
Te bułeczki to klasyka w mojej kuchni. Robię je już od kilku lat, przepisem dzieliłam się dawno temu w necie. Piekłam je kiedyś tak często, że groziło iż nam spowszednieją. Jednak jakoś w tym roku kompletnie o nich zapomniałam. I dzisiaj w nocy mi się przyśniły... Sen był tak realistyczny, bułeczki rumieniły się, pachniały i mówiły do mnie "Zjedz mnie!!", że obudziłam się skoro świt. Mimo tego, że miałam dziś święte prawo i możliwości, żeby się trochę powylegiwać, wbiegłam do kuchni ledwie słońce wstało i zaczęłam się po niej krzątać, szukając składników, a potem wyrabiając mięciutkie i gładkie drożdżowe ciasto. Gdy zaczęło rosnąć zaparzyłam sobie moją ulubiona waniliową kawę i napawałam się przedziwnym urokiem tej wczesnej godziny, gdy cały dom śpi, a przez okno widzę spokojnie płynącą rzekę, prawie że wymarłe ulice i powolutku budzący się dzień. Nie sądziłam dotąd, że łakomstwo może człowieka do czegoś takiego doprowadzić. I mówię to ja - nocny marek, sowa a nie skowronek, która co dzień budzi się ze złością trzaskając w budzik, żeby wreszcie przestał wydawać z siebie ten irytujący warczący dźwięk.
Jak widać pobudki do upieczenia bułeczek były nieco egoistyczne, jednak domownikom się do nich nie przyznałam i jeszcze jedną nagrodą za poranne wstawanie były rozanielone miny Łukasza i Macieja, których jeszcze w sennym letargu bajeczny aromat piekących się bułek sprowadził do kuchni.
I mimo , że być może nadszedł czas, żeby nam te śmieszne kwadratowe bułki już się znudziły, one nam jednak ciągłe i nieodmiennie smakują i pałaszowane są natychmiast. Na śniadanie czy do popołudniowej herbaty naprawdę trudno znaleźć coś równie kuszącego, jak pachnąca świeżo upieczona drożdżowa bułka z migdałowo-cynamonową kruszonką na wierzchu.
Jak widać pobudki do upieczenia bułeczek były nieco egoistyczne, jednak domownikom się do nich nie przyznałam i jeszcze jedną nagrodą za poranne wstawanie były rozanielone miny Łukasza i Macieja, których jeszcze w sennym letargu bajeczny aromat piekących się bułek sprowadził do kuchni.
I mimo , że być może nadszedł czas, żeby nam te śmieszne kwadratowe bułki już się znudziły, one nam jednak ciągłe i nieodmiennie smakują i pałaszowane są natychmiast. Na śniadanie czy do popołudniowej herbaty naprawdę trudno znaleźć coś równie kuszącego, jak pachnąca świeżo upieczona drożdżowa bułka z migdałowo-cynamonową kruszonką na wierzchu.

Nowojorskie bułeczki z kruszonką
liczba porcji: ok. 25 bułeczek
Ciasto drożdżowe:
1/2 szkl. mleka
1/3 szkl. wody
125g masła
2 żółtka
1 całe jajko
1/2 szkl cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżka miodu
4 szkl mąki
1 i 1/2 do 2 łyżeczek drożdży suszonych
Kruszonka:
1/4 szkl pasty z migdałów*, tahini lub masła orzechowego
1 łyżka białka
1/2 szkl jasnego brązowego cukru
1 op. cukru waniliowego lub 1 łyżeczka proszku waniliowego
1 łyżeczka cynamonu szczypta soli
1 i 1/2 szkl mąki
125 g masła
Kruszonka:
Pastę migdałową utrzeć z białkiem. Wymieszać suche składniki. Dodać do nich posiekane drobno masło, wymieszane z pastą migdałową. Zagnieść kruszonkę. Kruszonki wychodzi dużo, najlepiej zużyć połowę, a resztę zamrozić do następnej porcji bułeczek.
Ciasto drożdżowe:
Zalać masło gorącym mlekiem i gorąca wodą. Poczekać aż masło się rozpuści i płyn lekko przestygnie. Dodać sól, cukier i miód. Jajko i żółtka lekko roztrzepać widelcem. Mąkę wymieszać z suszonymi drożdżami. Wlać płyn maślano-mleczny i jajka do mąki. Wyrobić ciasto. Zostawić do wyrośnięcia ( ma podwoić objętość ). Można oczywiście to wszystko zrobić za pomocą maszyny do chleba, wykorzystując program "Dough".
