środa, stycznia 02, 2008

Od klęski do zwycięstwa czyli chleb kanapkowy z kiełkami pszenicy


Do dzisiejszego wpisu natchnął mnie wątek, który założyła Sinistra na forum CinCin "Odkrycia i porażki kulinarno- kuchenne 2007". Ja zacznę dość przekornie od porażki, ale takiej, która się przerodziła w sukces.

Czy zdarzają Wam się jakieś niezrozumiałe niepowodzenia w kuchni? Niby wszystko zrobione w/g reguł sztuki, a tu raz za razem kulinarna klęska ... Ja tak miałam aż do dzisiaj z kiełkami. Nie wiem ile już razy usiłowałam hodować kiełki pszenicy. Doceniałam ich walory zdrowotne, wiedziałam, że to witaminowe bomby pełne odżywczych składników, których kiełkujące ziarenko ma aż w nadmiarze. Ale cóż z tego... Pomimo nawet zaopatrzenia się w piękną glinianą "kiełkownicę" wszystkie moje próby kończyły się jedną wielką katastrofą. Pszenica zamiast kiełkować, macerowała się w wilgotnych pojemnikach, po czym po kilku dniach nadawała się jedynie na bliskie spotkanie z kubłem do śmieci.

Aż tu nagle, w mojej ubóstwianej ostatnio książce "Whole Grain Baking" odkryłam prosty sposób na przygotowanie kiełków. Bez żadnych specjalnych pojemników, w zwykłym dużym słoiku, każda czynność wyszczególniona co do godziny, po prostu prawdziwa instrukcja "for dummies". Postanowiłam więc dać kiełkom jeszcze jedną, ale już ostatnią szansę. I co się okazało? Zaszantażowane i postawione pod ścianą kiełki oczywiście pięknie urosły!!!

Co było przyczyną poprzednich niepowodzeń? Po dogłębnej analizie dochodzę do wniosku, że jedno z dwóch: albo miałam zleżałe ziarna, które nie miały już siły kiełkować albo źle je płukałam. Ta ostatnia czynność jest chyba kluczowa dla sukcesu - autorzy mojej pełnoziarnistej biblii polecają płukać długo i intensywnie, pod dużym ciśnieniem wody (obrazowo mówiąc jakbyśmy myli samochód).

A teraz jeśli już macie kiełki zapraszam do ich wykorzystania w pysznym, miękkim i sprężystym kanapkowym chlebie z dużą ilością razowej mąki pszennej i dwoma rodzajami płatków zbożowych.

Chleb kanapkowy z kiełkami pszenicy


keksówka o wymiarach: 11x24cm

1/4 szkl ziarna pszenicy do kiełkowania lub 3/4 szkl gotowych kiełków pszenicznych
1 szkl wody

3 łyżki soku pomarańczowego

4 łyżki (ok. 50g) miękkiego lub roztopionego masła

1 łyżka miodu

1 szkl mąki pszennej razowej grubo mielonej

1 i 1/2 szkl mąki pszennej razowej drobno mielonej

2/3 szkl mąki pszennej chlebowej (lub zwykłej + 2 łyżeczki glutenu w proszku)

1/4 szkl płatków owsianych

1/4 szkl płatków pszennych

1 i 1/4 łyżeczki soli
2
łyżeczki drożdży instant

Do przygotowania foremki:
mas
ło i otręby pszenne

Przygotowanie kiełków:
Ziarna pszenicy dobrze p
łuczemy pod bieżącą wodą i w dużym słoiku (min. 1 i 1/2 litrowym) zalewamy chłodną wodą w objętości 4x większej niż objętość ziaren. Mocno potrząsamy słoikiem i zostawiamy do namoczenia w wodzie w temperaturze pokojowej na 12 godz.

Po tym czasie odsączamy ziarna i intensywnie je p
łuczemy na sitku pod silnym strumieniem wody (jakbyśmy myli samochód). Dobrze odsączamy ziarna, myjemy słoik i wsypujemy do niego pszenicę. Przewracamy słoik na bok, żeby ziarenka rozsypały się na jak największej powierzchni i przykrywamy nieszczelnie pokrywką. Zostawiamy na 8-12 godz.

Powtarzamy p
łukanie pszenicy jeszcze 3x co 8-12 godz.

Jeśli chcemy mieć kie
łki powiedzmy na niedzielę rano to schemat wygląda mniej więcej tak:
Piątek godz 8.00 moczymy pszenicę w wodzie
20.00 p
łuczemy i odsączamy
Sobota 8.00
płuczemy i odsączamy
20.00
płuczemy i odsączamy
Niedziela 8.00 płuczemy, odsączamy i mamy kiełki gotowe do użycia


Wykonanie chleba:
Kie
łki z sokiem pomarańczowym i połową wody miksujemy w malakserze lub blenderze, dolewamy pozostałą 1/2 szkl wody i jeszcze chwilę miksujemy. Niech Was nie kusi pozostawienie kiełków w całości, po upieczeniu będą nieprzyjemnie twarde.

Do maszyny do chleba wlewamy zmiksowane kie
łki i wszystkie pozostałe składniki ciasta chlebowego w/g kolejności podanej w instrukcji naszej maszyny. Nastawiamy na program do wyrabiania ciasta i po wyrobieniu pozostawiamy ciasto w maszynie do końca programu aż wyrośnie i podwoi swoją objętość.

Nagrzewamy piekarnik do 190ºC. Wyjmujemy ciasto na wysypany mąką blat. Lekko odgazowujemy i formujemy z niego pod
łużny bochenek o długości naszej keksówki. Układamy go w naszej foremce wysmarowanej masłem i wysypanej otrębami. Zostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia, aż będzie wystawał ze 2 cm ponad górny brzeg keksówki. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika, lekko spryskujemy wodą i pieczemy przez ok. 45-55min.

3 komentarze:

  1. Agusiu, ciesze sie ze Ci sie jednak te kielki udaly! ja nie wyobrazam juz sobie teraz bez nich mojej kuchni. Widze jednak, ze mialam duzo szczescia, gdyz ja zaczelam od tej 'sloikowej' metody ;-) Dopiero pozniej kupilam sobie specjalna 'kielkownice' ale musze przyznac, ze to bylo fiasko... Tak wiec wrocilam do metody 'sloikowej' (mozna nawet kupic takie specjalne do kielkowania, co jest dla mnie praktyczniejsze niz ciagla zabawa z gaza i gumka ;-)
    pozdrawiam zyczac wielu kielkowych (i nie tylko...) sukcesow w Nowym Roku! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny tytul, a zdjecie rowniez przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za miłe słowa :)

    Bea, ja już naprawdę zamierzałam się poddać. Pociesza mnie to co piszesz, że nie tylko ja miałam problemy z tymi kiełkownicami. Również życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.