu uzaleznieni. Babeczki są przepyszne.

    OdpowiedzUsuń
  28. Thrilled, widzę że z Ciebie jest prawdziwy babeczkowy weteran. ;) Miło mi ogromnie, że ten prosty przepis tak zasmakował całej Twojej rodzinie i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne babeczki!!! Do środka dałam dodatkowo 1 łyżeczkę nutelli, ale zmniejszyłam ilość cukru i dałam brązowy. Pięknie wyrosły, bardzo puszyste, mięciutkie w środku z chrupiącym wierzchem. Moje dzieci zachwycone :) Dziękuję za świetny przepis. W ogóle bardzo ciekawy blog i przepiękne zdjęcia. Gratuluję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowa i ogromnie się cieszę, że babeczki smakowały. pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.