Wyłożyć wyrośnięte ciasto na stolnicę, lekko odgazować, rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 2,5cm, nieco mniejszy niż wielkość blachy do pieczenia ( tej z piekarnika) . Pokroić na kwadraty o boku ok. 5cm. Układać na natłuszczonym papierze do pieczenia na blasze dość blisko siebie. Posmarować mlekiem i obficie posypać kruszonką - to nic jak spadnie pomiędzy bułeczki. Zostawić w cieple do wyrośnięcia aż się ładnie napuszą (na ok. 30 -40min). Piec 25-30 min w 200ºC. Bułeczki rosnąc i piekąc się lekko się ze sobą połączą, ale w tym cały szyk - będziemy je od siebie odrywać, częstując się nimi.
*Pasta z migdałów nadaje kruszonce wspaniałego aromatu. Dostępna w Portugalii jest robiona z prażonych w skórkach migdałów, konsystencją przypomina masło orzechowe, tyle że ma wyczuwalne maleńkie drobinki migdałów). Nie wiem czy jest ona w Polsce dostępna, jednak można zastąpić ją pastą sezamową "tahini", masą marcepanową albo masłem orzechowym. Równie dobry efekt przyniesie własnoręczne zmielenie migdałów na pastę. A jak ktoś nie lubi to używa tylko cynamonu i wanilii, ale wówczas trochę więcej masła.
liczba porcji: ok. 25 bułeczek
Ciasto drożdżowe:
1/2 szkl. mleka
1/3 szkl. wody
125g masła
2 żółtka
1 całe jajko
1/2 szkl cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżka miodu
4 szkl mąki
1 i 1/2 do 2 łyżeczek drożdży suszonych
Kruszonka:
1/4 szkl pasty z migdałów*, tahini lub masła orzechowego
1 łyżka białka
1/2 szkl jasnego brązowego cukru
1 op. cukru waniliowego lub 1 łyżeczka proszku waniliowego
1 łyżeczka cynamonu szczypta soli
1 i 1/2 szkl mąki
125 g masła
Kruszonka:
Pastę migdałową utrzeć z białkiem. Wymieszać suche składniki. Dodać do nich posiekane drobno masło, wymieszane z pastą migdałową. Zagnieść kruszonkę. Kruszonki wychodzi dużo, najlepiej zużyć połowę, a resztę zamrozić do następnej porcji bułeczek.
Ciasto drożdżowe:
Zalać masło gorącym mlekiem i gorąca wodą. Poczekać aż masło się rozpuści i płyn lekko przestygnie. Dodać sól, cukier i miód. Jajko i żółtka lekko roztrzepać widelcem. Mąkę wymieszać z suszonymi drożdżami. Wlać płyn maślano-mleczny i jajka do mąki. Wyrobić ciasto. Zostawić do wyrośnięcia ( ma podwoić objętość ). Można oczywiście to wszystko zrobić za pomocą maszyny do chleba, wykorzystując program "Dough".
Wyłożyć wyrośnięte ciasto na stolnicę, lekko odgazować, rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 2,5cm, nieco mniejszy niż wielkość blachy do pieczenia ( tej z piekarnika) . Pokroić na kwadraty o boku ok. 5cm. Układać na natłuszczonym papierze do pieczenia na blasze dość blisko siebie. Posmarować mlekiem i obficie posypać kruszonką - to nic jak spadnie pomiędzy bułeczki. Zostawić w cieple do wyrośnięcia aż się ładnie napuszą (na ok. 30 -40min). Piec 25-30 min w 200ºC. Bułeczki rosnąc i piekąc się lekko się ze sobą połączą, ale w tym cały szyk - będziemy je od siebie odrywać, częstując się nimi.
*Pasta z migdałów nadaje kruszonce wspaniałego aromatu. Dostępna w Portugalii jest robiona z prażonych w skórkach migdałów, konsystencją przypomina masło orzechowe, tyle że ma wyczuwalne maleńkie drobinki migdałów). Nie wiem czy jest ona w Polsce dostępna, jednak można zastąpić ją pastą sezamową "tahini", masą marcepanową albo masłem orzechowym. Równie dobry efekt przyniesie własnoręczne zmielenie migdałów na pastę. A jak ktoś nie lubi to używa tylko cynamonu i wanilii, ale wówczas trochę więcej masła.




21 comments: